Mój powrót z emigracji – wnioski i rady

O tym, że któregoś dnia wrócę do Polski na stałe, wiedziałam od zawsze, nie byłam tylko pewna kiedy…

Do Anglii przyjechałam już w 2004 roku z moim chłopakiem, wtedy jeszcze autokarem. Oryginalnie planowaliśmy spędzić tam tylko rok, ale życie układało nam się zbyt dobrze, żeby zrezygnować tak prędko. Łatwe znalezienie zadowalającej pracy, szybkie awanse i dobre wypłaty zepchnęły naszą wizję powrotu do Polski na dalszy plan. Czuliśmy, że to było nasze 5 minut, które koniecznie musieliśmy wykorzystać.

Oprócz tego, że zdobyliśmy cenne doświadczenie na kierowniczych stanowiskach i podszlifowaliśmy język, byliśmy w stanie jeszcze kupić wygodne mieszkanko i samochód, a nawet zobaczyć trochę świata… Oboje rozwijaliśmy się w zawrotnym tempie, ale na szczęście woda sodowa nie uderzyła nam do głowy. Nie odmawialiśmy sobie niczego, a jednocześnie sporą część wynagrodzeń wpłacaliśmy na konta oszczędnościowe. Szczerze? Nasza sytuacja była na tyle komfortowa, że na chwilę przestaliśmy myśleć o Polsce, a tym bardziej o powrocie z emigracji.

Jak planowaliśmy nasz powrót do Polski?

Sytuacja zmieniła się 15 lat temu, kiedy to na początku 2009 roku ruszyła budowa naszego domu w Polsce, a ponadto, pod jego koniec okazało się, że jestem w ciąży. Mieliśmy wystarczająco odłożonych pieniędzy na stan surowy zamknięty, włącznie z hydrauliką i elektryką, tak niewiele nam brakowało… W związku z tym, podjęliśmy decyzję, że zostaniemy w Wielkiej Brytanii jeszcze dwa lata i zarobimy wystarczająco dużo, żeby starczyło nam na wykończenie wnętrza. Pracowałam w dni wolne mojego męża, przez co w rezultacie wymijałam się z Nim w tej gonitwie, zamiast żyć razem. Zaczęłam myśleć o powrocie. To już nie było to co na początku, życie zdrożało, a pensje opornie szły w górę. Właściwie to tylko pensja mojego męża – ja zarabiałam wystarczająco na czynsz i było po wypłacie…

Zostaliśmy w Anglii jednak dłużej, a po kolejnych trzech latach, przyszedł na świat nasz drugi syn, a dla mnie życie w UK z jedną wypłatą straciło sens. Szczególnie, że wiedziałam, że przecież tyle samo pieniędzy mogliśmy mieć w Polsce, fakt z mniejszą wypłatą, ale też z dodatkową kwotą z tytułu nie opłacania czynszu, mieszkając we własnym domu. Mąż zdecydowanie bardziej obawiał się powrotu, więc to ja podjęłam decyzję.

Jak ostatecznie wyglądał sam powrót?

Wróciliśmy do Polski już prawie 10 lat temu i do tej pory, w dalszym ciągu nie było dnia, żebyśmy tego żałowali. Tak, na początku doszukiwałam się samych złych stron w społeczeństwie, polityce, gospodarce i innych sektorach. Doskwierała mi, do tego nie mogłam znieść komarów i meszek. Jednakże bardzo szybko to minęło, Polska wchłonęła mnie całkowicie, o dzieciach nie wspominając. Założenie było takie, że mąż – szef kuchni – szuka pracy po krótkim urlopie, a ja zajmuję się wystrojem wnętrza naszego domu, odchowuję najmłodsze dziecko bez presji, a z czasem zaczynam szukać pracy.

Wszystko ładnie i pięknie, prawda? Nie do końca… Zarejestrowaliśmy się w Urzędzie Pracy jako bezrobotni, złożyliśmy wnioski o przyznanie zasiłku po 10-cioletniej pracy w UK, niestety… decyzja była negatywna. Urząd Pracy skutecznie zasłaniał się paragrafem z Kodeksu, który mówi o tym, że o zasiłek można ubiegać się w miejscu pracy i zamieszkania, czyli w naszym wypadku w Wielkiej Brytanii. Na nic zdały się udokumentowane argumenty o naszym związku emocjonalnym i fizycznym z Polską, takie jak regularne urlopy i pomoc finansowa dla rodziny.

Odwołanie również przyszło odmowne, dlatego też namawiam do aplikacji o Jobseeker’s Allowance w Wielkiej Brytanii i transfer do Polski po pierwszym miesiącu jego otrzymywania – nie można wcześniej. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego ten zasiłek jest tak istotny? Głównie dlatego, że przy samodzielnym znalezieniu pracy jako zarejestrowany z prawem do zasiłku (po wykorzystaniu kuroniówki, nie musi być zaraz na początku), otrzymasz co miesiąc, przez pół roku, od Urzędu Pracy, dodatek w wysokości kilkuset złotych do swojej wypłaty!

Jak ułożyliśmy sobie życie po powrocie do Polski?

Wracając do kwestii poszukiwania zatrudnienia. Na 7 miejsc, w których mąż złożył osobiście aplikacje, otrzymał aż 6 propozycji, na dodatek w nieatrakcyjnym turystycznie mieście o populacji 120 tysięcy osób. Podkreślam „osobiście”, bo mamy swój sposób: musisz się sprzedać, pokazać, że jesteś lepszy od reszty. Sławek roznosząc CV, zawsze prosi o rozmowę z menedżerem lub przełożonym, pokazuje na laptopie swoje arcydzieła, zawsze w garniturze. Prosi o dzień próbny i w rzeczywistości pokazuje co naprawdę potrafi. A potrafi po prostu świetnie gotować – to też jest ważne, nie porywać się z motyką na Słońce, ponieważ, nigdy wcześniej nie pracował w Polsce i nie znał tutejszego systemu, wybrał mniej płatną opcję: pozycję Chef-de-Partie, bez zobowiązań, w celu przysposobienia wiedzy. Później zaczął pracę w innym miejscu, tym razem na kierowniczym stanowisku: Executive Chef, pracując już na swoje nazwisko, na miejscu (poprzednia praca była oddalona o 55 km.). Ja zarabiałam z domu, głwónie blogując. Razem mieliśmy okrągłe 4000 zł. domowego budżetu, to co nam w zupełności wystarczało.

W tamtych czasach nie mieliśmy kredytu. Rachunki wynosił nas miesięcznie: 2210 zł (+ ewentualne 310 zł za przedszkole)

  • Woda 180 zł. co drugi miesiąc (włącznie z osobnym licznikiem na podlewanie ogródka);
  • Prąd 500 zł. co drugi miesiąc (gazu nie mieliśmy);
  • Wywóz śmieci za 4 osoby to 30 zł/m-c;
  • Internet: 40 zł/m-c;
  • Telefon: 50 zł/m-c;
  • Co miesiąc odkładaliśmy 200 zł na opał, żeby nie odczuć wydatku jednorazowo, to dawało nam 3 tony ekogroszku na rok (w tamtych czasach na ogrzanie domu 250 m2 wykorzystywało 3,5 tony od Listopada do Kwietnia, przy łagodnej zimie);
  • Na jedzenie, łącznie z chemią i rzeczami dla dziecka, typu pampersy, wydawaliśmy ok. 1400 zł;
  • Paliwo na dojazdy do pracy kosztowało nas 150 zł, przy aucie na gaz – 1.4 silnik VW Polo;
  • Przedszkole starszego syna sponsorowali dziadkowie – 310 zł/ m-c z wyżywieniem.

Naprawdę doliczyłam wszystko żeby pokazać Wam jak tu jest źle… ale tak naprawdę nie mogę. Skończyły mi się rzeczy do podliczania. Może za wyjątkiem urodzin i imienin członków rodziny, w końcu od powrotu do Polski nie ma już wymówki, że jest się daleko ;).

Jak zauważyliście w tamtym czasie mieliśmy takie ruchome 1700 zł, których na razie nie odkładaliśmy. Inwestowaliśmy je nadal w wystrój wnętrza i ogrodu, część przeznaczaliśmy na opłaty związane z ubezpieczeniem samochodów i domu. Jak wiadomo są to kwoty roczne, zależne od osobistych okoliczności, dlatego ich nie wliczyłam. Prawda jest taka, że każdego miesiąca bylibyśmy w stanie odłożyć około tysiąca złotych, gdyby nie wykończeniówka. Są to obliczenia dotyczące „starej” jeszcze pensji, więc teraz suma zaoszczędzona zwiększy się odpowiednio. Nie wliczam losowych rzeczy, typu prywatne wizyty lekarskie, usterki, inflację i tym podobne, podaję tylko bieżące opłaty. Również wtedy, syn rozpoczynał „zerówkę” w szkole publicznej więc opłata 310 zł spadła do 110 zł. za same obiady w placówce.

W dalszym ciągu, nawet po tych 10 latach uważam, że trzeba próbować. Ja uspokajałam w tamtym czasie męża mówiąc, że jak w naszym Włocławku się nie uda, to spróbujemy może w Gdańsku, ale nadal w Polsce i nigdy sobie nie zarzucimy, że jak był czas to się nie spróbowało. Nie mamy czego żałować. Jest tak, jak to sobie wyobrażaliśmy przez te 10 lat tułaczki. Otaczamy się rodziną i znajomymi i spełniamy swoje marzenia o domu, ogrodzie, warzywniaku, kurniku i spokojnym życiu. W końcu u siebie, między swoimi ludźmi. Tutaj nikt nam nie powie „wracaj skąd przyjechałeś”.

Czy ostatecznie powrót wyszedł nam na dobre?

Przez ostatnie lata sytuacja dosyć dynamicznie się zmieniała. W ciągu dziesięciu lat od powrotu doświadczaliśmy mniejszych i większych kryzysów, jednakże dzięki stabilnej pracy, naszej ambicji i zaangażowaniu zarówno w życie prywatne, jak i zawodowe, udało nam się przetrwać wszystkie trudne momenty. Nasze kariery rozwinęły się w zadowalający sposób i pomimo inflacji nasze pensje stale rosły. Oczywiste jest to, że życie w Polsce w 2024 roku wygląda zupełnie inaczej niż w 2015 czy 2016, jednakże przede wszystkim dzięki regularnemu odkładaniu pieniędzy, po tym jak urosły nasze pensje i nie musieliśmy już wykańczać wnętrza domu i ogrodu, praktycznie zawsze żyliśmy i nadal żyjemy komfortowo. Nigdy nie musieliśmy brać nadgodzin, ani pracować na dwa etaty, żeby się utrzymać, co więcej w dalszym ciągu możemy pozwolić sobie na różne przyjemności (oczywiście bez zbędnej przesady), a nawet stać nas na zagraniczne wakacje. Innymi słowami, nasze życie w Polsce ułożyło się znacznie lepiej niż sami przypuszczaliśmy i nigdy nie żałowaliśmy tego, żeby wrócić do Wielkiej Brytanii.

Czemu zawdzięczam nasz sukces? Nam samym! Wykorzystaliśmy każdą sytuację, każde doświadczenie i każdą okazję do cna. Nawet niepowodzenia nas czegoś nauczyły i potrafiliśmy złą kartę odmienić na coś dobrego. Zadowalającą sytuację zawdzięczamy też naszemu zdrowemu rozsądkowi, gdyż nie przetrwoniliśmy ciężko zarobionych pieniędzy.

Dużo zyskaliśmy też dzięki, naszemu uporowi w dążeniu do celu. Według mnie, wszystko zależy od nas samych i sposobu naszego myślenia. Nie popełniajcie błędu idąc z prądem, narzekając, jak inni, na brak pracy czy perspektyw. Wykorzystajcie swoje atuty w walce o marzenia. My nie skończyliśmy studiów, ale mamy takie doświadczenie, że tak naprawdę nie są nam one do niczego potrzebne w naszych zawodach, bo np. spawaczowi nie jest potrzebne wyciąganie całek. On ma po prostu dobrze robić  swoją robotę, ma to potrafić. Tylko Wy możecie zmienić swoją sytuację, czy to w Polsce, czy na obczyźnie i tego Wam życzę z całego serca!

Jeśli macie jakieś pytania, swoje przemyślenia czy opinie, to chętnie się do nich odniosę, pozdrawiam :)

4.3/5 - (86 votes)

592 komentarze do “Mój powrót z emigracji – wnioski i rady”

  1. Witam SERDECZNIE
    8 lat mieszkalem we Francjii na Korsyce , mialem wszystko 5 km nad morze dobre zarobki nawet bardzo dobre mieszkalem w gorach miejsce bajeczne jak z okladki najlepszego biura podrozy . Postanowilem wrocic do kraju ,mam tutaj bardzo duzy dom , prace szybko znalazlem ale co z tego wyplata 2 tys niestarcza mi do 10 kazdego miesiaca , oplaty jedzenie i zycie tutaj to walka o przetrwanie , wyliczylem ze po 10 latach zycia w polsce to co odlozylem we francjii i to nie mala sume bede mogl tylko wspominac za niedlugie lata . Jestem odwazny i szybko nawiazuje znajomosci tak tez bylo z dziewczynami ale jak tylko pytaja sie co robilem przez 10 OSTATNICH LAT I MOWIE ZE KORSYKA TO jest euforia bo juz jest wyliczanie :( a co inteligentniejsza mila dziewczyna to zajeta nawet auto zmienilem na takie za 5 tys zl bym przyciagal skromne kobiety no to przyciagam kobiety o nie mysla o przyszlosci byle tylko miec byle kogo i bardzo powaznie zastanawiam sie nad powrotem
    Powod
    chamstwo na kazdym kroku
    ludzie smutni niekazdy ale wiekszosc
    zarobki nieadekwatne do wykonywania czynnosci nawet po studiach jestesmy wykorzystywani
    na kadym kroku oplaty za atrakcje nawet wyjscie na szczyt kosztuje u nas chore
    itp moglbym wymieniac i wymieniac
    jestem tu tylko ze wzgledu na mame ktora chciala bym mial syna ale marnie to widze a najgorsze ze niechce jej zawiesc ale wszystko wskazuje ze dojdzie wyjazdy :) pozdrawiam aaaaaa juz bym zapomnial 2 lata jestem w polsce i jeszcze sie nie zaklimatyzowalem :) mam 30 LAT

    Odpowiedz
    • Nie jestes sam.
      Ja wrocilem z UK (mialem dobry zawod, ale miasteczko bylo male i niezbyt przyjazdne singlom) po kilku latach, myslalem, ze tu kogos poznam w PL, a dalej mi sie nie udaje. Pomysly sie koncza, coraz mniej fajnych, wolnych kobiet na rynku, zaczynam miec przeczucie, ze cos mi przeszlo tu kolo nosa, gdy ja mialem kariere za granica.
      jako osoba, ktora pasja sa w wolnym czasie sa sporty, jezyki obce, podroze poszukuje takiej samej osoby / podobnej i co sie okazalo ? Bylem na tematycznym speed-datingu, bylo naprawde kilka dziewczyn, z korpo, o takich samych zainteresowaniach i oczywiscie zadna mnie nie zaznaczyla :)

      Myslalem, ze bedzie latwiej poznac Polke w Polsce, niz Polke za granica lub obca kulture za granica, a tu sie okazuje, ze takie same schody, jak nie wieksze. Osoby przychodza, dla zabicia wlasnego czasu, wyglupiaja sie, robia sobie jaja i nie wiedza kogo szukaja. I to sa osoby w wieku > 27/30 lat. Dodatkowo jesli jakas taka kobieta nawiaze znajomosci z obcokrajowcami (np pracuje w korpo w Polsce z Niemcami, Holendrami, itd. lata tam na delegacje), to juz przepadles u niej, bo jestes tylko Polakiem. Nie liczy sie, ze tez zyles gdzies za granica.

      Ja sobie daje jeszcze ten caly rok, szukam, gdzie popadnie, duzo podrozuje, chodze na imprezy, ale jak nie wyjdzie, to w drugiej polowie zaczynam ostro wysylac cv za granice z powrotem. Jak mam byc samotny i nieszczesliwy, to wole jednak byc samotny i nieszczesliwy, ale miec za to 2000-3000 GBP, niz 4000-5000 PLN miesiecznie. Zreszta duzo Polek wiaze sie tam obcokrajowcami i nadaje strasznie na Polakow, wiec wlasciwie to samo z mojej strony tylko odwrotna plec.

      Odpowiedz
    • Mojkomentar do Pani klaudi z bloga: z kosztow wynika ze now kupujw Pani butow, urban ani sobiw ani mezowi ani dzieciom a to dużo kosztuje. Nie pisze pani o 500+ a dostają pani razem 1000zl go pewnie ten zapas o którym pani mówi. Bardzo mało tych wydatków. Wy nie żyjecie wcale na dobrym poziomie. Nie starczy ci na urlop dla 4 osób nad polskie morze nawet. Na ciuchy buty porządne, do kosmetyczki nie pójdziesz(paznokcie 200zl, rzesy200zl co 3 tygodnie, fryzjer 150zl, jakieś inne zabiegi by dbać o siebie) zero siłowni tylko dzieci cały dzień i tak przez 18 lat zamierzasz aż do emerytury która będzie 1/3 minimalnej? Bo taka przyszłość czeka dzisiejszych 30latkow. Ja byłam w Polsce 3 lata i wróciłam do Anglii nie zamierzam tam już wracać jedynie by kupować tam mieszkania wynajmować i zarabiać na Polakach którzy zgodzą się płacić 1500zl za wynajem 2/3 swojej wypłaty…gdyby nie Anglia nie mielibyście tego domu a kredyt na 30lat, widać jeszcze macie kasę z UK na oszczędnościowym więc te marne 4000zl wam nie przeszkadza poczekaj aż się skończą a dzieci podrosną i będą wołać nowe buty kieszonkowe kino kolonie wycieczki mąż niech pakuje już walizkę.

      Odpowiedz
      • Witam tak sie sklada ze tez jestem z Wloclawka miasta emerytow I rencistow a w Anglii jestem od 2004 roku pracuje z mezem non stop mamy tu juz dziecko syna doroslego I wnuki . Lubię isc do fryzjera chodze do kosmetyczki latamy na wakacje zyjemy! Pralka zmywarka wysiadzie kupujemy nowa mamy ssmochody czy zylabym tak w Pl nie wiem ????? Zyje tu I teraz a te rozliczenia nie maja ssnsu dla mnie miesiac miesiacowi nie rowny poziom zycia ja wybieram dostatni jesli wyliczanka I ograniczanie komus odpowiada to Ok wegetacja to dla mnie zbyt malo

        Odpowiedz
  2. A ja mieszkam w Kanadzie juz ponad 20 lat i jestem coraz bardziej rozczarowana tym krajem. Skonczylam tu studia, maz ma swoja firme etc. Ale jednak na obczyznie nigdy nie czulam sie jak we wlasnym kraju. Zawsze jest ta bariera jesli juz nie jezykowa to kulturowa. W dodatku Kanada jest bardzo pieknym krajem jesli chodzi o krajobrazy, ale nie ma historii ktora ma Polska. Tutaj budynki ktore maja 200 lat to sa zabytki z przedpotopowych czasow.

    Ludzie sa bardzo mili, ale zdystansowani. Kiedys zaprosilam 2 moje kanadyjskie kolezanki do domu, przygotowalam polskie specialy etc. One, w zamian zaprosily mnie do kawiarni na kawe. Nie przyszlo im do glowy aby otworzyc dla mnie swoje domy. I to sa wlasnie te niuanse ktore powoduja, ze teskni sie za krajem. No, ale wracamy z mezem na stale na emeryture, juz za 2 lata i to jest cos!

    Odpowiedz
  3. Dioblik,
    dzięki za odpowiedż. Masz rację w stu procentach. Czas zmienia perpektywę i ważna jest świadomość, czego się chce.

    Odpowiedz
  4. Cześć wszystkim,
    Odczucia opisane powyżej są mi znane. Ciekawa jestem jednak,czy jest tutaj ktoś, kto tęskni za Anglią? Zastanawiam się,czy jest to tylko kryzys, który minie?
    Wróciłam do PL w 2014r. po 8 latach w UK. Po powrocie byłam pełna optymizmu. Spędzałam mnóstwo czasu z rodziną,podróżowałam po Polsce. Po kilku miesiącach entuzjazm jednak opadł. Wyjeżdzałam do pracy w UK na wakacje ( szkoła językowa) i za każdym razem rozważałam pozostanie tam na stałe. Mam dobrą pracę,ale widzę, jak bardzo różni się sposób traktowania pracowników w PL. Często myślę o powrocie do UK i nie mogę sobie wyobrazić ,że za jakiś czas, po Brexicie, może to być niemożliwe. Tęsknię za UK, a zwłaszcza Londynem, bo uwielbiam to miasto- pomimo tłumów itp. Czy ktoś ma podobne refleksje? Czy to jest ostatni moment na ewentualny wyjazd do UK?

    Odpowiedz
    • Ja wrocilem, ale nie moge tutaj nikogo poznac. Mam wrazenie nawet, ze latwiej mi bylo zagadywac do kobiet w UK, a te w PL sa teraz co najmniej dziwne.
      Wrocilem bo mialem dosyc bycia sam, a tu sie okazuje, ze wcale nie jet tak latwo kogos poznac. Kobiety zmieniaja zdania szybko i nie chca sie umawiac ns kolejne spotkania.
      Dodatkowo ja szukam kogos, z kim moglbym wyjechac gdzies byc moze ponownie, a tu w PL wszyscy pilnuja pracy, bo ciezko jest znalezc dobrze platna.
      Jak nie poznam nikogo, to chyba sie spakuje wkrotce. Chcialem konserwatywnie i nie mieszac, ale widze, ze na emigracji sporo kobiet z Polski wiaze sie z obcokrajowcami (mimo, ze teoretyczniebwiecej plci meskiej z PL tam jes) i za nic ma trzymanie sie korzeni. Byc moze to nie jest zle rozwiazanie dla singli z dobrym jezykiem, zawodem i doswiadczeniem zycia za granica..

      Odpowiedz
      • Ktos kiedys powiedział ” gdziekolwiek pojedziesz , swoje problemy zabierasz ze sobą” . Kto inny dodał ” chcąc zmienić Swiat zacznij od Siebie…” .
        Otwórz się na nowe doświadczenia , stare spal w piecu , bądż świadomy tego czego chcesz. A wtedy będziesz szczęśliwy niezależnie od miejsca w którym Zyjesz:)

        p.s. Jeśli chodzi o relacje z kobietami to słyszałem takie powiedzenie ” każda potwora znajdzie swego amatora” oczywiście działa to w dwie strony:)

        Odpowiedz
  5. Kurcze dwa miesiące jestem już w Pl od powrotu z Uk. Ogarnąłem pracę i jakoś ogólnie leci. Tu mam dom który zostawiłem wyjeżdżając i rodzinę. Jednak do tej pory nie mogę tak do końca w głowie poukładać sobie tej zmiany. Ta cała fizycznosc i byt jest do ogarnięcia. Ale to co w głowie to takie czasem trudne. Zastanawiam się czy ja jakiś inny jestem czy większość ma podobnie?

    Odpowiedz
    • Kiedyś ktoś powiedział ” „byt określa świadomość” , potrzebujesz więcej czasu żeby się pojednać z nową sytuacją . Jestem w Polsce od 1,5 roku a ciągle mi się wydaje że coś jest nie tak :) śnie po angielsku :) Ostatnio oglądałem zdjęcia z naszego życia w Uk i na początku nie mogłem „zajarzyć” patrząc na zdjęcie moich dzieci w jakiejś uliczce. Chwile zajęło mi odnalezienie tego miejsca w „głowie” a była to boczna uliczka która chodziliśmy … Czyli to dobrze:)

      Odpowiedz
  6. Witam, wróciliśmy z mężem i z moją 1,5roczną córeczką z emigracji w Niemczech. Po trzech latach. Powiem tak: łatwo nie jest przystosować się znów do tego, Iż na każdym kroku jest się traktowanym jak złodziej i wróg. Na razie jesteśmy w Polsce od dwóch miesięcy. Zobaczymy co los nam przyniesie, ale jestem dobrej myśli. Zakładamy firmę, noe wyobrażam sobie, żeby trzyosobowa rodzina miała egzystować za 4000zł. Zawsze możemy znów na jakiś czas wyemigrować, nie wykluczam tego. Myślę pozytywnie. Będzie dobrze.

    Odpowiedz
  7. Cześć wszystkim,
    nie byłam w stanie przeczytać wszystkich Waszych komentarzy ale wiem o czym wątek. Na początku dodam,że podziwiam autorkę wątku,że im się udało życie w Polsce. Ja wróciłam wraz z meżem po 11 latach pobytu w Anglii, jestem w PL od 4 miesięcy i jakoś niestety nie potrafimy sobie tutaj poradzic,odnależć się… Jeżeli ktoś pisze, że życie w Polsce jest łatwe i da się życ to poproszę o rady. Dodam,że ja obecnie nie pracuję żyjemy aktualnie tylko z meża wypłaty,który zarabia 3tys.zł i powiem Wam,że łatwo nie jest nie mówiac o jakimkolwiek odkładaniu ! Za czynsz bie płacimy,bo mamy domek ale samo życie tutaj jest ciężkie. Nie należymy do osób,które wydają pieniądze na pierdoły,normalne codzienne wydatki. Każdego dnia zastanawiamy się co my tutaj robimy! Sądzę,że gdyby nie dom,który mnie tutaj głównie trzyma wróciłabym do Anglii w pierwszym miesiącu,niestety! Choć kocham Polskę i żyjąc w Anglii zawsze chciałam jednak wrócić do swojego kraju, teraz mam obawy żyjąc tutaj dłużej… Życzę powodzenia wszystkim rodakom wracającym z emigracji.

    Odpowiedz
  8. Laska, jak nie mam zwyczaju pisac hejtow to powiem ci ,ze bredzic tu ,ze az boli. Kupy sie ten twoj zyciorys nie trzyma. Piszesz tu o swoich marzeniach , jak chcialabys zeby bylo. A jak jest faktycznie to podejrzewam kompletnie inna sprawa. Wlasny dom w Anglii, kierownicze stanowiska , dom sie buduje w PL, Audi A 6 i to wszystko zdobyte tak od niechcenia i jeszcze oczywiscie dzieci wam sie porodzily w miedzyczasie . Baju ,baju.

    Pracuje w Anglii od 12 lat i wiem jak jest faktycznie. Zapieprzam na dwa etaty za £60.000 bruttno rocznie wiecznie niewyspany, zona tez pracuje i daleko mi do tego o czym ty tu dziecko piszesz. Dodam jeszcze ze mam trojke dzieci, ale pomarzyc mozna sobie zawsze.

    Odpowiedz
  9. Witam. Ja caly czas tesknie za Polska oraz rodzina. Mieszkam w UK juz ponad 11 lat z 7 letnim synkiem i zona. Boje sie polskiej biurokracji i nie wydaje mi sie ze za 2000zl mozna wyzyc niestety. To raczej wegetacja. W polsce wszyscy caly czas kombinuje zeby przetrwac.
    Szkola, moim zdaniem jest takze duzo lepsza.
    Tu w UK mamy piekny dom i mozemy sobie pozwolic na wszysko na co mamy ochote wliczjac wakacje all inclusive co roku.
    Zarabiamy lacznie £70k rocznie i nie wydaje mi sie by Polska nam dala to samo. Nawet z 500+.
    Wciaz mysle ze jednego dnia wroce.
    Pozdrawiam wszystkich.

    Odpowiedz
    • Wojtek, my mamy tyle samo i to samo, rowniez 3-osobowa rodzina. Jednak nie widze, bysmy mogli sobie pozwolic na „wszystko na co mamy ochote”. Jak to robicie?

      Odpowiedz
  10. Lili

    Zrozum że ja szybciej się dorobię własnego M w Polsce niż tu, wiesz że większość ludzi w Niemczech wynajmuje? Wiesz że w Polsce ludzie mają swoje domy i mieszkania a za granicą to byli ale na wczasach? Jeżeli już chodzi Ci o kasę to na dzień dobry dostanę 6.000 netto a jeżeli w Polsce będzie lipa to zarobię 12000 w Niemczech, tutaj w UK jest smród, dziecko ma iść do polskiej szkoły !!! Tam się wychowywać i pracować!!! Ja zarabiam tu tyle samo co w Polsce kobieto! W tym samym zawodzie!

    Odpowiedz
  11. Ja wracam z Danii za kilka lat, w sumie spedze w kraju Andersena, az 20 lat :)
    Czekam tylko, az syn dorosnie, poniewaz nie chce mu robie „karuzeli” w zyciu. Mam zamiar kupic siedlisko w powiecie otwockim lub minskim za oszczednosci, bez kredytow. Juz dzis dostalam oferte pracy w Warszawie, jako tlumacz jez. dunski i jez. angielski za 9000zl brutto, jednak moim marzeniem jest robic tlumaczenia w domu. Z tego co widze po moich kolezankach, ktore wrocily do Polski, to wcale tak zle nie jest :)
    Nie wiem jeszcze jakie sa oplaty w Polsce, ale mam juz pewne swoje podliczenia. I tak, licze, ze czynsz i kredyty mi odpadna, woda wlasna (studnia), ekologiczna oczyszczalnia sciekow, do tego zyje „zero waste” wiec wywoz smieci tez odpada…gazu nie bedzie. Licze, ze za prad zaplace okolo 200zl miesiac, telefon, tv i net w pakiecie-200zl, ochrona-100zl podatek od nieruchomosci nie mam pojecia :D do tego dochodza: ubezpieczenia, dojazd do pracy itd
    Nie mam pojecia, jakmozecie wydac 2000zl i tyle samo oszczedzic :) ja sama wydam okolo 2000zl miesiecznie, poprawcie mnie, jesli zle licze :)
    Z checia poznam ludzi wracajacych z emigracji w okolicach Warszawy, nie znam tam za wiele osob :)

    Odpowiedz
    • Hej IM
      Też rowazamy z zona powrót do Polski za 2-3 lata. Ja w Kanadzie po części sie wychowalem, w tym roku będzie 26 lat, żona jest tu krócej raptem 13, mamy 3 letniego synka. Tutaj życie jest dobre ale jednak brakuje tego czegoś, bycia u siebie. Duży dom, dobre auta i wakcje to nie wszystko. Obecnie żona jest w domu z maluchem a ja od rana do wieczora w pracy żeby na wszystko było. Zastanawiam się czemu wszyscy tutaj piszący myślą o szukaniu pracy w Polsce a nie kupnie/otworzeniu własnej działalności. Sprzedając tutaj dom jesteśmy w stanie przywieźć do Polski znaczna sumę pieniędzy. Myślę jednak ze kupno działki i budowanie domu jest na sam początek raczej kiepską inwestycją. Lepiej zainwestować w coś co będzie przynosiło dobre dochody i potem myśleć o budowie domu choćby na kredyt. Być może myślę inaczej ze względu na to ze po części wychowałem się za granicą ale moja zona która przyjechała tutaj mając 20 kilka lat myśli podobnie. Czytając różne fora i artykuły mam nieodparte wrażenie, że na godne życie w Polsce potrzeba dochód rodzinny między 6 a 10tys pln w zależności od miejsca zamieszkania. Być może jestem w błędzie, pomysł powrotu jest u nas dopiero w zarodku chociaż jest to coś co mam w głowie od zawsze.

      PS
      Hate’rom odrazu mówię żeby dali sobie spokój z tekstami typu zagubiony Polak na emigracji, zagubiony to ja pewnie będę na początku jak wrócę do Polski po blisko 3/4 życia na obczyźnie

      Odpowiedz
  12. Powiem tak: jeśli nie ma się swojego domu, mieszkania w PL nie ma po co wracać. Nawet jeśli odłoży się jakieś pieniądze na tak zwany start. A w dodatku jak się ma dziecko/dzieci lepiej nie popełniać tego błędu jak wynajmowanie mieszkania i płacenie obcym tych oszczędzonych (na start) pieniędzy, bo one stopnieją w szybkim tempie. Prosta kalkulacja oboje macie prace ok jedno z Was pracuje na wynajem bo nie okłamujmy się wynajem mieszkań jest dosyć drogą sprawą, drugie na życie, ale co (w przypadku posiadania dzieci) z feriami, wakacjami itp itd? A co jeśli jedno z Was straci prace choćby na jakiś czas (2-3 miesiące zanim znajdzie inną) z czego opłacicie mieszkanie i z czego będziecie żyć? Sytuacja wyglada zupełnie inaczej jeśli będąc na emigracji „uciułało” się na coś swojego w Pl (bez rat, kredytów itp itd) wtedy powrót jak najbardziej, bo wystarczy „od biedy” że jedno z Was będzie pracować i na życie jakoś starczy biorąc pod uwagę fakt że za własne mieszkanie czy dom nie płaci się już niebotycznie dużych pieniędzy właściwie czynsz( w przypadku mieszkania) i opłaty prąd woda gaz itp itd. Dlatego przestrzegam tu obecnych, że jeśli nie macie dachu nad głową, bezpiecznej przystani nie porywajcie się z motyką na słońce, tym bardziej jeśli macie dzieci. W Uk socjalka jakaś jednak jest a w Pl? (No 500+ zakładając ze się ma więcej niż 1 dziecko) Nie masz pracy nie masz kasy nie masz nic i nikt Ci nie pomoże.

    Odpowiedz
  13. Ja mysle, ze kazdy powinien szukac swojego miejsca czy to w Polsce czy za granica :) Ja pracuje w Anglii juz z 9 lat i tez sie tutaj zapiep***. To ze duza wyplata nie znaczy ze sie lezy i pachnie :) Zawsze na wszystko mozna zapracowac,duzo daje kwestia podejscia do niektorych spraw. Jedno jest pewne,zawsze trzeba miec plan, szczegolnie jak sie wraca czy tez wyjezdza.

    Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  14. Czy możesz rozwinąć i napisać więcej..? Jak przejawia się ta dyskryminacja? Ja jestem w UK od 13 lat i nigdy nie doświadczyłem dyskryminacji, ani w praktyce nie spotkała mnie sytuacja żebym czuł się obywatelem „2-giej kategorii” (mówię „w praktyce” bo moje odczucia dot. Brexitu to inna sprawa).

    Odpowiedz
  15. Jestesmy w UK od blisko 6 lat. Rodzina 2+1 Jestem zawodowym kierowcą klasy 1 na swojej firmie LTD + zajmuje się programowaniem i sprzedażą usług IT (muszę kombinować aby zejść z podatków) ostatni rok zamknąłem na około 40.000 netto + około 4000 żony z part time (zajmuje się domem i wychowaniem naszej córki) . Święta Bożego Narodzenia od kilku lat spędzamy na urlopach (Teneryfa, Albufeira etc) 2 tygodnie temu siedząc na balkonie i patrząc się w Ocean (wigilia) dostałem SMSa z UK że mój kontrakt przestał istnieć z powodu oszczędności (cięcie kosztów przed brexitem?) I jestem bez pracy :) po powrocie do UK dowiedziałem się od znajomych że mój kontrakt przejął… Anglik a dla mnie nie ma niestety miejsca . Ok prace znajdę, to nie problem – ja mam po prostu dość tej pieprzonej dyskryminacji!!! Mam dość ich NHSu, głupich Forest Day’ow w szkole córki, ganiania w deszczu w szkole bez względu czy jest -5 czy +5 , czy pada czy nie , beznadziejnych i cholernie drogich chat, pracy po pracy aby starczyło na utrzymanie czyjejś chaty i podatki. Córka kończy 7 lat w przyszłym roku i idzie do 1 klasy w Polsce i basta, nie pozwolę na to żeby była obywatelem 2 kategorii, nie wybaczył bym sobie tego! Żonie się tu nigdy nie podobało a mi już przestało gdy otworzyły mi się oczy na to wszystko. Kasa? Pan z Australii już o tym pisał. Zarabiam pięknie… na papierze. Nie nazbieraliśmy na własne mieszkanie także w Polsce też będziemy wynajmować i ew. starać się o kredyt na miejscu. Czy damy radę? A jest jakaś inna opcja?

    Odpowiedz
  16. Ah czytam i czytam i dołożę swoje 3 grosze. My też wrucilismy z narzeczona ja bylem 12 lat a ona 8 lat w uk. Poznaliśmy sie tam , urodziła sie tam nasza córka w 2014 roku . Zarabiałem 45k pracując 60-80h w tygodniu ona 28k niestety na macierzyńskim tylko 500gbp pm. W 2013 kupiliśmy dom na kredyt 30 lat myslalem ze to da nam poczucie u siebie nic bardziej mylnego od narodzin córki czułem sie bardziej wyobcowany plus perspektywa niwolnictwa finansowego w postaci mortgage pogorszyło sie jak narzeczona wróciła do pracy i zaczęliśmy płacić 1300gpb pm za żłobek prywatny , w 2015 dostała ofertę pracy we Wrocławiu podjęliśmy decyzje ze wróci sama z córka a ja bede utrzymywał dom i auto i płacił za nianie po 3 miesiącach jak zbada teren i okaże sie ze jest fajnie to wystawiamy dom i dołączę do nich. Dodam ze dom w 3 lata zdrożał o 100 000gpb i ten fakt popchnął nas do tej decyzij . Wizja życia bez kredytu. Udało nam sie completion w dzien przed ogłoszeniem Brexit . To był długi rok bez mojej córeczki latałem conajmniej raz na miesiąc ale sami wiecie ile trwa sprzedaż , zaakceptowałem jedyna ofertę . W międzyczasie znalazlem prace w Polsce w podobnym zawodzie i teraz leżę sobie na sofie w moim własnym mieszkaniu bez kredytu 6 miesięcy temu urodziła sie nam druga córeczka jeździmy do dziadków raz w miesiącu , przełożyłem kierownice wiec mam auto z uk .Oboje zarabiamy dobrze jak na Polskę , troszkę szczęścia w zyciu trzeba natomiast bałem sie ogromnie . Jedyna rada jaka moge dac to wysyłać cv przed powrotem i latać na ewentualne rozmowy kwalifikacyjne tak aby miec cos nagrane przed powrotem i koniecznie kapitał na powrót na pewno bysmy sie nie zdecydowali na powrót gdybyśmy mieli wynajmować w Polsce lub brać mortgage w Polsce niestety u nas ciezko o Dobrą prace mam na myśli stabilna za dobre pieniadze i na dobrych warunkach , podejrzewam ze zostanę w tej na długie lata bo warunki sa fajne bez KPI i bełkotu korpo.

    Odpowiedz
  17. Eh po tym jak wyjadę z PL nie ma szans że wrócę z powrotem. Już teraz żałuje że nie poleciałem do Anglii do szkoły.

    Odpowiedz
  18. Nie przez przypadek wpadlem na to forum :-) Po prawie 25 latach wloczegi (mieszkalem w Niemczech, Francji, Afryce, obecnie w Kanadzie) naszla mnie ochota wrocic do kraju. Decyzje takie sa o wiele bardziej skomplikowane i kompleksowe niz tylko kwestia kasy, samochodu, domu itd. Przynajmniej tak mysle. Zaczynam sie rozgladac, dowiadywac. W moim zawodize, jestm Arborysta, czyli wspinam sie zawodowo na drzewa w celu ich pielegnaci itd ,z moim doswiadczeniem moge zarobic miedzy 6000-8000 tys zl. miesiecznie. Mowiac szczerze bardzo mnie to zaskoczylo, bo w przeliczeniu da dolary czy euro wychodzi nawet bardziej atrakcyjnie niz tam, na tym mitycznym zachodzie. Nie wracam z powodu tesknoty itd, czuje sie bardziej obywatelem swiata niz przypietym do jakiejs konkretnej narodowosci. Te podzialy to podzialy ludzkie. W moim odczuciu Polska stala sie krajem mozliwosci. Wszystko tu jest nowe, powstajace co daje duza palte mozliwosci. Zachod w moim odczuciu jest przesycony, przezarty. Mysle, ze poczucie spelnienia i szczescia nie wiaze sie z miejscem, ale jest w nas, zalezy od postawy zyciowej, piorytetow. Decyzji ostatecznej jeszcze nie podjalem. Ciekawe sa wasze opinie i doswiadczenia. Co do polskiej mentalnosci, no coz, polak zawsze byl i pewnie bedzie nie zadowoly i bedzie plul na swoje. Natomiast jest tu rowniez wielu wspanialych, pozytywnych ludzi i to z nich nalezy czerpac przyklad. Polacy na zachodzie nie sa lepsi, zapewniam. Mozna zmienic kraj, obywatelstwo i co tam jeszcze, ale te walizke z wlasnym, za przeproszeniem, g….nem wszedzie zabiera sie ze soba. Powodzenia/

    Odpowiedz
  19. Czy ktos moglby polecic jakies firmy ubez/polisy na pierwsze miesiace powrotu do PL? Pytanie kieruje glownei do tych spoza UE, poniewaz jezeli wracacie z EU to mozecie sobie swoja health card jeszcze uzywac w Pl.
    dzieku!

    Odpowiedz
  20. Witam wszystkich
    Ciesze sie ze znazlam takie super wpisy na temat reemigracji do Pl.
    Po 11 latach w UK (Londyn) wyjechalam do Kanady (Halifax) gdzie minely mi wlasnie 2 lata. Zamierzam wracac do Polski na poczatku 2018 roku, poniewaz Kanada jest dla mnie niestety zacofana pod wieloma wzgledami i nie czuje ze to moje miesce na ziemi. Wiem ze jest ono w Europie. Oprocz super milych Kanadyjczykow (czego o Brytyjczykach nie moge powiedziec), pieknej natury i wielkich domow rezydencji to uwazam ze Polska jest bardziej do przodu anizeli Kanada. Jak mozna np. nie miec pralek w apartamentach/blokach w XXi wieku?
    Takze rozwazalam przez krotka chwile powrot do UK (mam paszport brytyjski wiec Brexit mnie jakos nie rusza) ale na sama mysl o tej niegoscinnosci ich niedobrze mi sie robi. Takze moje noworoczne postanowienie na 2018 to powrot do Warszawy, ktorej co prawda nie znam ale z londynskim doswiadczeniem zawodowym (project management) napewno bedzie mi tam latwiej no i jest to bardziej miedzynarodowe miasto i wiecej mlodszej populacji (mam 40 lat). Pochodze z Trojmiasta ale tam jeszcze mentalnie nie jestem gotowa wracac. W sumie 13 lat za granica.
    Jezli sa tu jacys ludzie ktorzy wrocili do Warszawy to chetnie poczytam o waszych doswiadczeniach, milych zaskoczeniach i tych niemilych tez.
    Pozdrawiam wszystkich czytajacych
    Ania

    Odpowiedz
    • Jeśli mógłbym Ci doradzić to nie patrz jak komuś się wiedzie w Warszawie … Najzwyczajniej Wróc i tyle…
      „Przyciąganie” do Polski masz już bardzo silne więc pozostaje jeszcze tylko pokonać strach przed nieznanym ( jak to będzie w Polsce). Z własnego doświadczenia wiem ,że ten strach ma bardzo wielkie oczy , nauczyłem się z nim życ ,w pewnym sensie jest on najsilniejszy przed samym podjęciem decyzji . Jak już jesteś w Polsce skupiasz się nad tym co jest tutaj i to jest piękne. Reasumując wróciłem z rodziną po 12 latach w Uk troche ponad rok temu do Krakowa , nie było ani sekundy żebyśmy żałowalii. Dodam, że dzisiaj jestem w Polsce a kiedyś szukałem pozytywnych informacji na tej własnie stronie będąc jeszcze emigrantem, który chciał wrócic do Ojczyzny. Tak jak Ty teraz! A Warszawa daje napewno najwieksze mozliwosci w Polsce.

      Odpowiedz
    • Hej Anna, życzę powodzenia. Napisałaś, że Kanada jest zacofana, co właściwie masz na myśli pisząc to? Na czym to zacofanie polega, zawsze wydawało mi się, że Kanada to… Kanada :)

      Odpowiedz
      • Hej Pawel, tak po krotce o Kanadzie po 2,5 lata zycia tutaj: Dodam ze niektorzy Kanadyjczycy mowia mi ze ich kraj jest zacofany (i wtedy sie usmiecham :-)
        MINUSY KANADY : internet i komorki -brak zdrowej konkurencji wiec kosztuja razy 3 w porownaniu do Europy, alkohole kupisz w wiekszosci Kanady tylko w sklepach monopolowych zamykanych o 22 (taka dawna Polska), pralek nie ma w mieszkaniach tylko na korytarzach na monety (chyba ze masz swoj dom lub nowy blok), przy platnosci karta debetowa maszynka wszedzie zadaje Ci 100 pytan zanim wpiszesz PIN (no moze nie 100 ;-) np. napiwek -ile % czy $, z jakiego konta placisz biezacego czy oszczednosciowego (nawet jak nei masz oszczednosciowego), i takei tam inne frustrujace. Oczywiscie contacless payments „JUZ” tu wchodza w obieg. No i podroze…flights, vacations is very expensive-ja sobie bez wakacji nie wyobrazam zycia. Do tego masz tylko 2 tygodnei urlopu, ja akurat pracuje w rzadowej firmie wiec jestem lucky bo mam 3 tyg urlopu. W USA tez maja taki maly wymiar urlopu. No to co, raz w roku polece do Pl. Probowalam sobie wyjezdzac (latac) na dlugie weekendy po Kanadzie ale cenowo loty krajowe kosztuja na taki weekend bardzo duzo np $1000 return za co mozesz poleciec do …Polski. Probowalam tak po europejsku wyjezdzac sobie na dlugi weekend to ludzie w pracy dawali mi komentarze typu: o Ty to musisz miec duzo pieniedzy. Nie wiedzialam wtedy o co im chodzilo…Tu gdzie mieszkam w Halifax, Nova Scotia, jest troche zascianek Kanady. To sa drobne rzeczy ale frustruja codziennie. Aha no i food jest bardzo drogie (drozsze niz w Londynie UK!) no a jakosc to masakra. Np warzywa owoce nie maja w ogole daty waznosci a psuja sie tez szybko. Brakuje mi tu hinduskich sklepow off licence jak w UK sa, bo uwielbialam kupowac stamtad swieze i pyszne owoce i warzywa. Tu wszystko z supermarketow (chyba ze mieszkasz w wielkich miastach np Toronto gdzie wybor jest lepszy) Ja mieszkam w 400 tys miescie. Poza tym podroze do Polski sa dlugie i ciezkie- jest tylko jeden lot bezposredni z Toronto do Warszawy w calej Kanadzie, ja latam z dwema przesiadkami czyli trzy samoloty w jedna strone wiec jeden dzien odpada na podroz tam i kolejny z powrotem (przy 3 tyg urlopu to duzo). Jezeli loty sa odwolane co mi sie zdarzylo, tracisz po prostu dzien urlopu. Air Canada niby kanadyjska linia a najgorsze doswiadczenie jakie mialam z lataniem. Placisz za bagaz odprawiany przy lotach miedzynarodowych (normalnie jak Ryanair!)
        Kolejny minus zycia w Kanadzie, to brak ludzi na ulicach (dead cities) to co doskwiera mi najbardziej. Ja pochodze z 50 tys miasta w Pl i odwiedzajac je z UK nie wyobrazalm sobie zycia w takim malym miescie ponownie. W Kanadzie wybralam miasto poniezj 1 mln mieszkancow bo w takich sie dobrze czuje. W Halifax gdzie jest 400 tys meiszkancow na ulicach sa pustki, gorzej niz w takim polskim 50 tys miescie w Polsce, bo tutaj one sa rozwlekle i ludzie rozrzuceni po wielkim obszarze (tak samo w Ontario, mniejsze miasta w okolicach Toronto), po pracy wsiadaja w auto i jada do swojego domku gdzies na obrzezach daleko stad. Jedziesz sobie jedziesz i tu dlugo dlugo nie ma ani sklepu po drodze ani nic, takie pustki po prostu Taka jest Kanada malo zaludniona

        PLUSY: Kanadyjczycy mega uprzejmi, zyczliwi, traktuja Ciebei jako jedna z nich, nigdy nie poczulam sie tu jak emigrantka (a w UK zawsze przez 11 lat czulam sie jako czlowiek drugiej kategori „dzieki” angolom) Sa szczerzy , pogadaja o zyciu w pociagu, w sklepie jak Polacy. Kanadyjczycy kultura sa bardzo ale to bardzo podobni do Polakow dlatego tu sie lepiej czuje niz w UK (100 razy lepiej!)
        Piekna pogoda 4 pory roku a wiadomo ze w UK brakuje nam slonca. Tu pogoda jak w Polsce, cudowna natura i mnostwo jej dookola, ludzie cenia work-life balance i to uwielbiam
        Private healthcare- wszyscy tu maja i chociaz trzeba placic np. za karetke to koszt m-cznego ubez to ok GBP 40 i mozesz sobie chodzic na prywatne wizyty, masaze, dentysta, psycholog i takei tam i ubez zwraca Ci 80% kosztow (jest roczny limit) to jest super gdzie np w UK tylko managerowie wyzszego szczebla dostaja tzw BUPA. W Kanadzie to ubez jest czesto pokryte przez pracodawce wiec masz leczenei prywatne praktycznie za 20% kosztow tylko. Uwielbiam to. A pamietam ile w UK wydawalam na polskich lekarzy setki funtow.
        Kandyjczycy uwielbiaja rodzinne road trips, camping. To jest super, tez to polubilam (jako alternatywe do kosztownych wyjazdow zagranicznych)
        No tu nie wypozyczysz auta z manual skrzynia bo kazdy prowadzi automat. Pamietam jakie bylo zdziwnie w wypozyczalni kiedy por raz pierwszy poszlam wypozyczyc i chcialam standard ha ha. A teraz jak jade do PL to szukam automatu do wypozyczenia i w druga strone-same standard a automat to luksosowa kategoria z wyzszej polki w Polsce. W UK nie jezdzilam bo jakos balam sie nauczyc po lewj stronie no ale tu sie odblokowalam bo jezdzi si ejak w Polsce :-)
        Duzo Brytyjczykow wybiera Kanade-glownie Ci co maja rodziny juz i dzieci-dla takich to moze i lepsze zycie (ja rodziny nie mam chociaz bylam blisko- i to jeden z powodow osobistych dla ktorych wyjezdzam stad wlasnie) takze zycie rodzinne to wielki dom naprawde rezydencje np 3 bedroom 3 bathroom to standardowy maly domek dla 1-2 osob. Dla mnie to wielki dom za wielki na jedna osobe. Ludzie mieszkaja daleko od siebie bo Kanada przeciez jest wieksza niz Europa a populacji tyle co w Polsce.
        Napewno bede tesknic za Kanada ale spelniajac swoje marzenie i wyjezdzajac tutaj, przekonalam sie ze to za daleko i ze moje miejsce jest w Europie. PO 6 latach pobytu w UK (z 11 tu) przestalo mi sie tam z roku na rok podobac ale nie mialam odwagi wracac do Polski. Teraz nadszedl czas kiedy to ukryte gdzies tam pragnienie sprobowania zycia w Polsce ma swoj moment. Patrze sobie na firmy miedzynarodowe w Warszawie, bo j abardzo kocham jezyk angielksi na co dzien i nie wyobrazam sobie 100 % polskosci w moim zyciu. Owszem obejrze teleexpress czy polski kabaret ale chce pracowac chociaz po angielsku dlatego Warszaw wydaje sie ok. Mam nadzieje ze maisto mi sie tam spodoba.
        No to sie rozpisalam :-))))

        Odpowiedz
        • Uwazaj, uwazaj i jeszcze raz uwazaj. Ale po kolei:

          1) jesli jestes menadzerka, masz dobre miedzynarodowe doswiadczenie, to przezyjesz szok w Warszawie. niby to stolica polska, a dalej zalewa ja masa ludzi z glebokiej prowincji (teraz jeszcze Ukraincow), ktorym wystarcza praca za 2500 pln netto. ludzie ci narzucaja swoje wiejskie czesto zwyczaje, doslownie wszedzie gdzie sie da (w pracy tez, np. ktos ci wejdzie do kuchni i bedzie podgrzewal smierdzaca zupke w mikrofali i smrod sie bedzie niosl na cale biuro – bo nie stac go pojsc, zjesc obiad / na lunch. no ale ta osoba nie bedzie czula nic zlego, bo takie przanse zapachy to dla niej normalnosc).

          2) mozesz miec niemale problemy jesli trafisz do pracy, gdzie przelozonym twoim bedzie Polak. nie wiem, jakie masz doswiadczenie, ale szukaj (i koniecznie pytaj na rozmowach), czy twoim przelozonym bedzie obcokrajowiec. lepiej, zeby byl, bo moze juz zapomnialas, jak Polacy potrafia siebie traktowac nawzajem i to do tego w biurach, na szczeblach menadzerskich, itd. szczegolnie widoczne jest to w Warszawie, gdzie panuje okropny wyscig szczurow. mozesz trafic na konkurentke, ktora bedzie pracowala w korporacji do godziny 21 (tak, tak, do 9:00 PM) i ta osoba bedzie milej widziana w pracy, bedzie dostawac awanse, premie, itd., niz Ty – ktora chce wyjsc z pracy o 16 – 17 (4-5 PM).

          3) zasada na poczatku jest taka: gdziekolwiek aplikujesz od razu krzycz i wolaj duza stawke, jak beda cie pytali o wynagrodzenie. bo jesli powiesz za malo, to potem juz zawsze bedziesz dostawala np 100 zl brutto rocznie (taka waloryzacja) i nigdy nie osiagniesz poziomu pensji wystarczajacej na normalne, godziwe zycie. zwlaszcza w drogiej Warszawie. czyli jak jestes menadzerka, to nie boj sie powiedziec pensji typu 8000 – 15000 pln netto / miesiecznie (mozesz cos wybrac z tego przedzialu), pod warunkiem, ze jak piszesz, masz naprawde dobre, miedzynarodowe doswiadczenie, oczywiscie dajac do zrozumienia, ze nie bedziesz pracowac nieplatnych nadgodzin i zostawac w biurze do godziny 21 (to jest przyklad mojego kolegi, ktory 3 miesiace (tylko tyle wytrzymal) pracowal w firmie PwC w Warszawie i uciekl z tamtad czym predzej).

          4) w Warszawie jest tyle ludzi, bo sciaga ich kasa i mozliwosci kariery, ze po pewnym czasie napewno zaczna ci przeszkadzac, ich masowosc, bylejakosc, bieda, itd. no ale tak jest w kazdej duzej metropolii – to juz pewnie wiesz

          5) bardzo uwazaj rowniez na to, czy praca jest w biurze w Warszawie, czy w delegacji. jak mnie zatrudniono, to przyszedl moj menadzer i powiedzial mi, ze za 2 tyg lece na zachod UE. i tak od tej pory mialem spedzac czas w delegacjach: 50% w Warszawie lub mniej i 50% lub wiecej za granica. taka praca absolutnie mija sie z celem. pomysl ile tylko czasu prywatnego stracisz czekajac na lotnisku (jest presja, zebys latala na delegacje w weekendy a nie w tygodniu, bo tracisz czas i kase projektu, itd.) szczegolnie dla kogos, kto mieszkal i pracowal juz za granica i mial za do b. dobre wynagrodzenie. nie daj sobie wmowic, ze za prace w delegacji dostaniesz jakas smieszna diete typu 45€. bo tyle to zarabia niemiec / belg / holender (jak jeste menadzerem to i wiecej) na godzine, a nie za caly dzien !!!

          6) jak widisz wiec po punkcie 5) musisz bardzo uwazac, bo nowoczeny model pracy i niewolnictwa jaki panuje w Polsce / Warszawie, ma sie bardzo dobrze i musisz unikac tego typu ofert pracy. wiec jesli bedzie jakakolwiek mowa o delegacji to albo mowisz do widzenia, albo max 10-15 % (na tyle ja bym sie zgodzil i ani dnia wiecej). czytaj dokladnie umowy o prace i nie daj sie zaskoczyc, jesli ktos bedzie cos chcial od ciebie przesadzonego. natomiast jesli sie okaze, ze co innego ci obiecali na rozmowach, absolutnie nie miej zadnych objekcji i sie zwalniaj, nawet po 1-2 miesiacach. u mnie byly takie przypadki, bo ludzie po prostu nie dali sobie wcisnac, ze trzeba latac na delegacje do klienta, bo tam na miejscu taniej. pamietaj

          7) Warszawa to wschodnie miasto. duzo osob ci powie, ze nawet rosyjskie. panuja tu wiec czesto standardy, jak z Rosji (mianowicie bojki na ulicach typu 5/10 na 1, wyzwiska, brak kultury i uprzejmosci na ulicach przez ten plebs i motloch ktory tu pracuje, itd.). moze to byc dla ciebie nielada szokiem po spedzeniu tylu lat za granica.

          8) generalnie kazdy tu kombinuje i nagina prawo jak moze. i tak np. mozesz miec pana sprzedajacego nielegalnie owoce / warzywa / kanapki / drozdzowki na skrzyzowaniach, ktory to wszystko ma w bagazniku auta i bardzo czujnie sie rozglada, czy nie nadjezdza straz miejska / policja. a jak jada – to zamyka / zwija interes. wyglada to naprawde przekomicznie dla kogos, kto mieszkal na zachodzie. panuje wiec taka jakby mentalnosc chowania sie, cwaniactwa i oszukiwania wladzy. bardzo wiele roznych przykladow spotkasz w tym miescie i nie tylko

          9) no i teraz mamy u wladzy partie, ktora skloca Polakow, trwa zazarta walka w mediach i na ulichach (np wczoraj sie ktos podpalil\ pod palacem…), wiec musisz sie totalnie wylaczyc z polityki i nawet nie myslec o tym, bo inaczej zwariujesz.

          10) z pozytywnych rzeczy, to napisze, ze jest duzo zielonych parkow, niektore dzielnice sa przestrzenne i jak wieje wiatr, to generalnie jest swieze, czyste i chlodne powietrze (np Krakow ma obrzydliwy smog, bo lezy w niecce).

          przemysl sobie to dokladnie i zadaj pytanie, czy chcesz tu wracac. bez bardzo dobrej pensji moim zdaniem nie warto, bo tylko bedzie cie to frustrowalo (miasto jest drogie, uslugi sa drozsze niz w innych miastach polski, szpitale przepelnione, bo za malo mamy lekarzy) + to co wszystko napisalem powyzej.

          11) jeszcze jako bonus moze dodam, ze jest tu najwieksze skupisko ladnych kobiet w Polsce, ogolnie duzo singli wiec moze warto kogos poznac (szanse beda napewno wieksze, niz za granica lub w mniejszym miescie), i potem sie wyprowadzic po pewnym czasie ?

          Odpowiedz
          • Dziekuje za podzielenie sie Twoimi obiektywnymi uwagami. Tak na pewno bedzie szok mentalny. Zaczelam kontakty z agencjami i w grudniu lece na Xmas wiec chce pare spotkan nagrac. Patrze tylko na firmy zagraniczne bo chce w pracy aby jez urzedowym byl angielski s anp firmy/organizacje unijne w Warszawie gdzie ludzie dostaja pensje z Brukseli na poczatek 10-12 tys zl i to z malym doswiadczeniem. Bede szukala tez firm amerykanskich i kanadyjskich, raczej nie corporate, wiec musze miec dobra strategie. Takze z agentami bede jechala krotko i powiem na starcie ze jezli mnie wcisna w corporate lub inne long hours to odejde od razu i gowno dostanie a nie bonusa za to ze mnie zwerbowal. Mysle ze rok sobie dam, a potem juz beda w Polsce-w Warszawie najwyzej poszukam pracy gdzies indziej-podobno Szwajcaria jest dobrym rynkiem dla wykwalifikowanych project managerow . Zamierzam tez sie obracac w towarzystwie international (no ale zakupow w Biedronce po polsku nie przeskocze ha ha)
            Dzieki za komentarz o delegacjach-sluszna uwaga aby nie dac sie zatrudnic w Pl a latac za granice.
            Pozdrawiam cieplo

        • Dzięki Anna za świetny komentarz. Rzeczywiście, każdy kraj ma swoje „plusy i minusy”, każda osoba ma też jakieś swoje preferencje i potrzeby. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak nie wyjeżdżać gdzieś na stałe i, bez względu czy to się uda czy nie, próbować sobie jakoś organizować i optymalizować życie w miejscu gdzie jesteśmy. Nigdy nie byłem w Kanadzie :( Jeśli chodzi o UK to i jest kilka rzeczy które mi się podobają ale z roku na rok dostrzegam coraz więcej problemów. UK wydaje się dosyć dobrze rozwinięta, wiele rzeczy można załatwić nie ruszając się z domu np. Nie wszystko działa jednak jak należy, internet w wielu miejscach jest bardzo wolny, czasami trzeba czekać kilkadziesiąt minut żeby się gdzieć dodzwonić, poziom wielu świadczonych usług nie jest zbyt wysoki. Jest też dosyć drogo, zwłaszcza ceny nieruchomości, opieki nad dziećmi, żywność, podróże są drogie. Poza tym pogoda też nie rozpieszcza :) Chyba też wróciłbym do Polski ale z uwagi na dorastające dzieci raczej się to nie uda. Chyba skończy się na częstszych podróżach do Polski, dzieciaki stają się coraz bardziej niezależne i chyba nic się niestenie jak zniknę raz na kilka miesięcy na tydzień czy dwa. Muszę kończyć, dzięki raz jeszcze za interesujący komentarz. Życzę Ci powodzenia Anno, zaglądaj do nas i dawaj znać co u Ciebie :)

          Odpowiedz
  21. Zasilek Job Seeker Allowance dostaje sie tylko jak przebywa sie na terenie UK. Sama jestem zarejestrowana jako berobotna i pobieram ten zasilek. Musze sie zglaszac co dwa tygodnie (czasem co tydzien) do Job Center z dokumentacja jak i gdzie szukam pracy, jak tego nie zrobie to moge stracic zasilek. Pozatym raz zapomnialam totalnie o wizycie i niestety stracilam zasilek na dwa tygodnie, kolejny raz z kolei musialam wyjechac do Polski na kilka dni (pogrzeb w rodzinie) akurat wtedy kiedy mialam wizyte i zostalam wyrzucona z bezrobocia poniewaz opuscilam UK. Dlatego BZDURA wydaje mi sie,ze ktos pobieral zasilek z UK w PL ,nie wstawiajac sie na wizyty. JSA jest zasilkiem dla osob szukajacych pracy w UK. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Ara, z tego co ja zrozumialem to chodzilo o przeniesienie zasilku z UK do Polski, czyli zakonczenie pobierania z Job Centre a rozpoczecie pobierania z Urzedu Pracy na zasadach obowiazujacych w Polsce.

      Odpowiedz
  22. od siebie dodam że byłem w Anglii ok 4 miesięcy, z pracą nie wyszło wiec musiałem zjechać. Czy żałuję? I tak i nie. Moj język nie stał nawet na minimalnie komunikatywnym poziomie wiec w przyszłej pracy mi podziękowano na rozmowie kwalifikacyjnej:) W Polsce znalazłem pracę na fabryce, 1800 zł na rekę z premią, szału nie ma al dla jednej osoby,kawalera bez dzieci wystarcza ( na rachunki się nie dokładam bo rodzice na sczeście biedy nie klepią). :) ale wiecie co? Chcę wrócić do UK choćby tylko na rok by odłożyć większą kwotę i wrócić z powrotem do Polski (tutaj jesdnak wiem że jestem u siebie,między swoimi),chcę zrobić uprawnienia nakierowcę kat.C lub nawet C+E,w Polsce z aktulnej pracy wiem że nigdy na to nie odłożę a nie uśmiecha mi się robić cały czas na taśmie:)
    /tych którzy chcą wrócić nie mam zamiaru odwodzić od tego – ale zróbcie to tylko wtedy jak macie odłożone jakieś pieniądze (im więcej tym lepiej) w innym wypadku o ile nie macie kogoś u kogo możecie sie zaczepić (rodzina,znajomi,własne mieszkanie) – odradzam. Stres i brak pieniędzy,codziennośc polska was zabije. Anglia to fajny kraj ale tam wies ze jesteś obcy,tylko gościem. samotność,fatalna pogoda,obce kultury to wszystko wpedza człowieka w depresję.Teraz amierzam sie zapisac na kurs jezykowy od września by w przyszłym roku wyjechać już z pewnością dobrej znajomości langłydź:)wiem że się uda bo wyzwań sie nie boję.Wam życze powodzenia po powocie, Polska poszłą trochę do przodu od 2004 i naprawdę trochę juz zyje sie tutaj łatwiej:) ale zarobki nadal wolną rosna w porównaniu do cen więc nieraz trzeba zaciskać pasa.

    Odpowiedz
  23. Witam
    Calkiem przypadkiem trafilam na twojego posta. Mamy dwie male coreczki mieszkania w UK I nie byloby dnia bysmy nie mysleli o powrocie ,mamy swoja dzialke budowlana juz wszystkie document do budowy gotowe tylko w naszymy przypadku brak pieniedzy na dalsza budowe. Pomimo to chcemy wrocic jestesmy mlodym malzenstwem a mijamy sie kiedy maz ma wolne zajmuje sie coreczkami ja pracuje I odwrotnie jestesmy tu sami zdala od calej rodziny , prawdziwych przyjaciol .ludzie nas strasza ze nie damy sobie rady w kraju jesli wezmniemy I o ile dostatniemy jakikolwiek kredyt .pozdrawiam I mam nadzieje ze I nam sie uda

    Odpowiedz
  24. Dioblik, my czerpiemy radosc poza granicamy Polski i tez jest fajnie :-) A wakacje w Polsce zawsze sa swietne, tak na 2 tygodnie i wystarczy :-) Gratuluje Ci, ze wrociliscie z rodzinka do Polski, u nas wciaz temat jest otwarty (dziecko za rok rozpoczeloby pierwsza klase w Polsce, wiec nie jest jeszcze za pozno). Nie przekreslam Polski, ale jestem obiektywna i czarowac nie bede.
    PS. Uwazaj na tych motocyklowych wypadach, bo mozesz nas spotkac ;)) Tez chorujemy na ta sama chorobe.. Mysle, ze mimo wszystko bysmy sie dogadali :)
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczyska!

    Odpowiedz
    • Mam wrazenie ze niektorzy udzielajacy sie w tej sekcji troszeczke zapomnieli jaki jest cel tego artykulu oraz komentarzy, kompletnie nie chodzi tutaj o przekonanie ludzi do powrotu z emigracji ale o wspieranie ludzi ktorzy planuja wrocic. Nikt nie stara sie przekonac nikogo ze zycie jest lepsze w Polsce, czy tez odwrotnie.

      Odpowiedz
  25. A ja nie narzekam :) Jakos chyba w innej Polsce Zyje :) Moim sposobem jest nie przebywanie w towarzystwie ludzi ktorzy tak smuca jak powyzsza dwojka. Efekt jest taki ze nie spotykam takich osobistosci:) Nie lubie depresyjnych klimatow. Wrocilem rok temu. Otwarlem firme ,dostalem dotacje. Wlasnie wrocilismy z Zona z motocyklowego wypadu w Bieszczady. Gdzie spedzilismy fajny czas przy ognisku z ludzmi z roznych czesci Polski i smialismy sie , bardzo sie smialismy -czysta radosc i zero smutku a w dzien BiesCzadKie winkle:) Chyba przestane tu zagladac bo robi sie depresyjnie a za oknem swietna pogoda:)
    Mniej smutku Zycze:) albo raczej wiecej radosci !

    Odpowiedz
    • tak, masz racje i to jest ta strona aspektu ktora sprawia ze sam tu zagladam bo mozna zyc w Polsce jak ma sie glowe / szczescie / pozytywne podejscie (niepotrzebne skreslic). Ale niestety zycie z samych ognisk i motocykli sie nie sklada i jesli wrzucisz w to wychowanie dzieci i walke z rzeczami ktore nie powinny byc walka to przycmiewa to radosc z tych malych rzeczy. Depresyjnie jest dla tych co decyzje musza podjac a z tego co widze ty juz ja podjales. Wiec pyanie do ciebie biorac pod uwage twoje zadowolenie z sytuacji – czemu tu jeszcze zagladasz w takim razie…?

      Odpowiedz
      • Zagladam tu dlatego bo byc moze ktos potrzebuje pozytywnego wsparcia tak jak ja go potrzebowalem zanim podjalem decyzje o powrociem . Z samych motocykli i ognisk zycie sie nie sklada – to prawda. Dlatego wyjezdzamy na takie wypady kilka razy w roku a nie codziennie:) Jutro natomiast ide do przedszkola na przedstawienie z okazji dnia ojca. Bedzie po Polsku wsrod swoich. Na poczatku czerwca moja mama obchodzila 70 urodziny , wiec byla impreza i moje dzieci zostaly u niej na tydzien. Dzisiaj szwagierka poprosila mnoe zebym byl Chrzestnym. A w sobote robimy grila i bedzie kuzynostwo Zony. W Uk tego nie bylo , nie bylo Zycia!

        Odpowiedz
    • wlasnie dzisiaj caly dzien nic nie robie,tylko czytam wpisy:)Dalaczylam do „klubu:)” Dioblik”nie mozesz przestac SWYCH wpisow,bo one daja nam wielka motywacje!!! Tym WACHAJACYM:) My przymierzamy sie do powrotu, po 35 latach……z Florydy….Pozdarawiam serdecznie!

      Odpowiedz
  26. Oskar, dzieki za wpis! Wszystko moglabym zniesc w Polsce, ale nie tych ludzi! Wszyscy wszystkich oceniaja, wiedza najlepiej, az ciezko sie z nimi rozmawia. Generalnie wszystko na nie. Teraz z tymi uchodzcami to az sluchac/czytac nie moge ta agresje, mam olbrzymie obawy, czy wracac do kraju. Najbardziej co mi przeszkadza to to, ze dzieci sa tak stlamszane, dzieciom nic nie mozna, jak nie powiedza „dzien dobry” to juz koniec swiata, wstyd normalnie, na placach zabaw ciagle NIE ROB TEGO, ZOSTAW TO, BO SPADNIESZ, NIE, NIE, NIE etc. Kiedys byla nawet taka reklama, zeby dzieciom pozwalac .. byc dzieckiem! Ciezko sie zyje w Polsce.

    Odpowiedz
    • dokladnie, strasznie ciezka sytuacja bo to twoj wlasny kraj i ciezko w nim zyc a juz na pewno nie wychowac dzieci… Najgorsze ze z tego co slysze te szkoly po 30 latach dalej wygladaha tak jak wygladaly i to jest zaskakujaco-przerazajace

      Odpowiedz
  27. Czizysss ale pojechales…
    Ciekawe kim Ty sie czujesz , bo chyba jestes gdzies pomiedzy… Wspomniales o tym ze inni idealizuja Polske i chciales ich uswiadomic jak to strasznie nie jest w Polsce.
    Wrocilem do Polski rok temu i jest to zupelnie inna Kraj niz Ty opisujesz. Inni idealizuja Ojczyzne a Ty starasz sie ja wyprzec ze swojego umyslu i widac ze kiepsko Ci to idzie.

    Odpowiedz
    • no napisalem na poczatku ze jestem pomiedzy i to mi tez daje mozliwosc oceny tego kraju obiektywna. To samo za i przeciw moge tez napisac o niemczech i anglii. Ojczyzny nie wypieram z umyslu bo to nie jest moja ojczyzna, Nie mam takiego pojecia w moim zyciu i jest to bardzo fajne. Nie jestem patriota w zadnym kraju bo patriotyzm to tez jest mitologia, kazdy kraj zachwayca sie soba i sa to te same bajki. Zwlaszcza amerykanie.

      nie chcialem nikogo uswiadomic ze NIE jest strasznie, przeciwnie, chce ludziom uswiadomoc na co przygotowuja swoje dzieci jesli zabieraja je z powrotem do tego kraju w ktorym ja bylem zmuszony jchodzic do szkoly

      Tak, zgadzam sie ze ja tez widze zmiany. I to mnie tez sklonilo do negatywnej oceny kraju bo zmienia sie infrastruktura ale ludzie pozostaja ci sami i robia z tym wszystkim to samo od nowa. Moja znajoma jest sedzia na dolnym slasku a druga znajoma jest prawniczka i one mowia to samo – ze co z tego ze prawo wprowadzono poprawne skoro nikt go nie ma zamiaru przestrzegac ani nawet poprawnie interpretowac. Zwlaszcza sami urzednicy. To ze pomalujesz malucha zlota farba nie zrobi z niego ferrari

      Odpowiedz
  28. Hej Pacynka. Wg mnie nie wracaj do Polski, zrobisz krzywde dziecku, serio. Ja wiem, ze to nie dzieci powinny o tym decydowac, ale bierze sie tez pod uwage podejscie dziecka do tematu (nie oszukujmy sie) Widac, ze Twoje dziecko dobrze sie tu czuje, tu sie urodzilo, to jest Jej ojczyzna. Nie zabieraj jej stad (tez mieszkam w UK). Skomplikujecie sobie i dziecku zycie.
    A terroryzm? Coz.. co ma byc i tak bedzie, nie dajmy sie zwariowac. Terroryzm i tak dosiegnie Polske, to tylko kwestia czasu, w takich czasach zyjemy. Mozesz mieszkac w Polsce, polecisz na wakacje do Egiptu i wysadza samolot itp.
    Pytasz, jak dzieci sobie radza w szkole w tym wieku? Podobno bardzo dobrze! Ucza inne dzieci angielskiego, sa pomocne, wystarczy tylko wczesniej pogadac z dyrektorem o swoich obawach, moze szkola bedzie pomocna i wesprzy takie dziecko. A znam taki przypadek!

    Odpowiedz
  29. Witaj
    Wrocilismy do Polski z dwojka dzieci w wieku 3 i 4 lata i jak mozna sie domyslec na ustach dzieci usmiech i radosc z tego powodu.Gdyby byly w wieku 9 lat badz starsze moge sobie tylko wyobrazic jak bardzo trudny moglby byc powrot. Starsze dzieci maja juz swoj swiat i Polska jest dla nich jakas „egzotyczna ” abstrakcja. Natomiast powiem, ze dla mnie lepszy bylby strach przed teroryzmem niz tesknota za krajem. Ten pierwszy jest wzbudzany od czasu do czasu , mozemy o nim zapomniec do czasu kolejnego zamachu ( statystycznie rzecz biorac zamachy nie sa tak czeste…) Tesknota z kolei jak sie „wlaczy”
    To jest niczym wirus ktory opanowuje nasz system nerwowy , system wartosci…. wszystko! Takze jesli nie ma tesknoty to sytuacja nie jest zla:)

    Odpowiedz
  30. witam
    Mieszkamy z mezem i dwojka dzieci w UK od ponad dwunastu lat, od jakiegos czasu zastanawiamy sie nad powrotem do Polski. Glownym powodem nie jest tesknota za krajem, jak wiekszosci tu piszacych, lecz strach jaki ogarnia nas kazdego dnia coraz bardziej gdy patrzymy na te wszystkie ataki terrorystyczne jakie maja tu miejsce ostatnio. Boimy sie o nasze dzieci. I tu pojawia sie problem, gdyz nasza dziewiecioletnia corka nie chce slyszec o wyjezzdie do Polski, zanosi sie placzem na samo slowo Polska, boi sie polskiej szkoly a ja przyznam szczerze obawiam sie o to samo. Tutaj w szkole radzi sobie bardzo dobrze, ale wszyscy wiemy jak inny jest system nauczania w Polsce i jak ciezko nadrobic te roznice. Boje sie ze moze nie podolac zwlaszcza z tak negatywnym nastawieniem. Staramy sie jej tlumaczyc, ale serce sie kraje patrzac na ta rozpacz dziecka. Poza tym sama nie jestem przekonana, zastanawiam sie jaka przyszlosc czeka nasze dzieci w kraju z ktorego oboje z mezem wyjechalismy po studiach w poszukiwaniu pracy i lepszego zycia. I tutaj jest moje pytanie czy moze ktos wrocil do Polski z dzieckiem w podobnym wieku do mojej corki i jak dziecko poradzilo sobie w szkole, jak szybko zaadoptowalo sie do nowych warunkow, oraz jak takie dziecko zostalo przyjete w polskiej szole.

    Odpowiedz
    • Nasz powrót 11 lat i 5 córki , młoda w przedszkolu rewelacyjnie się odnalazła zero barier tak jak bylo w uk a starsza nie najgorzej zniosła klasę 5 ten rok był intensywny jeżeli chodzi o naukę ale proszę starać się o dodatkowe godziny matmy i Polski takowe nam śie należą , ten rok kończymy już za tydzień i muszę powiedzieć że był to rok próbny czy da rady czy my damy radę jej pomóc daliśmy jesteśmy dumni może samych piątek nie będzie na świadectwie ale nie jest źle w końcu się uczy nie takjak w uk córka poznała system w szkole wie już o co chodzi klasa szósta będzie jeszcze lepiej nie będzie zagubiona doskonale się odnalazła i jest szczęśliwa ze w końcu ma przyjaciół i spędza fajne czas tego na emigracji nie było :(pozdrawiam i życzę powodzenia

      Odpowiedz
  31. Czytam was i za każdego mocno trzymam kciuki. Żeby tak wszystkim co wracają udało się żyć godnie w Polsce. Sama mieszkam w Anglii już 6 lat. Mam tu mieszkanie na kredyt. Czteroletniego syna, kolejne w drodze… Życie jak sen…. piękne mieszkanko, ja nie pracuje – opiekuje się dzieckiem, planowaliśmy drugą pociechę- udało się, spokojnie żyjemy z męża pensji….A jednak…jak mantra powraca tęsknota za krajem, myśli że moje dzieci słabo znają dziadków, że zawsze będziemy tymi obcymi…. Niby sąsiedzi ok, ale w internecie zawsze można przeczytać, że my Polacy zabieramy im pracę lub benefity (nie mogą się zdecydować które z powyzszych!!!)
    Nie wiem, czy starczy mi odwagi, żeby wrócić. Czasem się modlę, żeby porostu brexit zrobił swoje…. niech mnie wygonią! Pozdrawiam wszystkich serdecznie

    Odpowiedz
    • „zycie jak sen…. piękne mieszkanko, ja nie pracuje – opiekuje się dzieckiem, planowaliśmy drugą pociechę- udało się, spokojnie żyjemy z męża pensji”
      booze co za wspaniale wyznanie, jakze ambitne podejscie do zycia – zycie jak sen, siedze w domu a maz zapier… boze chron przed takimi kobietami…

      Odpowiedz
      • do ja – wyobraz sobie ze dla rodziców, którzy wychowuja swoje dzieci bezpieczenstwo finansowe i w tym samym czasie opieka nad swoimi pociechami jest priorytetem. Wychowywanie dzieci jest bardziej ambitne niz ci sie wydaje. Wyobraz sobie ze kazda matka wychowuje czlowieka który jest przyszloscia narodu. Ty juz dawno bedziesz o laseczce pomykal kiedy te dzieci beda rzadzic tym swiatem. i zapamietaj sobie drogi -ja- dziecko to nie mebel trzeba je wychowac zanim pojdzie w swiat zdobywac góry. Dlatego jest to luksus speddzic z dzieckiem pierwsze 5 lat zycia w domu uczac go jak dziala swiat co jest bardzo ciezka praca zamiast wyslac do zlobka od 3 miwesiaca zycia i pozbawic go dziecistwa z rodzicem dla splacenia kredytu w banku lub poprostu dla garka zupy.

        Odpowiedz
  32. Nie zaluj , nie smuc , uporzadkuj priorytety ,tym samym w Zyciu zagosci porzadek. Nie przejmuj sie na zapas.Ciagnie Cie to wroc i zobaczysz czy warto. Lepiej zalowac ze sprobowalas . Nie znam nikogo kto wygral z tego.rodzaju tesknota.

    Odpowiedz
  33. z gory przepraszam za brak polskich znakow… ja tez chce wraca ale sie boje. Maz jest Anglikiem i mimo ze jestesmy juz razem ponad 10 latale po polsku nie umie i nie chce sie uczyc chyba ze bedziemy sie przeprowadzac ( ze niby nauczylby sie po przepradzce ), mamy 2 dzieci i oczywiescie angielski jest dla nich ojczystym jezykiem ale po polsku mowia.
    Maz chcialby sie przeprowadzic ale ja sie boje. dla niego to bylby szok, opieka medyczna, wypelnainie jakis PITow, etc
    ja wyjechalam zaraz po studiach, niby na praktyke w wakacje zanim zaczne magistra (inzyniera skoncylam w lutym wiec mialam dobre pol roku zeby cos zarobic a funt byl nawet po 7 zlotych wiec chcialam odlozyc na samochod). no i spotkalam meza… doswiadczenia w Polsce nie mam zdnego, tu pracuje w biurze.
    maz ma teraz kierownicze stanowisko ale tylko mature tu skonczyl a mi sie wydaje ze w Polsce to patrza na wyksztalcenie bardzo.
    dzieci sa w prywatnym zlobku i w szkole: 8:6pm.. a w Polsce gdzie ja znajde dobry zlobek dla nich? od znajomych wiem ze zlobki w Polsce sa przepelnione (w uk 1 opiekun na 4 dzieci dla dwulatka i 1 na 8 dzieci w wieku przedszkolnym. z tego co slysze to w zlobku w Polsce sa 2 osoby na 100 dizeci :( a w panstwowych zlobkach lepiej ale trudno o miejsce, a jak sie juz dostanie to i tak chyba jakies 6 godzin tylko. jak ty do jakiejs pracy isc, zanim zostawilabym dziecko w zlobku i dojechala do pracy to za 4 – 5 godzin musialabym konczyc :( a szkola? w Polsce mozna zaczac lekcje o 7 rano albo o 11 i skonczy tez albo po 3 godzinach albo po 8. jak rodzic mialby zorganizowac czas zeby pracowac? dziadkowie mogli by pomoc ale wtedy bysmy musieli zamieszkac w malym meiasteczku (tam bym chciala ale pracy nie znajde a dojezdzac jakies 2 godziny do pracy to wogole bym dzieci nie widziala)
    no i to zakladajac ze jakas prace ja i maz bysmy wogole znalezli.
    ale ciagnie mnie do Polski, jednak tu zawsze jest sie emigrantem, zawsze ktos rzuci „dirty look”, mam tego dosc :( oj, tak zaluje ze wyjezdzalam, zycie

    Odpowiedz
    • Z tymi zlobkami z ręką na sercu mogę powiedzieć że aż tak źle to nie jest właśnie otwierają się nowe i przedszkola i żłobki także pod tym kątem robi się łatwiej na pewno

      Odpowiedz
  34. Witam
    Ja jestem „swiezakiem” wrocilismy z Uk w zeszlym roku w Sierpniu. Kupilismy dom w Krakowie . Pracy dla mnie jest sporo. Ludzie ciagle narzekaja , ale widze ze.jest duzo lepiej niz bylo kiedy wyjezdzalem do Uk. Mamy w Pl milion Ukraincow. Naprawde mozna ich uslyszec wszedzie , tak jak w Uk jezyk Polski.
    Skoro oni przyjezdzaja do nas pracowac to znaczy ze my nie chcemy pracowac za mniejsza kase i wybieramy inne prace.
    Jest dobrze. Z doswiadczenia wiem ze zyjac w Uk , wchodzimy w taka swoja role z ktorej pozniej ciezko wyjsc. Koncentrujemy sie tylko
    Na zlych informacjach odnoszacych sie do powrotu jakis znajomych. Trzeba samemu podjac decyzje i nie sluchac zlych doradzcow. Skoro myslisz o powrocie to znaczy ze ta mysl juz jakis czas temu wykielkowala w Twojej glowie. Teraz ja podlewaj dobrymi informacjami , koncentruj sie na pozytywach. Pomysl o Zyciu w swoim kraju , kontakty.z rodzina na zywo etc.
    Osobiscie wolalem zalowac ze nie sprobowalem niz za iles tam lat pluc sobie w brode ze nie mialem jaj i teraz musze tu tkwic.
    P.s. jak do tej pory nie zalowalem.ani chwili. Mysle czasem o Londynie i.troche tesknie za tymi rzeczami.ktore lubialem. Jednak sa to tylko pozytywne wspomnienia. W Polsce jest moje miejsce , Jestem Polakiem.

    Odpowiedz
  35. Dzieki dioblik za wsparcie , ale to trudna decyzja ale bardzo byśmy chcieli być w Polsce. Nawet nie wiem jakie tam są teraz realia . Ile trzeba zarabiać aby w miarę sobie normalnie żyć , nie mówię tu o jakiś cudach tylko tak aby mieć na ratę auta ewent mały kredyt i żeby starczało na dobre jedzenie i małe wakacje :) wydaje mi się ze między 5 – 6 tys zł na 4 osobowa rodzine powinno być Ok? Jak myślicie, – A Ty dioblik jak długo już w PL ? Zadowolony? Pozdrawiam

    Odpowiedz
  36. Hej a ja chce wrócić po 11 latach , będę miał jakieś 500 tys zł i chce kupić za to jakaś nieruchomość pod wynajem , znaleźć jakaś prace i może da radę powoli budować mały domek … co sądzicie uda się ? Już mam dość bycia nie u siebie a kasa nie jest w życiu najważniejsza :) pozdraiwam

    Odpowiedz
  37. Incognito szybko doszedles do oswiecenia!
    Szczere gratulacje :) W Zyciu pieniadz nie jest najwazniejszy , ale to chyba wiemy dopiero w momencie gdy juz go mamy pod dostatkiem. Tym samym nie da sie kupic wspomnien z dziadkami itd.

    Odpowiedz
    • Jak zawsze trafna uwaga Diablik :) Jak mawia mój kuzynek pieniądze szczęścia nie dają ale nowe, kupione rzeczy już tak LOL

      Odpowiedz
  38. Ja również po prawie 5 lat w UK przymierzam się do powrotu do Polski z podobnych powodów – planujemy mieć dziecko i chciałbym żeby wychowywało się w kraju gdzie żyją ich dziadkowie, reszta rodziny i znajomi :) Mimo że potrafimy mówić płynnie po angielsku z bardzo dobrym akcentem to nie poczuję się tu chyba nigdy jak „swój”.

    Moja sytuacja jest trochę inna niż Was w większości bo pracując w UK nasz dochód wynosi £78,000 (pracujemy na północy kraju). Jasne, jest to dużo pieniędzy i stać nas na wszystko od fajnego domu (wynajmowany, który kosztuje koszmarne pieniądze), samochody czy zwiedzanie świata, ale jednak koszt życia na „poziomie” na Wyspach jest bardzo drogi w porównaniu do tego który można mieć w np. w Warszawie przy dużo mniejszych zarobkach.

    Przez pierwsze 3 lata nie miałem nigdy zamiaru wracać do Polski, czułem się tam wykorzystywany zarówno przez system jak i pracodawców (wyjeżdzając w 2012 zarabiałem 3,000zł netto). Wraz z rosnącym doświadczeniem i czasem, sytuacja w Polsce również zaczęła wyglądać co raz lepiej.

    Udało mi się dostać pozycję za 12,000zł (netto, umowa o pracę, praca zdalna dla zagranicznej firmy) która mimo że jest dużo mniejsza niż moje zarobki w UK to pozwala na dużo lepszy poziom życia. Powrót oczywiście wiąże się z pewnym ryzykiem – rynek IT w Polsce jest dużo mniejszy, więc utrata pracy czy chęć jest zmiany jest dość bolesna w porównaniu do tego na Wyspach gdzie rekruterzy potrafią wydzwaniać po kilkanaście razy w tyg z propozycją nowej pracy…

    W tym roku kończę 30 lat i pobyt w UK nauczył mnie wiele – przede wszystkim pieniądze w życiu to nie wszystko… Z wielu względu społecznych jak: poziom szkół, rosnąca przestępczość i imigracja, bardzo brzydkie miasta, drogie domy, nie chciałbym mieszkać na stałe w Anglii i wychowywać tu swoich dzieci zdala od rodziny tylko po to żeby stać było mnie na drogie samochody czy ubrania…

    Zabawne jak w przeciągu kilku lat człowiek potrafi diametralnie zmienić pogląd :)

    Odpowiedz
      • Hej,

        Moze napisac, czy latwo znalezc firme w UK, ktora zgodzi sie na relokacje i prace zdalna pracownika ?
        Nie moge znalezc pracy jako programista w PL i caly czas mysle o re-emigracji: desperackim kroku powrotu do UK tylko po to, zeby to doswiadczenie znalezc (jak mi sie uda szybciej znalezc prace w nowym zawodzi w UK, niz w PL, to beda niezle jaja).

        Odpowiedz
        • Czy naprawde jest tak ciezko znalezc prace jako programista w PL?” Moj siostrzeniec czesto dostawal oferty . Teraz pracuje w USA i caly czas go head hunters sciagaja.

          Odpowiedz
  39. Andi Gratuluje!
    Znam to uczucie , ekstytacja – strach -podniecenie-poczucie spelnianego marzenia etc. :) Jednym slowem Wielka radosc . Ciesze sie razem z Wami!!! Witaj w nowym Zyciu:)

    Odpowiedz
  40. Witam mam prawie 23 lata i mieszkam w Norwegii również myślę o powrocie tylko jeszcze nie wiem kiedy chciałbym jak najszybciej, ukończyłem tutaj technikum budowlane i obecnie pracuje jako stolarz.. prawdę mówiąc nic mnie tutaj nie trzyma poza pieniążkami.. dlatego staram się odkładać jak najwięcej mogę każdego miesiąca, nie imprezuje nie wydaje pieniędzy na zachcianki ( choćbym mógł bez problemu) ale mam w głowie powrót do Polski. W Polsce mam dziewczynę z która chce planować przyszłość, poznaliśmy się parę late temu w Polsce i do teraz trzymamy się razem pomimo tak dalekiej odległości i rzadkiego widywania się ( co 2-3 miesiące). Szczerze nie wiem co miałbym robić w Polsce na chwile obecna, myślałem o jakiś kursach które by mi pomógłby w znalezieniu pracy, tak wiem mógłbym szukać pracy w swoim zawodzie ale nie wiem czy chce to robić,główna motywacja do tego co robię dziś są oczywiście pieniądze, nie mogę powiedzieć ze robię to z pasji.. niestety… Wiem ze w Polsce nie jest super kolorowo ale wiem również ze wszystko zależy od nas, jeżeli damy z siebie 100 % i pójdziemy ” odpowiednimi ścieżkami” wtedy człowiek daje rade a tym bardziej jak ma druga polówkę która go wspiera itd. oczywiście z wzajemnością ;) Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Hej Marcin, dzięki za interesujący wpis. Myślę, że choć jesteś osobą bardzo młodą masz zdrowe podejście i szybko zrealizujesz swoje plany. Na pewno dalsza edukacja i rozwój zawodowy to dobry pomysł ale stolarz fachowiec na pewno też sobie poradzi czy w Polsce czy za granicą. Życzę powodzenia w każdym razie i pozdrawiam.

      Odpowiedz
  41. Jesli chodzi o zamkniecie child benefit to wystarczy ze wejdziesz na strone hmrc i skorzystasz z live chat . Tak ja to zalatwilem . Trwalo to 5 minut.

    Odpowiedz
  42. Witam wszystkich czy może ktoś się orientuje jak aplikować o 500+ po powrocie z Irlandii , jakie dokumenty wymagają , jak zamknąć child bennefit czy potrzebne jest potwierdzenie o jego zamknięciu? Wracam do Polski po 17 latach

    Odpowiedz
  43. Kiedyś sędzia dał mi szansę aby się poprawić (skorzystałem), po ogłoszeniu wyroku, wygłosił pewną moralizatorską mowę, inspirował się agentem Smith-em z Matrixa. Dzisiaj ja się zainspiruję tą postacią i napiszę tak:
    Rozdzielam emigrantów na dwie grupy. Jedna grupa ma jakąś specjalizację a druga nie. Bycie supervisorem grupki osób która pakuje produkty w fabryce nie jest żadną specjalizacją. Więc jedna grupa ma przyszłość i będzie zadowolona z powrotu, druga nie. Jeśli ktoś poczuł się urażony, powiem jedno łap fach w rękę, zastanów się co chcesz robić i rób kursy. Przykład chcesz jeździć TIRem a nie masz nawet kategorii B ? Zapisz się na kurs podstawowy jeszcze w Anglii, i zdaj egzamin, już jakiś kroczek będzie zrobiony. Ja wróciłem do Polski w 2015 roku, dostałem pracę jako programista, CV-kować zacząłem w okolicach przedwiośnia, do polski jechałem pod koniec lata. Dodać należy iż procesy rekrutacyjne w firmach IT trwają długo, aplikację wysłałem im na początku lata, ale znalazłem pracę bez doświadczenia komercyjnego i bez żadnych znajomości.(projekty robiłem w domu) Mimo że cały czas pracuje, mam teraz o 10 tyś zł mniej niż w momencie kiedy przyjechałem, ale to laptopa sobie kupiłem, to telewizor, tygodniowa wycieczka do Rzymu dla 2 osób, do tego zaraz po brexicie kupiłem funty bo myślałem że odbiją a tu jak się okazało spadły jeszcze niżej a ponieważ to było już nie na moje nerwy to sprzedałem je ze stratą. Do tego dochodził koszt hotelu robotniczego po powrocie do Polski, (nie chciałem wynajmować mieszkania będąc na próbnej umowie, dzisiaj koszt wynajmu kawalerki w Gdańsku-Oliwie to 1600 zł ze wszystkim). Ostatnio zmieniłem pracodawcę, mam lepszę warunki finansowe i oszczędności zaczynają z powrotem rosnąć powoli. Jeśli chodzi o zarobki to mogę napisać tylę że za pierwszej umowie po przyjeżdzie do Polski dostawałem 3500 brutto jako początkujący programista Java. Dziewczyna zarabia minimum krajowe, poszła do szkoły, dzielimy się opłatami tak że ja opłacam w 3/4 za dom oraz większość zakupów jest na mojej głowie. Podsumowując, czy żałuje powrotu, absolutnie nie, nigdy nie żałowałem, zdaje sobie sprawę z tego że nie każdy interesuje się programowaniem, łapcie fach który w jakimś stopniu wiąże się z Waszymi zainteresowaniami.

    Odpowiedz
    • Hej,

      Milo sie to czyta. Powodzenia. Niestety nie wszystkim sie udaje.
      Ja od roku probuje sie przemianowac na programiste Pythona. (Zaznaczam, ze nie interesuje mnie robienie stronek i javascript). Niestety nie spodziewalem sie tak silnej konkurencji w Polsce.
      Zwolnilem sie w UK, przylecialem, mam oszczednosci, ale zaczynaja powoli topniec.
      Nie wiem, co robic, czy zapisywac sie na jakies studia podyplomowe, czy dalej kuc sam, pisac sam projekty, wstawiac na githuba i wysylac cv. Ponad 100 cefalek wyslanych od wiosny 2016, mialem moze 10-15 rozmow, pare razy dalem sie oszukac (zdalem testy, dostalem sie po czym firma juz nigdy wiecej sie nie odezwala).
      Jest to po prostu zenada i koncza mi sie juz pomysly n/t tego, jakimi sposobami jeszcze szukac pracy. Zaczynam tez nawet wysylac z powrotem CV do UK na juniorskie stanowiska.

      Odpowiedz
      • Zacznę od końca. Będąc w UK również aplikowałem tam na juniorskie stanowiska (oni rozróżniają stanowisko jeszcze niższe niż junior czyli graduate, na to też aplikowałem). Dziwna sprawa z tym była, owszem oddzwaniali do mnie i zadawali parę ogólnych pytań, pytań nie związanych z programowaniem po czym ciągle leciał ten sam tekst, jak znajdziemy ofertę odpowiednią dla Ciebie to odezwiemy się. Pierwszy telefon zawszę był ostatnim. Co ciekawe w akcie desperacji wpisałem sobie do CV 2-3 lata doświadczenia, którego oczywiście nie miałem. Rozmowa przebiegała dokładnie tak samo. Czytali w ogóle CV? Doświadczenie po za UK nie ma dla nich żadnego znaczenia? A może dzwonili do mnie bo myśleli że jestem anglikiem? Nie mam typowego polskiego nazwiska kończącego się na -ski -icz. W pewnym momencie zrozumiałem że jeśli w Polsce ktoś mi nie da szansy to nikt mi jej nie da. Oczywiście nie zmienia to faktu że spora część rekruterów w Polsce to zwyczajne gnoje. Przed moim wyjazdem do UK odbyłem szereg rozmów i zero sukcesów, każda taka rozmowa to był koszt 100 zł dla mnie. Pamiętam takiego jednego perfidnego gnojka. W momencie gdy zostało mi około 600 zł w portwelu, proszę go o to abyśmy odbyli rozmowę przez Skype on dał mi początkowo jakieś zadanie zdalne a potem i tak się uparł abym przyjechał, na miejscu udał głupa że jest zaskoczony że przyjechałem z tak daleka (120 km). W jakiej lokalizacji szukasz pracy? Ja jestem z dolnego śląska a wylądowałem na pomorzu. Jeśli firma zaprasza Cię na rozmowę kwalifikacyjną na którą musisz dojechać powiedzmy 160 km i więcej i firma nie ma zamiaru pójść Ci na ręke rozmawiając przez Skype to znaczy że najprawdopodobniej nie są warci takiego wyjazdu. Oczywiście próbuje wracać do rodzinnych stron, na razie bez sukcesów. W tym tygodniu miałem dwie rozmowy przez Skype, na jednej zapytano się mnie czy możemy być na ty, a ja na to że nie bo mówienie sobie na Pan /Pani jest formą grzeczności to rozmowa która miała trwać godzinę trwała 10 minut :-), Druga rozmowa, jeszcze dziwniejsza, rozmowa niby ok, mój rozmówca mówi że cieszy się ze mnie poznał, chwali mnie że dobrze znam podstawy i sugeruje drugą rozmowę ze mną w nast. tygodniu, patrzę typ następnego dnia wywalił mnie z kontaktów na Skype a na mailu sucha wiadomośc: dziękujemy za udział, nara. Dlaczego akurat uparłeś się na Pythona ? Bo najlepsze zarobki? W takim razie czy w ogóle programowanie interesuje CIe? Sprawia Ci przyjemność? Jeśli chodzi tylko o kase to daj sobie spokój z tym. O Pythonie słyszałem opinie że nie ma tam słabych oraz średniaków, albo nic nie umiesz albo wymiatasz nim. Dlaczego nie interesuje CIe robienie stronek? Co Cie interesuje? Mam dwie rady dla Ciebie. Najszybciej prace znajdziesz jako webdeveloper lub mobile, zacznij od tego a potem jak już będziesz miał doświadczenie i nauczysz się myśleć programistycznie (jest to cecha niezależna od języka) to zmień pracę i przeskocz na tego Pythona jeśli się na niego tak uparłeś. Jest wielu programistów Java którzy zaczynali od PHP. Druga rada, znajdź sobie jakąkolwiek pracę i CVkuj dalej lub chwilowo wróć do UK i z tamtąd CVkuj do Polski, w obydwóch przypadkach zatrzymasz topnienie gotówki. p.s. studia podyplomowe nic CI nie dadzą więcej nauczysz się sam klepiąc projekty

        Odpowiedz
  44. Fajny pomysł , fajny plan , fajne zabezpieczenia-Super kapitał na start. Jeśli mógłbym wtrącić swoje 5 groszy to wtrące:) Po co czekać aż 5 lat , po co zarzynać się pracując 250 godzin tygodniowo ( każde)? . Ja bym wrócił (wróciłem) szybciej gdyż przy takiej ilości pracy w miesiącu napewno nie ma czasu na tzw. Zycie.Jeśli porównamy waszą sytuację – plan do biznes planu ( a myśle że możemy skoro przedstawiłeś kapitał , jakieś mieszkanie etc.) to uwzględniłbym coś o czym być może zapominacie : Radość z Zycia tu i teraz , niewiadomo jakie zdrowie bedzie za 5 lat ( oby było super) , w czasie terazniejszym możemy poświecic najwięcej czasu na Zycie . Zabrać żone do kina , pójść z rodziną do restauracji , spotkać sie z bliskimi , odnowić kontakty , nawiązać nowe. Reasumując w Polsce jest coraz lepiej, szczególnie w większych miastach i okolicach. z Doświadczenia powiem , że strach przed powrotem musi nam towarzyszyć ,ale nie może zasłaniać wizji fajnego Zycia u siebie w Kraju:) Czego Wam bardzo życze i przypominam że jest to na wyciągnięcie ręki.

    Odpowiedz
  45. Fajny artykul Klaudio.Wszyscy pisza ,ze chcieliby wracac do Polski i ja rowniez nie jestem wyjatkiem.Ciesze sie,ze Wam sie udalo Klaudio.Ja pochodze z Trojmiasta i powiem szczerze,ze mieszkanie 3 pokojowe w nowym budownictwie w dobrej lokalizacji kosztuje 500-600 tys zl.Ja z zona rowniez nie skonczylismy studiow i nie mamy jakis super perspektywicznych zawodow dlatego mamy troszke inny plan niz wiekszosc z Was.
    Wyjechalismy do UK w 2001 roku,wiec stuknie nam 16 lat w tym roku.W tym czasie udalo nam sie kupic 2 mieszkania dwu pokojowe,za ktore nadal splacamy kredyt i ktore wynajmujemy.Mieszkania te sa w poludniowej czesci Gdanska lokalizacja srednia ogolnie.
    W Londynie kupilismy mieszkanie na kredyt i mamy jedno dziecko.Jakos sobie radzimy.Nasz plan to wrocic do Polski za jakies 5 lat,jak dziecko bedzie szlo do szkoly.Chcemy wrocic z oszczednosciami rzedu 1,5 mln zl i mamy nadzieje,ze ta kwota starczy nam na 30 lat zycia w Polsce.Nie mowie,ze nie bedziemy pracowac,ale chcemy isc do pracy dla przyjemnosci,a nie dlatego ,ze musimy.Obecnie pracujemy po okolo 250 godzin miesiecznie kazde z nas i uwazam,ze jak nawet znajde prace w polsce za 2 tys na reke przy 8 godzinach dziennie to bede sie czul jak na wakacjach.Oboje jestesmy pracocholikami ,zycie bardzo szybko plynie i naprawde chcemy juz zwolnic.Chcemy wrocic i zyc bo dosyc mamy juz tyrania.Pozdrawiam

    Odpowiedz
  46. Bardzo dziekuje Anonim za odpowiedz!. Juz nie moge sie doczekac… 3/4 rzeczy mam praktycznie spakowane, czekam az wymienimy kontrtakty wtedy to juz bedzie na 100% ! Pozdrowienia !

    Odpowiedz
  47. Hej Andi
    Gratuluje wyboru cudownego Życia u siebie w Kraju:)
    My nie zgłosiliśmy wyjazdu do Gp , mało chorowaliśmy;) Dzieci ( 3 i 4 lata) miały czerwone książeczki gdzie wpisywane były szczepienia i na tej podstawie Pani doktor zobaczyła że brakuje np. szczepienia przeciwko grużlicy i umówiła dzieci na szczepienie. Jeśli chodzi o historie leczenia , to gp nie może Ci odmówić . Podejrzewam że może być troche spychologi ze strony recepcji i ogólnej formuły pracy lekarzy gp , ale jak najbardziej jest to do zrobienia. Na twoim miejscu rozmawiałbym od razu z jakimś menagerem. Pamiętam jak do kredytu na dom potrzebowałem raport od lekarza i musiałem pare razy nawiedzać gp i w końcu bardzo sie zezłoscic publicznie. Tak to jest twoja historia wiec muszą ci ją wydać!!!
    Home office nie zawiadamiałem . Dobrym pomysłem jest przekierowanie twojego adresu ( tego domu który sprzedajesz) na jakiś adres znajomego. Royal mail oferuje taką usluge za jakieś 30 funtow na 3 miesiące i chyba koło 40 na pół roku. Wtedy jakieś rózne listy ( z bankow , z hmrc , etc) będą przychodziły na adres np. twojego znajomego . Sam korzystam z tej usługi i znajomy przesyła mi zdjecia poczty na whatsupie. przyznam, że było pare listów ktorych się nie spodziewałem a wymagały mojej uwagi.
    Gratuluje słusznego wyboru:)

    Odpowiedz
  48. Mam pytanie do zorientowanych , moze Dioblik pomoze?
    Jestem juz w koncowej fazie sprzedazy domu i pewnie do konca marca sie wszystko ulozy. Planuje powrot do Polski pod koniec kwietnia. Zatem chcialbym zapytac, czy musze zglaszac do GP swoj wyjazd? Czy jest opcja pobrania historii z GP (w koncu przez te 15 lat tutaj cos tam sie uzbieralo co moze ewentualnie pomoc lekarzom w PL)
    Czy musze tez powiadamiac Home Office? Moje zwolnienie z pracy zbiegnie sie z koncem roku podatkowego tytaj wiec zwroty podatku nie beda mi sie nalezaly przy druku P85.

    Dzieki za odp

    Odpowiedz
  49. Just.me
    Ja tez wracam i chcialbym Cie wyprowadzic z bledu. NIE dostaniesz zadnego zasilku jesli sama sie zwolnisz z pracy, niestety taki maly haczyk.

    Odpowiedz
  50. Klaudia mozna powiedziec ze Wasza historia jest nasza historia, z tym ze my mamy narazie jedno dziecko :-) wracamy 6go marca 2017 :-)

    Odpowiedz
  51. Kobieto!!! Uwielbiam Cię za ten wpis! Wraz z narzeczonym jestem na etapie chęci powrotu do Polski. Co prawda mieszkamy „tylko albo i aż” ponad dwa lata w UK i czujemy, że sporo straciliśmy żyjąc tu. Ciągłe oszukiwanie się, że kiedyś będzie lepiej, że jesteśmy tu szczęśliwi, że lepsze życie tutaj… ale to tylko głupie wmawianie sobie czegoś na siłę… chcemy wrócić w lipcu tego roku. Przeczytałam wpisać o tym żeby starać się o zasiłek dla bezrobotnych tu w UK. Możesz mi przybliżyć dokładniej jak to wygląda? Wymowienie mamy zamiar złożyć początkiem czerwca. Czyli mieli byśmy czekać miesiąc na decyzje czy jak? I czy wogole należy nam się taki zasiłek jeśli sami zrezygnujemy i czy ten okres pracy nie jest za krótki? W Polsce mogli byśmy normalnie pracować i przyjmować taki zasiłek? Przepraszam za lawinę pytań ale stresuje się tym wszystkim jak cholera a moja wiedza na temat wszelakich załatwień jest zerowa… z góry dziękuję za odpowiedź

    Odpowiedz
    • Hej , musisz zwolnic sie na tyle wczesniej zeby byc do dyspozycji job center min miesiac, ( my niestety nie dostalismy na czas p45 od pracodawcy ( pomimo ze zwolnilismy sie na poczatku stycznia 2017) wiec nawet nie moglismy zlozyc aplikacji :-( , pocieszamy sie tylko tym ze pewnie i tak bysmy nie dostali bo sami sie zwolnilismy… Nie mozna pracowac w Polsce dopoki sie pobiera zasilek czy angielski czy polski …. nasz dzien powrotu zbliza sie wielkimi krokami 6go marca mamy lot :-) powodzenia

      Odpowiedz
  52. Rzadko kiedy ludzie wracają z emigracji. Muszą mieć naprawdę ważne powody, bo zazwyczaj za granicą żyje się nam lepiej i mamy lepszy poziom życia niż w Polsce mimo tego że pracujemy na niższym poziomie

    Odpowiedz
  53. Największy błąd życia to POWRÓT DO POLSKI.
    Każdy chce wracać bo trochę odłożył bo pokazać się chce sąsiadom rodzinie no i główna chęć pracy za granica -dom do wybudowania w Polsce.
    Sami mówiliście powrót do Polski i polska rzeczywistość urząd pracy-i na dzień dobry cios z łopaty w łeb 10 lat w UK i nadal jesteś niczym w polskim urzędzie to już o czymś świadczy.
    Wielu popełniło ten błąd życia.
    Pewnie można szczęśliwie wegetować w Polsce ale czy o to chodzi w życiu?
    Rząd nam podwyższa ceny ,czynsze,podatki zabiera dodatki,przywileje i inne a my co szczęśliwi wykręcamy kolejną żarówkę żeby mniejszy rachunek przyszedł,przestajemy podlewać ogródek bo robi się za drogo,dodajemy gaz do aut bo paliwo to dla vipów,zamieniamy samochód na tico lub matiza bo coraz dalej do pracy no i OC zdrożało i tak można do śmierci jak moja babcia która ma 90 lat i nie stać ją na spuszczanie wody w kibelku (tak niestety).
    Taka oto jest Polska ,czy warto wracać?Z mojego doświadczenia mówię nie ,nigdy nie wracajcie zabierzcie rodzinę ze sobą jak największą bo to jedyne czego brakuje za granicą i przestańcie myśleć o Polsce jeśli chcecie być naprawdę wolni i szczęśliwi.

    Odpowiedz
    • Hej, wydaje mi się, że ludzie nie dlatego wracają, żeby coś komuś udowodnić czy pokazać tylko dlatego, że chcą żyć w swoim własnym kraju. Chyba nie jest też tak źle jak to opisujesz, w każdym razie na ulicach nie widać wielu Matizów i Tico :)

      Odpowiedz
    • No no, powialo optymizmem ;) Mam nadzieje ze Uk bedzie dla Ciebie przychylne . Zycze radosci obojetnie gdzie bedziesz:) Zamienilem 2.5 litrowego disla 7 osobowego na kombika 1.4 z gazem, za chwile jedziemy z dziecmi do Babci na weekend.
      P.s. Stawiam butelke whisky ze nie masz dzieci!

      Odpowiedz
    • We Wrocławiu jeżdżą takie fury że w uk takich nie widziałam , dzieci są ładnie ubrane w przedszkolu i w szkole u moich dzieci, wszyscy nasi znajomi już planują wakacje , w galeriach kobiety pięknie ubrane a każda brwi zrobione i paznokcie w jakiej Polsce mieszkałaś ?

      Odpowiedz
    • Moim zdaniem wiekszosc ludzi nie wraca po to zeby sie pokazac komukolwiek, dla pokazania sie to zyja ludzie ktorzy w 12 wynajmuja w UK dom, pracuja w trzech pracach, ich dieta sklada sie z frytek z parowkami a do Polski na wakacje przyjezdzaja najnowszym BMW i opowiadaja bajeczne historie o tym jakimi korporacjami zarzadzaja na wyspie :-P

      A tak na serio to popieram to co napisala Ola, czesto odwiedzam Polske i widze wiecej i wiecej nowych domow, kosztownych samochodow i pieknie ubranych ludzi wydajacych masy pieniedzy w centrach handlowych, doskonale zdaje sobie sprawe ze tylko czesc spoleczenstwa jest w stanie tak zyc, ale nie jest tak zle jak to anja opisala.

      Jedna wazna sprawa do anji, prosze nie spodziewac sie ze sam fakt spedzenia 10 lat poza granicami kraju daje Pani cokolwiek w oczach urzednikow (w jakimkolwiek kraju).

      Odpowiedz
    • Na zachodzie tez sie oszczedza, sam wyjazd za granice kraju ne daje pewnoscii ,ze bedzie cie stac na drogi samochod czy luksusowe mieszkanie. A nie splukiwanie wody w wc po kazdej wizycie wymyslili anglicy.

      Odpowiedz
  54. Witam Was
    Strach przed powrotem – rzecz normalna. Obawy o zrodlo finansowe , takze jak najbardziej wlasciwe- ale nie moga nas paralizowac. Po wielu latach za granica to duza zmiana , najwieksza musi sie jednak dokonac w glowie. W Polsce nie jest tak zle jak to maluja nasi rodacy w Uk ( pisalem o tym gdzies wyzej). Dla tych z nas ktorych stac kupic dom / mieszkanie w Pl i zyc bez kredytow powrot jest duzo latwiejszy . Nie ma stesu zwiazanego z rata – i tutaj mamy komfort psychiczny . Mozemy poswiecic uwage w inna strone ( pracy czy biznesu).
    Jesli nie mamy zaplecza w postaci srodkow na wlasne lokum pewnie jest trudniej ale szczesliwy powrot tez mozliwy.
    Sam fakt ze zaczynacie o tym myslec otwiera w Was nowe mozliwosci .
    Podoba mi sie zdanie napisane w jednym z ostatnich postow ” KIEDY , JAK NIE TERAZ?”.
    Im wiekszy czas spedzony za granica tym potencjalnie wiekszy strach przed powrotem.
    Ale nie taki straszny diabel :)Jesli myslisz o powrocie i masz obawy przed nim to wyobraz sobie Zycie swoje i swojej rodziny w Uk za lat 5 , 10 czy 20… mnie szybko pomogla ta wizja :) Dacie rade!

    Odpowiedz
    • A ja dodam, że jak nie spróbujesz to się nie dowiesz. Lepiej żałować czegoś, co się spróbowało niż czegoś, czego się nie spróbowało :)
      Od 4 miesięcy mieszkam i pracuje w Polsce, dzieci są ze mną, a mąż czeka a granicą na ostateczną dezzyzję. Po tych kilku miesiącach jestem bardziej przekonana do słuszności swojej decyzji, zwłaszcza teraz gdy przyjechałam do nowej ojczyzny na ferie swiąteczne to od razu poczułam marazm tego szarego kraju. Mam nieprzyjemne wrażenie, że w ogóle nie wyjeżdzałam.

      Te wszystkie opisy i chamstwie, o nieuprzejmości czy o Paniach urzędniczkach, czy sklepowych są mocno przerysowane.
      Może tylko polskie narzekanie się sprawdziło. Ale… wystarczy o tym wspomnieć i się uśmiechnąć to ludzie się reflektują… autentycznie, sprawdzone na własnej skórze ;)

      Czerpię ogromną satysfakcję ze swojej pracy w zawodzie, rozwijam się. TU gdzie byłam mój rozwój zawodowy doszedł do pewnego momentu, na więcej nie miałabym sił i chęci. Dzieci (7 i 5) trochę tęsknią za „swoim” krajem, ale to się rozmywa. Mamy w planach budowę domu, może uda się w 100% bez kredytu. W okolicy są same oferty pracy, region się rozwija.

      Popieram : Kiedy, jak nie teraz? Na emeryturę, gdy już większość będzie na wymarciu? Gdy już wszyscy będą dla nas obcy? gdy już nie będziemy mieć sił, zdrowia i motywacji? Czy w ogóle dożyjemy tego momentu?
      Pracować „nie usiebie” i rozmyslac przez nasze najlepsze lata? Czy lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i chociaż SPRÓBOWAĆ. Zawsze można wrócić, albo wyjechać gdzie indziej.

      Odpowiedz
      • Hej. Tez planuje wracac. Zastanawiam sie jak moje dzieci poradza sobie w Pl. Mam 2 synow, 5 i 2 latka. Pieciolatek chodzi juz do szkoly i widze, ze bardzo mu sie tam podoba. Orientujesz sie moze w temacie szkol dwujezycznych. Wiem, ze przedszkola prywante i szkoly prywtane. Znalazlam tez gimnazja dwujezyczne publiczne ale nie moge znalezc podstawowek 2jezycznych publicznych. Czy takie istnieja? Bede wdzieczna za wszelkie info.

        Odpowiedz
    • Dioblik! Zwielka uwaga i przyjemnoscia sledze twoje wpisy/wrazenia. Mysle ze mieliscie ( cala Rodzina) skrystalizowany plan oparty na trzezwych” reasons”. Ogromnine sie ciesze ze mozecie spedzac czas z rodzina a dzieci beda mialy narodowa tozsamosc. Ja mieszkam poza krajem 31 lat. Moja corka nie moze sie odnalezc, praca w Australii, Kanadzie i teraz w UK i zadne miejsce nie jest domem z korzeniami. Ja postanowilam wrocic do Polski aby miec szanse spedzenia choc troche czasu z bliskimi ktorzy jesze pozostali. Dziekuje za pozytywne posty.

      Odpowiedz
  55. Julia ja tez mam takie obawy ale kiedy jak nie teraz ??? Dwojka dzieci 7 lat i 2 lata. Zona juz w PL ja jeszcze tutaj az sie dom nie sprzeda co nie powinno byc jakims duzym problemem. Dzieciaki w Polsce super, zona znalazla prace bez wiekszego problemu wiec nie powinno byc tak zle. Najwazniejsze, ze bedzie dom bez kredytu, ludzie w PL placa kredyty i nie zarabiaja milionow, daja jakos rade. Ja mysle, ze bedzie dobrze. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  56. Hej
    Mamy duży problem,a może nie problem tylko obawy związane z powrotem do ukochanego kraju.Jesteśmy w UK około 14 lat,mamy dwójkę dzieci.Tutaj mieszkamy blisko Londynu,gdzie ceny wynajmu i kupna są kolosalne,sprzedaliśmy dom i teraz zastanawiamy się nad kupnem czegoś w Polsce,jesteśmy z Gdańska.To wspaniałe ,prężnie rozwijające się miasto,oboje z mężem nie jesteśmy po studiach,mamy doświadczenie związane z pracami tutaj.Ciągnie nas strasznie do naszego cudownego miasta,ale obawy przed tym czy znajdziemy pracę,czy poradzimy sobie finansowo,to wszystko nas przeraza!
    Te cholerne pieniądze,tutaj w UK jeśli chodzi o tą kwestię nie ma problemu!A czy będzie tak w Gdańsku,mąż planuje założyć firmę z przyjacielem,która może pójść im całkiem nieźle.
    Ja tez może sobie coś znajdę.Dom bez kredytu,blisko rodzina,przyjaciele,morze,lasy,jeziora,tyle wspaniałych atrakcji pod nosem,to wszystko powoduje,że tak bardzo chcemy wracać !Ale kwestia finansowa powoduje strach i obawy…..

    Odpowiedz
  57. Dioblik trzymam kciuki, ja tez jestem na etapie sprzedazy domu w UK i wracam. Niektorzy nie maja pojecia co to emigracja i zycie na obczyznie wiec lepiej niech nic nie pisza. Jak ktos wczesniej juz napisal cos madrego „anglia sie skonczyla” 100% prawda i szacun za ten wpis. Pozdrawiam wszystkich wracajacych!!!

    Odpowiedz
  58. witam, na imie mam Kasia i mieszkalam w uk ponad 7 lat. Wrocilam do POlski w maju tego roku i poki co nie mysle wracac juz nigdy na emigracje. Pracowalam w UK z dziecmi autstycznymi, teraz we wroclawiu pracuje w IT. Z dobra znajomoscia jezyka angielskiego jest w miare latwo znalesc fajna prace w Polsce. Duzo sie tu zmienilo i polecam powort

    Odpowiedz
    • Dzięki za wpis Kasiu, możesz napisać jak to się stało, że zupełnie zmieniłaś zawód? Czy miałaś jakieś kursy IT? Chyba sam angielski to za mało, żeby znaleźć dobrą pracę…

      Odpowiedz
  59. Po przeczytaniu tego bloga stwierdziłem, że ojczyzna jest czymś bardzo ważnym. Ja, mimo że zajmuję się przeprowadzkami Anglia-Polska, to jednak nie wyobrażam sobie sam sytuacji, w której miałbym opuścić własną ojczyznę. Wielu ludzi wyprowadza się z Polski w celu poszukiwania lepszego dobra. Czasem to „dobro” staje się złem koniecznym, bo… tęsknimy za domem.

    Odpowiedz
  60. Hej Agnes
    Zgadzam sie z Toba – trzeba uwierzyc ze to od nas zalezy gdzie mozemy zyc i byc szczesliwi. Ogolnie rzecz biorac ludzie blakaja sie gdzies miedzy argumentami i tutaj trzeba powiedziec ze argumenty te przedstawiaja nasz punkt widzenia -siedzenia .
    Czujemy sie szczesliwi i kompletni to nawet nie zagladamy na blogi i fora (takie jak ten)
    A gdy odczuwamy brak to szukamy potwierdzenia lub zaprzeczenia.
    Odnoszac sie do bloga czy tez wpisu Klaudi , jest to pozytywna informacja dla tych ktorzy chca wrocic, daje powiew optymizmu i na tym moim zdaniem trzeba sie skupic. Kiedys myslalem ze czlowiek jest obywatelem swiata, dzis juz tak nie mysle i doceniam polskie wartosci nie wylaczajac : narzekania , nieuprzejmej paji ekspedientki czy tez urzedniczki popojajacej kawke … etc.
    Sam wraz z rodzina jestem eksperymentem przemiany. Wrocilismy po 12 latach , dzieci 3 i 4 lata , labrador 2:). W Polsce od 10 tygodni , za tydzien wprowadzamy sie do naszego domu ktory kupilismy po powrocie a ktory sam wykanczam . Nie jest jeszcze w 100 % gotowy . Jest tak jak marzylem … o Uk mysle tylko w kontekscie brexitu -tzn czerpie radosc z tego ze moge ogladac to wszystko na ekranie telewizora z Polskiej strony a moj angielski paszport lezy sobie w szufladzie .
    Konczac powiem tak „Swiat jest taki jaki myslisz ze jest” ja mysle ze Polska jest bardzo fajnym miejscem zeby zyc wychowywac w niej dzieci miec dom, byc jej czescia.
    Pozdrawiam i optymizmu zycze:)

    Odpowiedz
      • iga chyba ty masz depresję, ja Cię Dioblik popieram i trzymam kciuki za was, cieszę się waszym szczęściem, bo to mi daje nadzieję na powrót do Polski (po 6 latach) za którą bardzo tęsknie z moim 13letnim synem, który poznał tam dziewczynę na wakacjach i wyglada na to ze się zakochał. To ciągłe rozdarcie emocjonalne, ktorego nikt nie zrozumie kto mieszka w Polsce od zawsze. Powodzenia i dawaj znać Diobliku jak ci sie wiedzie!

        Odpowiedz
  61. Sadze Ze wszystko co opisuje Klaudia jest przekolorowane , zycie w Polsce to Nie jest sielanka , ludzie w Polsce Nie sa jak z obrazka , Dom w Polsce to ladnie wyglada ale tylko z boku .to jest zwykle omamianie ludzi w blogu Za ktory dostaje sie pieniadze , trzeba stwarzac pozory idylli. Polska to kraj bez perspektyw , Polska to kraj bez dobrej edukacji , Polski miejsce w swiecie jest nieznaczace. Nie uwazam rowniez Ze Polska to kraj rownych praw , wiele zalezy od pewnych powiazan . Tesknota Za utopia … a rzeczywistosc jest zupelnie inna , okropna , ludzie z przymusu zyjacy na Polskiej ziemii bez szans I perspektyw na lepszy byt . I co Ze tutaj ktos zapyta skad jestes ? Rozpoznal inny akcent I tyle , dlaczego zastanawiasz sie nad Tym co ktos o Tobie mysli ? To jest Nie istotne ty zyjesz w Anglii w kraju mozliwosci I perspektyw a przejde wszystkim rownosci . To kraj gdzie liberalism jest naprawde liberalismem , to ty wybierasz gdzie Zyc I Nikt ci wyboru zmienil Nie moze , Nikt I nic : Brexit rowniez . To tutaj nauczysz sie prawdziwego zycia I tej radosci wynikajacej z wolnosci . No bo Nie w Polsce , w ktorej bedziesz zmuszony zyc Za 4000 zl czy nawet 6000 zl z dziecmi w swoim kraju bez prawa glosu w zadnej kwestii , w kraju w ktorym ludzie Patrza na siebie jak na wrogow I nawet Nie udaja tej falszywej milosci , ktora czasem jest potrzebna , ten usmiech choc falszywy ale jest zamiast odburkniecia lub wrogiego spojrzenia . Tutaj w Anglii znajdujesz to co jest ci potrzebne do dalszego funkcjobowania w swiecie , ten kraj otwiera przed Toba mozliwosci rozwoju intelektualnego , a potem to Juz Twoja decyzja czy tutaj czy na przyklad w Hiszpanii ? Nie PO Tylu latach wyrzeczen , tulaczki , ciezkiej pracy , wracac gdzies gdzie Nie ma perspektyw a Polska to taki wlasnie kraj bez perspektyw , biednego kombinatorskiego ponizajacego zycia . Uwierz w to Ze to od Ciebie zalezy gdzie chcesz zyc I to twoje zycie a Nie Twoich rodzicow czy Dziadkow , ktorzy Juz droge wybrali. tesknota to wartosc podrzedna to tylko uczucie , ktore budzi w nas poczucie nostalgii .

    Odpowiedz
  62. Witam wszystkich!!

    U mnie minelo juz 12 lat jak jestem w Uk.Na poczatku uwielialem ten kraj,bylem mlody,wyjechalem od razu po szkole,przesiaklem tym angielskim zyciem,ale z biegiem czasu zaczalem pomalu dostrzegac jego minusy.Zalozylem tu rodzine,ale po 10 latach rozpad mi sie zwiazek.Ona wrocila do Polski z dziecmi rok temu.Dzieci urodzone w Uk.(jak rozmawiam z nimi to nawet nie chca slyszec o powrocie do uk.Szybko sie zaklimatyzowaly w nowym miejscu.W chwili obecnej chodza do 3 klasy i sa szczesliwe.Ja wracam w listopadzie,zakochalem sie i wlasnie padlo na Gdansk.Tez sie boje jak to wszystko bedzie wygladalo.Mam troche oszczednosci,mysle o czyms wlasnym..Anglia sie konczy,teraz jeszce ten Brexit,nie jest tu zaciekawie.Na forah kazdy tylko sie przechwala ile to on zarabia,pluja na Polske.Bylem w tym roku 3 razy i ani razu nie spotkalem sie z chamstwem,ludzie mili usmiechnieci.teraz z wiekszym chamstwem spotykam sie na codzien i nie oszukujmy sie angole nas tu nie chca.Juz nie moge sluchac ich tego falszywego ,,hi,,A do tego wszsytko drogie,coraz mniej pieniedzy zostaje,pogoda do bani a bedzie jeszce gorzej..niech tylko calkowicie wyjda z uni..Moze nie wyrzuca wszsystkich,ale co to bedzie za zycie,pozwolenia,sprawdzanie na kazdym kroku..wiele zakladow poupada.Ja wracam i sie nie boje.przyjechalem tu 12 lat z 5 £,spalem na ulicy w Londynie,poradzilem sobie..Mysle ,ze teraz tez bedzie dobrze,trzeba szukac pozytywow powrotu do swojego kraju,a nie tylko narzekac na ludzi,urzedy itp.Wiec jeszcze 3 tygodnie i wracam razem z psem.Bedzie dobrze,biedniej ale u siebie..
    pzdr

    Odpowiedz
  63. Witam:)
    Ja na emigracji zyje od 2005 roku. Anglia 4 lata. powrot do Polski, na 2 lata( pracowalam wtedy jako inspektor kasyn- jak wiadomo po aferze hazardowej wiekszosc padla) , mialam dosyc.. wyjechalam do pracy na statek pasazerski plywajacy z Miami na Bahamy, Kube. , do Meksyku.. Zycie na statku tez mi nie odpowiadalo:0 po * miesiacach wrocilam do Polski na swieta i zaraz w styuczniu wyruszylam do UK gdzie dostalam prace menadzera kasyna. Stres , zadnego zycia osobistego, wielka odpowiedzialnosc… nie dawalam rady nerwowo, moj kolejny zwiazek sie rozpadl. Postanowilam wyjechac do siostry do Irlandii. Tu zaczelam prace jako zwykla obsluga kleinta w malym salonie gier. myslalam ze odpoczne:)))( okazalo sie ze mikry starawy wlasciciel to ucielesnienie moich najgorszysch koszmarow):))
    Szybko poszukalam innej pracy- obecnie pracuje dla firmy PayPal jako account menadzer dla klientow biznesowych na rynku niemieckim::) fajna praca, fajna firma… tyle ze siostra rok temu opuscila ten kraj , wprowadzila sie do Barcelony…moj kolejny zwiazek wlasnie sie rozpadl( roznice charakterow) . Mam 36 lat… tulam sie jak cygan, tesknie za swoim krajem, gdybym tylko swoja prace mogla tam przeniesc byloby cudownie:)) Ja i pies mamy plan wracac do \Polski w lipcu 2017… Wracam do 3 miasta bo z tamtad pochodze.Jesli ktos tez wracal ostatnio do Gdyni Gdanska Sopotu… prosze o kontakt . Bardzo chcialabym dowiedziec sie jak wyglada sytuacja na rynku pracy w pomorskim na dana chwile:))) Obawa zawsze jest:) ( wybaczcie brak polskiej czcionki- to lenistwo:)

    Odpowiedz
  64. Nie wiem jak to wygląda w praktyce ale Polska podpisała umowę z UK, która to reguluje i która powoduje, że nie płacisz podwójnych podatków. Innymi słowy, urząd skarbowy nie powinien się przyczepić do dochodów, które osiągnąłeś mieszkając tu, bo już zapłaciłeś podatki. Niestety nie wiem jak to rzeczywiście wygląda, może jakiś inny czytelnik ma jakies informacje?

    Odpowiedz
  65. Witam a ja od 19 lat mieszkam w USA ny
    Mam 2 dzieci dom tu i w Polsce i po takim okresie na emigracji niemoge się tuodnalesc dzieci maja 2 i 7 lat czy jest jeszcz jakaś szansa aby się w Polsce odnaleźć proszę o wasze porady kozdrawiam

    Odpowiedz
  66. witam serdecznie trafiłam na to forum ponieważ tak jak większość z was myśli o powrocie do Polski może zacznę od początku. Mam 30 lat mąż 31. Wyjechaliśmy z Polski mając 20 lat , mlodzi gowniarze mieszkajacy jeszcze u rodziców nigdy nie pracowalismy w Polsce wiec co można wiedziec o życiu i zarabianiu pieniedzy . Mieszkamy w uk 10 lat tak jak wiekszosc osób które sie tu wypowiadają . Pierwsza praca mieszkanie zarabianie układanie życia to co nam dała anglia poczucie samodzielności dojrzalosci i odpowiedzialnosci za swoje życie . I to jest piękne czujesz jak ten kraj w jakis sposob ciebie wychował ale w myslach ciągle jest Polska . Na początku nam sie tu podobało zylismy i żyjemy na wynajetym mieszkaniu z biegiem czasu cos poprostu pęka w człowieku . Założilismy rodzinę mamy dziecko i zaczynają się schody poniewaz myslisz o tym by miec cos na wlasnosc . W uk bardzo ciezko jest kupic dom ktos kto bierze benefity nie ma co marzyć o kupnie domu na kredyt poniewaz zaden bank ci go nie da . Nie bierzemy benefitow maz bardzo dobrze zarabia dobrze nam sie zyje ale to nie jest ameryka po oplaceniu najmu rachunkow samochodu oraz jedzenia ledwo starcza czasem na odlozenie . Poziom życia moze i dobry ale żyje się tutaj od pierwszego do pierwszego tak jak i w Polsce. Ktos powie idz do pracy hmm to nie jest takie proste majac dziecko tutaj jest to wrecz niemozliwe gdyz dziecko idzie tu do przedszkola na 3 godziny dziennie no chyba ze za kase na caly dzien i to nie małą za caly miesiac przedszkola w londynie placi sie ponad 1000 funtow to jest jakas masakra kto w polsce zaplacilby za przedszkole ok 6 tysciecy zlotych . Oczywiscie ci co biora benefity maja pomoc od rodziny w pilnowaniu dziecka to tak mozna isc do pracy ale nie kazdy tak ma i nie kazdy tez tak chce . Chcemy wrocic do Polski by kupic cos na wlasnosc ale to jest trudna decyzja poniewaz ten kraj w jakis sposob dal nam tu życie mamy do niego sentyment pomimo oczywiscie wad jakim jest to ze ciagle bedziesz tu postrzegany jako emigrant i obcy . W Polsce ciagle sie słyszy ze nic sie nie zmienilo ciagle narzekania ze jest tak i tak ludzie czy wy myslicie ze tylko w Polsce tak jest w kazdym kraju tak jest taka jest polityka na tym świecie moze tutaj w uk pracownicy urzędowi faktycznie sa bardziej przyjazni dla drugiego czlowieka ale za to znajdzie sie cos innego w innej perspektywie życia co ciebie zdołuje tak ze bedziesz miec dość. Dużo ludzi teraz wraca majac bagaż bagaż 10 letnich doświadczeń życia za granicą oraz ze względu na dzieci żeby miały lepsze wychowanie i stosunek do życia . Ja dużo tu juz widziałam i rozumiem ludzi ktorzy chca wrócic ze wzgledu tylko na to poniewaz te dzieci tutaj sa poprostu niewychowane brak szacunku brak empatii i wieczna pogoń tych dzieci za byciem cool . Tutaj rodzice nie zwracaja uwagi na te dzieci poniewaz pracuja po 10 godzin na dobe by spacac kredyt na dom o ile sie go dostanie , a te dzieci robią co chcą szkoła ich nie wychowa ponieważ wiele nie ma do powiedzenia a wartosci w niej żadne . Ktoś kto tu nie mieszka nie może tego zrozumieć i nie zrozumie dlaczego Polacy ktorzy założyli rodzinę chcą wracać do kraju . To jest trudny temat oczywiście i nie wiem czy odważę się wrócić i zaczynać wszystko od nowa ale pewnie dla dzieci trzeba bedzie to zrobić. Najbadziej przykre jest to że Polacy są tak zawistni w stosunku do swoich rodaków ludzie żyjmy w zgodzie nie ważne w jakim miejscu świat kiedyś zniknie i po co uprzykrzać sobie życie pomagajmy sobie a nie przyciskajmy do ziemi dość nas niszczą korporacje i politycy . Pozdrawiam serdecznie i jestem w podziwie tych którzy odważyli się wrócić może i ja też się odważę …

    Odpowiedz
  67. Witam, takze wracam już niedługoo jednak mam tutaj dom, i musze pozalatwiac wszystkie sprawy, więc daje sobie czas do konca roku, mam zapytanie i prosbe zarazem, czy jest jakies miejsce moze artykuł gdzie mozna sie dowiedziec o wszystkich sprawach które rzeba zalatwic czy też nalezaloby zalatwić przed wyjazdem ? Z góy dziekuję gdyżjuż teraz chce zacząc wszystko załatwiać, pzdrawiam wszystkich rodaków

    Odpowiedz
  68. Widze, ze Pani Klaudia kiedys rozwinela temat, a teraz nie raczy nikomu odpowiedziec na istotne pytania. Stracilam tylko wiele czasu przegladajac komentarze i czekajac na odzew autorki tekstu. Nie warto o nic pytac, bo i tak odpowiedzi nie bedzie!

    Odpowiedz
    • Witaj Emigrant, przykro mi, że nie doczekałeś się odpowiedzi ale Klaudia nie współpracuje już z naszym serwisem i prawdopodobnie w ogóle do niego nie zagląda – stąd brak odpowiedzi.

      Odpowiedz
  69. Pierwsze wrazenia jak najbardziej fajne. Sprawy urzedowe takie jak nadanie dzieciom numeru pesel – poszly gladko. To samo moge powiedziec o kupnie samochodu i ubezpieczeniu go przez telefon uwzgledniajac angielskie znizki. Kupilismy takze dom (jutro umowa u notariusza) . Do pracy jeszcze sie nie spiesze. Do konca roku a moze troche dluzej bede wykanczal dom a potem ogarne prace zarobkowa. Pogoda na powrot praktycznie wymarzona. Mialem juz oferte pracy – ale nie jest ona teraz moim priorytetem. Auto kupilismy na gaz wiec jest tanio:)

    Odpowiedz
    • po powrocie robiliscie abolicje podatkowa? US nie przyczepil sie skad macie pieniadze? Ja sie obawiam najbardziej tego. mam na mieszkanie w polsce + oszczednosci i dalej firme w anglii. Chcemy z zona wrocic. Moja firma wymaga odemnie okolo 10dni w miesiacu pobytu w anglii. Zreszta niewazna historia i motywy. Wazne co Urzad skarbowy i wszelkie inne policje podatkowo skarbowe do tego ze kupujemy dom, auto czy poprostu na konto polskie wplacamy pieniadze? Zalatwialiscie to jakos

      Odpowiedz
      • Nie wiem jak to wygląda w praktyce ale Polska podpisała umowę z UK, która to reguluje i która powoduje, że nie płacisz podwójnych podatków. Innymi słowy, urząd skarbowy nie powinien się przyczepić do dochodów, które osiągnąłeś mieszkając tu, bo już zapłaciłeś podatki. Niestety nie wiem jak to rzeczywiście wygląda, może jakiś inny czytelnik ma jakies informacje?

        Odpowiedz
  70. Cześć Klaudia ;) Jestem w Londynie od miesiąca. Przez ten czas zdołałam wylać hektolitry łez. Niejednokrotnie sprawdzałam bilety lotnicze i mówiłam wszystkim, że wracam do kraju. Dopiero dziś los się do mnie uśmiechnął. Od poniedziałku rozpoczynam pracę w jednej z kawiarni. Dla świeżo upieczonego magistra nie jest to szczyt marzeń, ale gdzieś z tyłu głowy mam taką myśl, że będąc tutaj, wspólnie z partnerem zapewnimy sobie lepszy start w Polsce. Nie wiążę swojej przyszłości aż nadto z UK. Tęsknota za rodziną, przyjaciółmi, ponadto marzę, by w niedalekiej przyszłości wychować dzieci w Polsce, które dodatkowo mogłyby widywać swoich dziadków częściej niż dwa razy w roku.
    Czytając Twój wpis już od samego początku był trochę jak spełnienie moich marzeń. Kiedy przeczytałam o „naszym Włocławku”, z którego również pochodzę – poczułam… nawet sama nie potrafię określić. Otuchę? Pewnego rodzaju bliskość? Zazdroszczę Ci teraz miejsca, w którym jesteś. Wiem, że wymagało to wiele wyrzeczeń, ciężkiej pracy. Niewątpliwie podniosłaś mnie na duchu ;) Dziękuję!
    Jeśli chciałabyś kiedyś nawiązać kontakt, opowiedzieć nieco więcej, a może czasem doradzić – napisz, będzie mi bardzo miło.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  71. Dobrze napisales :) Zgadzam sie :)
    Wrocilem do Polski 10 dni temu i tworze wraz z moja rodzina nasza rzeczywistosc , ta wlasciwa – a nie udawana tak jak w Uk.

    Odpowiedz
    • Gratulacje Dioblik i życzę powodzenia po powrocie. Sam właśnie wróciłem z dłuższego pobytu w Polsce i sam myślę trochę o powrocie…
      Apropos, nie dałbyś się skusić na napisanie dla nas artykułu na temat Waszego powrotu do kraju? Pamiętam Twoje wcześniejsze wpisy, myślę, że to ciekawa, inspirująca historia, która zainteresowałaby wiele osób… Daj znać co o tym sądzisz, pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Hej Dioblik.
      Gratuluje i zycze powodzenia.
      Jak juz wczesniej wspominalem wracam z rodzina w przyszlym roku.
      Zastanawiam sie jedynie jak dobrze rozegrac wszystkie sprawy urzedowe zwiazane z wyjazdem z Niemiec i powrotem do Polski.
      Zwlaszcza zastanawia mnie sprawa ubiegania sie na poczatku o zasilek dla bezrobotnych lub przynajmniej oplacania skladki na ubezpieczenia zdrowotne przez urzad pracy.
      Chodzi mi przede wszystkim o okres czasu ,w ktorym wymeldowuje sie z Niemiec a zaczynam zalatwiac wszystkie urzedowe sprawy w Polsce.Jezeli ja albo moja rodzina w tym czasie potrzebowalaby pomocy ze strony placowek zdrowia, bo roznie to bywa, to jak to zalatwic aby nie bylo zadnej przerwy w dostepie do opieki zdrowotnej.
      W niektorych artykulach na ten temat pisza ze niema z tym problemu w innych cos przeciwnego.
      Moze ty albo ktos inny moglby ten watek co nieco mi wyjasnic, bazujac na wlasnych doswiadczeniach.
      Pozdrawiam
      Adrian

      Odpowiedz
  72. Witaj Klaudio,

    jestem na tym blogu nowy ,dopiero dzisiaj zapoznalem sie z tym tematem na ktory mysle mam conieco do powiedzenia.
    Przepraszam z gory za moja ortografie i moze nie poprawna gramatyke ale to nie o to tu chodzi. Wazna dla mnie jest tresc i jej zawartosc oraz sposob komunikowania.
    Akceptuje kazdy komentarz pozytywny,negatywny czy tez neutralny tylko prosze z przemyslana trescia i bez glupich i tanich docinkow.
    Tak wiec cos o mnie , bo chyba aby kogos troche zrozumiec potrzebna jest minimalna wiedza o danej osobie.
    W tym roku skoncze 40 lat. Jestem zonaty, mam 7-letniego syna. Od 1995 roku przebywam na stale w Niemczech,polowa mojego zycia. Dziecinstwo i dorastanie spedzilem w ladnej miejscowosci z jeziorem, okolice Gliwic.Super zycie, ale po skonczeniu liceum zawodowego i zrobieniu matury wyjechalem z Polski, bylo to juz wczesniej zaplanowane przez moich rodzicow a ja nie mialem za duzego wyboru jak to wtedy zaakceptowac.
    I tak sie zaczela moja emigracja.
    Pisze to tutaj i interesuje mnie ten temat ,bo ostatnio na urlopie w Polsce zapadla decyzja, ze wracamy do Polski, planujemy maj,czerwiec 2017.
    O powrocie do Polski mysle juz tak dlugo jak jestem za granica, czasami myslalem mniej czasami wiecej, moze zdazyl sie jakis okres zycia w ktorym nie myslalem o powrocie i pogodzilerm sie z rzeczywistoscia ale bywaly to raczej krotkie i chwilowe fazy spowodowane roznymi zajsciami w zyciu. Konkretnie podchodze juz do tego tematu i go kuje juz od jakijs paru lat, ale teraz wkoncu uzyskalem zielone swiatlo od mojej zony i mojej rodziny, ktora nie zawsze podzielala moje zdanie w tej kwesti.
    Moze i ja tez dopiero teraz doroslem zeby podjac ostateczna decyzje, bo kiedys jak to zawsze przemyslalem, ten caly powrot to mialem jakiejs obawy i po paru tygodniach myslenia nie bylem pewien tego wszystkiego.
    Tym razem to wyglada inaczej, moze tez z tego powodu ,ze rodzina wkoncu to zaakceptowala i nie patrzy na to tak negatywnie jak kiedys.
    Poza tym ja sam kiedys sobie postanowilem ,ze z moimi planami i ze wzgledu na wiek mojego syna niema co za dlugo zwlekac z ta decyzja i trzeba bylo wkoncu jakas decyzje podjac ,czy w jednym czy w drugim kierunku bo nie mozna zyc caly czas w takiej karuzeli mysli i marzen ,bo na dluzszy czas mojej osobie i moim najblizszym na dobre by to nie wyszlo.
    Poza tym sam po sobie widze jak stopniowo czlowiek traci latami pogode ducha, jak zmienia sie wyraz twarzy, jak rzadziej czlowiek sie usmiecha.Pewnie i sa czasami momenty radosci za granica, nie przecze temu. Tylko co nas cieszy, czy jakies blachostki ,sprawy codzienne czy cieszy nas to co gleboko mamy schowane?
    Ja moze podchodze do tej calej sprawy inaczej, moze bardziej kompleksowo, moze bardziej glebiej a nie powiezchownie, bo to nielatwy temat i skomplikowany i kazdy ma do niego inne podejscie.
    Jeden powie masz kase, prace,auto i stac cie na urlop, co wiecej chcesz. Drugi powie i co mam z tej kasy, auta, urlopu itp. podobnych rzeczy jak mi prawdziwego szczescia dac nie potrafia, moze jakies chwilowe, ktore z czasem mija.
    Ja naleze raczej do tych drugich, jak ktos chce to moze mnie nazwac romantykiem, patryiota, matka Teresa itp.
    W zyciu pieniadz jest napewno wazny, ale same posiadanie pieniedzy nie czyni czlowieka automatycznie szczesliwym.
    Istnieja tez inne plaszczyzny bytu jak przynaleznosc do jakiejs kultury, gdzie czlowiek potrafi sie z latwoscia odnalesc, gdzie mysli,schematy,obyczaje przyswojone za dziecinstwa beda rozumiane przez osoby z ktorymi przebywasz, gdzie jestes traktowany jak rowny z rownym.
    Czlowiek za dziecka i za mlodu potrzebuje czasu aby znalesc i odnalesc sie w pewnym gronie przyjaciol, tych jedynych przyjaciol, szukacie sie latami, docieracie latami, ufacie i rozumiecie sie nawzajem w swoim gronie,mozecie porozmawiac o czym pragniecie i zwierzyc sie ze wszystkiego, bez koniecznosci wspomagania alkoholem, wiecie ,ze zostaniecie wysluchani i zrozumieni i ze wasze mysli i tajemnice zostana w gronie przyjaciol.
    A jak tych przyjaciol odnalesc na emigracji, tych prawdziwych, nie tych na ktorych jestesmy skazani bo tez tu sa?
    Napewno sa osoby, ktore moze i tych prawdziwych przyjaciol za granica znalazlo, ja nie.
    To co na poczatku wygladalo na wielka przyjazn, funkcjonowalo przedewszystkim przy butelce i kielichu.
    Tak wiec ze znajomym wypijesz a z prawdziwym przyjacielem pogadasz otwarcie i czasami i tez wypijesz.
    Niechce zeby tu ktos wychodzil z zalozenia ,ze ty to sie nad soba urzalasz , nie tego nie robie, ja porostu przedstawiam inne plazczyzny zycia potrzebne czlowiekowi do normalnego funkcjonowania.

    Co do pracy i zarobku, to tez wazne rzeczy. Ja osobiscie przez ostatnie 20 lat zycia caly czas pracowalem,poczatki byly trudne, bo chociaz w Polsce skonczylem liceum zawodowe i mialem tez praktyki, na ktorych nauczylem sie najlepiej chyba wyginac prety na goraco na nic mi sie tamten system szkolnictwa w liceum zawodowym w niemczech nie przydal. W sumie to zaczynalem od podstaw i nie bylo latwo ,ale czlowiek sie pocil i staral i z czasem w kazdej z moich paru firm w ktorych pracowalem nalezalem do najlepszych fachowcow,do osob pracowitych i sumiennych. Tylko czy to samo wystarczy aby piac sie po drabinie kariery za granica, bez nie uznanego zawodu, bez stuprocentowej znajomosci jezyka, bez niemieckigo nazwiska, bez kontaktow w hierarchi firmy.

    Z czasem czlowiek otwiera oczy i po latach lepiej rozumie ten swiat ,ta rzeczywistosc, czasami jest przykry ale prawdziwy i niema co sie za dlugo rozrzalac nad soba tylko szukac innego pomyslu na lepsze zycie.
    TRZEBA POWIEDZIEC SOBIE ZAKONCZ TA WEGETACJE I PRZYNAJMNIEJ SPROBUJ, BO INACZEJ NIGDY SIE NIE PRZEKONASZ I NIE DOWIESZ ( Tylko raczej nie pochopnie a przemyslanie)
    Chec czegos sprobowania, wizja tego czegos i pomysl na to oraz odwaga aby to zaryzykowac i wiara w to ,ze moze byc inaczej no i oczywiscie troche szczescia moga sprawic ,ze czasami zycie sie odmieni na lepsze.
    Moglbym jeszcze glebiej wejsc w ta materie, ale jak na razie to wystarczy.

    Jak juz wspominalem wracam z rodzina w przyszlym roku. Mam zamiar cos rozkrecic w czym wiem,ze jestem dobry i ze na razie za duzej konkurencji i prawdziwych fachofcow w tej dziedzinie niema. A ja za jedna rzecz za ktora musze podziekowac w kraju w ktorym obecnie przebywam ,to za mozliwosc wyuczenia sie w pracy zawodu i zdobycia prawdziwych kfalifikacji jakie posiadam i jakie raczej przed 20 , 10 , czy i 5- latami nie moglbym zdobyc w Polsce, napewno nie w tym zakresie i napewno nie na tym poziomie.
    I wlasnie moja wiedze i znajomosc fachu bede chcial wykorzystac potem w Polsce, a co z tego wyjdzie to czas pokaze. Na poczatek chce wziosc to pod ” Umowe o dzielo” a z czasem jak bede widzial,ze jest popyt i sa zlecenia zarejerstruje dzialalnosc gospodarcza.Jest jeszcze dodatkowy plan dochodowy i sa jeszcze inne opcje ale nawet jezeli cos z tych rzeczy w pelni nie wypali, to coz za problem, w Polsce tez juz szukaja fachowcow do pracy.
    FACHOWCOW, chce to podkreslic nie aby sie jakos tutaj wyszczegolniac tylko zwrocic uwage na jeden z problemow w Polsce , ktory na tym blogu tez jest czesta widoczny ale nie dyskutowany.

    A mianowicie sa czesto wspominane zarobki w Polsce i za granica. To ja to widze tak, ze aby odpowiednio zarabiac trzeba chyba jednak cos umiec wykonywac i to dobrze, obojetnie gdzie w Polsce czy za granica.Znam osoby ktore bez skonczonej szkoly i bez fachu zarabiaja w Niemczech od 900 do 1500 Euro na reke. Czy to duzo w Niemczech, chyba nie. Czasy kiedy za nic kasowaly sie w Niemczech kokosy juz sie pomalu skonczyly i bez fachu i checi osiagniecia czegos w zyciu ,to tu tez daleko nie dojdziesz.
    Pisze o tym bo czesta ludzie mieszkajacy i pracujacy w Polsce narzekaja na prace i place w Polsce. Napewno sa i firmy ktore placa mniej niz 2000 zl, nie przecze i gdzie sie napewno czlowiek narobi. Tylko niech ta osoba,ktora za tyle pracuje, poprostu zada sobie tez pytanie,czemu tak jest a nie inaczej, dlaczego to robie, czy mam inne mozliwosci, dlaczego do tego doszlo, czy moge cos zmienic. Sa regiony o mniejszym i wiekszym bezrobociu, sa regiony gdzie placa mniej lub wiecej.Poza tym system szkolnictwa przez ostatnie 20 do 30 lat nie produkowal zadnych fachowcow, sam wiem to po sobie. Jedynie w 90-latach jak jeszcze istnialy zawodowki i praktyki przyzakladowe mozna bylo sie cosik fachu nauczyc. Potem to zlikfidowano, bo prawie kazdy chcial studiowac, a teraz sie duzo ludzi dziwi ,ze jako „Student” nie moze znalesc pozadnej pracy.To ja sie pytam a co taki student z lat 1990- 2005 zwlaszcza z dzialow humanistycznych umie takiego specjalnego i czym sie niby odroznia od miliona innych studentow z tamtych lat zeby teraz albo ostatnimi latami domagac sie 4000 do 8000 tys. zl od pracodawcy za prace do ktorej niema kwalifikacji. Napewno i sa wyjatki, jak i wszedzie ale te wyjatki zazwyczaj wyrozniaja sie czyms, w tym przypadku moze wieksza wiedza,zdobytymi dodatkowo kwalifikacjami, checia osiagniecia czegos wiecej a nie jak podejrzewam wiekszosc zaliczeniem semestru.To samo tyczy sie osob pracujacych fizycznie z zawodem czy bez zawodu. Fachowcy w Polsce tez sa szukani, tylko mowie „Fachowcy z zawodem” a nie majsterklepka.I w Polsce da sie uczciwie zarobic 5000 tys. i wiecej zloty ,nie przewracajac sie od charowki.
    Pokaz ze cos porafisz, ze jestes lepszy w jakiejs dziedzinie, poszukaj pracodawcy, przedstaw sie, sprobuj sie sprzedac, moze to troche potrwa ale trzeba byc wytrwalym i nie tylko narzekac,co polak niestety bardzo dobrze potrafi.
    Bo za same skladanie srobek albo innych polfabrykatow na lini produkcyjnej to i w Niemczech kokosow nie zarobisz.

    Polska tez sie zmienia i to na dobre, widze i moge porownac jakie zmiany zachodza na tzw. zachodzie europy i w Polsce.Kazdy kraj ma swoje plusy i minusy, tyle ze ostatnio to raczej w europie zachodniej zmienia sie na gorsze, ale to juz inny szerszy temat.

    Niechce wchodzic za bardzo w temat polityki obecnego rzadu Polski. Powiem jedynie tyle, ciagle obserwuje to co sie w polskim rzadzie toczy ogladajac wiadomosci. I wystarczy przelaczyc z jednego kanalu telewizyjnego na drugi aby w minute zobaczyc dwa inne spojrzenia na obecny oboz wladzy.Kazdy z nas musi umiec obiektywnie ocenic polityke jednych i drugich.
    Powiem tak, pare lat wstecz bylem chyba bardziej przekonany do polityki PO. Moze PO poprostu umialo lepiej sprzedac swoj wizerunek ostatnimi latami i nas oczarowac.
    Co do aktualnego rzadu, widze duzo pozytywnych rzeczy juz zrobionych i rzeczy ktore sa brane pod uwage, jak np.stawianie na polska technologie i odnowa szkolnictwa zawodowego. Odwrot od stawiania na zagraniczne koncerny, ktore co prawda daly tysiacom osob prace za nie za wysokie pieniadze a stawianie bardziej na polska mysl techniczna, ktora sie co prawda dopiero rozwija ale niema sie czego wstydzic. Podajac przyklad, polak jest w wstanie zrobic z gwozdzia wieszak a niemiec zrobi z gwozdzia tylko gwozdzia.
    Poprostu dac 2-3 lata obecnemu rzadowi,niech pokaze co potrafi, a nie jak to polak zazwyczaj potrafi juz zawczasu narzekac, np.ze nie starczy na 500+ i ze pojdziemy za rok z torbami itp.
    POZA TYM KAZDY Z NAS JEST KOWALEM SWOJEGO ZYCIA ,rzad moze miec jedynie jakis minimalny wplyw.

    Na dzisiaj bede konczyc ,bo juz pozno,chociaz wszystkiego jeszcze nie napisalem.

    Niech kazdy z nas na emigracji odpowie sobie na pytanie, jezeli gra reprezentacja Polski z reprezentacja panstwa w ktorym brzebywamy, to komu kibicujemy, Polsce czy tym drugim. Jezeli kibicujesz tym drugim,to raczej te rzeczy ktore tu napisalem cie nie zainteresuje i nich nie zrozumiesz.

    POZDRAWIAM

    Adrian

    Odpowiedz
  73. Witaj Klaudio,

    Ja rowniez planuje powrot w tym roku, z mezem i synkiem – z tych samych powodow i rowniez po 10 latach!
    Zbieram obecnie informacje o wszystkich niezbednych dokumentach i mam pytanie odnosnie Jobseeker Allowance- jak to dziala? Czy jesli zakoncze tu prace i wroce do PL bede mogla go otrzymac?

    Pozdrawiam,
    Agata

    Odpowiedz
  74. Na początek to się przedstawię: Jestem rodowitym Polakiem od bardzo dawna (Wyleciałem w Listopadzie 1979 r. mając 25 lat) żyjącym w USA, planuje powrót do Polski na stale. (Mam zamiar przenieść się do Polski na emeryturę w przyszłym roku) Szukam cichego, spokojnego domu, w cichej okolicy ale blisko do sklepów itd. za cenę nie przekraczającą 600 000 PLN. Interesuje mnie wysokość kosztów związanych z utrzymaniem 150 – 200 m2 domu na około 1000 m2 działce (podatki, elektryka, woda, ścieki, gas itp. itd). Jeśli chodzi o koszty ubezpieczenia zdrowotnego to wyczytałem na Internecie ze jest to 9% miesięcznego dochodu plus jednorazowa wplata 8000 pln (200% średniego zarobku krajowego). Dodatkowo mam pytanie jak mój poprzednik, jaki jest stan/poziom służby zdrowia i lecznictwa?
    Pozdrawiam wszystkich

    Odpowiedz
    • Chris – nie znam Pana sytuacji osobistej, ale – zakładając iż wraca Pan do Polski sam lub z małżonką – nie było by lepiej, zamiast obarczać się domem, wynająć wygodne mieszkanie?

      Marek

      Odpowiedz
  75. Witam Wszystkich.

    Od 1981 roku mieszkam w Niemczech i od pewnego czasu noszę się z zamiarem stałego powrotu do Polski po przejściu na rentę. Zdaje sobie sprawę, że moja problematyka nie bardzo pasuje do tego forum w którym zasadniczo dyskutowane są problemy ludzi młodych lub relatywnie młodych. Znalezienie dobrej szkoły dla dzieci, aklimatyzacja w często dla tych dzieci nowym kraju i to nieszczęsne „bycie skazanym” na zarabianie pieniędzy. Ja to wszysko mam, albo raczej będę miał za sobą.
    Informację dotyczące strony technicznej powrotu na stałe są właściwie wszystkie dostępne w sieci, ale nie zastąpią one jednak osobistych doświadczeń ludzi którzy taki krok zrobili. Szczególnie dla osoby starszej istotny jest stan służby zdrowia i lecznictwa. Własnych doświadczeń nie mam, ale to co słyszę i czytam nie napawa optymizmem.
    Cóż, zdecydowałem się jednak wkleić ten post mając nadzeje, że może ktoś zrobił taki krok i przypadkowo go przeczyta.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia

    Marek

    Odpowiedz
  76. Witam Wszystkich:)
    Od tygodnia jestesmy otoczeni kartonami , zalatwiamy swoje sprawy (czyt. Zamykamy)
    . Nikogo z pracy nie wtajemniczalem w nasza misje powrotu . Raz ze nie lubie dyskutowac z ludzmi ktorzy widza badz chca widziec tylko te zle rzeczy w Polsce. A dwa musialem trzymac to w tajemnicy az do konca zeby zabezpieczyc swoja prace. Zmierzam do tego ze jak juz oznajmilem ze wracamy – nikt nie mogl w to.uwierzyc! A jak juz uwierzyli to zaczeli mowic ze tez chcieliby wrocic. Dlatego jesli to czytasz i chcesz wrocic to nigdy nie sluchaj tych zlych glosow. Doceniaj za to tych ludzi ,ktorzy cie zachecaja sa pozytywni – mowia idz po marzenia , dasz rade. Otaczaj sie nimi! Czy to w realu czy w internecie , czy w opowiesciach. Mysl o powrocie , nie dus tesknoty – naucz sie z nia dogadywac poprzez przerabianie 1000 scenariuszy powrotu a Twoje marzenie sie spelni!

    Odpowiedz
    • Wszystkiego dobrego! Zakladam ze Twoja praca nie wymagala cztero tygodniowego okresu powiadomienia?

      Osobiscie znam tylko jeden przypadek powrotu (w ogole znam doslownie kilku Polakow w UK), i z tego co wiem to ta osoba na stale jest w Polsce juz od dobrych pieciu lat, wiec jednak mozna. Prawda jest tez to ze na internetowych stronach wypowiadac sie beda w wiekszosci zgorzkniali ludzie ktorym sie nie udalo, tacy potrzebuja platformy do wyzalenia sie. Ci ktorym sie udalo sa zajeci zyciem i temat migracji pewnie odszedl w zapomnienie, tak przynajmniej mysle.

      Odpowiedz
      • Pracuje w Uk dla siebie , wiec nie musialem dawac zadnego okresu wypowiedzenia. Jedynie dogadalem sie jak zakonczyc temat rozpoczetych zlecen.
        Ciagle pakujemy graty , papierkowe sprawy niemal ze ogarniete . Firma przeprowadzkowa zabiera nasze graty za pare dni a my zmykamy w przyszlym tygodniu :)

        Odpowiedz
  77. Dioblik, powodzenia dla Ciebie i żony w Polsce. Trzymam kciuki i daj nam znać za jakiś czas jak sobie radzicie. Ja jeszcze 2 msc i tez wracam :)

    Odpowiedz
  78. A ja wyjeżdżam do UK w tym roku jesienią, zanim na dobre zamkną granice. Dobrze, że wielu Polaków wraca z UK do Polski. Może dzięki temu łatwiej będzie mi tam znaleźć pracę. Poza tym za dużo jest już u nas ukraińców, do Wrocławia miesięcznie przyjeżdża ich 5000. Więc Polacy muszą wracać, zanim ukraińcy zajmą im miejsca pracy. Polacy z UK na pewno się tutaj przydadzą, znają język, mają doświadczenie i nie boją się ciężkiej fizycznej pracy za 1200 – 1500 zł razem z braćmi ze wschodu. Międzynarodowe towarzystwo nie jest straszne Polakom z UK, bowiem i tam w takim pracowali. Zarobki dla Polaka w UK = 1200 – 1500 funtów na miesiąc, a w PL 1200 – 1500 zł na miesiąc. To taki sarkazm tutaj trochę z mojej strony. Teraz na poważniej. Wielu Polaków niestety po powrocie zmierza się z depresją z powodu właśnie małych zarobków. Praca w Polsce jak się okazuje również zajmuje dużo czasu i na przykład tatusia też nie ma w domu cały dzień podobnie jak to było w UK. Można założyć oczywiście działalność własną, niestety wg. statystyk GUS 80% firm w PL ma przychód miesięcznie do 5000 zł. Czyli mniej niż w UK się zarabiało, nie szarpiąc się z ZUSami, fakturami, brakiem klientów itp. Oczywiście nie należy narzekać, grunt to optymizm, może uda się przebić do tych 20%. Część z osób które wróciły po jakimś czasie ponownie wraca do UK czy innych państw zachodnich po frustracjach związanych z niskimi polskimi pensjami i tak samo beznadziejną pracą. Zastanawiam się co będzie jak wam się przytrafi taka depresja związana z powrotem i życiem w PL, które sobie na emigracji człowiek idealizował, a po powrocie okazało się że marzenia sobie, a realia sobie. Czy nie lepiej by wam było nie palić za sobą wszystkich mostów tylko wrócić do PL tymczasowo? Wziąć w UK lewe zwolnienie lekarskie na pół roku albo urlop bezpłatny i wrócić do Polski i zobaczyć jak będzie? Jak będzie wspaniale to można się w UK zwolnić na dobre, a jak nie to się wróci. Sądzę też że stała emigracja jest dobra, ale dla ludzi silnych psychicznie, odpornych na stresy, tych jest mniejszość niestety. Dlatego emigracja dla większości to tęsknota, rozterki, smutek, zgorzknienie, łzy w samotności. Potem człowiek idealizuje Polskę i koniecznie chce tu wrócić, jakby zapomniał już o przyczynach swojego wyjazdu. Kraje zachodnie niestety w odróżnieniu od Polski są lepiej rozwinięte gospodarczo i stwarzają lepsze możliwości rozwoju i płacy. Ale żeby to wykorzystać trzeba wiele poświęcić z siebie. A przy słabej psychice to nie wychodzi. Dlatego wielu Polaków kończy tam na pracach fizycznych, a po pracy picie na umór, palenie papierochów, skrętów, niektórzy ćpają, przygodny sex, rozpady nawet wieloletnich związków, depresja. Sądzę, że główną przyczyną waszych powrotów jest słaba psychika, a wtedy nawet wysokie zarobki już tak nie smakują dobrze, a stąd już prosta droga do wyidealizowania zacofanej o 60 lat za UK Polski. I wracacie. Może wam się uda. Co do mnie to może być podobnie, na razie nie lubię Polski za to, za co wy jej nie lubiliście jak wyjeżdżaliście. Chciałbym jakoś po wyjeździe do UK zabić tęsknotę w sobie, ale wam się to nie udało, więc i u mnie marne szanse. To jest raczej niewykonalne. Najlepiej chyba mają tylko ci, którzy już się tam urodzili z rodziców emigrantów, oni już nie mają za czym tęsknić. Piszcie koniecznie jak wam się układa po powrocie do Polski. Wielu to czyta i tych mających zamiar wrócić, jak i tych co chcą wyjechać.

    Odpowiedz
    • Widac ze nigdy nie doswiadczyles dlugo terminowej emigracji. Mocno generalizujesz okolicznosci i realia zycia emigrantow, patologia o ktorej piszesz wcale nie wystepuje u emigrantow w wiekszym stopniu niz u ludzi ktorzy nigdy nie opuscili Polski.

      Polska dzisiaj jest duzo bardziej rozwinieta niz dobra czesc 'zachodu’, zobaczysz sam jak juz sie tutaj troche pokrecisz i zaczniesz zauwazac brud i niszczejace centra handlowe/przystanki i ulice, ktore byly nowoczesne 40 lat temu, ale od tamtej pory nikt w to nie inwestowal.

      Niektorzy chca wracac nie tylko z powodu tesknoty czy sentymentow, stygma zwiazana z bycia imigrantem zostaje do konca zycia, nawet nie mysl ze kiedykolwiek bedziesz traktowany na rowni z rodowitymi ludzmi, na wierzchu beda usmiechy i ladne slowka, za plecami a czasami prosto w twarz uslyszysz ze nie jestes u siebie – przydazy sie kazdemu, kwestia czasu. Dodam rowniez ze praca w korporacjach czy na wysokich stanowiskach nie uchroni przed takimi komentarzami, kazda warstwa spoleczna potrafi byc chamska.

      Co do pokolenia dzieci urodzonych tutaj to oni niestety maja jeszcze gorzej bo uwarzani sa za imigrantow ale sami czuja sie jakby byli w domu, wiec balagan w glowie kompletny. Dzieci potrafia byc bardziej bezlitosne niz dorosli niestety. Nawet pozniejsze generacje imigrantow, ludzie ktorzy sami maja dawno dzieci nadal uwarzani sa za imigrantow przez rodowitych mieszkancow, stygmy imigranta raczej nigdy sie nie pozbedziesz, Twoje dzieci rowniez.

      Twoj argument dotyczacy slabej psychiki jest dla mnie kompletnie nie zrozumialy, czy naprawde uwarzasz ze synonimem mocnej psychiki jest zdolnosc udawania ze nie czujemy tego co czujemy? Moim zdaniem silna psychika to wlasnie odwaga przyznania przed samym soba ze dluzej nie chce zyc w taki czy inny sposob, sila tkwi w prawdzie – klamstwo jest dla tchorzy.

      Moglbym kontynuowac wytykanie glupoty i nieprawdy w Twoim komentarzu, ale szkoda na to czasu, bardziej jestem zainteresowany konstruktywna rozmowa niz bezpodstawnym spekulowaniem.

      Odpowiedz
      • Zgadzam sie z toba calkowicie, mam 8 letnia coreczke, ktora sie tutaj w uk urodzila yutaj chodzi do szkoly, ma przyjaciol i bardzo dobrze mowi po angielsku niestety wlasnie dzisiaj jedna z jej kolezanek powiedziala do niej i jeszcze dwoch malych Litwinek cyt Fuck off our country , zaznaczam ze ta dziewczynka ma dopiero 11 lat jest mi strasznie przykro moje dziecko jeszcze tego nie rozumie ale co ja czeka w przyszlosci dlatego wracam dzieki bogu mam do czego i wam wszystkim zycze abyscie rowniez wrocili i poprostu byli szczesliwi na wlasnej ziemi

        Odpowiedz
    • Andrzeju musze powiedziec ze bardzo kiepska ta twoja psychoanaliza emigranta. I wogole srednie spojrzenie na sprawe. Proponuje wyjechac pozyc z 10 lat za granica i potem tu wrocic i opisac swoje odczucia. Skoro nie jestes emigrantem wogole nie rozumiesz tego bolu. Za to faktycznie musi byc ci zle w Polsce skoro pakujesz sie w po brexitowy klimat. Napisz kim jestes i co w zyciu robisz. Zgaduje ze pochodzisz z malej miejscowosci a w szkole podstawowej byles uwazany za kujona. Interesowales sie kiedys psychologia… lecz na macaniu tematu zakonczyles. Do tego zgaduje ze jestes singlem i mieszkasz z rodzicami. Masz okolo 30 lat.
      Swiat jest taki jaki myslisz ze jest. Ja marzylem o powrocie i dzis pakuje swoje rzeczy zalatwiam sprawy i wyjezdzam.do Polski. I wiesz co.bedzie mi tam.dobrze ;) Pozdrawiam Cie i prosze nie truj na tym blogu , znajdz sobie inne forum na takie krzywe spostrzezenia. To jest blog ktory daje nadzieje.powracajacym!!!

      Odpowiedz
  79. Witam mam na imie Jolanta, pozdrawiam wszystkich ktorzy wrocili badz chca powrocic. Ja zastanawiam sie nad powrotem po 20 latach i przede mna ciezka decyzja, zamierzam przeniesc firme projektowa jako filie do Polski ale ciagle rozliczac sie w Anglii mimo potencjalnych przychodow tylko w Polsce, nie wiem od czego zaczac nie wiem czy to mozliwe ze wzgledu. Czy osoby ktore wrocily moglyby sie podzielic swoimi doswiadczeniami i obeserwacjami co sprawilo wam trudnosc albo cos co ulatwilo wam tam zycie. Moze ktos z was byl moze w podobnej sytuacji i moglby mi doradzic jak to dziala. Dziekuje za pomoc

    Odpowiedz
  80. Witaj Klaudja
    Ja z zona mieszkamy juz 10 lat w UK od 2lat mamy kochana coreczke Mayusie.Mamy wlasny dom 2 samochody kasy troche na koncie i tyz myslimy wrucic do Polski. Ale jest w nas strach straszny wiesz ,czy damy rade zyc mentalnie zarabiajac zona we fabryce 2100 na reke ja jakies 2650 na reke????Dom oczywiscie kupilibysmy za gotowke noi tak zostalo by jeszcze duzo na koncie ale pytanie czy dam rade sie przestawic z angielskich zarobkow na Polskie????tego ja sie boje najbardziej choc masz racje dzieci na tym cierpia sam to widze cala rodzina w Polsce i kazdy zyje ,mala teskni za dziadkami i kuzynkami dziecko to odczuwa strasznie .Sam nie wiem co zrobimy musimy podjac decyzje. Czasem jednak widze ze pieniadz nie jest najwazbiejszy byl kiedys teraz juz tak sie zmieniaja priorytety pozdrawiam i zycze milego dzionka

    Odpowiedz
  81. Moi drodzy , dzieci juz spia …
    A My z Zona pijemy winko i patrzymy na sterte wypelnionych naszymi rzeczami kartonow.
    Dom dzisiaj sie sprzedal wyjazd do Polski za 2 tygodnie!

    Odpowiedz
  82. Witam,

    Nie wiedziałem ze jest aż tyle ” desperatów ” którzy po 5-10 latach emigracji planują powrót do Pl.

    Otóż ja tez należę do tej grupy ponieważ po 8 latach pobytu w Holandii rownież planuje powrót.

    W Holandi zaczynałem od pracownika fizycznego a obecnie pracuje w HR, na wypłatę nie narzekam bo jestem w stanie wynająć mieszkanie , opłacić rachunki , kupic jedzenie , opłacić ubezpieczenia oraz jeszcze coś odłożyć . Jednak do Nl przyjechałem jako kawaler a będę wracać do Pl jako maź dlatego mam trochę watpliwości czy damy radę odnaleźć sie i w miarę normalnie żyć w Pl.

    Osoby które nie przebywały zdała od rodziny , przyjaciół nigdy nie zrozumieją co to znaczy Tęsknota …Przychodzi taki etap w życiu gdzie kasa przestaje być na 1 planie a ważniejsze staje sie szczęście i bliskość rodziny , znajomych .

    Pobyt za granica wiele mnie nauczył zarówno w kwestiach zawodowych jak i emocjonalnych .
    Te 8 lat z dała od rodziny itp sporo mnie kosztowało jednak dzięki zarobka z Nl po powrocie nie będziemy skazani na kredyt na kupno mieszkania czy wybudowanie domu . Być może kasy braknie na domek z ogródkiem oraz garażem bo jakaś rezerwę finansowa trzeba zawsze mieć jednak jak człowiek dobrze pomyśli to np garaż wybuduje sie za kilka latek .

    Powrot planujemy na Śląsk być może Gliwice , Rybnik itp jednak wszystko bedzie zależeć od tego gdzie bedzie praca.

    Wielkie wyrazy szacunku dla autorki bloga za swoje przemyślenia oraz cenne informacje.

    Odpowiedz
  83. Witam czytam dopiero po roku waszego bloga ale to własnie teraz planujemy wyjazd z UK do Kraju, wielka niepewność dużo pytań gdyby ktoś mógł mi pomóc byłabym wdzięczna jedną ze spraw jest Jobseekers Allowance pani w job center powiedziała mi, że jak się zwolnię z pracy to mi się nie należy (pracuje 10 lat) pomimo tego,że moim głównym powodem jest choroba mamy i muszę jechać się Nią zaopiekować,
    Drugie pytanie jakie dokumenty potrzebuję do przyszłej emerytury w PL znalazłam artykuł z 2011 gdzie podane są certfikaty CA 9110, CA3630, U1 gdzie mam się o nie starać? i co z benefitami mąż zostaję jeszcze w UK bo musi pozamykac wszystkie sprawy a ja z dziećmi wracam końcem lipca czy nam należy się coś UK , nie wiem czy będę mogła starać się o 500+ w przypadku gdy mąż ciągle będzie przebywał w UK mamy czworo dzieci, proszę pomóżcie

    Odpowiedz
  84. Cześć,

    Planuję powrót we wrześniu. W związku z tym chciałbym się dowiedzieć o Jobseeker Allowance: kiedy powinienem zacząć to załatwiać(a planuję pracować do samego końca) Czy powinienem od razu, na początku mówić, że wracam do Polski? Jak długo trwają formalności?
    Z góry dziękuję.

    Odpowiedz
  85. Witaj Piotrek

    A macie w Polsce jakieś mieszkanie, dom ? i w jakim mieszkancie mieście, dużym czy małym

    Pewnie,że ludzie w Polsce lubią narzekać, mam dużą rodzinę, każdy sobie fajnie radzi.Siostra tez była w Anglii 6 lat i wróciła 5 lat temu, super się jej powiodło, żyje na dobrym poziomie i jeszcze odkłada.

    Odpowiedz
    • Teoretycznie mamy ale praktycznie to na dzien dzisiejszy na 100% niewiemy czy bedziemy mieli moj tato ma dom i niby chce go nam przepisac ale zawsze to jakos przeciaga,wiec nie czekamy i chcemy zaczac budowe domu na razie ogarniamy dzialke ktora mozemy miec prawie za darmo ,i mam nadzieje ze za rok zaczniemy budowe chcemy dom postawic bez kredytow dlatego jeszcze sie tu pomeczymy troche mysle 3 lata ale jak trzeba bedzie to i 4lata w tej chwili zona nastawila sie na zjazd doPL wiec oboje mamy identyczny kurs co mnie cieszy oczywiscie :)mamy tu spore zabezpieczenie bo kupilismy dom za nim ceny nieruchomosci zaczely ostro isc w gore wiec wartosc szybko podskoczyla i o ile po Brexicie jakos bardzo mocno niespadna to sprzedajac go i splacajac reszte kredytu spokojnie zostanie na nowy dom w Polsce ,alejak pisalem chcemy go postawicza nim zjedziemy ,ostatnio spotkalismy znajomych ktorzy zjechali 2 lata temu i oczywiscie dom postawili a wlasciwie konczyli po powrocie ona niepracuje siedzi w domu z malymi dziecmi on ma prace jako Kierowca Tira ,i nie nazekaja maja dwa auta ladny dom i dwojke dzieci oczywiscie zyja na prowincji a nie w duzym miescie gdzie zycie jest sporo drozsze

      Odpowiedz
  86. Witam
    Ja mam sytuacje podobna ,11 lat w Anglii dwoje dzieci kredyt na dom, dobra praca i od zawsze wiedzialem ze tu nie jest moj dom moja zona kiedys na pomysl powrot do PL dostawala gesiej skorki ,dzisiaj na szczescie powoli zaczyna myslec o powrocie .
    Tak jak ktos napisal wyzej to jak bedzie zalezy od nas samych determinacji i checi ,jednak w Polsce zyje 38mln ludzi i zyja jakos ,nazekanie niestety to nasza Polska mentalnosc ,nie wracajcie po co itd zarabiacie duzo a co w Polsce ? slyszelismy od niejednej osoby ale chcemy wracac ja mam dosc Pracy w korporacji Zona dosc Pracy we wszystkie wekendy nie pytam sie czy damy rade bo wiem ze damy , znam sporo Ludzi tutaj ktorzy nie chca slyszec o powrocie do PL ,przewaznie to ci ktorzy siedzac tu 10 lat i majac wspaniale zarobki dorobili sie kredytu i kilku kart kredytowych i dalej wynajmuja pokoje albo mieszkanie jedno pokojowe ci ostatni naprawde kombinuja zeby na wakacje do PL jechac raz do roku – te osoby sa najbardziej sceptyczne jak tam zle itd nie zastanawiaja sie nad jakoscia zycia Tylko nad tym ile tutaj da sie wydac ,

    Nasi przyjaciele wracaja w Sierpniu a My mamy plan zostac jeszcze 2-3 lata

    Odpowiedz
  87. Tez myslimy o powrocie.
    Mam jednak pytanie o dzieci i szkole polska – tu chyba chyba jest powazny problem bo moje dzieci sa w anglii tak dlugo ze akcent maja angielski i czasem widze ze maja problem z mowieniem po polsku- -chodzi o akcent i brak posliego slownictwa.

    JAK polska szkola moze sie nastawic na takie dziecko ?

    Wiadomo ze poziom w polskich szkolach jest b wysoki i obawiam sie o duzy stres dzieci z tym problemem…

    Odpowiedz
  88. Do tych wszystkich, ktorzy pluja jadem, zawiscia, zloscia i kompletna negatywnoscia.
    Prawda jest taka: „jak myslisz tak masz”.
    Twoje zycie nie jest zalezne od mamy, taty, urzedow, rzadu czy jeszcze kogo innego. Jest absolutnie zalezne tylko i wylacznie od Ciebie samego. Jezeli cos nie wychodzi to znaczy ze musisz zmienic cos w sobie a nie u innych. Nasz dom na Ziemi to szkola, niezaleznie gdzie jestes. Jestesmy tutaj po to aby sie uczyc i doskonalic samych siebie. Kwitnij tam gdzie jestes, czy to w Polsce czy w innym kraju. Jezeli zmienisz sposob myslenia to i Twoje zycie sie zmieni, zmieni sie wszystko i wszyscy dookola. Tak jak myslisz tak widzisz Swiat tylko i wylacznie z Twojej wlasnej perspektywy. Aby byc w harmonii ze wszystkimi i wszystkim musisz najpierw duzo popracowac nad soba i zawrzec pokoj z samym soba. Tak, jest to ciezka praca aby wykorzenic negatywne wierzenia i negatywne uczucia ale niestety nieunikniona. Im wczesniej zaczniesz pracowac nad soba, tym wczesniej polepszysz swoje zycie. Zacznij od teraz nie ogladajac sie na innych. Inni sa naszymi wskazowkami i nauczycielami a nie przeciwnikami czy wrogami. Traktuj innych z szacunkiem jezeli chcesz byc szanowany.
    Dlaczego czy to bogaci czy ci, ktorym powodzi sie dobrze tak wlasnie sobie zyja? Nie czekaja az zmieni sie rzad czy inni, robia swoje. Planuja, dzialaja, zmieniaja plan jezeli jest to konieczne albo ulepszaja go, sa elastyczni bo na tym wlasnie polega zycie.
    Ludzie sa na roznych szczeblach rozwoju i rozumienia czyli Inteligencji. Bogaci ludzie nie koncentruja sie na tym co dzieje sie dookola nich, oczywiscie sa poinformowani aby wiedziec jak dzialac, ale koncentruja sie na tym co oni robia a nie co robia inni.
    Dlatego Klaudia znajac wartosci zycia dziala z pozytywnymi cechami w odpowiednim kierunku. Cytuje Klaudi madre slowa: „My nie skończyliśmy studiów, ale mamy takie doświadczenie, że tak naprawdę nie są nam one do niczego potrzebne”. Oczywiscie ze nie, 100% racji. Zycie to sa studia. Nie kazdy ma potrzebe tracic czas na rzeczy, ktore nie sa mu przydatne. Niektorzy koncza „studia” aby patrzec na innych z gory nie majac pojecia o wartosciach zycia.
    Wspolczuje tym, ktorzy tkwia w sidlach negatywnosci i nie widza z nich wyjscia. Wcale nie fajne miejsce. Oswiecenie przybadz!
    Podziwiam wszystkich tych, ktorzy mysla pozytywnie, chca sie rozwijac i odnosza sie do innych z szacunkiem i zyczliwoscia.
    Zycze absolutnie wszystkim samych sukcesow i szczesliwego zycia pelnego milosci i pokoju.

    Odpowiedz
  89. Dlaczego czy to bogaci czy ci, ktorym powodzi sie dobrze tak wlasnie sobie zyja? Nie czekaja az zmieni sie rzad czy inni, robia swoje. Planuja, dzialaja, zmieniaja plan jezeli jest to konieczne albo ulepszaja go, sa elastyczni bo na tym wlasnie polega zycie.
    Ludzie sa na roznych szczeblach rozwoju i rozumienia czyli Inteligencji. Bogaci ludzie nie koncentruja sie na tym co dzieje sie dookola nich, oczywiscie sa poinformowani aby wiedziec jak dzialac, ale koncentruja sie na tym co oni robia a nie co robia inni.
    Dlatego Klaudia znajac wartosci zycia dziala z pozytywnymi cechami w odpowiednim kierunku. Cytuje Klaudi madre slowa: „My nie skończyliśmy studiów, ale mamy takie doświadczenie, że tak naprawdę nie są nam one do niczego potrzebne”. Oczywiscie ze nie, 100% racji. Zycie to sa studia. Nie kazdy ma potrzebe tracic czas na rzeczy, ktore nie sa mu przydatne. Niektorzy koncza „studia” aby patrzec na innych z gory nie majac pojecia o wartosciach zycia.
    Wspolczuje tym, ktorzy tkwia w sidlach negatywnosci i nie widza z nich wyjscia. Wcale nie fajne miejsce. Oswiecenie przybadz!
    Podziwiam wszystkich tych, ktorzy mysla pozytywnie, chca sie rozwijac i odnosza sie do innych z szacunkiem i zyczliwoscia.
    Zycze absolutnie wszystkim samych sukcesow i szczeskiwego zycia pelnego milosci i pokoju.

    Odpowiedz
  90. Witaj,

    Planujemy powort w marcu przyszlego roku I w zwiazku z tym mam pytanie odnosnie zasilku job seeker allowance. piszesz ze najlepiej starac sie o niego jeszcze bedac w uk I po miesiacu zlozyc wniosek o transfer do polski. W jaki sposob mozna sie uchronic przez ten miesiac przed znalezieniem pracy w uk co byloby rownoznaczne z utrata zasilku. Trzeba aktywnie szukac pracy,skladac oferty dzwonic z tego jest sie rozliczanym. Jesli do tego doda sie ze szuka np. Pracy w magazynie sa duze szanse na jej znalezienie. Prosze bardzo o Twoj komentarz

    Odpowiedz
  91. Kochana Klaudio!
    Zrobiłaś jak widzisz bardzo dużo dobrego podejmując temat powrotu do Polski po wielu latach emigracji. Czułam głębokie wzruszenie i miałam łzy w oczach czytając wiele postów.

    WRACAJCIE KOCHANI!! Nie bójcie się, że będzie gorzej, bo nie będzie. Skoro poradziliście sobie w ogromnej większości przypadków na obczyźnie, startując często od zera, dacie radę i tutaj. A będziecie wśród swojego języka, tradycji, zapachów, pór roku i przede wszystkim – wśród najbliższych krewnych.

    Dagmaro, nie wiem do jakiego miasta wracacie, czy może na wieś. W dużych miastach obcokrajowiec możne spokojnie utrzymać się jako lektor języka angielskiego w szkole językowej, plus z prywatnych lekcji, są też skupiska cudzoziemców i oni na pewno mogą pomóc w znalezieniu płatnego zajęcia. Tak jest na przykład we Wrocławiu – mamy tu Amerykanów, Anglików, Hiszpanów, Koreańczyków i inne nacje, pracują w korporacjach typu Hewlett Packard, IBM czy jako native speakerzy. Tam znajomość polskiego nie jest wymagana od obcokrajowców. Niech Twój mąż spróbuje już może teraz szukać pracy przez internet w okolicy miejsca, gdzie chcecie na stałe zamieszkać. Jeśli jesteście religijni, zaangażujcie się po powrocie w jakąś wspólnotę przy parafii, w Polsce działa ich bardzo wiele, a ludzie w nich Wam pomogą chociażby praktycznymi wskazówkami i ogarną Was na pewno swoją życzliwością.

    Ja od 5 lat pracuję za granicą, spędzając w Niemczech mniej więcej 6-7 miesięcy, a mieszkając na stałe w Polsce, a mimo tego dobrze wiem, co znaczy tęsknota za krajem i radość dosłownie z każdego dnia, gdy się jest już na miejscu u siebie.

    POWODZENIA KOCHANI!

    Odpowiedz
    • Wrocław..stąd jestem i tam też chciałabym wrócić do 2 lat, byłoby to po 4 latach w Anglii. Wystarczająco..tak jak większość tu pisze nie sądzę żebym tu się kiedykolwiek poczuła jak w domu, nie ta estetyka, jedzenie, pogoda..Pieniądze to nie wszystko. Jedyne czego mi teraz żal to chłopaka, z którym tu przyjechała i który mnie namówił do wyjazdu bo niestety on chce zostać i cóż, mamy inne wizje i niestety się rozchodzimy.. Mimo wszystko jest dobrej myśli i nie mogę już się doczekać powrotu :)

      Odpowiedz
  92. Dziekuje bardzo za pozytywny post! My tez wracamy, tzn ja wracam i maz Szkot jedzie ze mna. On sie na wyjazd zdecydowal i to ja bardziej sie obawiam. Maz po polsku nie mowi wcale, 2 dzieci mamy i dom na obczyznie z kredytem. Wiec zadnych oszczednosci wcale nie przywozimy. I wlasnie tego sie obawiam. Co bedzie z praca, mieszkaniem (bo na domek to nas nie bedzie stac bo sprzedaz domu tutaj tylko splaci kredyt). I tez tak klasycznie, bylam tu 10 lat. I z dnia na dzien coraz bardziej sie obawim czy oby dobra decyzje podjelismy.

    Odpowiedz
  93. Niech mi Pani jeszcze powie trochę o zasiłku dla bezrobotnych w PL. Ja rozumiem, że trzeba się ubiegać o to świadczenie w kraju, w którym pracowało się ostatnio ale słyszałem, że można to obejść okazując w PL formularz U1 (albo U2 – nie jestem pewien) czyli zaświadczenie o opłacaniu składek ubezpieczeniowych w UK. Z tego co wiem, jeśli dana osoba nie miała 3miesięcznej przerwy w opłacaniu składek w czasie ostatnich 18 miesiecy, to wojewoda (albo ktos z WUP) moze (musi?) Podjąć decyzję o wypłacie tego zasiłku. Próbowała Pani? Czciałbym się także zapytać czy została Pani objęta chociaż ubezpieczeniem społecznym jako zarejstrowana bezrobotna chic bez prawa do zasiłku. Bardzo proszę o odpowiedz.

    Odpowiedz
  94. Witam. Od razu z gory dziekuje za tak wspanialy post! Czytalam i widzialam swoja przyszosc krok po kroku. Ja mieszkam w Irlandii z mezem i 2.5 letnim synkiem. Moj maz jest juz tutaj 10 lat ja przprzyjecham do niego 7 lat temu. Na poczatku bylo super, mieszkalismy razem z moim bratem i jego zona bylo wspanale. Szybko znalazlam prace maz tez dobrze zarabia rodzina byla obok cudnie. Niestety moj brat zachorowal na rak wrocili do Polski, moj brat zmarl i tak oto zostalismy sami z mezem. Mamy co prawda duzo znajomych, ale to nie to samo. Odkladamy na swoj wymarzony domek w Pl. Mam nadzije ze jak najszybciej go wybudujemy bo mam tak dosc tego kraju tego wiecznego deszczu. Chce zeby synek cieszyl sie obecnoscia dziadkow i kuzynow, cioc i wujow przez caly czas a nie tylko dwa tugodnie w roku. Tesknie bardzo tesknie. Mam nadzieje ze nam sie takze uda tak jak Tobie. Dzikuje, ze opisalas swoja historie. Pozdrawiam i zycze duzo Szczescia.

    Odpowiedz
  95. Dziękuję ci bardzo :-)
    Jak fajnie że trafiają tu mądrzy ludzie którzy potrafią się wypowiedziec jak na dorosłych przystało. Miła odmiana po tym co codziennie widzę w metrze i na ulicy wśród naszych rodaków…

    Odpowiedz
    • Osobiście, gdy widzę kogoś o innym kolorze skóry to bardzo się tym nie przejmuję i jest to dla większości osób w Polsce normalne (zwłaszcza dla młodszych) dzięki temu w jakich czasach żyjemy. Natomiast osoby uprzedzone zawsze były, są i będą. Myślę, że dziecko nie będzie bardzo szykanowane, chyba, że samo zacznie się zamykać na otoczenie.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Do Madlen
      Obiektywna opinia. Czujesz ze chcesz takiej zmiany to zrob to! A ludzmi sie nie przejmuj napewno nie jestes jedyna w swojej sytuacji. Generalnie nie szukaj rad bo to twoje zycie,czujesz to , zrob to!

      Odpowiedz
  96. My byśmy wracały do takiego ok.120 tys i ktoś już tu wspominał o Gorzowie Wlkp :-)
    Generalnie w Polsce każda różnica jest interesująca i ludzie lubią pogadać o innych :-)
    Czuję że się tu poprostu duszę i moje dzieciatko nie ma takiego dzieciństwa jakie powinna mieć… same,zdane na siebie bez większych perspektyw…
    Oj coś ciężko dzisiaj…

    Odpowiedz
  97. Witam wszystkich,
    Jestem w Londynie od 11 lat,skonczylam tu studia,pracuje jako pielęgniarka. Pieniądze marne a i satysfakcja średnia. Byłam mężatka przez 10 lat i mam 7 letnia córkę. Byłam bo już nie jestem. Mój mąż był nigeryjczykiem i nie było to ani z ciekawości ani z chęci przygody,poprostu nie widzę aż tak wielkiej różnicy jak większość Polaków. Człowiek to człowiek,zolty,czarny czy różowy to wszyscy mamy to samo w środku. Religia,owszem raczej lepiej jak jest ta sama i u nas była. Wypalilismy się i małżeństwo padło z różnych powodów,wina gdzieś po środku.
    Zostałam sama z córką i tak mijają dwa lata a ja się zastanawiam co my tu robimy…
    Na nic nie mam czasu,brak możliwości bo albo ograniczają nas pieniądze albo odległości bo auta nie mamy,przyjemnosc pobytu średnia więc postanowiłam że wracamy. Mam pewien pomysł i musiałabym się postarać o dofinansowanie bo jak już ktoś powiedział nie wszyscy mają możliwość odłożyć ale stwierdzam że jak mamy żyć tu i być wiecznie same to chyba lepiej w Polsce gdzie przynajmniej mam rodzinę,mala ale mam.
    Jedyne nad czym się zastanawiam to jak moje dziecię się odnajdzie w Polsce… mówi że chce wracać i mieć pieska i las i jezioro ale czy w Polsce coś się z tolerancja polepszyło?

    Odpowiedz
    • Witaj, jeśli chodzi o tolerancje to jest różnie, w dużych miastach tolerancja i otwartość wydaje się większa niż w w mniejszych miastach/wsiach.

      Odpowiedz
  98. Witaj Klaudia,super ,ze Wam sie udalo ja jestem na etapie zalatwiania spraw zwiazanych z powrotem do Pl.Po 10 latach tyle ,ze we Wloszech bardzo sie boje tego co bedzie ,ale sytuacja zmusza do tego ,jak czytalam Twojego posta to tak jak bym siebie slyszala.Mam dwoje dzieci i starszemu bedzie ciezko ,ale licze ,ze z kuzynkami szybko sie zaklimatyzuje,a nam nareszcie nie bedzie brakowalo rodziny i znajomych

    Odpowiedz
  99. Witam Wszystkich.
    Również jestem osobą, która po dwóch latach wróciła z U.K. do swojej stęsknionej dwójki dzieci i żony.Przebywając na wyspach starałem się o benefity dla dzieci ponieważ żona w Polsce miała najniższą krajową i mimo moich transferów pieniędzy było bardzo ciężko opłacić wszystko i przeżyć z tego. Przez okres około roku dosyłałem dokumenty do revenue bo ciagle czegoś im brakowało.Z powodu braku odpowiedzi od nich przez okres ponad pół roku odpuściłem sobie uzając, że i tak nie przyznają mi z powodu przebywania dzieci w Polsce.Ja z moich zarobków nie był bym w stanie utrzymać całej rodziny w Anglii a żona nie znała języka więc wróciłem.Nie ukrywam, że również miałem dość rozłąki z rodziną bo jesteśmy mocno związaną rodzinką.Rzecz w tym, że po upływie pół roku od mojego przyjazdu do Pl a ponad roku od złożenia pierwszego wniosku na moje konto zawitały benefity (wyrównanie za rok 2015) i nie wiem czy będą mi naliczać za kolejne okresy. Będąc w Pl już mi się nie należą bo już nie pracuje w U.K. i tu pojawia się moje pytanie:czy powinienem wysłać list informacyjny do revenue, że już tam nie przebywam ,żeby mi nie naliczali za kolejne lata? (bo wiadomo ,że i tak będę musiał im to zwrócić).Czy też sami odetną mnie od tych środków bo zorientują się, że już tam nie pracuje i nie przebywam?. Serdecznie proszę o pomoc jeśli ktoś się orientuje w tym temacie. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  100. Warto dodać, że polskie małe miasta(przynajmniej w mojej okolicy) wyglądają o wiele ładniej niż 10 lat temu:nowe elewacje, deptaki, wyremontowane ulice, chodniki parkingi, obiekty sportowe i przede wszystkim na ulicach jest czysto, w porównaniu do wielu miast angielskich polskie małe miasta wyglądają o wiele ładniej xd Być może to kwestia mojego gustu też, ale co do dużego zaśmiecenia terenów w uk, gdzie mieszkam nie mam wątpliwości.
    Gdyby pensje mogłyby być wyższe wracałbym bez zastanowienia, a tak to jeszcze poczekam :)

    Odpowiedz
    • Ja mam pytanie do Dioblika, gdyz piszesz ze cos ci spedza sen z powiek – mowisz o tesknocie za Ojczyzna, czy mozesz powiedziec co takiego masz na mysli? Gdyz ja mam trojke dzieci, zona pracuje ja rowniesz stac nas na wszsytko na co nie bylo nas w Polsce, myslimy o wlasnym biznesie w Anglii co wydaje sie calkiem proste i realne a co oferuje Ojczyzna… kosmiczne oplaty dla malych firmy i aby utrzymac firme musisz naprawde niezle zarabiac. My jakos nie tesknimy za urzednikami ani biurokracja, brakiem uprzejmosci gdyz kazdy na kazdego patrzy wilkiem.

      Odpowiedz
      • Hej Zbychu
        „Co spedza mi sen z powiek” …
        Swiadomosc ze kazdy dzien tutaj (w uk) nie zbliza mnie do szczescia , do spelnienia marzen. Mam 2 dzieci w wieku 3.5 i 2.5. Dobrze prosperujacy biznes ktory prowadze z Zona. Finansowo jest bardzo dobrze-tylko ze dla mnie to jest juz malo…
        Doszedlem do miejsca gdzie powrot do Pl jest najwiekszym marzeniem. Wyobrazilem sobie jakby wygladalo nasze Zycie dalej na emigracji – wniosek pozornie lepsza przyszlosc dla dzieci , zdecydowanie brak czasu dla siebie i zony na swoje pasje itd. Im dalej tym trudniej sie wydostac. Coz Zycie to nie tylko praca i pieniadze. Osiagnalem tu sukces bo przyjezdzajac zaczynalem od mycia garnkow dzis mam dobrze prosperujacy biznes w branzy budowlanej. Dom , kontakty itd…. i co?
        I chce to zostawic ,zaczac od nowa w Polsce kraju absurdalnych przepisow . Gdzie od pani do sprzatania wymaga sie bardzo dobrej znajomosci jezyka obcego etc. Gdzie wszyscy narzekaja :) Gdzie jest ciezko. Traktuje to jako wyzwanie i zamierzam odniesc sukces!

        Odpowiedz
  101. Morton

    Wlasnie bardzo ciekawe, ja mam duza rodzine, kazdy z kuzynow wybudowal dom lub podniosl gore u rodzicow, mieszkaja naprawde w super warunkach porownujac Angielskie :)

    Odpowiedz
  102. Witam wszystkich.
    Mam nie mały problem i potrzebuje pomocy.
    Mieszkam w Niemczech, niestety wyjazd się nie udał. Ze względu na słabą znajomość języka straciłem pracę i z tego samego powodu nie mogę znaleźć kolejnej, a język jak nie wchodził tak nie wchodzi. Mam serdecznie dosyć tego miejsca, tego że nie mogę się z nikim dogadać, tego że siedzę tutaj na socjalu, tęsknie za Ojczyzną. Jestem zdesperowany wrócić do Polski. Niestety nie mam dokąd wracać, bo nikt w Polsce mi nie pomoże i jestem zdany sam na siebie, bez pieniędzy bez jasnych perspektyw. Ze znalezieniem pracy nie powinienem mieć większego problemu jedynie przeraża mnie brak dachu nad głową/
    Pytanie brzmi od czego mógłbym zacząć proces powrotu, lub w jaki sposób wrócić, aby nie skończyć jako bezdomny :P
    Z góry dziękuje za odpowiedź

    Odpowiedz
    • Cześć Artur, trudno coś sensownego poradzić, chyba najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli spróbujesz znaleźć mieszkanie/pokój jeszcze przed przeprowadzką do Polski. Na pewno nie jest to łatwe ale w dobie internetu jest możliwe. Jeżeli nie możesz liczyć na rodzinę, może któryś ze znajomych pomoże w znalezieniu pokoju? Drugą sprawą jest praca, nie mając pracy oszczędności na pewno szybko się rozejdą i możesz mieć problem. Spróbuj przynajmniej umówić się na kilka rozmów w sprawie pracy jeszcze przed przyjazdem. Powodzenia.

      Odpowiedz
  103. No właśnie, szczególnie jeśli chodzi o budownictwo, chyba, że to tylko zjawisko u mnie w mieście. Czy u was w PL też powstają domy jednorodzinne jak grzyby po deszczu?

    Odpowiedz
  104. Tak strasznie maja narzekaja i narzekaja, a przjezdzasz do polski i widzisz ze wszyscy dookola zyja na podobnym poziomie do ciebie o ile nie lepszym …. skoro tak macie fatalnie ludzie to wyjezdzajcie, Europa stoi otworem

    Odpowiedz
  105. Lubie tu zagladac co pare dni , czytac nowe posty. Widze ze ostatnio pojawiaja sie rodacy mieszkajacy w kraju ktorzy odradzaja nam powrot. Troche to smieszne , jakby rozumieli co spedza nam – emigrantom sen z powiek. Przeciez nawet w ulamku nie maja pojecia co to jest tesknota za Ojczyzna. Proponuje takim polskim realistom i leniom wyjazd oraz sprawdzenie sie na obcej ziemi.
    Wszystkie te negatywne glosy z polski najzwyczajniej w swiecie nie wiedza jak to jest byc mna czy „Toba”. To my bylismy kreatywni wyjezdzajac i zaradni radzac sobie tu przez lata , odkladajac pieniadze itd. A teraz czas na powrot i szczesliwe Zycie w Polsce;)
    Pozdrawiam powracajacych jak i smutasow ktorzy nigdy nie probowali odmienic losu bo byli zbyt leniwi , bo sie nie oplaca , bo szef mi obiecal podwyzke i moze warto czekac na nia 10 rok…

    Odpowiedz
  106. Witam, zamierzamy wraca do PL i mam pytanko jak wyglada sprawa z US czy trzeba skladac jakies deklaracjie lub zglaszac wwieziony majatek lub cos podobnego i jeszcze jedno pytanko jak jest z przepracowanymi latami z uk czy bedzie to jakos dodane ?? za wszelkie informacjie dziekuje i pozdrawiam

    Odpowiedz
  107. Ostatnio dosc czesto odczuwam rasizm na swojej skorze, w pracy Angielki sa lepiej traktowane, rozmawialam z kolezankami czy maja podobne odczucia, tez tak uwazaja. Moze przez te referendum teraz o Nas emigrantach glosniej./…nie wiem. Czuje sie juz zle w Anglii poprostu.A jak jest u was ?

    Odpowiedz
  108. Gratuluje niektorym stalej pracy na panstwowym w Warszawie,przyjezdajcie tu Was Bardzo chca :-)
    Poczujecie sie napewno lepiej niz w Polsce:-)Polecam i Wracam,Pa

    Odpowiedz
  109. Nemo, cóż nie chcę komentować twojego postu, bo wyszedłem z założenia, że każdy ma inne doświadczenia, toteż może mieć różnorakie wnioski. Generalnie najlepszym testem sprawdzenia swoich poglądów o miejscu gdzie nas nie ma jest pojechanie tam i zderzenie się z rzeczywistością, choć szczerze mówiąc mam nadzieję, że jednak doczekasz się lepszego życia w najbliższym czasie w Polsce i nie będziesz musiał wyjeżdżać ;)

    Ja planuję swój wyjazd do Polski gdzieś na grudzień, być może trochę wcześniej. Wtedy to będzie mijało mi półtora roku na obczyźnie, trochę się boję powrotu, ale uważam, że to chyba najlepszy dla mnie okres przedświąteczny aby zjechać. Swoją drogą od razu zakładałem sobie, że przyjadę do UK na krótki czas, tylko na zaoszczędzenie. Później jednak zachłysnąłem się zachodem i był nawet taki okres, że chciałem tu zostać na stałe, ale to minęło i po mojej kalkulacji stwierdziłem, że życie w Polsce dla mnie będzie po prostu szczęśliwsze. Mam nadzieję, że się uda, czego wam wszystkim również życzę :)

    Odpowiedz
  110. do Nemo: wiesz co… troche to wyglada jak tlumaczenie czlowieka w depresji :( pogadamy za kilka lat jak spedzisz je w kraju ktory wcale cie tam nie chce :)
    a do autorki bloga: jestes wspaniala i uwazam ze kazdy sobie rzepke skrobie :) zalezy tylko kto jakie wymagania i oczekiwania ma wobec zycia i przede wszystikim siebie samego :) ja tez juz wracam do Polski bo mam dosc wrogich spojrzen i slow :) i tez zalatwilam sobie Jobseeker’s Allowance – wlasnie dzis dostalam decyzje :) odczekam to co musze i wracam do siebie :)
    a mam jeszcze pytanie…czy jak znajdziesz sobie prace po np…pol roku to do ktorego urzedu musisz sie zglosic bo ten dodatek do wyplaty – w nagrode za to ze sama sobie dzielnie znalazlas ta prace :) do Polskiego czy znowu do Jobcetre w UK? :)
    JESTES MEGA POZYTYWNA!! – tak trzymaj :)

    Odpowiedz
  111. Dzień Dobry Państwu.
    Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Państwa posty. Piszecie w nich, w przeważającej część , o bezwzględnej potrzebie powrotu do Ojczyzny. Motywujecie to tęsknotą, dobrem dzieci, powrotem do wartości, religii etc.. Pozwolę Państwo, że napisze coś z perspektywy kogoś odczuwa przemożną chęć wyjechania a nawet porzucenia Polski i Polaków. 44 lata życia w Polsce wyzuło mnie z wszelkich pragnień z wyjątkiem jednego : wyjechać! Będąc jednak człowiekiem leniwym nie podejmowałem w tym celu żadnych działań. Wydarzenia ostatniego roku czy dwóch lat utwierdziło mnie, że już czas. Postaram się pokrótce wyjaśnić dlaczego. Obecnie pracuję w firmie państwowej za niezbyt duża, jak na warunki Warszawy, ale stałą pensję. Spora cześć moich rodaków byłaby zachwycona pracując za tyle i tu gdzie ja. Żona także pracuje w sektorze publicznym. Mając dwie mediany i na szczęście brak dzieci możemy żyć od pierwszego do pierwszego , spłacać kredyt mieszkaniowy i jakoś wegetować. Zapytacie zatem: w czym rzecz, że tak masz/macie ochotę pryskać? Zrobiło nam się duszno od „wartości i religii”. No cóż …Jakiś czas temu kult mnie zniechęcił, celebra znudziła a współwyznawcy zawsze irytowali powierzchowności wiary. Skoro więc nie mogłem tego zmienić to dałem sobie z tym spokój. Niestety, czy tego chcę czy nie, KK wkracza w moje życie czy tego chcę czy nie. Powoli ale nieuchronnie skręca w stronę państwo w którym Prawo Boże staje się Prawem świeckim. Antykoncepcja jest zła, In vitro to grzech a życie należy chronić od pierwszej erekcji do naturalnej kary śmierci. Zrobiło mam się za ciasno w kraju w którym ogólnie pojęta Policja pisze sobie ustawę w myśl której dla mojego dobra chce o mnie wiedzieć wszystko-co ? z kim? i ile razy ? I jeszcze wsadzić mnie bez sądu na 14 dni. Chcecie Państwo wrócić do kultury i języka…Mam nieodparte wrażenie, że język polski składa się obecnie głównie z wyrazów na k…, p…, ch…. Schamienie postępuje niestety. Takim językiem operują ludzi, z jakoby ,wyższym wykształceniem. No ale czemu tu się dziwić; sześciu na dziesięciu Polków nie przeczytało jednej książki. Naród Mędrców…Nie zastawiam w Polsce nikogo i niczego za kim bym tęsknił. Wszyscy na których mi zależy już dawno wyjechali i pytają: „co wy tam jeszcze robicie?”. I przelała się czara goryczy …W związku z procedurą nadmiernego deficytu podwyżki płac w budżetówce zostały zamrożone. Ok, poczekam. Procedura została zdjęta. Po 10 latach mój wysiłek i zaangażowanie zastał wyceniony na 50 PLN. Jedyne co mnie jeszcze trzyma to obiecana „znacząca podwyżka” we wrześniu. Jeśli nie będzie to znikam, rozważam też w dłuższej perspektywie rezygnacje z obywatelstwa polskiego.
    Pozdrawiam wszystkich Was wracających i życzę Państwu Powodzenia 
    Nemo

    PS. Pozwolę sobie na małą uszczypliwość. Niektórzy z Państwa faktycznie zbyt długo byli za granicą bo zapomnieli zasad pisowni polskiej ;)

    Odpowiedz
    • Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma Panie Nemo… Czytając zdanie „Mając dwie mediany i na szczęście brak dzieci możemy żyć od pierwszego do pierwszego , spłacać kredyt mieszkaniowy i jakoś wegetować…” zrobiło mi się Ciebie żal bo uświadomiłem sobie jak smutnym człowiekiem jesteś! Napisałeś „na szczęście brak dzieci”… dla mnie akurat dziecko to NAJWIĘKSZE SZCZĘŚCIE i najlepsza inwestycja. Na starość zostaniesz sam jak palec ze swoim spłaconym kredytem mieszkaniowym – wtedy uświadomisz sobie że nie pieniądze są najważniejsze w życiu… bo co Ci po pustym mieszkaniu które zostanie kiedy odejdziesz z tego świata?

      Odpowiedz
  112. Ja mam dokladnie takie samo zdanie co Asia. Znam wielu ludzi ktorzy wrocili, I sa szczesliwsi.Mam nawet siostre czy kuzyna na przykladzie. Jednak wola zyc skromniej ale u siebie. Co nie zmienia faktu,ze to,ze mialam okazje przyjechac po liceum do Anglii 11 lat temu, uwzam za swoja najlepsze zyciowa decyzje, mieszkanie na stale nawet nie wchodzi w rachube, to jest nie mozliwe poprostu. I Jak najbardziej licze sie z wszystki konsekwencjami zycia w Polsce,ale wchodze w to.pozdrawiam

    Odpowiedz
  113. Czytając tę wszystkie komentarze dochodzę do wniosku iż większość ludzi tu piszących swoje historie nie ma pojęcia o realiach życia i pracy w Polsce.
    Żyjąc za granicą tracisz kontakt z polskimi realiami rynkiem pracy a czas leci do przodu nie stoi w miejscu.Kolejna sprawa jeżeli zdecydowałaś się na wyjazd bo nie widziałeś dla siebie albo swojej rodziny wtedy kilka albo kilkanaście lat temu szans co teraz w 2016 się zmieniło w twoim przypadku w Polsce w polskiej rzeczywistości.
    Kim teraz jesteś w Polsce po tylu latach na obczyźnie jakie jest twoje doświadczenie w pracy w Polsce jaka jest twoja pozycja na rynku pracy na który co roku przybywa tysiące nowych młodych ludzi głodnych pracy i chcących się dorobić tak jak ty chciałeś.
    Polska rzeczywistość się zmieniła ale twoje sytuacja nie ulega zmianie w Polsce nawet jak kupisz mieszkanie albo wybudjesz dom dalej jesteś w punkcie początkowym tyle że starszy i mnie atrakcyjny plus pracowałeś za normalną pensje której w 90% przypadków nie dostaniesz w Polsce.
    Polska mentalność, polskie zwyczaje ,polskie przyzwyczajenia nie uległy zmianie jest jeszcze większy wyścig za kasą i liczą się ZNAJOMOŚCI a nie to co ty skończyłeś albo robiłeś gdzieś tam za granicą.
    PRZESTRZEGAM ludzi przed powrotem bo jestem pewien iż większość zaliczy GLEBE ŻYCIA i nie będzie już jak kiedyś,nie będzie miło jak w odwiedziny na chwilę gdy kazdy chcę pogadać spotkać się większość rodziny znajomych odwróci się i będzie żyć swoim życiem a wam powie po co wracaliście nie widzieliście jak jest.
    Życie to nie wspomnienia przeszłości nie szalony patriotyzm nie pozytywne myślenie za to nie płącą za to nie ma kasy życie to obiektywne spojrzenie na siebie na świat i jaka rolę jakie miejsce zajmuje w tej rzeczywistości.
    Pozdrawiam marzycieli narzekajacych na pogode na mentalność Anglików,Niemców i reszty rdzennych mieszkańców terenów na których wam przyszło mieszkać i w miarę normalnie żyć.
    Polska na was nie czeka nie płacze za wami ,Polska sobie radziła i radzi bez was jedno na co czeka Polska to na wasze pieniądze które tu inwestujecie i które tu zostawicie.

    Odpowiedz
    • Niewiem czy mieszkales czy mieszkasz za granicą ale spróbuj to szybko będziesz robił wszystko żeby wrócić taka jest prawda nie jest nam tu kolorowo a jak jest w Pl to my wiemy ale mimo to chcemy wracać a ty nie masz nic do tego chcemy bo widzimy że jednak nasi znajomi sobie doskonale radzą może i lepiej mają bo są u siebie a nie jak my w obcym kraju i my też tak chcemy być u siebie i też sobie radzić ja wracam bo dla mnie kasa przestała mieć duże znaczenie kiedy dzieci w uk są nieszczęśliwe i chcą do domu czy to tak ciężko skumac wolimy żyć skromniej ale być w domu przy rodzinie a nie w tej zapyzialej Anglii , nie oszukujmy się ale kraje zachodnie się kończą i może stąd tyle powrotów. Patriotyzm jest ważny dla mnie bardzo pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Na szczescie dla hydraulikow, elektrykow, mechanikow samochodowych, elektromechanikow:) pracy w Polsce ci nie brak, jestes dobry, masz wlasny garaz, narzedzia, sprzet, lawete, bez goniacych kredytow itd itp, to pracy nigdy ci nie bedzie brak:) przejzyj ogloszenia, te zawody w Polsce wymieraja:) kazdy studiuje, kazdy chce byc dyrem:) a ja chce grzebac w tym co lubie i w tym co kazdy sie lubuje:) w motoryzacji:) Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  114. Witam ponownie wszystkich piszacych .
    Pisalam tutaj w listopadzie o planowanym powrocie do Polski na przyszly rok w lecie.
    U nas sie troszke zmienilo. Z powodu nieznosnej tesknoty , powrot zostal przyspieszony. Data na lipiec tego roku.
    Przyczyna , ja juz nie wytrzymalam.Pewnego dnia (w styczniu ) obudzilam sie i stwierdzilam ,ze dluzej nie dam rady mieszkac w Uk. Po krotkiej rozmowie z Malzem , ustalilismy ,ze najpierw wroce ja z corcia i kotem , a za kilka miesiecy Malz do nas dolaczy. Ustalilismy tak ,zeby uniknac ogolnego chaosu powrotowego.
    Do tego Malz ma tutaj dobra prace i chcemy miec jeszcze jakies zabezpieczenie. To tez pozwoli mi bardziej w spokoju ulozyc sie po tylu latach w Polsce. Nie ukrywam ,ze troszke sie boje , ale tez nie moge sie juz doczekac lipca. Corcia ma juz wybrana szkole (dalismy rade znalezc ja podczas marcowego pobytu w Polsce) , i mimo tego ze ma 7 lat , pojdzie do drugiej klasy , bo w Uk chodzila juz 2 lata do szkoly.
    Ona mam fajne podejscie , cieszy sie ,ze bedzie blizej dziadkow i reszty rodziny. Rozumie , ze zmienia szkole i nauke i jezyk w ktorym bedzie sie uczyc. Mam nadzieje ,ze da rade :) Zreszta bede jej pomagac w nauce. Tak wiec , ja powoli pakuje kartony i mysle o przeprowadzce. Pozdrawiam wszystkich wyjezdzajacych i trzymam za nas kciuki. Powodzenia :)Magda

    Odpowiedz
    • Hej Magda :)U nas też kartony w całym mieszkaniu wywozimy kurierem co się da teraz a resztę również w lipcu (samochodem) wracamy do domku już się nie możemy doczekać a nasze córki tym bardziej zawsze mówiły ze lepiej się czują w PL tam dzieciństwo takie swojskie bardziej tu w uk sztuczne wszystko bez uczuć i emocji .Nasze dzieci już mają szkoły załatwione i też w marcu to zrobiliśmy :) pozdrawiam i życzę udanych powrotów :)

      Odpowiedz
  115. MUCHA spokojnie dacie rade, Moja siostra wrocila do Polski 5 lat temu i otworzyla sklep, kolo niej otworzyla sie kolezanka ktora jest krawcowa, ma uslugi krawieckie, super jej idzie.Naprawde nie narzeka ta kolezanka.W Poznaniu spokojnie dacie soboe rade

    Odpowiedz
  116. hej my z mezem i 2 ka dzieci tez wracamy boje sie jak cholera ale chce wrocic mieszkamy w uk 11 lat moj maz jest nauczycielem niemieckiego ja skromna krawcowa boje sie ze problem bedzie z praca mamy po 40 lat male dzieci ale tesknie bardzo i fakt w Anglii jest coraz drozej jestem z Poznania mam tylko skromna nadzieje ze sobie poradzimy

    Odpowiedz
    • Napewno sobie poradzicie dużo moich znajomych wróciło i nie żałują naprawdę a nie każdy miał sporo oszczędności teraz sobie fajnie żyją jak to mówią może troszkę skromniej Ale jakie dzieci szczęśliwe i oni oczywiście też powodzenia dacie radę kochani więcej wiary :)

      Odpowiedz
  117. Ale fajne forum. Pomaga mi w chwilach zwatpienia w podjeciu decyzji powrotu do Polski z Belgii. Wiele forum jest smieciowych, wrecz doujacych. jaka ta Polska jest… 'kamieni kupa’

    Zaczynam prace od wrzesnia w Polsce w rodzinnym miescie, jeszcze tylko dzieci skoncza rok szkolny i wracamy. Maz troche dluzej zostaje aby w razie jak sie nie uda moc wrocic.

    Co na plus:
    – tesknota za przestrzenia , tutaj jest ciasna zabudowa, miejscowosc przy miejscowosci, ruch samochodowy, korki chyba najwieksze w Europie;
    – komfort rozmowy we wasnym jezyku w miejscu pracy… Juz czuje powera :)) . Ci ktorzy nigdy nie pracowali za granica nie zdaja sobie nawet sprawy jaki to jest koszt psychiczny i energetyczny;
    – perspektywa budowy wlasnego domu z tarasem i ogrodem „prawie” bez kredytu, tutaj mieszkanie w bloku na kredyt;
    – wysokie koszty zycia;
    – wychowanie dzieci w zdrowszym klimacie, mniej aut, mniej przemyslu, wiecej przestrzeni i przyrody;
    – kilka kilometrow od domu lasy i puszcze, tutaj to ewentualnie park pelen ludzi, psow i .kup;
    – brak kredytu do wieku emerytalnego, o ile dozyje… ale to tylko dzieki pracy na emigracji, chociaz tego nie wiem na pewno;
    – obecnosc przy rodzicach na starosc, nie zostana sami, a moje dzieci beda mogly blizej poznac swoich dziadkow i zycie w szacunku dla starszych;
    – inna mentalnosc tutejszych ludzi… niby usmiechnieci, ale jacys tacy falszywi… na szczescie nie wszyscy!

    A co na minus?
    – wieksze zarobki…
    – pewniejsza praca…
    – egzotyczne wakacje – wiekszosc kasy i tak nam schodzi na wakacje w polsce… hahaha
    – lepszy socjal? mamy juz obywatelstwo, znamy jezyk, jakby cos mialo pojsc nie tak to zawsze mozemy „wrocic” do Belgii;
    – tu zostana przyjaciele i nawet rodzina… czesc juz wraca, inni jak zobacza, ze mozna i nie jest tak zle, to moze tez sie zdecyduja;
    – bogata kultura i rozbudowana infrastruktura sciezek rowerowych… ehhh to by sie w Polsce przydalo;
    – lepsza pogoda :))

    Pieniadze to nie wszystko, a gdy nie sprobuje to sie nie dowiem, a jak mam sie przekonac jak nie na wlasnej skorze?

    Kiedys gdzies uslyszalam jedno zdanie;

    „Lepiej zalowac czegos, co sie zrobilo niz tego, ze sie nie sprobowalo”

    Odpowiedz
  118. Tez mialam taki moment w swoim zyciu,ze bylam zachlysnieta Anglia, ze tak bardzo mi sie podobala,ze juz bylam gotowa sprzedac mieszkanie w Polsce i kupowac dom w Anglii…..na moje szczescie nie doszlo do tego.W tym momencie jestem na takim etapie swojego zycia, ze nie ma dnia zebym nie myslala o Polsce,widze i czuje to na kazdym kroku jak Anglicy nie lubia Polakow, moze nie wszyscy ale zdecydowana wiekszosc, czuje taki dystans od nich, nie sa w tym agresywni ale to sie czuje. Ostatnio maz mi sie zapytal czy jakbym miala mozliwosc wybrana sobie jakiegos domu w Anglii zupelnie za darmo :), to czy bym zostala….apsolutnie nie.Nawet ten od milionerow nie wchodzilby w rachube :) tu juz chodzi o cos innego ……ja juz Anglii nie czuje, jedynie co czuje to pustke w sercu, jedynie Polska moze jak zapalnic.Dodam jeszcze ze jestem w Anglii 11 lat i mam do czego wracac.

    Odpowiedz
    • Mam to samo rano się budzę i myślę a kiedy zasypiam to myślę jak fajnie by było obudzić się już u siebie w domu blisko rodziny i przyjaciół między swoimi . My już podjęliśmy decyzję i wracamy w lipcu jeszcze dwa miesiące a wydaje mi się to jak wieczność Ale tak się czuje chyba jak czegoś bardzo się pragnie pozdrawiam

      Odpowiedz
  119. Mam jeszcze dwa pytania : pierwsze odnosnie angielskiego sprzetu AGD,telewizoru ,lodowki I wszystkich rzeczy elektrycznych czy jest sens brac je ze soba do Polski? czy mozna je swobodnie uzywac przez dluzszy czas? I drugie pytanie o mienie przesiedlencze : czy mozna jakosc obejsc te przepisy ? czy musieliscie placic jakis podatek jak kupowaliscie dom ? Dziekuje I pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Hej Jarzyna78, w sprawie zasiłku dla bezrobotnych, tutaj są o tym informacje: https://www.gov.uk/claim-benefits-abroad/jobseekers-allowance
      Co do sprzętu, jeżeli jest dobrej jakości to chyba opłaca się go zabrać z powrotem ale oczywiście sprawdź jakie będą koszty wysyłki. Musisz też dokupić specjalne przejściówki do polskich kontaktów ale to koszt kilku funtów. Niestety nie wiem czego dotyczy Twoje pytanie w sprawie mienia przesiedleńczego i opłat za zakup domu. Kupując dom w UK musisz zapłacić stamp duty, raczej nie można odzyskać tego podatku…

      Odpowiedz
  120. Bardzo ciekawy I pozytywny blog :-) Tez przeprowadzam sie w wakacje z rodzina z UK do Polski.Meza wlasnie zwolnili pracy.Mam pytanko : czy Jobseekers allowance mozna tez dostawac bedac w Polsce na czas szukania pracy ? Z tego co wiem to trzeba co tydzien chodzic do jobcentre.Pewnie sie bardziej orjentujecie bo ten temat juz przerabialiscie.Ciesze sie ,ze ulozyliscie sobie zycie w Polsce.Pozdrawiam :-)

    Odpowiedz
  121. Zeby miec paszport to trzeba miec obywatelstwo. Obywatelstwo albo nabywa sie przez urodzenie albo jesli spelnia sie pewne warunki mozna zarejestrowac sie jako obywatela UK. Wszystkie te warunki sa na sronie rzadowej.

    Do osoby ktora miala taki ubwaz z komentarzy… zastanawiam sie po co w ogole wchoddzic na fora o powrocie… ja np nie interesuje sie wcale walkami sumo, wiec po co mialabym w ogole o tym czytac?

    Odpowiedz
  122. Super Dioblik dziéki za odpowiedz. Moze to glupie pytanie, ale czy moje dziecko majac passport Brytyjski ma takie same prawa jak rodowity Brytyjczyk, czy posiadanie paszportu wiárze sié z tym,ze ma obywatelstwo Brytyjskie ? , co za tym idzie nie potrzebuje np wizy I moze leciec I pracowac w USA.?

    Odpowiedz
  123. Klaudia mam do Ciebie pytaniie, Twoi synowie majá brytyjskie paszporty 5 letnie zapewne, bo sa mali, pisalas kiedys na tym forum o tymze wyrobilas dzieciom paszporty,,wiesz moze jak jest po upylywie terminu 5 lat, gdzie mozna skladac wnioski o przedluzenie paszportu.W Warszawie w ambasadzie czy trzeba przyleciec do Londynu

    Odpowiedz
    • Witam
      Pozwole sobie odpowiedziec odnosnie paszportow. Mozesz przedluzyc paszport zarowno w Londynie jak i w Brytyjskiej ambasadzie w Polsce. Mozesz tez sprawdzic na stronach home office ceny aplikacji o paszport. Z tego co pamietam to cena jest taka jakbys wyrabiala paszport w Uk plus jakies 20 funtow za przesylki kurierskie do Anglii i z powrotem.

      Odpowiedz
  124. dawno się tak nie uśmiałem – ale po co wracaliście? po 2009 chyba tylko w waszym mieście zmieniły się koszty życia – wszędzie indziej rosły proporcjonalnie od 2005 – sam tego doświadczyłem. nie doczytałem do końca – ze śmiechu bolał mnie brzuch. miłego dnia.

    Odpowiedz
    • Kazdy ma inna sytuacje zyciowa, miec nie ma sie z czego smiac. Moja matka zostanie sama jak palec jesli ja nie wroce, to samo sie tyczy tesciow. Oboje z mezem jestesmy jedynakami. Tutaj ich nie zabierzemy bo chcemy mieszkac sami, uwazam ze tak jest najzdrowiej.
      A jesli chodzi o szukanie pracy to powiem jak ja zrobilam ( co prawda jestem z duzego miasta wiec moze nie kazdy ma taka mozliwosc…) Zaczelam szukac po internecie irladzkich firm ktore maja swoje oddzialy w Polsce, znalazlam jedna ktora ma biuro w IRL i u mnie w polsce. Wyslalam CV, bo moje doswiadczenie pasowalo. Zaczynam niedlugo, tutaj mnie przetrenuja kilka tygodni a potem przenosza do Polski. Wiem ze mialam szczescie ale i tak polecam ten sposob dla innych bo tez sie moze udac.
      Tak wiec wracamy i wiecie co, co raz wiecej moich znajomych zjezdza lub powaznie o tym mysli. Jedyne czego sie boje to kredytu na mieszkanie bo bedziemy musieli wziasc po jakims czasie…

      Odpowiedz
      • Coś w tym jest poniewaz dużo moich znajomych też zjeżdża .Byłam pewna ze Ci co mają w uk domy prace to tu zostaną wczoraj dowiedziałam się ze kolejni znajomi Sprzedali mieszkanie i wracają jak tylko 23 lipca dzieci skończą szkołę my akurat nigdy tutaj niechcielismy zostać raczej odłożyć i wrócić a wracamy też w lipcu Ale co do niektórych to raczej jestem w szoku Ale pozytywnie cieszę się że wraca tyle osób z mojego otoczenia pozdrawiam

        Odpowiedz
  125. Super wpis. Ludzie pieniądze to nie wszystko. Liczy się też punkt odniesienia. Ojczyzna, korzenie I poczucie tożsamości. Ja od 35 lat mieszkam w Norwegii., I naprawdę codziennie myśle o powrocie. Czuję się jak w więzieniu. Gdyby nie rodzina dawno siedziałbym w ojczyźnie. Największy błąd w życiu to opuszczenie ojczyny. Co z tego , że ma się pracę, pieniądze, będac w obcym kraju. Ludzie Polska jest dla Polaków. Ja czuję się winny, że uciekłem a nie zostałem. Wracajcie do Polski jeśli jeszcze nie jest za późno. Jutro może być za późno.

    Odpowiedz
    • No wlasnie kiedys „spojrzalem” w niedaleka przyszlosc i ujrzalem smutek , zal , ogromna tesknote i rozdarcie duszy… a to wszystko w odniesieniu do checi powrotu do Kraju Ojczystego – niespelnionego.
      Wyobrazilem sobie jak zycie bedzie tu wygladac za 5 10 lat i dalej i nie napawalo mnie to optymizmem.
      Moze sa ludzie ktorzy odnajduja sie w emigracji , moze jeszcze nie wiedza ze przyjdzie taki dzien ze „przyciaganie” sie uaktywni. Moze trzeba doswiadczyc „przesycenia” zycia tymi dobrami o ktore tak zabiegamy. Jestem w Uk prawie 12 lat . Przez pierwsze 10 bylem absolutnie anty powrotowy. A teraz robie wszystko zeby wrocic i nie moge sie juz doczekac! Pozdrawiam Wszystkich!

      Odpowiedz
  126. Dziekuje Klaudia za bardzo dobry artykul.
    Ja i moja zona Kasia i synek Kubus rowniez wracamy po 10-ciu latach,dzieki emigracji mamy gdzie wrocic i czym wrocic.Duza czesc ludzi ktorzy mieszkaja w Polsce nie rozumie dlaczego wracamy-to trzeba doswiadczyc-porzyc w obcym kraju.Mimo,ze obydwoje odnieslismy sukces zawodowy za granica,zrozumielismy mentalnosc ludzi,nauczylismy sie jezyka to zawsze nam czegos brakowalo.
    Napisze tak-latwo jest wyjechac,duzo trudniej wrocic.
    Nie rozumiem tez Polakow ktorzy dopiero co przyjechali na wyspy i juz wiedza ze nie wroca,no to porzyja to zobacza,a przy tym przesadzaja negatywnymi komentarzami o Polsce.Zycie w UK jest duzo drozsze w porownaniu do lat 2004-2009.
    Drodzy Polacy-pieniadze to nie wszystko,owszem na poczatku tak dopoki tym zachodem sie nie zachlysniecie,zreszta wszystko dobre szybko sie konczy (zainteresujcie sie dlugiem publicznym Wielkiej Brytanii,a szczegolnie osob prywatnych-karty kredytowe itp…).
    Pogoda wbrew pozorom jest bardzo waznym czynnikiem-dobija mnie i zone,szczegolnie w Szkocji.
    Odczucie bycia obywatelem drugiej kategorii jest caly czas mimo poznania jezyka,kultury,mentalnosci itp…
    Nie chce tu sie wiecej wymadrzac,ale wiem,ze napewno sobie poradzimy w Ojczyznie-wazne jest pozytywne myslenie.
    Sory za brak polskich znakow.
    G.

    Odpowiedz
  127. Witaj Klaudio,

    Z zainteresowaniem przeczytałem Twój artykuł. Życzę dalszych sukcesów. Chciałbym zwrócić uwagę na (wyłącznie moim zdaniem) najgorszą z możliwych typów emigracji. 5 lat temu wyjechałem do Holandii do pracy. Podejmowałem się różnych prac na początku za wynagrodzenie około 1200Eur netto (po odliczeniu kosztów wynajęcia pokoju w mieszkaniu czyli 300eur) Po 3 latach tułaczki w różnych zajęciach trafiłem bezpośrednio do duzej firmy, gdzie się spełniłem, awansowałem i oczywiście dostałem umowę na stałe. Przez cały czas tych 5 lat opłacałem pokój, wysyłałem żonie i córeczce pieniążki i co 2 tyg przyjeżdzałem do Polski na weekend. Takie życie pozwalało nam się nie martwić o zaspokojenie podstawowych potrzeb (opłata wynajetego mieszkania, małe wakacje, zakup sprzętów AGD, święta itp.) Na odłożenie kupna mieszkania niestety nie było mowy, Holandia jest specyficznym krajem i drogim. 2 miesiące temu to jest od 1 marca 2016 postanowiłem wrócić do kraju do rodziny tej najbliższej, której nie miałem na codzień. Znalazłem pracę natomiast za 1520zł netto miesięcznie, w moim regionie wogóle znalezc pracę na umowe o prace to juz jest coś. Ja pracuje za 1520zł żona ma 1400zł a opłata mieszkania wraz z rachunkami i mediami to 1300zł do tego przedszkole w granicach 270zł miesięcznie i mój dojazd do pracy na paliwo za 250zł miesięcznie. Kocham Polske ale bardzo się boję, że gdy nam się nóżka potknie poprostu tych pieniążków nie będzie. Być może można pomyśleć że reprezentuje sobą człowieka, który nie może się ogarnąć lub jest niewykwalifikowany, otóż wygląda to tak że jestem technikiem elektronikiem i potrafię posługiwać się dwoma językami angielskim i holenderskim. Obawa nasza przed tym, że nie możemy ani odłożyc pieniążkków, ani nie dostajemy żadnego wsparcia ze strony Państwa (za wzeględu na to że mamy jedno dziecko jesteśmy za bogaci na dodatek 500zł, który defacto bardzo by nam pomógł ale cóż to nie dla Nas. Do czego dążę dostałem oferę pracy w niemczech za 1600Eur miesięcznie netto z darmowym zakwaterowaniem, wiem, że wielu ludzi z mojego miasteczka za taką ofertę, to poprostu byłoby dla nich złapać Boga za nogi, dla mnie jest przerażające jeżeli będe tę ofertę zmuszony przyjąć i za dwa tygodnie znów wyjechać znów widzieć dziecko raz w miesiącu i na świeta. Takich ludzi jak ja też jest dużo, takie uwięzienie pomiedzy tymi dwoma światami. Razem z żoną ze względu na jej pracę, którą ona kocha moze i mało płatna ale ona się w niej spełnia nie wchodzi w grę rodzinna emigracja, której i ja tak naprawdę nie chcę. Nie wiem tylko jak żyć z tych pensji co teraz mamy. Życzę sukcesów i jeżeli nie jest zrozumiałe to co napisałem to przepraszam bo to bardzo pokręcone, ale takich ludzi jak ja jest sporo i uwierzcie że znam dużo Polaków, którzy chcą wrócić albo wracają ale na miesiąc czy dwa. Powodzenia, moze uda mi się jakoś przetrwać i zostać tu u siebie gdzie moje miejsce i przy rodzinie.

    Odpowiedz
    • Ile jest wart czas ktory mozesz spedzic z rodzinna? Patrzec jak twoje dzieci robia cos pierwszy raz? Pokazac im Swiat…
      Latwo sie mowi , co…? Sam jestem przed powrotem i bede niedlugo przerabial powrot po prawie 12 latach. Z wyksztalceniem jakie posiadasz chyba moglbys zarabiac wiecej, moze zmiana pracy , moze w miescie obok. Moze przebranzowac sie i robic cos innego.
      Noga Ci sie jeszcze nie powinela – wiec nie zamartwiaj sie tylko wymysl cos!

      Odpowiedz
  128. No wlasnie, czlowiek przestaje sie koncertowac nad nowymi szansami, mozliwosciami i w ogole nad wszystkim. Ja tez, czuje ze powol odpuszczam tutaj wszystko, kilka lt temu zrobilam kurs, teraz bym juz go napewno nie zrobila, najchetniej siedzialabym w domu, nie mam ochoty na zadne wypady 'za miasto’, poznawanie nowych ludzi, za to marzy mi sie wycieczka nad polskie morze albo na Mazury, albo w ogole 'nad wode’ :) Marze o swobodzie kulturowej i jezykowej, grillu na dzialce jak ktos tu napisal. Zczynam juz marzyc nawet o rzeczach, ktorych wczesniej zwyczajnie nie lubilam. Kiedys moj znajomy (mial dobrze platna prace) powiedzial mi, ze chcialby chyba juz wrocic do siebie. Za dwa tygodnie podjechal spakowanym autem pozegnac sie. Chyba czasami najlepiej poprostu nie rozmyslac a zrobic to na co mamy ochote. Im dluzej sie zastanawiay i myslimy o roznych scenariuszach tym gorzej.

    Odpowiedz
    • No wlasnie liczymy i kalkulujemy… i ciagle jestesmy w tym zamknietym kole. Przy okazji tracimy dobry kontakt z ta rzeczywistoscia( moim przypadku Uk) . Nie mamy sily i motywacji zeby tu zrobic cos wiecej.
      Sam borykam sie z tym dylematem a dodam ze mamy tu dobra sytuacje finansowa. Moim zdaniem trzeba opracowac realny plan powrotu , wdrazac go w zycie krok po kroku , bac sie az do momentu kiedy strach jest bardzo silny i odbiera nam odwage zeby zrobic decydujacy krok…. i wtedy kopniak w dupe od Zony. Zrobmy to!

      Odpowiedz
      • Zgadzam się Dioblik, dobry plan to podstawa inaczej może być kiepsko. Jestem tego żywym przykładem :)

        Odpowiedz
  129. PAni Sylwio, ja pisze z Anglii, zle sie wyrazilam, mowiac ze mialam taki okres ze czulam sie TUTAJ doksonale, zapomnialam dodac tutaj w UK. Kanade znam tylko z opiescie i fotografii – piekny kraj.

    Jezeli lata Pani do Polski raz do roku to swietny wynik jak na taka odleglosc. Co do blokady jezykowej, to ona sie zaczyna dopiero teraz tworzyc i to co Pani napisala wg mnie tezjest powodem. Ciezko jednak w mojej pracy tolerowac jakakolwiek blokade, ale to zaczyna byc silniejsze ode mnie. Kazdy dzien to dzien pod znakiem zapytania, wracac czy nie wracac? Przydaloby sie wiecej komentarzy osob ktore juz wrocily, niestety Ci co sa na miejscu strasznie narzekaja, ale faktycznie kiedy sie tam jedzie ich poziom zycia nie odstaje od naszego

    Odpowiedz
  130. Pani Danuto, wnioskuje z pani komentarza iz mieszka Pani w Kanadzie? Ja czuje sie dobrze w Kanadzie, jest to moj drugi dom, aczkolwiek rozwazalam powrot( z mieszanymi uczuciami )przez dlugi okres czasu . Polske odwiedzam raz w roku i patrze z podziwem jak kraj sie rozwija. Czytalam wiele blogs ,wiekszosc z negatywnymi opiniami, spotkalam sie rowniez z wypowiedziami pozytywnymi ludzi ktorzy zamieszkali w Polsce nie zawsze polskiego pochodzenia glownie ze Stanow. Uczciwie ,nie moge powiedziec ,ze zawsze myslalam o powrocie do Polski . Co do blokady jezykowej, prawdopodobnie” you do not care as much anymore your mind is set on Poland”.Zycze powodzenia.

    Odpowiedz
    • ” you do not care as much anymore your mind is set on Poland”
      W moim przypadku przestalem sie koncentrowac na tym zeby pozyskiwac nowe zlecenia w Uk (prowadzimy wlasna firme) i biore co wpada. Wiem ze jest to zwiazane z myslami o powrocie. Caly czas pracuje nad tym zeby wrocic.

      Odpowiedz
  131. Pani Sylwio, czesto Pani lata do Polski? Czy przez caly okres 30 lat chciala Pani wracac? czy byly tez takie epizody ze byla Pani w pelni 'settled’ w Kanadzie?

    Ja mialam taki okres w zyciu ze czulam sie tutaj doskonale. Bylam wtedy bardzo mloda. Kiedy zalozylam rodzine zaczely sie zmieniac priorytety. Teraz coraz wiecej rzeczy mnie drazni, co gorsze w tym okresie kiedy tutaj mi sie podobalo dokonale rozumialam Angielski, a teraz mam jakas blokade ze coraz gorzej ich slysze, nie wiem to myslenie o powrocie sprawia ze zaczynam sie tutaj czuc calkowicie obco. To sie nazywa home sick i chyba jest nieuleczalne

    Odpowiedz
  132. Witam Klaudia ,

    Mieszkam w Canadzie od 30 lat mysle o powrocie do kraju.Mam nieduzy dom z ogrodem .Z przyjemnoscia czytam twoj blog, i calkowicie zgadzam sie z opinia iz to czy sie przysotsujemy do warunkow zycia w Polsce zalezy tylko od nas. „State of mind”.

    Odpowiedz
  133. Witam
    Chyba kazdy z nas przechodzi przez te lepsze i gorsze dni – odnosnie uda nam sie w Polsce a moze sie nie uda bo zyjemy marzeniami… Ja tez przez to przechodze… ale wiem ze tam w Polsce jest Szczescie. Zawsze balem sie skoczyc na bungee a powrot do Polski to chyba troche takie pokonanie strachu.

    Odpowiedz
    • Dokładnie tak jest napisane bardzo dobrze :) Mam znajomych już w PL którzy wrócili i teraz mówią mi głowa do góry dasz radę oni radzą sobie całkiem nieźle właśnie griluja na działce majówka a my z tęsknoty nie możemy wytrzymać jakość życia tutaj jest straszna bez przyjaciół rodziny :(

      Odpowiedz
  134. Witam Danusia

    A gdzie mieszalibyście w Polsce ? w dużym czy małym mieście ? macie jakieś mieszkanko czy dom ? I ile lat jesteście w UK ?

    Co do komentarzy, nie przejmuj się, każdy ma prawo żyć po swojemu…..nie każdy może pozwolić sobie na powrót.

    Odpowiedz
    • Witaj Milka,

      Bede mieszkac w Krakowie. Jestesmy w UK 5 lat. Na szczescie udalo sie nam troche zaoszczedzic i bedziemy mogli pozwolic sobie na kupno mieszkania – pewnie na obrzezach Krakowa bo centrum jest zdecydowanie za drogie.

      Nie wiem czy jest sens juz zaczac wyslac CV, ale moze warto spróbować. Milka a ty kiedy planujesz powrót? I jak sobie radzicie z tym calym stresem zwiazanym z reemigracja? Ja mam taki momenty ze mysle ze bedzie ok, za chwile lapie dola i mysle sobie, ze nie dam rady, a potem znowu pelen optymizm. Mysle ze jesli oboje bedziemy miec prace to nie zginiemy. Ja na emigracji czuje sie juz calkowicie wypalona, wole zyc u siebie, jesli tylko bedzie stac mnie na spokojne zycie.

      Odpowiedz
  135. Witam,

    Córka ma dopiero 4 lata. Nie zaczela jeszcze szkoly, chodzi do przedszkola na pare godzin. Mysle ze twoja 5 latka odnajdzie sie bez problemu. Starsza moze miec poczatkowa problemy z adaptacja, ale z wasza pomoca i rodziny napewno szybko sie zaaklimatyzuje. Ewetualnie korepetycje zalatwia sprawe.

    Z innej beczki, masz juz nagraną jakas prace? Ja jeszcze nie i tego najabrdziej sie obawiam. Ale ta chec powrotu juz jest tak silna, ze mimo ze jestem pela obaw to w najblizszym czasie zdecydowanie kupuje bilet – w jedna strone… oczywscie nie musze dodawac ze moja decyzja spotyka sie glownie z negatywnymi komentarzami, zwlaszcza znajomych, ktorzy takze tu mieszkaja.

    Odpowiedz
    • Witam dziękuję za miłe słowa będziemy robić wszystko zeby dzieci szybko się zaklimatyzowaly :)Mam na oku parę propozycji pracy Ale pewnie będę dalej na etapie szukania czegoś lepszego , narazie musze sie skupić zeby dzieci poszły do szkoły , urządzić się w domu na nowo :) i pewnie powoli zacznę pracę ale z pracą to muszę chwilkę poczekać bo dzieci będą mnie potrzebować a to najważniejsze zeby szybko się odnalazly , co do komentarzy to też spotykam się z różnymi dużo moich znajomych też wraca więc są tego zdania co my ze przyszłości tu nie ma bezpiecznej,również uważają że chcą jednak żyć u siebie skromniej być może ale zdecydowanie jakość życia będzie lepsza w sumie to jedna para się dziwi że wracamy Ale to są ludzie którzy nie mają możliwości powrotu a widzę i wiem że robią wszystko by też taka możliwość mieć :) pozdrawiam

      Odpowiedz
  136. witam. Ja tez wracam. Najpierw z córką a mąż dołączy do nas za parę miesięcy. Mam tutaj fajna prace biurową- mój mąż także. I nie napisze nic orginalnego- porostu nie czujemy tutaj się jak u siebie. Brakuje mi miejsc, smaków, widoków, zapachów, swobody językowej dosłownie wszystkiego. Myślę że anglicy są bardzo tolerancyjni i nigdy nie spotkałam się z bezpośrednim rasizm natomiast w pracy mam okazję dyskutować z ludźmi którzy są dobrze wykształceni i często wyczuwam ze w tych rozmowach jestem tylko polka. Polką z akcentem. Nie mogę się doczekać aż dołączę do polskiego zespołu i będę mogła normalnie dyskutować z kolegami z pracy

    Odpowiedz
    • Witam a ile córka ma lat jeśli mogę spytać moje mają 11 i 5 i wracamy w lipcu bardzo się cieszymy nawet już się pomału pakujemy tylko boję się jednej rzeczy czy nasze dzieci poradzą sobie w szkołach jednak jest spora roznica w Uk i Pl tutaj w uk poziom moim zdaniem jest fatalny :( pozdrawiam i życzę udanego powrotu

      Odpowiedz
  137. Witam Was wszystkich bardzo serdecznie!

    Piszę w nietypowej sprawie- jestem studentką III roku psychologii i w ramach zajęć dotyczących szoku akulturacyjnego (często spotykanego po powrocie z emigracji) szukam osób, które zgodziłyby się odpowiedzieć na kilka moich pytań.

    Proszę o kontakt mailowy osoby, które są rodzicami dzieci uczęszczających wcześniej do szkół za granicą, a obecnie do polskich.

    Bardzo zależy mi na Waszej pomocy!

    kontakt: kami-la44@gazeta.pl

    Odpowiedz
  138. Witam
    Jestem już 7 lat w Irlandii. Chciałbym zjechać do PL ponieważ chcę kupić kolejne mieszkanie we Wrocławiu.
    Stałem sie landlordem :)
    Moje pytanie: Co mi się należy zjeżdżając na stałe do PL z Irlandii. Bo już tyle bajek słyszałem :/ że całość PRSI moge zabrać że warto bo w PL na własnym biznesie można większe emerytalne odkładać, więc po co zostawiać pare tyś E Irlandii… itp

    Jak to jest ???
    Napiszcie mi: cyckiszatana@wp.pl

    Odpowiedz
  139. Fajnie by bylo gdyby kazdy po swoim powrocie napisal tutaj wrazenia:) Chyba jest nas wiecej niz by sie ludziom wydawalo…my wracamy w sierpniu, jestem przerazona hahaha ale coz jak nie teraz to nigdy…

    Odpowiedz
  140. Ja od 3 lat mieszkam w Niemczech. Przyjechałam tu z Mamą do jej partnera. Od początku mi się tutaj nie podobało i nie wydaję mi się, że to kwestia samego sentymentu do ojczyzny. Mam wrażenie, że to zwyczajnie nie moje miejsce na świecie. Niedługo kończę szkołę i chciałabym wrócić do Polski, jednak prawie każdy mi tego odradza. Argumentują to niczym innym, tylko brakiem dużych zarobków. Mimo to chciałabym wrócić i spróbować coś osiągnąć, tak jak sama to powiedziałaś „spełnić marzenia” i pokazać wszystkim, że można. Dzięki twojej historii jestem jeszcze bardziej zmotywowana do powrotu i przekonana, że chcieć to móc. Dziękuję :)

    Odpowiedz
  141. Wow…Wasze komentarze naprawde pocieszaja…
    Ja w 2009 roku wyjechalam do UK, po skonczeniu tutaj szkoly wrócilam do Polski na 10 miesiecy (2014 rok)… niestety pracy nie znalazlam, ale to chyba tez dla tego ze sobie za wysoko postawilam poprzeczke -plus bylam bez doswiadczenia…
    Wyjechalam z chlopakiem do Londynu, jestesmy juz tu 2 lata… On niestety nie znalazl tutaj takiej pracy jaka mial w Polsce przez bariere jezykowa i pracowal na budowie… Bardzo go to gnebilo i dolowalo.
    Ja pracowalam pierwszy rok w hotelu a teraz pracuje w duzej firmie IT…
    Mimo ze jestesmy w stanie sobie pozwolic na wakacje…na co kolwiek tak naprawde…to jednak zawsze brakowalo tego czegos…domu… Wedlug mnie Londyn jest na tyle drogi, ze nie jestes w stanie wynajac czegos dla samego siebie, zyc tutaj i odkladac na jakies mieszkanie w Polsce… Zreszta wydaje mi sie ze z roku na rok ten ”szal” na UK maleje, bo coraz wiecej tutaj ludzi i to juz nie to samo co 5 lat temu…
    Chlopak pragnie wrocic do Polski i namawia mnie, troche sie boje zeby sytuacja nie byla taka sama jak wczesniej ze nie znajde pracy…ale z drugiej strony…Jak bedzie naprawde zle to zawsze mozemy wrocic, nie mamy dzieci…
    Mnie w Londynie szlag trafia, za duzo ludzi mimo ze jestem z Wroclawia… Jedzenie tez, jakos w Polsce wszystko smakuje inaczej…lepiej…
    Kiedys ciagle myslalam o wakacjach za granica, ale tak naprawde nawet nie bylam nigdy na Mazurach, nie liczac innych miejsc w naszym pieknym kraju…
    Skoncze tutaj prawo jazdy i chyba we wrzesniu zaczniemy sie pakowac, tez sobie zadalam pytanie ”Czego mi bedzie brak?” Nie wiem, nie jestem w stanie odpowiedziec na to pytanie.
    Nie jestem tutaj za kare, jak nie sprobuje to sie nigdy nie przekonam…
    Zycze wszystkim powodzenia – wyciskajcie zycie jak cytryne.

    Odpowiedz
  142. asia… to jedna z nielicznych stron gdzie odbywa się kulturalna rozmowa między ludzmi, gdzie Ty tu widzisz zawistne komentarze kochana :) ?! bardzo lubię wchodzić na tą stronę bo też wracam za 4 msc do Polski.

    Oj tak, wszystko podrożało, mając już dzieci nie łatwo się dorobisz. Bo przedszkole kosztuje nie mało, do tego częste wolne od szkoły, to też komplikuje sprawę rodzicom. Ja np,wyjezdzam na 3 h dziennie do pracy kiedy mąż wraca z pracy :) coś za coś….ale na stałe sobie nie wyobrażam takiego żegnania w drzwiach

    Odpowiedz
  143. Ale tu zawistnych komentarzy :( Tez planujemy powrot. Po 10 latach. Jestesmy bardzo podekscytowani i przerazeni tym ze nam sie nie uda. Emigrowalismy z mezem oddzielnie, ale zycie nas polaczylo i teraz wracamy w 4 osobowym skladzie. Najbardziej smiesza mnie te komentarze ktore pokazuja Polske jak jakis kolchoz, gdzie wszyscy zarabiaja po 1600 (o ile ktos ma wogole prace) a obczyzne widza jak wybawienie. Otoz tutaj tez ludzie maja dlugi, traca prace i maja 1000 innych problemow. A do tego ceny ida baardzo w gore. My we 4 osoby staramy sie bardzo oszczedzac ale na samo jedzenie i chemie wydajemy 400 f. Wynajecie sredniej jakosci mieszkania to 500 f. benzyna lub bilety na dojazdy do pracy to ok 100 f (i krotkie weekendowe wypady do lasu/ parku). road tax i ubezpieczenie ok 80 f na miesiac na dwa auta. council tax 100 f, internet 30f, dwa telefony 50f, oplata za parking 30f, elektrycznosc 100f, maintenance 60 f, do tego dochodzi najlepsza oplata za przedszkole. W polsce 300 zloty miesiecznie? tutaj to nawet na jeden dzien nie starczy. Od maja wracam do pracy i dziennie za przedszkole dwojki dzieci bede placic 90 f. W skali miesiaca kazdy moze sobie obliczyc. po prostu mlekiem i miodem plynaca kraina.

    Odpowiedz
  144. Ja też wracam po 3 latach W Belgii.
    Odliczam dni. Zabieram co mam i zaczynam od nowa u siebie.
    Bardzo się cieszę.
    Pozdrawiam wszystkich biegajacych po świecie za lepszym życiem
    (…. Lepsze Polskie g.owno w polu niż fiołki w Neapolu…. – Ja już to wiem ;)

    Odpowiedz
  145. Czesc Klaudio,czytalam Twoja historie z szerokim usmiechem,bo jest niezwykle podobna do mojej, nawet czas rozpoczecia budowy domu i urodzin dzieci sa zblizone.My wracamy z UK pod koniec czerwca.Tez mamy troche lek czy damy sobie rade w Polsce ale mowimy sobie;jak dalismy sobie rade tutaj,wyjezdzajac z Polski z jednym plecakiem,to na pewno nie bedzie gorzej.Mamy sporo doswiadczenia zyciowego i troche oszczednosci.Dzieciaki szybko sie przyzwyczaja,bo bardzo tesknia za rodzina w Polsce.Dzieki za rade w sprawie zasilku.Uwazam,ze jak cos sie nalezy to trzeba kozystac,to nasze wypracowane pieniadze.Pozdrawiam i dziekuje za slowa wsparcia od wszystkich wracajacych z emigracji.

    Odpowiedz
  146. Klaudia dzieki za ten txt. My bedziemy wracacie dopiero za rok. Musimy jeszcze wytrzymac. Do wszystkich tych co mysla ze za granica to pieniazki na drzewach rosna, serdecznie zapraszam. Na dzien dobry dostaniecie pozdrowienie ” Fu@k off to where came from” i tak mialem 12 lat.
    Moj major w wojsku zawsze pytal a wy zolnierzu to twardym chu@em czy miekim byliscie robieni? Puscie mamina spudnice i pokazcie co macie w spodniach.

    Odpowiedz
  147. Hania wszystko ma sens… najważniejsze jest wasze podejście do pracy, jak ktoś bardzo chce to i w PL zarobi jeśli ma np wach w ręku, dobrą znajomość angielskiego i do tego jakieś doświaczenie w biurze. W dużym mieście na pewno łatwiej znaleźć pracę. Nie można rokować porażki od razu, na pewno po 20 latach w USA będziecie musieli potrzebować trochę czasu na przestawienie się z kilkoma sprawami :) 20 lat to kupa czasu :) a wiadomo,że za granica zycie jest łatwiejsze pod wzg materialnym….no ale pieniądze to nie wszystko, jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała. A gdzie dokładnie mieszkasz w USA ? i czy macie pobyt stały (zieloną kartę) tak na wypadek gdyby jednak w Polsce nie poszło po Waszej myśli. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  148. Wracac, nie Wracac do PL oto moje pytanie. 3 dzieci, Dom bysmy mieli do remontu ale ten starch przed tym nowym zyciem, znowu wszystko zaczynac od nowa. Maz tu tylko pracuje Ja nie, miszkamy w piatke w malym wynajetym mieszkaniu a w PL stoi Dom I czeka ale wszyscy odradzaja mowiac ze Maz bedzie musial i tak gdzies wyjechac za chlebem. On pracuje w budownictwie a Ja pracowalam w administration Jako sekretarka. Czy Ja znalazlabym w kraju prace tego pokroju? A Maz ?czy uwazacie ze sa szanse? Ja jestem w USA juz 20 late ale tesknotajest coral silniejsza, wszedzie dobrze ale…w domu najlepiej.
    Pozdrawiam wszystkich wracajacych I teskniacych!

    Odpowiedz
  149. Hej:) jestem w UK juz 10 lat. Wracam za kilka dni:) bilet w jedną stronę:) mieszkam w Londynie gdzie wszystko drożeje:) zrobilem kalkulacje i w Polsce mi się bardziej opłaca pracować:) dostałem fajną ofertę więc możliwości są:) przeczytalem większość komentarzy:) mam zamiar wrócić i promować optymizm:) bo to my możemy zbudować lepszy kraj:) drogę mam zawsze otwarty na cały świat… żyjemy w globalnym świecie. Myślę ze warto spróbować. Pani Klaudio świetny artykuł:) a dla ludzi wiecznie narzekajcych… lekcja w Londynie wskazana:) mnie Londyn wiele nauczył. I dobrze wykorzystalem czas. Jak będzie w Polsce? Niewiem czas pokaże, ale jestem pelen optymizmu:)

    Odpowiedz
  150. Dioblik, też się często spotykam z pytaniem, po co wracacie…Myślę,że większość chciałoby wrócić ale nie mają do czego, dużo znajomych nie oszczędzało,żyli na dobrym poziomie w Anglii, więc po co wracać ? Jestem w UK 11 lat, przez ten czas wróciło kilkoro osób z mojej rodziny i znajomych, Do Anglii z powrotem wróciła tylko 1 rodzina. Nie mieli w Polsce mieszkania, musili wynająć.Nie wiem…..dla mnie to zbyt duże ryzyko. Także ich porażka jest jakby logiczna. Więszość z tym Moja siostra są zadowoleni z powrotu, mają dobre prace i biznesy.No i co jest najlepsze w tym wszystkim, mieszkają w bardzo fajnych warunkach,piękne domy, ogrody… w Anglii żyją tak tylko zamożni ludzie :) Tak stwierdziła pewna Angielka odwiedzając znajomych którzy wybudowali w Polsce dom. A takich domów w ostatnich latach pobudowało się wiele :) Co tu dużo mówić, Polska pięknieje :) pieniądze z Uni zrobiły swoje. Uważam,że ja jest ktoś zaradny to i w Polsce żyje się dobrze, siostra z rodziną wrócila do Polski 4 lata temu po 6 latach pobytu w Anglii, wybudowała dom otworzyła firmę i jeżdzi co roku na zagraniczne wakacje, ferie w Polskie , majówk ze znajomymi, weekendy, festyny,kina,teatry…..inne zycie. Pozdrawiam i Powodzenia życzę

    Odpowiedz
  151. Kurcze jak sie to wszystko czyta to az sie wierzyc nie chce ze z wiekszoscia wypowiedzi sie tak bardzo utozsamiam  my juz tutaj od 10 lat, trojka malych dzieci, dobra praca, placa, calkiem fajny domek…ale …jakos czegos brak…to jest juz nasze drugie podejscie, teraz czujemy, ze jestesmy gotowi. Wlasnie dalismy wycenic nasz dom I nasz zapal do wyjazdu jeszcze wzrosl – bedzie nas stac na kupno domku w PL (za gotowke oczywiscie) –bomba!
    Ach juz sie doczekac nie moge…
    Dzieciaki niby zalapaly angielski ale widze ze nie sa soba, w angielskim towrzystwie (zreszta tak samo jak I jak). Pewnie z czasem by sie to zmienilo ale mam jakies takie wrazenie ze im to przeszkadza sie rozwijac.
    Maz pracuje w IT, myslelismy ze nie bedzie problem cos dostac w PL ale okazalo sie ze chyba nie bedzie takiej potrzeby bo jak powiedzial szefowi ze planujemy powrot to mu zaoferowal prace zdalna :D
    Ja jestem pozytywnie bardzo nastawiona do znalezienia pracy, wkoncu kto by chodziaz na interview nie zaprosil wyksztalconej, z dlugim stazem w UK ‘specjalistki’. Teraz wymyslilam sobie, ze pochodze troche na rozmowy w UK zeby sie oswoic z pytaniami I nabrac wieksze pewnosci siebie oraz nauczyc sie jak najlepiej sie ‘sprzedac’.
    W poniedzialek dom idzie na sprzedaz I mam nadzieje ze za 3-4 miesiace bedziemy sie juz przeprowadzac.
    Jeszcze chcialabym troche pozwiedzac tutaj.

    Widze ze troche ludzi planuje tutaj powrot tez w tym samym czasie (lato 2016), prosze dajcie znac jak wam poszlo za pare miesiecy.

    Chwilowo bardzo pozytywnie nastawiona, pomimo wielu negatywnych opini naszych znajomych – skoro tak zle w tej PL to po co tam jeszcze siedza nie rozumiem. Ciekawe czy sie rozczaruje…

    Odpowiedz
    • Dobrze napisalas… Jestem w podobnej sytuacji , staz , dzieci , sprzedaz domu w Uk etc.
      Napisalas ze czujecie 'gotowosc’ do powrotu i chyba to jest wlasnie to , w Zyciu przychodzi czas na zmiane. Swego czasu chodzilem sobie po tej Ziemii i nie „czulem” powrotu. Powiedzialem sobie ze musze to poczuc zanim powroce ( teraz juz czuje). Przerabialismy z Zona tych wszystkich znajomych negatywnie nastawionych , z czasem zrozumialem ze nie ma co sie przejmowac ich czarna wizja , bo kazdy z nas jest inny , bo kazdy z nas wraca gdzie indziej , bo kazdy z nas ma inny plan , inna sile , inna wizje tego co bedzie robil.
      Czesto negatywnie wypowiadajacy sie ludzie nie maja opcji powrotu , albo w ich przekonaniu jest to malo realne. Tutaj powiem, ze uczciwie z ich strony byloby powiedziec : 'Jak tak czujesz to jedz!! Bede Trzymac kciuki za Was!!!” Oni tak nie mowia , prawda? A dlaczego…? Moze dlatego ze maja gdzies nasze Szczescie :) Wola tylko nas straszyc a tak naprawde sami sie boja faktu ze moze nam sie udac osiagnac Szczescie w Polsce i ze niekoniecznie bedzie ono powiazane z duza suma na koncie bankowym. Moj powrot do Polski traktuje jako spelnienie najwiekszego marzenia i z rozsadkiem nie musi to miec nic wspolnego, takie decyzje podejmujemy wlasnie sercem!

      p.s.Na negatywne uwagi „znajomych” na temat powrotu , proponuje odpowiadac ” … A co jesli Powrot Nam sie uda i Bedziemy Szczesliwi?”

      Odpowiedz
  152. Klaudia, dziękuję za to co napisałaś. Bardzo to wszystko optymistyczne. Od pięciu lat w UK, biegły angielski od samego początku, dobra praca i według moich standardów dobrze płatna. Jednak jestem już w średnim wieku i chciałabym mieszkać u siebie. Twój wpis to dla mnie impuls do tego żeby na nowo przemyśleć kwestię powrotu. Niedawno na jednym z polskich lotnisk pewna starsza pani (nie wiem dlaczego zwykle bywamy bardziej otwarci w rozmowach z nieznajomymi) powiedziała mi żeby iść za głosem serca..

    Odpowiedz
  153. Dzien Dobry Wszystkim :)

    A moze ktos z Was ma doswiadczenia z praca w Polsce a oplacaniem skladek w UK? Wiem ze to jest mozliwe , tylko nie znam szczegolow dlatego prosilbym o porade . Prowadzimy z Zona firme LTD w UK , po powrocie do Polski chcielibysmy pracowac w Polsce w tej samej branzy ( hydraulika , instalacje ogrzewania etc). Slyszalem ze moglibysmy zalozyc spolke zoo w Polsce i potem tak jakby przejac ja jako angielskie ltd. Ale sam nie wiem jak to wszystko wyglada. Pomysl jest taki zeby zaoszczedzic na Zusie i oplacac skladki emerytalne w Uk. Prosze o porade.

    Odpowiedz
    • Hej Dioblik, niestety mam niepełne informacje, wydaje mi się, że jest to możliwe, może od razu można otworzyć „oddział w Polsce”. Chyba musisz się skontaktować z jakąś firmą księgową, która profesjonalnie zajmuje się tymi sprawami.

      Odpowiedz
  154. Witam.My tez planujemy wrocic do Polski po 12 latach w UK z dwojka dzieci,jeden ma 6 lat a drugi 14.Moze ktos byl w podobnej sytuacji ,chodzi mi o starszego syna i jego pojscie do szkoly w Polsce.W Uk wozimy dzieci do polskiej szkoly sobotniej co tydzien.Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  155. Witam ponownie i wszystkich serdecznie pozdrawiam.
    W lutym rodzę dostajemy paszport dla bebe, starsza w lipcu kończy yr.1. Firma i dom na sprzedaż. Powrot do Polski po13 latach. Finansowo niezależni, wciąż młodzi i zdrowi, głowa pełna nowych pomyslow. Ten artykuł dal mi bardzo wiele, dziękuje wszystkim za ich wpisy.

    Reforma oświaty jest jednym z głównych powodów dla których zdecydowałam wracać do Polski a ostatnio doszła tez obawa o bezpieczeństwo i przyszłość Anglii.

    Odpowiedz
  156. Pieknie sie czyta wasze posty , szczegolnie te ostatnie… Bardzo patriotyczne ,az lza sie w oku kreci. To jest wlasnie esencja tego co trudno zrozumiec ludziom ktorzy nigdy nie emigrowali.
    Ja tez mysle caly czas o powrocie – wlasciwie to calymi dniami…
    Aplikowalismy z Zona o obywatelstwo Brytyjskie , mysle ze jeszcze to potrwa jakies 3miesiace , potem zrobimy angielskie paszporty i paradoksalnie jestesmy gotowi powrocic do Polski. Chcemy miec pamiatke z Uk i w razie jakis komplikacji troche wiecej opcji. Mieszkamy w miejscu gdzie ceny nieruchomosci ida szybko w gore co cieszy. Nasz domek korzystniej bedzie sprzedac w lipcu badz pozniej – i to jest taka najwczesniejsza data powrotu. Ponadto zadzwonilem do hmrc i poprosilem o state pension statement.
    Pozdrawiam wszystkich:)

    Odpowiedz
    • Dzięki Dioblik za miły wpis! Ta sprawa z tym paszportem nie jest aż tak paradoksalna. Sam myślę o tym ale chodzi mi głównie o dzieci, gdyby np. im się odmieniło i chciały wrócić kiedyś do UK. Życzę w każdym razie powodzenia. A jeszcze jedno, nie lepiej wynająć dom w UK zamiast go sprzedawać?

      Odpowiedz
      • Pewnie ze lepiej byloby wynajac dom , tenanci splacaliby nasz kredyt a My mielibysmy dobra emeryture… Nasza sytuacja jest taka ze nie mamy w Polsce innej opcji mieszkaniowej , wiec za sprzedaz domu tutaj kupimy dom w Ojczyznie ( to taki nasz „bilet” do Polski). Kiedys myslalem w ten sposob (odosnie zatrzymania nieruchomosci w UK), ale jakos ostatnio doszlo do mnie ze Zyjemy „tu i teraz” . Mamy dwojke dzieci ( 2 i 3 lata) sami mamy po 35 , w Uk od 11 lat ( Zona 8 lat) . Bylismy na swieta w Polsce ktora tak ostatnio idealizujemy , oczywiscie bylo swietnie…
        Podczas pobytu , „widzielismy” Bol glowy/operacje usuniecia guza mozgu …a potem okropna diagnoze … To wszystko u dziewczyny ktora jest matka 1.5 rocznej dziewczynki i zarazem przyjaciolka mojej Zony- nasza rowiesniczka. Widzielismy przerazenie w oczach , strach … z drugiej strony wsparcie rodziny , przyjaciol , znajomych , ktorzy zmieniali sie na szpitalnym korytarzu. Tutaj musze powiedziec, ze po tych wszystkich latach tutaj , „wyobcowalem sie ” rodzinnie a widzac sytuacje wyzej opisana , powiedzialem do Zony ” a co jesli jedno z nas zachoruje w UK….?” Nie mamy nikogo , jestesmy sami. Ktos powie ze nie mozna myslec o takich scenariuszach ( przeciez to mnie nie spotka – Kazdy mowi) A to jednak sie dzieje… Podsumowujac cale to zdarzenie a zarazem obiektywnie patrzac to jest jeden wielki plus po stronie powrotu do Polski – i nie da sie go kupic.
        Takze lepiej byloby wynajac ten dom i kombinowac zeby jakos mieszkac w Polsce ( moze z kredytu kupic mieszkanie) Sek w tym ( a wlasciwie Szczescie!!!) ze Zycie toczy sie „tu i teraz” i obawiam sie ze mozemy zmarnowac nasze fajne lata tylko po to zeby na starosc powiedziec „mamy to i tamto -ale czy tak naprawde Zylismy???) .
        Oboje jestesmy motocyklistami , posiadamy wymarzone maszyny , zjechalismy Europe ( zanim urodzily sie dzieci). Teraz jest oczywiscie duzo trudniej czasowo ze wzgledow rodzinnych. W UK zawsze tankujemy motocykle do pelna ( bo tak jest latwiej , lepiej itd) a jednak pamietam radosc jaka mialem jezdzac starym japonczykiem i pozyczajac pieniadze od kolegow na stacji benzynowej zeby wrocic do domu – Bylem wtedy szczesliwy:)

        Odpowiedz
      • Hej Pawel

        Jeszcze kilka slow o paszportach . Rozmawialismy z Zona jakiegos dnia o powrocie ( jedna z tych niezliczonych rozmow jak to bedzie) . Pojawil sie temat co bedzie jak urodzi nam sie 3 ( czy wiecej :) ) dziecko, kiedys w Polsce ???
        Dwojka naszych Szkrabow juz ma brytyjskie paszporty a nastepne dzieci mialyby nie miec ? Przeciez to niesprawiedliwe! Wiec min. stad decyzja o Paszportach dla nas , wtedy przyszle potomstwo bedzie tez je posiadalo , rodzac sie w Polsce:) A pozatym to nie znam zadnych negatywow posiadania brytyjskiego paszportu.

        Pozdrawiam Wszystkich

        Odpowiedz
    • A co daje Polakowi angielskie obywatelstwo albo rezydentura? Też o tym myślę, ale nie wiem czy coś mi to da. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Rezydentura umożliwi bezproblemowy wjazd do kraju, nawet gdyby UK wyszło z UE. Obywatelstwo natomiast zapewnia możliwość podróżowania bez wiz do wielu innych państw. To chyba główne zalety tych rozwiązań.

        Odpowiedz
  157. Witam
    super artykuł ,wlasnie dowiedzialem sie jak mozna dostac „kilka stowek do wwyplaty ” bedac juz w PL
    tez planuje juz stad spadac do tego naszego niezbyt uroczego ale kochanego Włocławka . Wspolnie z zona zakupilismy sobie wlasne „M” bez tych kredytow na cale zycie itp.
    Po ponad 6 latach zonka wrocila z synkiem i teraz urzadzaja mieszkanko bez pospiechu , ja posiedze jeszcze z pol roku w UK troche zarobie i tez wracam .
    WSZEDZIE JEST DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Witam! Rodzice wychowali Pana na wspanialego wartosciowego Mezczyzne!! Brawo,Szczesc Boze!……..My mieszkamy na Florydzie i tez myslimy zjechac do kochanej Polski….powrot po 35latach:) POZDRAWIAM!

      Odpowiedz
  158. No i jezyk i wyksztalcenie zagraniczne w Polsce sie liczy. Ja wyjechalem jak mialem 9 lat, teraz mam 33. Ostatnio ozenilem sie i za pare tygodni bedziemy miec pierwsze dziedzko. Sluzylem 6 lat juz w Armi USA i w tej chwili stacjonuje w Niemczech. Specialinie tutaj zalatwilem sobie miejsce azeby miec blizej do kraju i zrobic podejscie powrotu. Jestesmy juz w 95% przekonani ze w 2017 wracamy juz na dobre. Jak wszyscy jedyne co nas trzyma mozliwie to pieniadze. Troche jednak pokobinujemy. Zona pracuje juz zdalnie ( grafik komputerowy) dla firmy w Lodzi i ma tam prace na dluszy okres z 3,500 na reke. Mieszkanko mamy w Warszawie od rodziny. Male ale w centrum. Myslimy zeby uzyc to jako zaklad na pozyczke na wybudowanie domu. Jedyne co sie martwie ze ja nie mam histori kredytu w Polsce. Nie wiem czy ktos mial takie doswiadczenia? Czy historia kredytu z innego panstwa jest uwzgledana w Polsce? To mnie troche trapi bo w USA kredyt mam swietny ale w Polsce nikt mnie nie zna. No a ja postaram sie o jakas robotke tak patrzac po moich znajomych itd mysle ze moge liczyc na minum 3000 jesli nie 4000 na reke z moim wyksztalceniem. No i na dodatek bede w reserwach amerykanskich za co miesiecznie z 400 USD przybedzie plus emerytura wojskowa w wieku 60 co bedzie sie duzo liczyc w Polsce. Takie sobie obliczenia robie bo to moj obowiazek zeby dzieci mialy co potrzebuja ale tak naprawde to same poczucie ze czlowiek jest w domu wystarczy. Kultura, jezyk, zapach, rodzina… nie wiem jak to mozna przeliczyc na dollary. Nigdy nie przestalem mazyc o powrocie. Nawet jak walczylem w Afganie to pod Amerykanska flaga byl srebny Orzelek od moich kolegow w Wojsku Polskim. Ciagnie do kraju i juz. Jesli mam miec mniejsze mieszkanie i wiecej kloptow to jest to godna cena zeby moj syn mowil po Polsku, czul sie Polakiem, i byl dumny z wlasnego narodu.

    Odpowiedz
    • Witam, bardzo się cieszę że są jeszcze na świecie tak wspaniali ludzie jak Pan . Miło się bardzo miło się czyta i serce rośnie jak mówi Pan o naszej ojczyznie pozytywnie :) Ja również jestem w Anglii 6 lat , wracam w lipcu tego roku oby dzieci mogły spokojnie żyć już w swoim kraju , nigdy nie chciałam zostać w uk na stałe nigdy mi się zresztą tutaj nie podobało jedyne co mnie trzyma to dobra praca męża a ja nie miałam przez 6 lat ani jednego dnia żebym nie myślała o kraju i powrocie :) Bardzo się cieszę że napisał Pan tak pozytywny komentarz życzę Panu zrealizowania marzeń i planów wszystko się ułoży jak będziemy dążyć do celu pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  159. Droga Klaudio
    jestem kawalerem, mieszkam w Kanadzie przez 30 lat, mam 44 lata. Rodzice sa ze mna tutaj , obydwaj na recie. Maja maly domek w Polsce i planuja powrot w 2017. Namawiaja mnie na powrot z nimi. Ja sie bardzo martwie ze jak wroce nie znajde pracy w Polsce. Tutaj mam skonczone studia w ksiegowosci i mam 15 lat doswiadczenia w tym zawodzie ale wiem ze Polsce sa inne przepisy i nawet nie wiem czy znajomosc jezyka Angielskiego w czyms pomoze?
    Napisz co o tym myslisz? Bede ci bardzo wdzieczny.
    Zbyszek

    Odpowiedz
  160. Hej.

    Mam pytanie związane z waszym powrotem. Sama właśnie wróciłam, mam tylko jedno pytanie, bo nie potrafię tego do końca zrozumieć i może Ty mi pomożesz.
    Jak to jest z rozliczeniem podatkowym? Zakończyłam swoją współpracę w UK, teraz chcę zacząć szukać pracy w Polsce no i zarejestrowanie się w PUP. Ale przecież rok podatkowy w UK i Polsce jest różny. Zgłaszaliście to jakoś? Gubię się trochę w tym wszystkim.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • @Ewka, wchodzisz na stronę HM Revenue, wypełniasz i drukujesz P85 żeby rozliczyć się z urzędem w UK. Rok podatkowy w Polsce Cię nie interesuje. Pozdrawiam :)

      Ja z kolei mam pytanie do autorki tekstu. Czy dobrze rozumiem, że jak dostanę zasiłek dla bezrobotnych w Polsce, to po znalezieniu pracy wciąż będę dostawał przez pół roku kilkaset złotych dodatku od urzędu?

      Zaczynam pracę za ponad 2 tyg, mam prawo złożyć papiery o zasiłek dla bezrobotnego ale nie wiem czy taki myk zadziała..

      Odpowiedz
      • OK, niby to wiem, ale boję się jednego. Przed wypełnianiem tego jest informacja, że wtedy nie mogę przyjechać do UK w celach zarobkowych przez następny pełen rok podatkowy. Czy dobrze to zrozumiałam?

        Przyznam się szczerze, że nie chcę palić mostów w UK, bo nigdy nie wiem co będzie w Polsce.

        Odpowiedz
  161. siostra wybudowała dom już po powrocie, nikt się nie doczepił, my z mężem też zainwestowaliśmy w nieruchomość,też nie mielismy problemów

    Odpowiedz
  162. Czy jest ktos tu, kto od razu z UK, placac GBP kupil mieszkanie / dom gotowy w PL ?
    Chodzi o to, zeby US sie nie przyczepil, skad masz pieniadze. Wydaje mi sie, ze lepiej kupic siedzac, zarabiajac i majac jeszcze pelne konto w UK, niz przelewac / wyplacac kase, przpeprowadzac sie do PL i dopiero wtedy ?

    Odpowiedz
  163. Prosze napiszcie mi czy to ma sens… Zyjemy z mezem w UK juz 10 lat, przyjechalismy zaraz po liceum. Mamy trojke dzieci, najmlodsze dopiero co sie urodzilo. Bardzo chcielibysmy wrocic do Polski, czujemy cos w rodzaju wypalenia Mamy dosc tej pogody, ludzi, zagrzybialych mieszkan…
    Pomysl powrotu jest stosunkowo nowy, dopiero od 3 miesiecy o tym myslimy. Przez wlasna glupote niczego nie dorobilismy sie ani w Polsce, ani tutaj. Zyjemy na wymajmowanym, co jak wiadomo przy tutejhszych cenach zrzera wieksza czesc meza wyplaty.
    Czy mamy szanse w Polsce z trojka dzieci ? Maz jest kierowca ciezarowek. Nasz plan – odkladac pieniadze teraz przez rok i wrocic latem 2017. Nie wiem ile uda sie odlozyc przez rok.. 5 tysiecy funtow moze ?
    Musielibysmy w Polsce wynajac mieszkanie, maz do pracy, ja poki co z dziecmi, bo jeszcze male (chcialabym w miedzyczasie isc na kurs)
    W Polsce nie mamy zadnych kredytow, zadnych zobowiazan, ale tez nie bardzo moglibysmy liczyc na kogokolwiek. Musielibysmy sobie sami po prostu radzic.
    Napiszcie szczerze, czy maz zarobilby na tyle w Polsce na trasach krajowych, zeby dalo sie z tego zyc ? Oplacic mieszkanie, jedzenie, wydatki na dzieci.

    Odpowiedz
    • Sam wynajem mieszkania to kwota około 800 zł plus czynsz – często drugie tyle, prąd, gaz. Średnio (zelezy oczywiście od miasta) będzie to miesięcznie około 1 500 zł. Zresztą wystarczy popatrzeć na ogłoszenia. A to dopiero opłaty. Przecież trzeba mieć jeszcze za co żyć, ubrać się. Nie wspomnę o płatnościach za żłobek czy przedszkole. Pomimo propagandowych danych GUS przeciętny polak nie zarabia miesięcznie 3 000 zł czy więcej, ale 1 750 brutto, co stanowi najniższą krajową dającą netto około 1 300 zł. Matki z małymi dziećmi nie są cenionymi pracownicami, ze względu na te dzieci właśnei, bo dzieci chorują, więc pracownik co i rusz idzie na zwolnienie lekarskie. Większość firma chce zatrudniać na umowy śmieciowe (czyli przez agencje pracy tymczasowej), lub na umowy zlecenia. Takie są realia.

      Pytasz czy mąż kierowca ciężarówki będzie w stanie was utrzymać. To zależy od tego ile będzie miał kursów i za jakie stawki. Pewnie aby zarobić będzie musiał robić bardzo dużo kursów co wiązać się będzie z ciągłą nieobecnością w domu.

      Odpowiedz
    • DO majka :POLECAM OBEJRZEĆ i posłuchać wypowiedzi Bartka na temat polskich pracodawców w firmach transportowych :https://www.youtube.com/watch?v=UjG36DNLNAA Do majka.Rozumiem Wasze wypalenie,bo sam tego również doświadczyłem będąc kilka dobrych lat poza Polską.Post powyżej autorstwa gosiak w dużej mierze powinien otworzyć Ci oczy na rzeczywistość w Polsce.Nie jest różowo !!!Wielu moich znajomych w ogóle nie myśli o powrocie do kraju,bo wie,zdaje sobie sprawę z tego,że będzie im bardzo trudno się przestawić o ile w ogóle jest to możliwe.Jeśli nie macie w Polsce mieszkania i musielibyście wynajmować to w zależności od miejsca w Polsce,ceny wynajmu wahają się od 500-800 złotych do 1200-1500 i nawet do 2000 pln za miesiąc za sam wynajem np.w Warszawie i to kawalerki-BEZ CZYNSZU i opłat typu gaz,prąd,internet,telefon,telewizja.A gdzie żywność?Ubranka dla dzieci,lekarstwa w razie choroby,buty,dentysta?Na Waszym miejscu bym nie wracał!ZACIŚNIJCIE ZĘBY,ZACZNIJCIE OSZCZĘDZAĆ KASĘ NA KUPNO MIESZKANIA w Polsce,ŻEBYŚCIE MIELI DO CZEGO WRÓCIĆ.Co to jest te 5000 GPB?Przecież to zaledwie jakieś 25-27 tysięcy złotych,a tyle to w Polsce kosztuje 10-cio letni samochód …Tak,tak….Auta w Polsce są dwu,lub nawet 3 krotnie droższe niż w UK…Pytasz o męża-kierowcę ciężarówki-czy w Polsce zarobiłby dobrze na utrzymanie rodziny na trasach krajowych…,Otóż,odpowiedź brzmi NIE!W większści przypadków polskie firmy transportowe to tzw.”DZIADTRANSY”czyli firmy oszukujące i wyzyskujące swoich kierowców-pracowników.Na trasach krajowych kierowca C+E zarobi max 3500-4000 złotych,w domu i tak będzie gościem,a jeśli macie troje dzieci to te 4000 będzie niczym w przypadku gdy będziecie musieli wynajmować mieszkanie.Kierowcy w Polsce zatrudniani są na umowach na najniższą krajową,tzn. 1850 brutto-czyli 1314 złotych na rękę,a reszta jest płacona pod stołem,na lewo,żeby nie płacić wyższego ZUS-u i podatku.Od tej najniższej krajowej na umowie będzie obliczana przyszła hipotetyczna emerytura…której nie będzie bo ZUS jest BANKRUTEM-dlatego za rządów PO wypompowano 156 miliardów z OFE do ZUS !!!Najniższa krajowa na umowie o pracę będzie również powodem tego,że dla banków nie będzie Twój mąż,czy Ty-gdy podejmiesz pracę,osobami ze zdolnością kredytową-także zapomnij o kredycie jakimkolwiek,chyba,że weźmiesz w jakimś parabanku,a wtedy to krótka droga na samo dno…Pogoda na wyspach jest często do bani,ale skoro jesteście już tam 10 lat,to można się chyba jakoś do tego przyzwyczaić.W Polsce będziecie mieli piękną pogodę,prawdziwe lato,piękną wiosnę i złotą polską jesień,rodzinę w Polsce na miejscu…ale gdy nie będziecie mieli pracy,albo gdy będziecie pracować za grosze,czyli za mniej niż te 2500 netto na głowę-a żaden pracodawca prywatny nie da Wam więcej na umowie na początek niż najniższą krajową ( nie jesteście specjalistami w jakiejś branży,żeby móc liczyć na więcej ) to będziecie pluć sobie w brodę,bo nagle nie będzie na ubranka dla dzieci,na leki,na zabawki itp,już nie mówić o normalnym życiu codziennym i codziennych wydatkach.Żeby móc otrzymać te 500 złotych na drugie i kolejne dziecko w rodzinie nie moglibyście przekroczyć 800 złotych na członka rodziny czyli daje to kwotę 4000 złotych…Za mało,o wiele za mało na 5-cio osobową rodzinę !!! Koszty życia w Polsce są zbliżone,a nawet w niektórych kwestiach przekraczają koszty życia na Zachodzie w stosunku do zarobków.Odpowiedz sobie na pytanie,np.ile litrów paliwa możesz kupić w UK za godzinę pracy?Bo w Polsce większość ludzi pracuje właśnie za 1500-1600-1800 złotych na miesiąc na rękę i zwyczajnie klepie biedę,wegetuje od wypłaty do wypłaty,albo żyje dzięki pomocy rodziców jeśli ich ma jeszcze… ( takie są realne zarobki np. w handlu )Także rozsądku życzę,bo emocje nie są dobrym doradcą w żadnym wypadku-a w przypadku powrotu z wieloletniej emigracji tym bardziej!Powodzenia !

      Odpowiedz
  164. Najlepiej się ani nie chwalić ani nie żalić :) ja mam małą grupę przyjaciół i z nimi się trzymam,im mogę powiedzieć dużo. I nie bój się ludzi :) bo sam sobie robisz tym krzywdę, odizolowanie się od społeczeństwa nie jest dobre dla zdrowia psychicznego :) Ja wracam latem po 11 latach pobytu w UK, :) wiem,że będzie super, bo na swojej ziemi :) i jaka ona by nie była…. to tak jak z rodziną,,cieszę się,że ją mam, chodz czasami jak to w każdej rodzinie różnie bywa…. ale jest Moja :) trzymaj się, będzie dobrze…nastawienie pozytywne b.ważne :)

    Odpowiedz
  165. no wlasnie ze ja nie mam nawet nowych samochodow, mam fajne……nie mam drogiego domu,nie mam nawet jakis duzych oszczednosci, bo ja nigdy nie bylem ustawiony TYLKO na oszczedzanie….. ja boje sie ludzi w Polsce, bo mam takie wrazenie ze jak powiesz ze masz kase to zazdroszcza, jak nie nasz – to jestes NIEUDACZNIK,……a najsmieszniejsze ze oni wszystko „wiedza” lepiej jak jest w USA niz ja!!!!Zmienilem sie mieszkajac w Stanach mentalnie I kulturowo……Czesto slysze od rodakow ze np. Amerykanie sa glupi itp….a prawda jest taka ze to sa bardzo madrzy ludzie, tylko troche „rozleniwieni” przez system, niektore sprawy poprostu maja podane „na tacy’…..

    Odpowiedz
  166. Po co się nastawiać do wszystkich w ten sposób, to tylko część społeczeństwa która powiedzmy zazdrości, ale znacznie mniejsza część społeczeństwa, zazdrość w sumie nie jest taka zła, każdy chciałby mieć dobrze, chociaż myślę,że to się pomału zmienia, już dużego wrażenia nie robi nowe auta u sąsiada, bo zauważcie ,że społeczeństwo się bogaci, ludzi stać na coraz to więcej, prawie każdy z mojego otoczenia pojechał na wakacje w tamtym roku ,najważniejsze,żeby nie ranić nikogo, nie obrażać.

    Odpowiedz
  167. Bardzo jestem zadowolony, ze chociaz jedna osoba (tzn. TY) przyznala sie ile wynosza podstawowe oplaty w Polsce. Wiekszosc rodakow w kraju straszy drozyzna.
    Bedac w Polsce widze ceny w sklepach, mam swoje zdanie na ten temat, ale ……. rodacy w kraju odradzaja mi powrot…….
    Mieszkam ponad 20 lat w Stanach I tez jeszcze calkowicie nie odrzucilem opcji powrotu do kraju, ale czasami sie boje tego polskiego „bezinteresownego” biadolenia, zazdroszczenia itp.
    Mam nadzieje ze w Polsce spotkam wiecej ludzi Twojego pokroju, ….. Problem mam taki ze tu gdzie mieszkam mam w miare normalnie, I maly stary domek, ogrodek i samochody fajne…… I NIKT mi tego NIEZAZDROPSCI!!! Zeby jeszcze ta tesknote wyeliminowac za krajem……

    Odpowiedz
  168. Witam ponownie :)
    My mamy plan powrotu na lipiec przyszlego roku , ale jest tez troche szalona wizja powrotu tego lata. Nie moge sie juz doczekac:) . Bedziemy mogli korzystac z Zycia pelna moca. Zostawic nasze Szkraby z dziadkami i zjechac sie motorkami gdzies pod namiot. I Te wszystkie ciotki , kuzyni – nie doceniane kiedys spotkania z bliskimi -a teraz tak pozadane :)

    Odpowiedz
  169. Witam my też wracamy po 8 latach spędzonych na wyspach, zostało nam zaledwie 3 tygodnie częśc rzeczy wysłanych.Mam nadzieje że się jakoś odnajdziemy, wracamy do własnego domu wypracowanego za granicą, fakt trzeba jeszcze trochę wykończyć ale mam nadziejeze będzie dobrze.Pozdrawiam wszystkich wracających.

    Odpowiedz
      • Czesc ja tez mam takie plany na powrot do Polski mam dobry zawod spokojnie powinienem zarobic miedzy 5.000 a10.000tys zlotych buduje dom mysle ze za 2 do 3 lat zakoncze budowe dom w londynie sprzedam i kupie flat 2 lub 3 pokojowy mysle ze z wynajmu bede mial jakies 1.300 f miesiecznie to daje razem jakies 18 tys na miesiac i reszta ze sprzedania domu 500.000zl na czarna godzine niby super perspectivetylko sie cieszyc I tu zaczynaja sie problemy dzieci 2 dziewczynki 8 i 6 lat i co zrobic szkola przyjaciele czy moge im to zrobic zabrac do obcego dla nich kraju innego zycia szkoly itp wiem ze napewno by sie zakochaly w Polsce tylko czy dadza sobie rade w szkole bo beda mialy kolo 11 i 9 lat ?????????i

        Odpowiedz
        • Zabranie dzieci, z kraju w ktorym sie urodzily i ktory daje mnostwo mozliwosci napewno jest trudna decyzja. My sami z mezem zadajemy sobie pytanie czy powinnismy zabrac nasza corke (wtedy bedzie miala 8 lat ) do kraju swoich dziadkow.My czesto rozmawiamy z nasza Sandra , o tym czy chcialaby wyjechac i mieszkac blizej babc i dziadka i cioc i wujkow , o tym ,ze bedzie musiala zostawic swoje wszystkie przyjaciolki , kolezanki itp. Poki co (ma 6 lat ) caly czas odpowiada , ze ona chce przeprowadzic sie do Polski i wie o tym co sie stanie. Ale perspektywa mieszkania blizej dziadkow jest dla niej ogromnym plusem. Wydaje mi sie ,ze duzo zalezy jakie kontakty wasze corcie mialy(maja) z Polska , czy czesto tam sa. My jestesmy w Polsce b. czesto kilka razy w roku , i na cale 4-5 tyg wakacji. Sandra ma rewelacyjny kontakt z rodzina , jezykiem (chociaz mowi gorzej niz po angielsku), ma w Polsce mnostwo kolezanek . Nie wiem , czy mowicie swoim coreczkom o planach przeprowadzki. Moze warto by bylo zapytac je same . Takie decyzje sa trudne , bo to my dorosli wracamy , a nasze dzieci sie przeprowadzaja do innego systemu. Ale biorac pod uwage ,ze dziewczynki beda mialy dopiero 11- 8 lat sa jeszcze bardzo mlode. I napewno dadza rade w szkole .
          Do tego Wy macie rewelacyjna sytuacje finansowa , wiec odejdzie Wam ogromny stres zwiazany z zyciem w Polsce . Tak wiec planujcie i powodzenia w realizacji tych planow.
          Pozdrawiam
          Magdalena

          Odpowiedz
  170. Dziekuje za fajny artykul, jednak jedna rzecz mnie uderzyla: jak mozna kilka – kilkanascie lat mieszkania poza Polska nazwac 'tulaczka’? Dla mnie to niezrozumiale I szokujace. Naprawde nie czuliscie sie w UK jak w domu? Ja przyjechalam do UK poltora roku temu, nie zarabiam jakichs super pieniedzy, raczej takie sobie, ale od pierwszej chwili jestem bardzo zadowolona. Mam gdzie mieszkac. stac mnie na podroze, na godne zycie, wlasciwie na wszystkie moje potrzeby plus cos niecos zostaje. Nie ma nieustannej presji, oczekiwania z miesiaca na miesiac, czy bedzie praca. Wreszcie nie ma tego potwornego stresu. Nigdy nikt mi nie powiedzial 'wracaj skad przyjechalas’ a gdyby nawet ktos powuedzial, to co z tego? To ja decyduje, gdzie jest moj dom.
    Nie chcialam przyjechac na wyspy, trafilam tu przypadkiem, rozwazalam Niemcy, kiedy zadzwoniono do mnie stad, zebym przyjezdzala do pracy. Decyzje podjelam w czasie tej samej rozmowy, 6 dni pozniej bylam na miejscu. Z rodzina w Polsce mam staly kontakt, choc na wakacje jezdze raczej w inne rejony. Przedtem mieszkalam w Norwegii, Finlandii I we Wloszech, ta Anglia to troche zaskoczenie ale pozytywne. Co do ludzi, to bardzo sie zaprzyjaznilam z kilkoma Angielkami, sa to na pewno znajomosci, ktore zostana na reszte zycia. Pewnie nie zostane tu na zawsze, pewnie jeszcze sie bede przeprowadzac. Ale na pewno nie wroce do Polski. Ale Wam zycze powodzenia!

    Odpowiedz
    • Cześć Aleksandra, ponieważ my od samego początku (o czym wspomniałam w tekście) wiedzieliśmy, że wrócimy do Polski to jednoznacznie, myśleliśmy o niej jako o naszym domu. Anglia jest bardzo fajnym krajem, dającym dużo możliwości, ale nie jest naszym. Mieszkanie przez 10 lat w wynajmowanych mieszkaniach i domach, przeprowadzki z jednego miasta do drugiego celem lepszej pracy i własnego rozwoju, później z 2 dzieci pod pachami, to była dla nas tułaczka. Wiedząc, że nie zostanę tutaj, nie mogłam „zapuścić korzeni”, dlatego tak napisałam o tym okresie, niekoniecznie w jakimś obraźliwym zabarwieniu, o nie. Bardzo mile wspominamy tamten okres, do tego stopnia, że planujemy przyjazd latem, po to aby odwiedzić znajomych i ulubione knajpy z jedzeniem tajskim, indyjskim itp. ha ha. Dla Ciebie również wszystkiego dobrego, gdziekolwiek będziesz, pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  171. Gratuluje decyzji! My juz tez podjelismy podobna. Postanowilismy zamieszkac w Polsce na stale. Przeraza mnie wiele rzeczy, miedzy innymi perspektywa zarobkow w Polsce, ale na przykladzie wielu moich znajomych, ktorzy juz wrocili wiem, ze decyzja o powrocie jest sluszna. Zycze powodzenia!

    Odpowiedz
  172. My dopiero 2,5 i 3 lata na emigracji, ale już myślimy o powrocie. Perspektywa życia w Polsce nieco nas przeraża.. W Norwegii mamy dobre prace, jesteśmy doceniani. Jedyną opcją którą rozważamy jest otwarcie własnego biznesu. Oboje z narzeczonym mimo iż mamy wyuczone zawody, to nie mammy z nimi wiele wspólnego poza szkołą.
    Dlatego już teraz zaczynamy interesować się rynkiem pracy w Polsce, dokształcamy się, kursy internetowe, książki branżowe, zbieranie informacji o możliwych dla nas opcjach. Mimo iż zostaniemy tu jeszcze 2-3 lata, chcemy być dobrze przygotowani na czekające nas wyzwania.
    Podziwiam, za wytrwanie i życzę dalszych sukcesów.

    Odpowiedz
    • Bardzo mądra decyzja Sandra, na takich szkoleniach na pewno nie stracicie :) Dziękuję za życzenia i dla Was również wszystkiego dobrego, trzymam kciuki :)

      Odpowiedz
  173. hej . wszystkim polakow wracajocym do polski zycze good luck ….. moja rodzina zostaje tutaj …. a dzieci nie mysla o polsce i sa szczesliwi tutaj …. nie jestesmy tez na benefitach i mamy wspanialych przyjaciol …. podkreslam ze nie chodzi nam o pieniadze ale o godna przyszlosc dla dzieci…. a w polsce tego nie zaznacie… powodzenia

    Odpowiedz
  174. My również się pakujemy i w niedalekiej prxyszłości wracamy do PL po 10 latach w UK.
    Widzę że dom macie duży czy mogę spytać ile Was wyniosł stan surowy zamknięty a ile już pod sam klucz?My jeszcze nie mamy swoich 4 kątów dlatego pytam.
    Ps.dodam że nastawiłaś mnie bardzo pozytywnie na ten nas powrót ☺pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Ja tez zamierzam wracac po 10 latach. Mam mnostwo powodow ku temu i wielu znajomych, ktorzy wrocili i sa swietnym przykladem, ze jesli sie chce to mozna :)

      Odpowiedz
  175. W PL dobrze się żyje tylko wysokiej klasy specjalistom(nie wszystkim) pozostali to np Pani w sklepie Pan na stacji benzynowej to zarobki rzędu 1400-1600zł ci co więcej zarabiają często znajomi mi opowiadają ze reszta kasy pod stołem jest dawana.

    Drodzy w UK
    i tak dla porównania
    -Jedzenie na os to biednie 600-700 (bez restauracji pizzerii itp)
    -Spanie wynajem pokoju w Gdańsku bo tu mieszkam 500zł
    -bilet miesięczny 88zł
    1200-1300zł to koszt życia w Gdańsku
    -nie podaję kosztów (leki chemia domowa i toaletowa)
    Także to jest wegetacja bo praktycznie zycie od miesiąca do miesiąca :(

    Ja od 10 lat prowadzę działalność jednoosobową i niestety muszę to zamknąć i wyjechać bo tak jak pisałem powyzej koszta utrzymania działalności w PL zjadają mnie .

    Teraz dla tych w PL

    najniższe zarobki w UK to 1150-1250 Funtów
    Jedzenie 200-300Funtów
    Wynajęcie pokoju 300Funtów
    Dojazdy do pracy to koszt 30-80funtów

    Teraz proszę zobaczcie ile zostaje samotnej osobie w PL ile w UK
    w PL zostaje od 0 do 200zł
    w UK 500-700funtów
    Ja osobiście zarabiając w PL nigdy nie odłożyłem 2500zł -3500zł
    Część moich kosztów pracy w poście powyżej a uwierzcie 10 lat pracy na własnym

    Jak dla mnie jeśli mam ciężko pracować to wolę w UK bo wiem że coś mam z tego.

    Odpowiedz
    • A gdzie w Gdansku? Bo jak niedawno patrzylam to ceny pokoju dochodzaj juz do 800 zl. Ja wynajmowalam mieszkanie na Przymorzu za 1600 I musialam sie gdziezdzic w dwoch pokojach z dwiema innymi osobami, zero prywatnosci. W UK odkladam miesiecznie wlasnie tyle, ile piszesz. Tyle tez place za mieszkanie, 300 funtow, mieszkam sama. Sama urzadzam dom, wlasciciel co prawda zaprzyjazniony ze mna, pomaga ile moze. Jest OK :)

      Odpowiedz
    • Pokaz mi gdzie najmniejsz w UK zarabia sie 1150-1250f, bo z tego co wiem, to najnizsza to 1150 minus podatek, ktory jest wysoki i wychodzi ci 900f na reke miesiecznie.

      Dojazdy 80-100f
      pokoik (klitka w ktorej miesci sie tylko lozko i jakis stol, z czesto wbudowana, stechla szafa) 350f do tego rachunki i council tax jakies 50f miesiecznie.
      Jedzenie 300f.
      Ubrania, chemia i inne wydatki, kolejne powiedzmy 50-100 miesiecznie (moze byc wiecej jak np panie lubia sie tapetowac, co tydz u fryzjera i tony ciuchow kupuja).

      Masz 900f na reke, wydajesz 800f na pokoj z rachunkami, dojazdy do pracy w wiekszym miescie (w Londku potrafia byc wieksze), jedzenie, jakies extra wydatki (a jak ktos pali?). Powiedz mi cos jeszcze na temat „cudownego” zycia w UK za najnizsza bo moze o czyms nie wiem? ;)

      U nas sytuacja wyglada tak:

      maz zarabia 1360f na reke
      ja jakies 500f part time
      tax credits jakies 200f miesiecznie
      mamy chore dziecko, ktore dostaje DLA 300f mies
      child benefit 130 na dwojke dzieci

      Powiedzmy 2490f miesiecznie:

      Teraz wydatki:
      700 wynajecie domu (terraced, z mini podworkiem, pokoje na gorze wielkosci garazu mojej mamy :O)
      140 council tax (bo „bogata” dzielnica, co tam, ze chata jak polowa mojej mamy domu) – oczywiscie splacamy komus kolejny dom
      130 gaz i prad
      40 woda
      30 internet+telefon
      20 komorki
      10 nin moj miesiecznie (skladka zdrowotna dla samozatrudnionych)
      450 jedzenie
      140 pieluchy (nasza chora coreczka tez musi uzywac w nocy), mleko, snacki dla dzieci
      30 chemia
      80 alimenty meza na najstarszego syna
      80 tyton
      90 breakfast club dla coreczki
      120 kredyt
      220 dowoz coreczki do szkoly (jestesmy mniej niz 2 mile od szkoly, wiec transport specjalny nam sie nie nalezy, a nie mamy jak dojechac, chyba ze pieszo 1h w jedna strone w mega deszczu z niemowlaczkiem i autystka)
      60 ubezpieczenie auta
      80 paliwo – dojazd do pracy
      inne wydatki typu ubrania, zabawki 40 (mowie miesiecznie ale podzielilam ogolna roczna kwote)

      Razem wydajemy 2460 funtow. „Zostaje” nam „AZ” 30f miesiecznie. Gowno prawda, bo nie zostaje. I nie odkladamy tego bo zawsze cos wyskoczy. Np naprawa auta pochlonela nam w czerwcu 400funtow. A teraz znow mamy leciec do Polski, bo mala placze, ze chce do babci…bilety w jedna strone kosztowaly nas 300f..w druga nie mamy, bo zbieramy kase. I nie zyjemy jakos szeroko. Licze kazdego funta co miesiac i szczerze? Juz mam tego dosc.

      Maz jest tu 11 lat, ja 7 i tez uwaza, ze jest jak w Polsce (jesli nie masz swojego domu, masz dzieci i nie zarabiasz kokosow). I coraz czesciej myslimy o powrocie lub wyjezdzie do Kanady lub Nowej Zelandii. I te pytania: skad jestes po tylu latach (a mowimy oboje dobrze). Ta pogoda (mieszkamy w Rainchester :P ). Brak przyjaciol dla dzieci, brak rodziny, bliskosci natury. I ludzie sa paskudni. Mieszkamy w typowo angielskiej wiosce (25tys mieszkancow) na poludniu Greater Manchester. Daje sie odczuc niechec. Wszedzie. Calymi latami. A teraz jeszcze te akcje przeciw Polakom, Theresa May premierem, masakra. Tlok, brud, pelno azylantow z Azji i Afryki. Moze komus sie ulozylo bo nie maja dzieci, oboje zarabiaja 50-60tys funtow, maja flacik, domek i jest super. Ale my juz mamy dosc. Nie da sie wytrzymac. To nie nasze miejsce..

      Wytrzymamy jeszcze max rok. Max. Jesli nie znajdziemy pracy w Kanadzie lub NZ, to zjezdzamy do Polski. Nie beda nasze dzieci spedzaly swojego dziecinstwa zamkniete w domu lub 7,5h w szkole w wieku 5lat :O Ten kraj to porazka. Bedzie jeszcze gorzej. Pozdrawiam odwaznych!! :)

      Odpowiedz
      • Zgadzam sie w 100%. Zycie w uk jest ciezkie i drogie. Teoretycznie z mezem mamy £1980 dochodu miesiecznie. Wydatki to
        Rata za dom -550
        Council – 90
        Gaz+prad -100
        Woda – 32
        Ubezp. Domu -35
        Int + tel – 55
        Ubezp. Auta + paliwo -190
        Bilety autobusowe – 80
        Tv licence -13
        Polsat – 10
        Pies – 35
        Jedzenie + chemia – 470-500
        Razem – 1700
        Niby zostaje £280 a jakos nie zostaje a czasem brakuje. Dlaczego? A dlatego, ze podatek drogowy i przeglad auta tez trzeba oplacic + oczywiscie wymiany olejow, plynow i filtrow,oraz moje ukochane naprawyzawsze niespodziewane,szkola bezplatna ale w kazdym miesiacu i tak trzeba za cos zaplacic a wyprawka tez musi byc, buty i ubrania tez jakies trzeba kupowac.Leki dla dzieci za darmo – kpina !
        Za darmo sa leki na recepte, a lekarze w uk na recepte daja tylko antybiotyki. Czyli jak moj synek sie rozchoruje to oprocz ew. antybiotyku trzeba kupic w aptece paracetamol, ibuprofen i leciec do polskiego sklepu po reszte lekow, zeby pomoc dziecku. Dentysci drodzy i darmowi tylko dla tych co sa na benefitach. W lub przy domu tez jest zawsze cos do zrobienia. Pieniadze ida jak woda na same wydatki a gdzie jakies przyjemnosci? Nie ma i odlozyc tez nie idzie bo zawsze cos. Do tego same nerwy, bo nauczyciele choc sympatyczni to tak otepiali i niedouczeni, ze plakac sie chce a dzieci w szkolach nie dopilnowane.Jak pomysle ,ze moje dziecko mialoby wyrosnac na takiego zadufanego w sobie , tepego, niedouczonego angola to wszystko we mnie krzyczy NIE!
        O lekarzach matolach, specjalistach od paracetamolu nie wspomne. Oni tu nie lecza , leczyc trzeba sie w polsce prywatnie.
        Dobrze sie tu zylo za mlodu i bez zobowiazan i dobre kilka lat temu. Dzis zycie w uk jest drogie a wiele osob nie ma stalej pracy, glownie pracuje sie przez agencje i czesto nie ma jej na caly tydzien. Planujemy wrocic do Polski za rok.Wiem, ze tam tez bede liczyc kazdy grosz , ale bede u siebie, syn otrzyma odpowiednia edukacje a jak bedziemy mieli problemy zdrowotne to lekarze pomoga. Boje sie, ze nie damy rady zarobic na utrzymanie ale z drugiej strony tu sie mecze i tez mi czasem brakuje. Mamy zdrowe rece, nie jestesmy leniwi i wierze, ze damy rade.

        Odpowiedz
  176. Witam
    Ja właśnie wyjeżdżam do UK bo tu(wPL) prowadząc formę jedno osobową nie da się żyć tak dla tych co myślą że w PL jest kolorowo to
    Zus 1095,37 zł
    Księgowa 400zł
    Paliwo 500zł
    Razem ok 2000zł
    to daje ok500euro kosztów nie liczę innych……ja już tak nie daję rady

    Odpowiedz
    • Hej Roman, zapraszamy do UK, podejrzewam, że księgowi i paliwo są tu droższe ale w UK nie ma ZUS-u więc prowadzenie działalności jest łatwiejsze.

      Odpowiedz
    • Cześć Roman, zgadzam się z Tobą, ZUS dla małych przedsiębiorstw jest obrzydliwie zabójczy. Wcale się nie dziwię :( Napisz mi, czy istnieje możliwość odliczenia rzeczy typu uniform itd, aby zmniejszyć tę kwotę trochę? Pozdrawiam

      Odpowiedz
  177. Witam i podziwiam!
    Wyobrazam sobie juz siebie , ktory pisze podobne porady przedstawiac rzeczywistosc po powrocie z emigracji w sposob zachecajacy…
    Jestem tu juz 11 lat w miedzyczasie poznalem Zone , urodzily nam sie Dzieci , otworzylismy z Zona firme hydrauliczna w Londynie. Kupilismy dom … i po jakims czasie okazalo sie ze faktycznie nasze korzenie sa bardzo mocno osadzone w Polsce. Dzisiaj juz wiemy ze chcemy Zyc W Polsce. Nasz plan jest taki zeby sprzedac dom w Londynie , kupic nowy dom w okolicach Krakowa i zaczac Zyc!!! Po kilku rozmowach z rodzina i znajomymi obliczylismy ze budzet na nasza rodzine musialby oscylowac w okolicach 5tys/mies
    . Oczywiscie w takich obliczeniach zawsze zawyzam wydatki ( drozszy scenariusz). W naszym planie mnozymy te 5tys razy 12miesiecy co daje nam 60tys pln i wlasnie tyle musimy miec zeby moc przetrwac rok bez pracy. W tym czasie mysle ze bez problemu rozkrece dzialalnosc w branzy hydraulicznej(vana i narzedzia przywioze z Uk)
    .Jesli oszczednosci beda wieksze to kupimy mieszkanie pod wynajem. Zona tez bedzie zarabiac . Wizja jest coraz bardziej wyrazna . Chcialbym podziekowac Autorce za pozytywny powiew energi, a na wpisy ponurych trolli nie zwracam uwagi. W Uk jest wielu smutnych anglikow ktorzy slabo zarabiaja etc. I narzekaja ze kraj schodzi na psy… Chce przez to powiedziec ze lepiej porownywac sie do tych co odniesli sukces anizeli do tych co ciagna w dol .

    Odpowiedz
    • Cześć Dioblik, dziękuję za miłe słowa :) Jesteś w bardzo dobrej sytuacji – masz doświadczenie w prowadzeniu firmy, o narzędziach do tego potrzebnych nie wspomnę ;) W Polsce jest zapotrzebowanie na dobrych fachowców, wiem, bo budowaliśmy dom i byli naprawdę bardzo pożądani. Zwłaszcza w okolicy tak dużego miasta nie powinieneś mieć problemów. My mamy doświadczenie w branży hotelarskiej i gastronomicznej i chociaż nie mieszkamy w turystycznej miejscowości, to popyt na nas obojga jest bardzo duży, do tego stopnia, że wpadł mi do głowy pomysł na biznes, ale na razie nie zapeszam ;). Mąż zaczął opisaną w artykule pracę we Wrześniu i przyznam szczerze, że nie było Mu łatwo, było w sumie ciężko, ale wciągnął się i teraz odnosi sukcesy, ba! nawet zrobił ostatnio furorę, więc nie można narzekać ;) Są dni, że pracuje po 8 h dziennie, ale są też takie, że pracuje całe dnie i nocuje w hotelu, w którym pracuje (ma nawet swój pokój ha ha), ale takie są początki nowego obiektu i stanowiska, trzeba to rozkręcić, znaleźć i przyuczyć ludzi. My to rozumiemy i nie mamy z tym problemu, ale nie wszyscy są chętni do pracy czy jakiegoś poświęcenia/ wyrzeczenia. To są z reguły Ci ludzie, którzy narzekają, że nie ma pracy bla bla bla. Z takim podejściem nie znajdzie nic, a jak już mu się uda to nie zagrzeje długo miejsca. To jest swego rodzaju inwestycja: jak sobie na początku pościelisz tak się wyśpisz ;) Będzie dobrze ;) Trzymam za Was kciuki!!! Pozdrawiam

      Odpowiedz
  178. Witajcie, … Tak tez sobie wyobrażam ze większość rzeczy/znajomych da się zastąpić. Wyjazd z kraju to coś dla ludzi młodych, gotowych na zdobywanie doświadczeń i pieniędzy. 10lat temu tacy byliśmy i udało się. Teraz nasze pociechy potrzebują ojczyzny, tożsamości i przynależności do rodziny, tradycji i wartości.

    W POlsce komary a w UK deszcz i ponure ciemne niebo. ….. a Primary school to tak wcześnie i intensywnie zagarnia maluchy, ze praktycznie nie maja czasu na zabawe lalkami a ich wspomnienia to wakacje u babci w PL. Tu Natomiast licza się korepetycje, after school Clubs, wszędzie wożenie autem, wyścig z czasem i korkami, brak przestrzen. W Polsce jest inne tempo tym bardziej jak bez kredytu. Zgodzisz się ?

    A jak wyglada sprawa budowy domu ? Czy jest bardzo duża biurokracja związana z pozwoleniami, architektem itp.

    Odpowiedz
    • Zgadzam się w 100%. Co do budowy, to biurokracja zaczyna się przy odbiorze budynku, no normalnie bonanza, ale oczywiście nie do nie przeskoczenia. Trzeba tylko poświęcić czas, stracić nerwy (jak ktoś ma słabe), pieniądze – bo każda przeróbka projektu kosztuje – założyć gorsze buty – bo zelówki do zdarcia ;) My zaczęliśmy budowę w 2009 r. więc stare zasady były ok. Teraz słyszy się, że na przyłączenie prądu czeka się rok i płaci się miesięczny abonament w wysokości 100 zł (nawet zimą jak budowa stoi) + to co się zużyje. Nie wiem czy tak jest wszędzie i czy stawka jest jednakowa dla wszystkich województw, ale podejrzewam, że różni się. Słyszy się również, że czeka się tylko m-c, ale trzeba „dać w łapę”. Polska jest pięknym krajem – wszystko da się załatwić ;) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  179. Witam serdecznie :) Jestem w UK 6 LAT , nie ma dnia bym nie myślała o powrocie :( Planuje wyjazd z uk pod koniec lipca przyszłego roku jak moje dzieci skończą szkołę , również jest przerażona systemem szkolnictwa w uk, uważamy wraz z mężem że dla dzieci będzie lepiej jak będziemy u SIEBIE , tutaj w uk przyszłość widzę w czarnych kolorach :( Bardzo się cieszę i nawet pomału się zwożę z rzeczami do naszego prawdziwego domu w PL , wierzę w to że to dobra decyzja , dużo moich znajomych również wraca więc myślę że nie będzie tak zle :) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)

    Odpowiedz
    • Dziękujemy Bożena za Twój komentarz, niestety ciężko mi coś napisać o szkolnictwie w UK, bo wyjechałam przed 4 – tymi urodzinami syna. W przedszkolu pisał swoje imię i literki, ale potrafił już to robić w domu, więc był wręcz do przodu, nie wiem jak byłoby później. Myślę, że miałby problem z językiem, ponieważ w domu mówiliśmy tylko po polsku, z ang. był osłuchany, ale nie umiał mówić. Za to teraz w zerówce na lekcjach ang. się nudzi, więc chyba coś tam liznął przez ten czas w UK. Normalnie nie wygrasz ha ha, pozdrawiam

      Odpowiedz
  180. Ja wróciłam w tym roku we wrześniu dzieci niby małe ale o Anglii nawet nie chcą słyszeć tutaj na wsi maja raj na ziemi

    Odpowiedz
    • U nas to samo ;) chociażby dla Ich wspomnień, które teraz tworzą z dziadkami i resztą rodziny, warto było :) Napisz Monia, czy żałujecie tej decyzji, jak wygląda teraz Wasze życie w PL? Krzywduje Wam się czy może na odwrót? Pozdrawiam

      Odpowiedz
  181. Mnie rozwala na lopatki to ze maly choc ma dopiero 3.5 roku i Bacie swoje widzial tylko pare razy pamieta kazde ich slowo i ciagle sie o nie pyta…poza tym co mnie zaczyna np w Irlandii przezazac to ogolny kult sportu – przede wszystkim football. My sie tym nie interesujemy, nie biegamy nie chodzimy na fitness wiec bardzo czesto ludzie patrza na nas jak na dziwakow? No i moj syn tez nie gra w pilke….a tutaj od niemowlaka dzieciaki poubierane z logo „ulubionej” druzyny. Nie podoba mi sie to.

    Mysle o tym za czym bede w Irlandii tesknic? Za autem bo uwielbiam jezdzic a w Polsce nie bedzie mnie pewnie stac, za przestrzenia bo tu wynajmujemy domek a tam bedziemy mieszkac w apartamencie w bloku jak cos. Tylko ze ten maly apartament moge po swojemu urzadzic i bede sie tam czuc jak w domu. A tutaj tylko grzyb a wlasciciel udaje ze nas nie slyszy, starych mebli wymienic nie zamierza i nie daj bog pomalowac sciany – toz to zbrodnia pytac! Ale czysz sie latwo co roku podnosci. I za tanimi slodyczami z Lidla i Tesco:) I to chyba na tyle….?

    Odpowiedz
    • Oj Kochana, my mieliśmy to samo ze starszym synem. Dzisiaj ma dziadków na co dzień. Mam świadomość, że te wspomnienia zostaną z Nim do końca życia :) A co do domku i samochodu, to spokojnie. Tak jak mówisz, nawet ciasny, ale własny, po swojemu urządzony. Pomału, nie od razu Rzym zbudowali ;) My też pomału wykańczamy dom i śmiejemy się, że jak już wszystko byśmy mieli na tip top, to co my byśmy robili ;) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  182. Londyn, Chiswick. Szkola Mikołaja Reja.

    Dzięki Klaudia, wszystkie wiadomości są bardzo wartościowe po nieobecności w kraju przez ponad 10lat. ale tu coraz większy bajzel się robi i nie ma co się poddawać frustracji tylko szukać nowego. Robie listę rzeczy, z którymi będzie mi się trudno rozstać ale myślenie moje jest takie żeby znaleźć zastępstwo. Za czym ty tęsknisz, o ile w ogóle ?

    Rodzina w PL też się już przyzwyczaiła do cioci za zagranicy, a tutejsze więzi da się je przenieść w przestrzeni ?

    Odpowiedz
    • Cześć Ela, jak mam być szczera to nie tęsknię za niczym. Może tylko za ulubionymi knajpkami i jedzeniem typu sushi i curry. W moim mieście nie ma jeszcze takich specjalistów, ale pomału odkrywamy z mężem równie fajne miejsca, więc to nie ma większego znaczenia :) I może jeszcze zazdrościmy braku owadów typu komary, szerszenie i inne, ale do tego również da się przyzwyczaić.
      Co do więzi, to również będę szczera… po pewnym czasie nie mamy już wspólnego tematu. Nasze drogi się rozeszły i zabrakło tego wspólnego ogniwa, które podtrzymywało znajomość, jak np. praca, szkoła itd. Ciężko powiedzieć jak bardzo jesteście ze sobą zżyci, ale stosunki mogą się pogorszyć. Nie ma co się martwić na zapas. Na pewno w Polsce znajdziecie bratnie dusze. My zaprzyjaźniliśmy się z parą w naszym wieku, mieszkającą w tej samej wiosce i praktycznie we 4 jesteśmy nierozłączni (zwłaszcza panowie ha ha). Bardzo sobie na wzajem pomagamy, byliśmy w Lipcu na wspólnych wakacjach nad morzem, nasze dzieci super się dogadują. Bardzo sobie Ich cenimy. Kochana, strach ma wielkie oczy ;) Jak masz jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem, pozdrawiam

      Odpowiedz
  183. To brzmi, tak jak tutejsza polska szkola do ktorej chodzimy w soboty. Jest bardzo popularna i zorganizowana czynem rodziców ok. 300 dzieci. Godne pochwalenia.

    A ile jest dzieci w klasie twojego synka ? Tutaj 30 na 2 panie. A obecność, jak bardzo jest pilnowana ? np. możesz zabrać dziecko w połowie dnia bez podawania powodu typu lekarz ? W moim mieście woj. lubelskie szkoła dla 5-8latkow jest od 8-12 (4h), a potem świetlica.

    Odpowiedz
    • Cześć Ela, faktycznie, zorganizować szkołę dla 300 osób to niemałe wyzwanie! Mogę zapytać o miejscowość? – może przyda się rodakom, którzy nie słyszeli o jej istnieniu.
      Co do dzieci, to w klasie jest 17 osób na 1 Panią, ale to zależy od rocznika i chętnych, niestety nie wiem jaki jest limit na 1 klasę, bo na pewno jakiś istnieje. Co do obecności, to nie jest aż tak rygorystycznie, chociaż uważam, że jak zabierasz dziecko w połowie zajęć to powinnaś podać przyczynę, żeby nie wyglądało jak Twój kaprys, tylko naprawdę ważny powód. Inaczej, bez powodu też nie ma co zabierać dziecka, bo nauczysz je wagarowania w przyszłości ;) Tak to jest ok. Zawsze zgłaszam wcześniej Pani, że np. tego dnia przyjdziemy później, bo syn ma wizytę u lekarza, albo zabiorę Go wcześniej ze wzg. na szczepienia i nie ma najmniejszego problemu :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  184. Zdecydowanie angielski system nauczania jest dla mnie czynnikiem przemawiającym za powrotem do PL.

    Dzieci 4 letnie musza chodzić na ponad 6 godz. a nieobecność w szkole tak źle wpływa na statystyki szkoły, że jak nie póściłam zasmarkanego, przemęczonego dziecka przez dwa kolejne piątki to już mam wezwanie do dyrektorki na rozmowę. Dodtakowo prace domowe,

    Jak wygląda to w PL podstawówkach ? Tutaj 5-6 latki samodzielnie czytają książeczki do 10 stron. Liczą do 100, liczenie do 30 w tyl, na dwa, pięć i dziesięć, dodawanie i odejmowanie do 10, wprowadzenie w pieniądze i zegarek, znajomość alfabetu (w angielskim nazwa litery i jej dźwięk są inne), 5 słówek tygodniowo a co 2 tyg. do napisanie 5 zdań. Po prostu obłęd, moja córka nie jest na to wszystko gotowa ale nie mamy wyjścia i to mi bardzo nie leży. Czuję jak odbywa się to kosztem jej dzieciństwa, wyobraźni, zabawy i naszej relacji. Za trzy miesiące urodzę drugie dziecko a mając już doświadczenie z pierwszym planuje powrót do babci na trochę a potem coś własnego.

    Dziękuje za ten blog, jak się przekonałam jest naturalne mieć rozterki, natomiast wizja domu z ogrodem bez kredytu i utrzymanie za 4000zl jest dla mnie przekonująca. Dodatkowo pogoda, którą od dłuższego czasu porównuje i zdecydowanie PL ma większe ocieplenie klimatu.

    Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do dialogu szczególnie tych którzy swoją decyzje wcielili w życie.

    Odpowiedz
    • Cześć Ela, dziękuję za Twoją opinię. Mój syn ma 5.5 lat, chodzi do zerówki. Tylko o tym poziomie mogę się wypowiedzieć, otóż: dzieci uczą się przez zabawę, podręczniki wyglądają tak jak dobra wersja zgadywanek dla dzieci, czyli rysują po szlaczku, kolorują (usprawniają rączkę), wyszukują różnic w 2 obrazkach, opisują co widzą na obrazkach i które zachowanie/ sytuacja jest właściwa, nazywają emocje, rozwiązują zagadki, uczą się otaczającej nas rzeczywistości, jak pory roku, zwierzęta zapadające w sen zimowy, sezonowych warzyw i owoców i tym podobnych, poznają literki, ale nie mają obowiązku pisania (pani zaczyna pisanie z Nimi od nowego semestru, ale tylko po naszej zgodzie), liczą przedmioty, ale nie dodają (nie wiem czy zaczną od nowego roku, czy nie). Generalnie to wszystko jest na luzie. Chodzą do szkoły od 8 do 13:30, a jeśli dużo poświęcałaś dziecku czasu i rozmawiałaś z nim, to tak naprawdę dziecko ma świetny start. Obecnie mają zmienić ustawę i to 7 – miolatki mają iść do pierwszej klasy, więc mój syn będzie szedł jeszcze raz do zerówki od Września.
      P.S to my dziękujemy, że jesteście z nami :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  185. Witam Kaudie i reszte piszacych. Po przeczytaniu calego formu postanowilam dodac swoja opinie na temat powrotu do Polski.A wiec moja historia.
    W UK jestsmy z mezem ponad 14 lat , przyjechalismy na 6 miesiecy i tak sie przedluzylo.
    Ja tuz przed 35 rokiem zycia , maz przed 40 -ka .Do tego dochodzi 6 -latka i kot. Poki bylismy sami , jakos sie tutaj krecilo. Oboje pracowalismy , podrozowalismy , latalismy pasjami do Polski. Czas mijal calkiem fajnie . Jedyny minus to byla tesknota. Jak dla mnie zadziwiajace , bo myslalam ,ze po tylu latach powinna ona juz wyparowac. Ale ,nic z tego. Mam wrazenie ,ze im dluzej tutaj jestesmy tym bardziej ja chce do domu .
    Kiedy urodzila sie corcia , ja przeszlam na macierzynski ,i praktycznie spedzalam 2 miesiace w Polsce 2 miesiace w UK i tak przez 2.5 roku.Jak Mlodziez skonczyla 3 lata ja poszlam na studia i jestem teraz na ostatnim roku.
    W zwiazku z tym ,ze ja wciaz bardzo tesknie i Corcia rownie za dziadkami podjelismy decyzje , ze czas sprobowac.
    Po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy , wiem jedno ,ze ten kto nie mieszkal na dluzej zagranica , niegdy nie zrozumie naszych rozterek .
    Uk jest super krajem do mieszkania, i mozna naprawde sie tutaj ulozyc ,zadomowic i zyc sobie na fajnym poziomie . Jednak jednej rzeczy sie nie przeskoczy AKCENT- to zawsze bedzie zdradzac obcokrajowca .Ostatnio zapytalam meza , czy jes cos co go tutaj meczy . Tak jest pytania skad jestem . I to prawda , takich pytan padlo setki w naszym zyciu . I jest to denerwujace.
    Przeanaliowalismy nasza sytuacje , i doszlismy do wniosku , ze chyba damy rade . Jedynie z czym mam obawy to czy corcia da rade w polskiej szkole . Ale maz mnie pociesza, ze w nas sila i wszytko bedzie dobrze.
    Tak wiec w tym roku ruszamy z budowa domu , ja w przyszlym roku zaczynam szukac pracy jeszcze na kilka miesiecy w UK , a pozniej pakujemy walizki i kartony.
    I wracamy do Naszej Rodziny i przyjaciol , ktorzy od 14 lat niezmiennie pozostaja tacy sami.
    Pozdrawiam cieplutko wszystkich planujacych i trzymam kciuki :)

    Odpowiedz
    • Cześć Magdalena, dziękujemy za Twój post, bardzo mądre słowa… Jeśli chodzi o córkę, to nie martw się, na pewno da radę! Dzieci są jak gąbki, chłoną wszystko, są elastyczne, mała nie będzie miała problemu. Do tego zmieniają ustawę wczesnoszkolną i teraz 6-ciolatki idą do zerówki, a nie pierwszej klasy. Będzie miała dodatkowy czas na poznanie dzieci i schematu w PL. Dzieci dużo się bawią, więc na pewno będzie zadowolona. Do tego dziadkowie… Moi chłopcy nie wyobrażają sobie powrotu do UK. Dacie Waszej córce wspaniałe wspomnienia :) Wszystkiego dobrego dla Was!

      Odpowiedz
  186. Witam Klaudie, i resztę nawróconych patriotów! ;)

    Przede wszystkich, dzieki dla. Klaudii za jej otwartość! Gratulacje!

    Dla nas tez chyba nadszedł czas powrotu, mimo bardzo dobrej pracy, perspektyw, nie czujemy sie tutaj jak u siebie. Myślimy o założeniu rodziny, stad Polska coraz częściej pojawia sie w naszych rozmowach.

    Dajcie znac, jak Wy planujecie Wasze wyjazdy!

    SCISKAM i powodzenia dla Wszystkich!

    Odpowiedz
    • Dziękuję Maria :) Chyba u wielu ludzi nadchodzi taki czas, że zmieniają się priorytety i człowiek zaczyna kalkulować co tak naprawdę ma, a czego Mu brakuje :) Wszystkiego dobrego dla Was, cokolwiek postanowicie :)

      Odpowiedz
  187. Witam wszystkich!

    My tez powaznie sie zastanawiamy nad powrotem do Polski, mieszkamy z mezem w Irlandii od 10 lat i przyjscie na swiat synka wszystko zmienilo…teskni za babciami, my mamy tu dobre prace ale tak szczerze to zycie jest bardzo drogie jesli chce sie wynajmowac cos samemu….jako ze wyjechalismy bardzo mlodo i wtedy sie nie myslalo o przyszlosci oszczednosci mamy niewielkie. Mamy gdzie mieszkac na poczatku w duzym miescie ale nie wiem na jak dlugo, pewnego dnia trzeba bedzie przejsc na swoje. Nie mamy studiow ale za to bardzo dobre doswiadczenie. Jezyk wiadomo perfekt, ale takich ludzi juz teraz mnostwo. Bijemy sie z myslami…nie potrzebuje kokosow ale obawiam sie ze za najnizsza krajowa z malym dzieckiem bedzie ciezko sie samemu utrzymac. A tutaj zas nikogo nie mamy, nawet znajomych za bardzo, jakos to inna kultura i nie bardzo udalo nam sie glebsze wiezi nawiazac. Mamy kolo 30tki i trzeba by sie zdecydowac co dalej, tak wszedzie pisza ze w tej Polsce zle…zeby umialo sie przewidziec przyszlosc:)

    Odpowiedz
    • Cześć Sheeebax, nie patrz na opinie innych ludzi, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, często bardzo różnego od Twojego. Młodzi ludzie z perfect językiem są jak najbardziej pożądani w PL. Prześledź ogłoszenia o pracę aby zorientować się jakie macie szanse i za jakie wynagrodzenie. Jak wspomniałam w artykule nam się żyło dobrze za 4000 zł łącznego budżetu, fakt bez kredytu (wszystko wyliczone we wpisie), ale nawet z ratą 1000zł. byłoby to wykonalne (tylko wtedy bez odkładania czegokolwiek, ale wykonalne). Wpisz też w google: rodzina na swoim – to program dofinansowujący młode rodziny, bez swojego lokum. Napisz jeśli masz jakieś wątpliwości :) pozdrawiam

      Odpowiedz
  188. Cześć Klaudia! Bardzo dziękuję za ciekawy artykuł i świetną pod nim dyskusję :) My również zdecydowaliśmy się na powrót do PL po prawie 10-letnim pobycie w UK. Przeprowadzka już za 2 miesiące, więc właśnie jesteśmy na etapie przygotowań i załatwiania formalności – i tu pojawia się pytanie do Ciebie – czy razem z mężem staraliście się o zwrot podatku? Jeśli tak, to czy mogłabyś podzielić się z nami swoimi doświadczeniami/spostrzeżeniami? Z góry dziękuje i pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Cześć Aniu, gdzieś już wspominałam, że skorzystaliśmy z firmy EuroTax z siedzibą we Wrocławiu, ale nie musisz mieszkać w tym mieście. Po prostu przygotowujesz wszystkie wymagane papiery i w umówiony dzień przyjeżdża kurier, przy którym podpisujesz dokumenty i to wszystko, tylko czekasz ha ha. Zaznaczę, że okres oczekiwania to nawet 6 m-cy (standardowo, nie tylko w tej firmie) a opłata to 10% od zwróconej kwoty. Firma o tyle solidna, że jak przyszła odmowa mojego zwrotu, to sami bez pytania złożyli w moim imieniu odwołanie od decyzji, pieniądze wpłacone na konto bez problemu, komunikacja super i nie trzeba głowić się samemu czy wszystko dobrze wypełnione/ wysłane :) Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  189. Czesc Klaudia. Przeczytalam sobie opis Twojego powrotu i jestem mile zaskoczona, ze tez tak jak ja, jestes z Wloclawka. Ciesze sie, ze uklada sie Wam we Wloclawku po powrocie z UK. My nadal jestesmy w UK, ale zaczynamy planowac, powoli w szczegolach, jak zorganizowac powrot do Polski. Dwa lata temu urodzilo sie nam dziecko i chcielibysmy, zeby wychowywalo sie w Polsce – to jest nasza glowna motywacja do powrotu. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Hej Edyta, ale ten świat mały :) U nas również dzieci były dużą motywacją, tutaj są bardzo szczęśliwi, my z resztą też :) A myślicie o włocławku, czy innym mieście? Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Wloclawek to zdecydowanie swietne miejsce do wychowywania dzieci. Byloby milo wrocic do rodzinnych stron, ale postanowilismy, ze pojdziemy na kompromis. Moj maz jest z polnocy Polski, wiec zeby bylo sprawiedliwie dla obu stron, to myslimy o miescie gdzies w polowie drogi, tak zeby byla rowna odleglosc pomiedzy naszymi rodzinnymi miastami.
        Pozdrowienia :)

        Odpowiedz
        • Też myśleliśmy o północy lub południu (Kraków), ale chyba jednak rodzina we Włocławku + posiadana przez nas działka na obrzeżach miasta, na której mieliśmy budować, przeważyły :) Wszystkiego dobrego :)

          Odpowiedz
  190. Witam Klaudio. Bardzo sie ciesze ze sa jeszcze na swiecie ludzie tacy jak Ty. Przede wszystkim fajnie, ze moglas podzielic sie swoja historia z innymi np: ze mna z osoba ktora juz ponad 7 lat jest w UK i tak samo jak Ty mysle o powrocie do Polski, jedyne co mnie tutaj trzyma na ta chwile to studia (jestem na drugim roku studiow). Daje sobie jeszcze trzy lata bycia tutaj i niewazne co, niewazne jak ale Polska to moj kraj i chce tam zyc, pracowac i cieszyc sie chwilami. Na pewno po tak dlugim czasie bedzie ciezko ale gdy juz tylko uzbieram na mieszkanie to na pewno wracam. Podziwiam Ciebie za odwage, wiem ze ludzie w Polsce narzekaja i wcale tym nie motywuja do powrotow ale ja tez nie musze miec wszystkiego wystarczyloby mi na normalne zycie, niedrogie auto i na rachunki a reszta przyjdzie sama z czasem. Emigracja nauczyla mnie wiele, na pewno tego ze pieniadze to nie wszystko. Zycie daje nam wiele mozliwosci, wiele szans, niektorzy nie wykorzystuja ich, ale czas nie bedzie na nas czekal. Trzeba dzialac, ja tez mam obawy ze co jesli wroce a bede miala jakiegos pecha i nic nie bedzie sie udawalo ale mysle ze z tym doswiadczeniem co juz posiadam i z ta wiedza ktora zdobylam na emigracji wcale nie bedzie zle.
    Pozdrowienia

    Odpowiedz
    • Cześć Madzia, dziękuję za miłe słowa, słuchaj ostatnio znalazłam bardzo fajny cytat, który świetnie odnosi się do tego co napisałaś: „Nie zrealizować swoich marzeń ze strachu przed porażką, to jak popełnić samobójstwo ze strachu przed śmiercią”. Prawda, że trafione w punkt? Ja właśnie w ten sposób myślałam :) Nie patrz na innych ludzi, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, który bardzo może się różnić od Twojego. Trzeba przekonać się na własnej skórze :) Ludzie w dzisiejszych czasach mają wiele roszczeń, często nierealnych do spełnienia, dlatego nigdy nie będą szczęśliwi, nie potrafią docenić tego co mają dopóki tego nie stracą…Ale każdy jest kowalem swego losu, dlatego trzeba brać życie za łeb i nie dawać się i tego właśnie Ci życzę :) Wszystkiego dobrego, pozdrawiam

      Odpowiedz
  191. Dodam jeszcze ,że to żeby człowiek mógł teraz już wrócić do siebie, trzeba było naprawdę dużego poświęcenia (ciężka praca,nie ciekawe warunki mieszkaniowe często nawet na „kupie” z innymi ludzmi i nie szastanie pięniedzmi na prawo i lewo ).Ale po 10 latach mogę stwierdzić,że całe to poświęcenie wyszło nam na dużą korzyść.Pamiętam słowa mojej cioci, która często mówiła,że ta ciężka praca „wam kiedyś wyjdzie” na końcu języka już miałam jej odpowiedzieć „no wyjdzie wyjdzie na DOBRE” i tak też się stało :)

    Odpowiedz
    • No właśnie, ciocia miała rację. Miło się czyta takie pozytywne historie i „normalne” podejście. U nas było bardzo podobnie: zero życia towarzyskiego, najtańsze mieszkania, zero wczasów w tropikach, jeśli kolacja to w tańszej, aczkolwiek dobrej knajpie itd. ale to się wróciło. Oby tylko gorzej nie było :) Wszystkiego dobrego!!!

      Odpowiedz
  192. „dlatego życzę Ci ich całe mnóstwo, pytanie tylko ile kg szczęścia za nie kupisz?…” -piękie to napisałaś :) Zgadzam się z Tobą w 100 %. Wydaje mi się,że nie ma sensu co niektórym tłumaczyć pewnych rzeczy.Jest mnóstwo ludzi którzy chcieliby wrócić, ale wydawali wszystko na bieżąco, są i tacy ludzie jak Wy którzy zbierali i dlatego wrócili bo mieli do czego :) to kwestia charakteru po prostu.Są i tacy ludzie którzy zawsze coś znajdą, skupiają się tylko na negatywnych stronach Polski, bo tak im lepiej :) Ja też podchodzę do wielu rzeczy tak jak Ty, ciężką pracą osiąga się sukces, i dla chcącego nic trudnego. Ale nie każdy taki jest…. znam dużo Polaków którzy są w Anglii od 10 lat i nie mają nic oszczędności. Taką drogę sobie wybrali taką muszą drogą już iść, bo w Polsce z takim podejściem do życia na pewno sobie nie poradzą. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  193. Ja wam wytłumaczę na jabłuszkach dlaczego pożałujecie jeszcze tego powrotu do Polski. Nowy samochód kosztuje powiedzmy 15 tyś euro. Na zachodzie zarabia się 1600 euro a w Polsce 600euro. Nie ma dotowanych samochodów po 5tys idących na eksport do Polski. 4000zł teraz w Polsce to jest nic. Jakaś awaria w nowszym samochodzie i bedzie panika. Wpadniecie w obsesje oszczędzania, z kości na ości. Dzieci też wam odpowiednio podziękują jak dorosną żeście je wywieźli z kraju z pracą do kraju bez pracy. Nie bedziecie mieli żadnych oszczedności na czarną godzinę bo nie bedzie z czego oszczedzac. Dostaniecie prace za 2500zł do grobowej deski i podwyzki po 20zł.

    Odpowiedz
    • Ja juz teraz dostaje oferty pracy po 6 tys netto + premie + ubezpieczenie prywatne i podwyzki co rok na umowie o prace, Za rok dostane jeszcze wiecej jak wroce do Polski, wiec jak najbardzije mam po co wracac.

      Odpowiedz
    • Cześć muniek, to ja Ci proponuję jeszcze raz przeczytać artykuł, ponieważ chyba gdzieś Ci umknęła kwestia odkładania pieniędzy przy budżecie 4000zł, pomijając fakt, że od tego miesiąca zwiększy się on do 6000zł…(wszystko jest w artykule)
      Co do dzieci, to na razie bardzo cieszą się dziadkami i za Chiny nie chcą wracać do UK, myślę, że kiedyś podziękują za wszystkie chwile i przede wszystkim szansę na spędzenie tego czasu z Nimi. Oboje mają obywatelstwo brytyjskie, jak i polskie, mogą jechać gdzie tylko Im się spodoba. My się kierowaliśmy własnymi wartościami, dla Ciebie to pieniądze mogą być najważniejsze i dlatego życzę Ci ich całe mnóstwo, pytanie tylko ile kg szczęścia za nie kupisz?…

      Odpowiedz
  194. Dodam jeszcze że dla mnie codziennie ogromnym zaskoczeniem jest paragon w sklepie spożywczym – zwykły osiedlowy market. Duża paczka skrzydełek, worek fasolki i inne warzywa na zupę, dwie puszki dla kota, coś słodkiego, śmietana, zupka w proszu do smaku – 17 zł. To nawet nie jest 5 euro. Kup w Irlandii obiadek za piątkę. Wydatki na jedzenie drastycznie nam spadły. Drogi natomiast jest gaz, droższy chyba niż w IE bo ok 450 zł miesięcznie.

    Odpowiedz
    • Cześć Tesla, dziękuję za ten komentarz. Zauważyłam po napisaniu tego artykułu, że sporo ludzi nie wierzy w to, że można naprawdę dobrze i normalnie zjeść za 1400 zł/ m-c. Ja, podobnie jak Ty, ze skrzydełek robię zupę, np. jarzynową, a same skrzydełka obsmażam, na drugie danie, dodając na koniec sos np. musztardowo – miodowy, surówka, ziemniaki/ frytki i naprawdę za parę złotych można fajnie zjeść. Co do owoców czy deserów – ktoś mnie o to zapytał – to przeplatam droższe produkty z tańszymi, np. maliny (6zł pudełeczko) z jabłkami/bananami za niecały 1 zł. i nie ma w tym nic złego, tak długo jak dieta jest zróżnicowana (różne owoce zawierają różne składniki i witaminy). Niestety o gazie nie mam zdania, bo …nie mam gazu. Swego czasu miałam butlę i ta za 50 zł. starczała mi na 5-7 tyg. Gmina zaproponowała nam podłączenie, ale większość się nie zgodziła, bo nie dość, że jednorazowa opłata za przyłączenie, to jeszcze teraz do zużytego gazu trzeba dopłacać…abonament! Ale nie wiem, czy to tak wszędzie teraz jest, czy tylko w naszej gminie?

      Odpowiedz
      • Hej, ja teraz będę wracać do Polski po 4 latach w UK. Szukam wszędzie informacji jakie, jak i gdzie sprawy pozałatwiać i większość jest ok, ale ta sprawa z zasiłkiem dla bezrobotnych…trzeba tutaj w UK nie pracować co najmniej miesiąc przed wyjazdem, żeby go dostać? I jeśli sama się zwolnię z pracy to też mi przysługuje? Jeśli wiesz jak powinno to wszystko wyglądać, opisz mi to, proszę.
        I serdecznie Was podziwiam, mam nadzieję, że mnie też się uda. Ale co będzie to będzie, tam przynajmniej rodzina blisko :-)

        Odpowiedz
        • Cześć Natalia, aby otrzymać Jobseekers Allowance przy DOBROWOLNEJ rezygnacji z pracy, musisz mieć dobre uzasadnienie (co innego jeśli Cię zwolnią, wtedy to nie był Twój wybór i urzędnik się nie czepia). Nie wiem jak długo czeka się na decyzję, ale po przyznaniu zasiłku musisz zjawić się w Job Centre po 2 tygodniach celem odhaczenia się i ponownie po 2 tygodniach odhaczyć się i dopiero wtedy możesz przetransferować zasiłek do Polski. Ja nie chciałam marnować kolejnego miesiąca (co teraz wydaje mi się głupie biorąc pod uwagę, że w UK byłam 10 lat!) i dlatego spróbowałam w Polsce z marnym rezultatem. A o zasiłek możesz się starać zaraz po zwolnieniu się.
          Co do powrotu, to postaraj się zahaczyć w jakiejkolwiek pracy i w między czasie szukać czegoś lepszego, aby nie trwonić oszczędności. Dodatkowo nowa praca może otworzyć Ci nowe drzwi, poznasz nowych ludzi. Życzę Ci wszystkiego dobrego!

          Odpowiedz
  195. Ja o powrocie myślałam tylko przez pierwszy rok. Potem zaklinałam się że nigdy nie wrócę do Polski.

    Wróciłam prawie rok temu, po 11 latach za granicą w tym po 10 w Irlandii. Nie żałuję.
    Polska jest ultra tania gdy nie zarabia się w złotówkach. Jestem w branży online od wielu lat i na tradycyjny etat mnie nie ciągnie. Zaczyna natomiast ciągnąć do rajskich destynacji każdego internetowca czyli do Azji ale to temat na później. Teraz córka ma w Polsce szkołę a my po drodze chcemy zahaczyć jeszcze o Hiszpanię zanim opuścimy kontynent.

    Zapraszam do mnie na bloga: noicoteraz.pl/ile-kosztuje-zycie-w-polsce/

    Odpowiedz
    • Cześć Tesla, dziękujemy za Twój komentarz, na pewno odwiedzimy bloga :) Twoja historia jest dowodem żeby nigdy nie mówić nigdy :) My aż tak daleko, jak Azja, nie wybiegamy. Bardzo lubimy z mężem historię oraz budynki z nią związane, jak np. zamki i mamy zaplanowane zwiedzanie różnych zakątków Polski w każde wakacje, tak żeby dzieci coś z tego też miały, ale kto wie…Może za naście lat Azja też nam się zamarzy, zwłaszcza, że jesteśmy miłośnikami Sushi ha ha, pozdrawiam

      Odpowiedz
  196. Witaj Klaudia! :)

    Uwazam, ze sa dwa typy ludzi- Ci dla ktorych rodzina jest wazniejsza niz wartosc pieniadza oraz druga grupa ktorzy uwazaja ze emigracja jest czyms najwspanialszym co moglo im sie w zyciu przytrafic.

    Ja z mezem i nasza 3 letnia corka jestesmy w Uk 2 lata, dokladnie za 2 msc beda 2. Nie ma dnia zebysmy nie mysleli o Polsce…co jak widze jest dla niektorych nie do pomyslenia. Jezdzimy do Pl dwa razy w roku, nasza corka przez kilka miesiecy zyje tymi wyjazdami- ze sie spotka z babcia, dziadziem, ze pojdzie z nimi tu i tam. Nie jestem pewna czy mam prawo zabierac jej kontakt z najblizszymi.

    Oboje jestesmy po studiach, oboje mielismy dobre prace i robilismy to co kochalismy i nagle stwierdzilismy ze wyjedziemy do Uk na jakis czas.
    Ja nie widze ani jednej rzeczy w ktorej Uk jest lepsze od Polski bo jak to moj malzonek mowi, tutaj nie do konca moze sie spodobac ludziom ktorzy w Pl nie mieli zle.

    Prawda jest, ze czlowiek docenia to co ma dopiero jak to straci.
    Uwazam, ze pieniadze jakie sie tu zarabia nie sa warte tego wszystkiego!

    Ps. Wracamy za rok! :)

    Odpowiedz
    • Kocham Cię Kar! :D Masz rację. Priorytety zmieniają się po urodzeniu dziecka. Ja chciałam żeby nasze dzieci miały tak wspaniałe dzieciństwo i wspomnienia, jakie mamy my z mężem o naszych dziadkach. Nam przy tym też jest lżej i mamy więcej czasu dla siebie, a żyjemy tak naprawdę na takim samym poziomie jak w UK. Fajnie, że wracacie. Wszystkiego dobrego!!! Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Popelnilismy chyba podobny błąd. Tez nam w Polsce źle nie było, mieliśmy nawet niezle prace, dzieci chodziły do fajnego żłobka i przedszkola. Zachcialo nam się jednak przygód i wyjechalismy. I póki co nic nie podoba mi się bardziej, niż w PL. Tez chce wracać ale na razie nie ma sensu. Dużo kasy wydalismy na sama przeprowadzkę i start w innym kraju, teraz wypadaloby to odrobić. Wrocimy do Polski na pewno, kwestia tylko kiedy.

      Odpowiedz
      • Cześć Whitney, najważniejsze, że sobie radzicie i wkrótce odbudujecie to co się zepsuło. Głowa do góry, jeszcze trochę :) Wszystkiego dobrego, pozdrawiam

        Odpowiedz
  197. Super, że podzieliłaś się własnymi doświadczeniami w Polsce oraz przedstawiłaś wysokości rachunków. Życie w Polsce kosztuje jak i w Anglii. Wszystko zależy ile wydajemy oraz na jakiej stopie żyjemy odnosi się to do Polski oraz Anglii ale najważniejsze to ile zarabiamy. Prawda jest taka że minimalna w Polsce i w Anglii to jałmużna. Życie jest na bardzo niskim poziomie w obu krajach. Dlatego tak ważne jest doszkalanie się (w obu krajach) oraz zdobywanie nowych doświadczeń aby móc uzyskać wyższe wynagrodzenie za pracę.
    Powodzenia w Polsce. Łatwo jest przyjechać do Anglii ale o wiele trudniej wrócić do Polski po wielu latach mieszkania w UK.

    Odpowiedz
    • Dziękuję moneygrabbing, w 100% racja. Zauważyłam po tym wpisie, że wielu ludzi zapomina, że minimum w UK jest naprawdę marne (podobnie jak W PL) i niesłusznie przeliczają je na złotówki. Ktoś zadał mi pyt.: Twój mąż zarabiał 18000 zł/m-c w UK i wrócił dla 4000? Problem w tym, że wydawał funty, a nie złotówki mieszkając w UK…Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Dokladnie. Moj maz zarabia 65000 f rocznie + bonus i tez wracamy :) Mysle, ze nikt ze znajomych i polowa rodziny nas nie zrozumie ale nie wszystko da sie przeliczyc na pieniadze. Pozdrawiam

        Odpowiedz
      • Autorko!!!ogarni się z tymi bzdurami!!!twoj mąż zarabiał 4000tys.funtow,ty następne tyle i ledwo starczyło wam na czynsz?!!!!!w UK wydajesz funty a w Polsce zł,tylko nie zapomnij ze,nawe jeżeli w UK ceny sa1.5 razy wyższe .to zarabialiscie 8 razy wiecej!!!i nie stać was było na czynsz!!!!!to kolejny dowód ze jesteś trolem,co wy robiliśmy ze mieliście 2000funtow na tydzień oboje zmezem?!!!ludzie mieszkający w UK,ile procent z was chociaż zbliżyło się do tej sumy?!z całym szacunkiem ale za wy mieliście 8000funtow i ciężko było z opłatami w Uk,a w PŁ zarabiacie 4000ZLOTYCH i żyjecie na dobrym poziomie z czego prawie połowę możecie odlozyc!!!!!!przestań kłamać bo twoje wpisy dla wielu lat ci uwierzą mogą mieć katastrofalne skutki!!!!!!!

        Odpowiedz
  198. Witaj Klaudia,
    Po pierwsze gratulacje dla Was obojga za odwage podejmowania decyzji zgodnie z wlasnym przekonaniem i realizacje swoich zamierzen na Wyspach i w kraju!
    My mamy podobna historie bowiem wrocilismy do UK z Antypodow. Reakcje i komentarze z jakimi sie spotykamy sa co najmniej „ciekawe”. Niby jak mozna wyjechac z taaakiego raju z palmami. Jak to wszystko obserwuje to mam wrazenie, ze jak ktos sam nidgy nie wyjechal czy docelowo czy chocby na pare lat pomieszkac w innym kraju to marna szansa, ze Cie zrozumie bez wgledu na ilosc linkow, paragonow czy dostepnosc profilu na FB. Jest jakas mentalna przepasc pomiedzy tymi co nigdy nie wyjechali i tymi co pomieszkali tu i owdzie. Niczyja to wina, po prostu ciezko jest zrozumiec to czego sie samemu nie przezylo. Sa rzeczy, ktore sie zauwaza czy docenia dopiero jak sie wyjedzie. Ale zeby to zobaczyc to trzeba sie najpierw znalesc po drugiej stronie. Co wiecej jak widac np. po nas jest to zjawisko bardziej uniwersalne i nie dotyczy wylacznie Polakow. Anglicy rowniez traktuja reemigrantow z duza doza podejzliwosci. Ciekawe, ze tego typu mentalna „przepasc” opisal Ray Bradbury w „Kronikach Marsjanskich” napisanych 1950 roku! Chyba nie mamy do czynienia z niczym nowym : )
    W kazdym razie dzieki za uczciwy opis z detalami swojej sytuacji i miejmy nadzieje, ze bedzie on komus pomocny bo jak widac temat jest aktualny i wzbudza ogromne emocje.
    Pozdrawiam i zycze duzo powodzenia : )

    Odpowiedz
    • Dziękuję Anne, zgadzam się w 100%, dlatego też napisałam, że cokolwiek nie napiszę to i tak nie uszczęśliwi wszystkich, zawsze znajdzie ktoś jakieś „ale”, tylko nie należy „alować”, a działać ;) Jak Wam się w Polsce układa? Pozdrawiam

      Odpowiedz
  199. Podziwiam i gratuluje decyzji. Ja w Dk jestem od 4 lat. Wcześniej byłam sama przez 1,5 roku zarobiłam i kupiłam mieszkanko w Pl. Wyjechaliśmy ponownie, ponieważ mój mąż nie miał pracy.Moje dzieci od samego początku podkreślają zresztą jak ja, że wracamy do Pl. Każdy ma jakieś plany, które realizujemy a po zakończeniu ich wracamy do PL, tam są moi bliscy , przyjaciele i tylko tam czuję się u siebie :) pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Cześć Ewka, dokładnie, każdy ma własną definicję szczęścia :) Bardzo fajnie, że realizujecie swoje cele, o to właśnie chodzi! Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam ;)

      Odpowiedz
  200. No ok wrocilas masz dom, prace, rodzine niby wszystko fajnie ale….

    Mnie do powrotu skutecznie zniechecaja nastepujace czynniki:

    1) wrecz SSmanskie podejscie urzednika do wlasciciela malej firmy (nie che umowy chce miec wlasna dzialalnosc)
    2) maly rynek potencjalnych klientow (niska zamoznosc przecietnego czlowieka)
    3) obstawienie praktycznie wszystkich publicznych robot kolesiami i rodzina lub zadanie lapowek za kontrakt
    4) masakryczny dostep do publicznej sluzby zdrowia
    5) zasciankowa mentalnosc gdzie brak jest miejsca na swobodne zycie bez przejmowania sie tym ze ktos wtyka nos w twoje sprawy i jeszcze pozwala sobie je komentowac
    6) hipokryzja kosciola
    7) znacznie zawyzone ceny produktow i uslug np bankowych, energii i w zasadzie kazdych innych
    8) jawne oszukiwanie i brak ochrony konsumenta – znajdz mi kilkuletnie sprowadzone auto jakie nie ma „korekty” licznika – qurwa to powinno byc karalne np – wykryta „korekta” auto idzie na zlom – kilka kotroli po komisach rozwiazalo by problem szybciutko
    9) POlitycy obojetnie z jakiej partii wszyscy takie same WUJE – dlaczego nagrywajacy maja problemy a nagrani nadal sa na stolkach? Dlaczego ci co latali za granice wlasnym samochodem nadal kantuja na koszt podatnika?

    To sa rzeczy jakie mi najbardziej przeszkadzaja ale one sie szybkonie zmienia a piekne gory, zielone laki i ciepelko jest w tylu miejscach ze na wakacje moge sobie pojechac gdzies indziej bo jak sama zauwazylas w UK/Irlandii calkiem fajnie sie zarabia :)

    Odpowiedz
    • Cześć Emi, popieram w 100%. Sytuacja w PL nie jest kolorowa, ale ja staram się na niej nie koncentrować, nie brać do siebie wszystkiego dosadnie, bo jak sama napisałaś tylko nerwy mogą Cię pojąć, a sytuacja i tak się nie zmieni, szkoda zdrowia. Ja staram się łapać te dobre chwile i nie oglądać na boki, nie porównywać do kogoś. Z drugiej strony, jak mówi mój sąsiad, przepisy da się obejść, a Polska jest krajem, w którym wszystko „idzie załatwić”…Pozdrawiam ;)

      Odpowiedz
      • UK rowniez jest krajem gdzie wszystko da sie zalatwic, roznica jest taka ze w UK da sie to zalatwic normalna droga a w Polsce trzeba kombinowac i sie denerwowac i nie zawsze sie da!

        PRZYKLADY – kilka firm jakie splajtowaly przez BEZPRAWNE decyzje urzednikow – wlasciciel z nerwow jest wrakiem czlowieka, pracownicy zostali bez pracy, firma nie istnieje a pAN uRZEDNISZKODNIK nadal siedzi na swoim stoleczku i za pieniadze podatnika wydaje decyzje jakie mu sie ubzduraja BO JEST BEZKARNY!

        Dlaczego uRZYSZKODNIK nie placi za swoja niekompetencje z wlasnej kieszeni???

        Nawet jak jest jakies odszkodowanie to jest ono placone z publicznych pieniedzy tzn z haraczu od innych podatnikow – TO JEST DEBILIZM!

        Ja dziekuje za zycie w takim syfie w ciaglej niepewnosci wole spokojnie i z daleka przeczekac choc mysle ze sie nie doczekam :P

        Odpowiedz
        • Zgadza się Emi, przez „da się załatwić” chodzi o zapłacenie właściwej osobie…Do tego wspomnijmy, że w razie degradacji takiego urzędnika, dostanie on wielką odprawę, również z pieniędzy podatników. Ja staram się, jak już wcześniej wspomniałam, nie brać tego do siebie i nie przejmować się tym – co nie znaczy, że się z tym zgadzam – bo to i tak niczego nie zmieni, szkoda zdrowia i psucia sobie dnia :) Myślę też, że raczej to się nie zmieni, bo jak sami zainteresowani tego nie zmienią, to my też :/ Pozdrawiam

          Odpowiedz
  201. PROPAGANDA.

    Jeśli chodzi o utrzymanie się za 4000 (2 dorosłych i dziecko) to jest to możliwe nie mając hipoteki, ale nie ma to NIC wspólnego z życiem na choćby godnym poziomie + brak perspektyw i ryzyko utraty pracy. Życie od wypłaty do wypłaty nie każdemu się podoba.

    W PL jest problem z pracą lepiej płatną. A Twoje obliczenia sprawdzają się tylko na papierze :)
    Jest wiele dodatkowych wydatków.

    Ktoś z UK przyjedzie i się zdziwi że o prace trudno, że niskie zarobki.

    Odpowiedz
    • Za 4000 na rękę żyje wiele rodzin w PL i wystarczy się ich spytać o standard łatwość ich życia i zaręczam ze potrafią lepiej optymalizować swój domowy budżet.

      Odpowiedz
    • Cześć Edek, dzięki za opinię. Tak, zgadza się, dlatego napisałam w artykule o ruchomym 1700 zł., ruchomym, bo raz jest, a raz może go nie być (np. odpukać, w przypadku choroby, czy opłacie ubezpieczenia na 2 samochody, wyprawka do szkoły itd.). Nam się udaje żyć na godnym poziomie, ale to chyba zależy jak kto „tańczy”, bo jak na bogato, to faktycznie nawet 10000 może być mało. Co do liczb, to podałam NASZ przykład, podstawowe opłaty, a reszta należy do czytelnika żeby dodać lub odjąć ewentualne koszty, np. ratę kredytu, alimenty, czynsz, a odjąć np. opał lub paliwo, bo nie ma samochodu. To jest taka baza, dla Was do kalkulacji, czy warto wracać, czy może np. jeszcze zdobyć doświadczenie, zrobić kursy itd. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  202. Witam mam 23 lata mieszkam w UK od roku i mi się nie układa…. chcę wrócić do PL,ale boję się,że rodzina i znajomi potraktuja mój powrót jak porażkę…

    Odpowiedz
    • Cześć Darek, przykro mi to słyszeć. Pamiętaj, że najważniejszym to próbować. Tylko ten kto walczy może coś osiągnąć. Napisz coś więcej o swojej sytuacji, czy nie układa Ci się w pracy i dlaczego wg Ciebie tak się dzieję, czy chodzi o życie osobiste? Może ktoś coś doradzi sensownego?

      Odpowiedz
    • Hej Darek, myślę, że nie powinieneś się tak bardzo przejmować zdaniem rodziny czy, tym bardziej, znajomych. Może w ogóle tak nie jest, często wydaje nam się, że inne osoby interesują się naszą sytuacją a tak naprawdę większość osób interesuje się sobą :) Jeżeli Ci się nie układa w UK i nie ma 'lepszych widoków na przyszłość’ to chyba nie warto tu tkwić.

      Odpowiedz
      • Dokładnie jak Paweł napisał. Mamy jedno życie Darku. Rodzina na pewno bedzie się bardziej cieszyć z Twojej obecności niżeli wpisywać Cię na straty. Nie powątpiewaj w swoje możliwości:)

        Odpowiedz
    • porażka to będzie jak trafisz do pracy za 1800zł do u. śmierci. Ty bedziesz uważał że to mało szef że to bajońska suma. Zadne zdobyte doświadczenia ci nie pomoga bo tu potrzebuje sie kołków którzy tkwią w miejscu a nie są rewolucyjnie nastawieni i zburza porzadek szefa.

      Odpowiedz
  203. Fajnie, fajnie. A nie denerwuje was to, że płacicie na ZUS, z którego nic nie dostaniecie w przyszłości i na „darmową” służbę zdrowia, z której nie da się skorzystać?

    Odpowiedz
    • Nie. Na razie są to przypuszczenia, a my staramy się nie przejmować domysłami, bo byśmy osiwieli. Po co na siłę szukać problemów, zdrowia szkoda :) Nie podoba mi się opłata 1000 zł, przy prowadzeniu działalności, ale nie jestem w takiej sytuacji, więc to przełykam i idę dalej swoim torem, ciesząc się tym co mam i licząc, że kiedyś to zmienią. Co do służby zdrowia, to pisałam, znowu na SWOIM przykładzie, że przy podejrzeniu, w Październiku zeszłego roku, czerniaka mięska łzowego, na operację na NFZ we Włocławku, czekałam…tydzień. Zabieg wykonany bardzo profesjonalnie, prawie nie ma śladu, a ja żyję i mam się dobrze :) Starszy syn też jest leczony u endokrynologa i pulmonologa na kasę i na razie jest ok. Niestety nic więcej nie mogę napisać, bo tylko takie miałam przypadki. Mam nadzieję, że tak zostanie :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  204. Mieszkalem 6 lat w Uk i nie podobalo mi sie szaro brudno zatloczono .Przyjechalem na rok do Pl i co krak krory ma w dlupie swojich podatnikow same afery i zlodziejstwo dotego w majestacie prawa o emeryturach nie wspomne po drugie dzis slowo patryjotyzm nie istnieje jestem dumny z histori pl a nie z tego ze nin jestem .Od 3 lat mieszkam w De klimat i architektura jak w mojim Poznaniu znajomi i rodzina czesto mnie odwiedzaj bo to tylko 260km teraz czuje sie o niebo lepiej niz w uk kazdy moze znalesc cos dla siebie tu jest socjal wysoki i beda mnie leczyc po 60 a nie jak w pl w uk mialem wiecej kasy 2000f mieszecznie tu 1600e ale zostaje tu bo w pl niema przyszlosci niestety a bedzie jeszcze tylko gorzej podziwiam tych ludzi co zostali i walcza z zyciem i biurokracja ja poprostu chce miec swiety spokuj

    Odpowiedz
  205. Wszystko ładnie pięknie … Ale przez 10 lat zarobiliście na dom. Trzeba było w PL brać kredyt budować i spłacać to byś zobaczyła jak to jest. Aaaa a kto by dał kredyt bez dobrych zarobków.

    Odpowiedz
    • Cześć, na pewno musiałabym zrobić tak jak napisałeś/aś chcąc mieszkać na swoim, ale życie potoczyło się inaczej. Mówisz o 10 latach gonitwy, ten dom nie spadł nam z nieba…Oboje pracowaliśmy po 70 godz. tygodniowo, nie mieliśmy życia towarzyskiego, z dala od rodziny, niektórzy członkowie umarli w tym czasie i już ich nigdy nie zobaczymy, młode lata przeleciały nam między palcami, Ja kolejne 5 wychowywałam dzieci + pracowałam 3 shifty w tyg. w dni wolne męża- żeby zarobić na czynsz, mąż nadal po 70 godz. w tyg. nie widząc ani mnie, ani dzieci, nie mając życia praktycznie…Nie było lekko, podobnie byłoby w PL. Mamy to co mamy, dzięki nam samych, dzięki decyzjom jakie podjęliśmy, nikt nam tego nie dał żeby teraz mieć do nas jakieś pretensje…Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

      Odpowiedz
      • Pani Klaudio niestety jest Pani w bledzie. W Polsce nie wygladalo by tak samo. Róznica byla by taka, ze Pani by nie pracowala tych 3 sziftow bo zwyczajnie nie bylo by pracy lub wynagrodzenie za nia by bylo smieszne i nie bylo by warto. Pani maz natoniast prawdopodobnie w Polsce pracowal by rowniez po 70 godzin tygodniowo co wystarczylo by wam na zwyczajna wegetacje w pieknym kraju nad Wisla.
        Zgadzam sie z Pania, ze to bylo 10 lat gonitwy i ten dom nie spadl z nieba. Ale w Polsce miala by Pani 10 lat wegetacji a zycia towarzyskiego tez by pani nie miala bo raczej nie bylo by na nie ani czasu ani pieniedzy.

        Pozdrawiam i zycze powodzenia ( przepr. za brak polskich znakow)

        Odpowiedz
  206. Witam .
    Powrót do Polski to trudny temat i myślę że każdy powinien sobie sam odpowiedzieć na to pytanie wracać czy nie ? Fajnie ze autorka przedstawiła tutaj swój pogląd i nie wnikam czy ktoś ją sponsoruje za to . Z mojej perspektywy powrót do PL jest jeszcze w dalszym ciągu tematem odległym . Pochodzę z miasta ok. 50.000 ludności na wschodzie polski i w tych rejonach jest kiszka z pracą ( mam na myśli legalną pracę ) . Mówię tutaj również o ludziach wykształconych którzy jak nie mają wujka w radzie miasta lub jakiegoś lekarza znajomego to naprawdę jest ciężko z pracą . Oczywiście można iść na linię produkcyjną za minimalne wynagrodzenie , ale czy Warto było się kształcić ? Miałem swój biznes który jako tako się kręcił , ale postanowiłem przyjechać do UK zarobić na nowe auto i zobaczyć jak to jest w UK . Dzisiaj mamy już rok 2015 a ja ciągle w UK . Przez te lata trochę się zmieniło i postanowiłem pozostać jeszcze jakiś czas. Nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć kiedy dokładnie będę wracał , ale myślę o tym . Również trzeba pamiętać , ze z każdym rokiem jesteśmy starsi a młode pokolenie w PL jest jeszcze bardziej wykształcone i wypychają starszych . Niestety taka kolej żeczy . … Dodam ze ja podniosłem swoje kwalifikacje zawodowe w UK . Z mego punktu widzenia w UK można dużo osiągnąć , ale trzeba być cierpliwym , konsekwentnym i właśnie dla tego mamy plany długoterminowe na pozostanie w UK . To tu zacząłem odkładać na swoją emeryturę , to tutaj kupiłem już 2 mieszania ( jedno jest wynajęte ) , to tutaj znalazłem pracę bez ” znajomości ” , to tutaj będę podnosił moje kwalifikacje w przyszłości . Niestety podobnych planów nie był bym w stanie zrealizować w PL ( uroki małych miasteczek ) . Zona na początku ( pierwsze 3-4 lata ) bardzo chciał wracać do PL ( duża rodzina i jakoś tam będzie ) , ale jednak postanowiła zostać w UK . Pracujemy we dwoje w wychowujemy naszą pociechę sami . Muszę tutaj również dodać ze były i trudne momenty w życiu , ale to już jest za nami .

    Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów .

    Odpowiedz
    • Cześć szymi, dziękuję za opinię. Tak dokładnie jak napisałeś, podałam liczby, żeby ludzie mieli wyobrażenie ile kosztuje życie i jakie pieniądze trzeba mniej więcej uszykować, żeby sobie na powrót pozwolić, resztę pozostawiam czytelnikom. Gdybym miała problemy w PL to też bym o nich napisała, żeby dać przykład innym. Wszystkiego dobrego dla Was, pozdrawiam

      Odpowiedz
  207. Niby autorko wpisu. Po co tak skrupulatnie planujesz każda złotówkę skoro w Polsce jest tak super? Gdzie ta wolność i niezależność? Zobaczymy więc jak potoczy się twoja kariera jak dzieci podrosna. Na pewno tak spektakularne że będziesz spała na pieniądzach. Jakby nie to że zachód umożliwił ci jakikolwiek start w Polsce dorobilabys się garba na dożywotni kredyt. Z tego wychodzi i tak że polska nie nadaje się i nie jest przyjazna młodym ludziom bo i tak trzeba wyjechać na zachód po to co w Polsce powinno być normalne a nie jest. Twój wpis razi sielankowoscia. Spróbuj to samo osiągnąć w Polsce a potem pisz takie przeklamane posty.

    Odpowiedz
    • Hej Eleonory, tak, masz rację, że nie osiągnęłabym tego co mam nie wyjeżdżając do UK, ja tego nie kryję i temu nie zaprzeczam. Ten artykuł nie ma na celu pokazać na siłę, że Polska jest cukierkowo-pudrowa. Podałam liczby, żeby ludzie, myślący o powrocie, mieli wyobrażenie ile kosztuje życie i jakimi pieniędzmi musieliby operować, żeby sobie na powrót pozwolić. Może wpis powiewa sielanką, bo takie jest moje życie na chwilą obecną, nie wiem co będzie za X lat i nie myślę o tym na razie, cieszę się tym co mam i co mnie otacza, po to wróciłam. Co do skrupulatnego planowania, to robię to bardziej ze wzg. na wygodę. Mam 2 małych dzieci, 5 i 2 lata, mieszkam 15 km od miasta. Ciężko mi się z nimi wybierać każdego dnia na zakupy (do lokalnego sklepu kawałek mam) więc raz w tyg. jadę na większe zakupy (stąd lista, bo z pamięcią kiepsko ha ha), ale przez to zauważyłam, że nie wydajemy zbędnych pieniędzy na nadmiar jedzenia, które wylądowałoby w koszu. Tak, kupuję np. proszki do prania z promocji, ale to nie ogranicza mojej wolności, chyba każdy to robi :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • A kysz szatanie Eleonory! Zamiast hejtowac czyli tracic czas na zle wez sie w garsc i zmien swoje zycie bo zgorzknialas. Ktos wspina sie do gory a ty sciagasz kogos na dol zamiast samej isc tez do gory. A kysz zly duchu!

      Odpowiedz
    • @Eleonory
      takie bzdety jak ten, powstają dla naiwniaków. Twórcy tych wymyślonych historyjek myślą, że jak ktoś wyjechał z PRL-u BIS kilka lat temu, to nie wie co się dzieje w Polsce. Wbrew ich wyobrażeniom, ludzie przebywający za granicą mają więcej czasu, aby poświęcić na to, aby wiedzieć co dzieje się w ich ojczyźnie, bo nie muszą martwić się o to, co jutro do gara włożyć, za co kupić dzieciom książki, czy kupić leki, a może coś do ubrania (zamiast).
      Zastanawiam się, po co to wszystko, przecież jak te 5 mln ludzi nagle zwaliłoby się do Polski, to o tyle wzrosło by bezrobocie. A może towarzysze z PO i ZSL, wróć, PSL (jedno i to samo) liczą, że okradną tych ludzi z tego, co ze sobą przywiozą. Skłaniam się, ze chodzi o to, co napisałem w poprzednim zdaniu.

      Odpowiedz
      • Cześć taki tam, wpis powstał po to, żeby dać ludziom na emigracji myślącym o powrocie, jakąś bazę odnośnie wydatków i jakimi pieniędzmi musieliby dysponować, żeby pozwolić sobie na powrót do Polski. Wiadomo,że ktoś ma jeszcze inne wydatki, typu kredyt, alimenty, wtedy do tego co napisałam niech doda owe kwoty, lub odejmie np. opał, czy paliwo, bo nie ma samochodu, a doda np gaz czy czynsz. Każdy też orientuje się ile mniej więcej może zarobić w swoim zawodzie w PL – przeglądając ogłoszenia – więc da Mu to jakieś wyobrażenie, czy podoła czy nie. Dlatego podaję te wszystkie przykłady odnośnie nawet jedzenia. Nikt nikogo tutaj do niczego nie namawia i jak już wspomniałam, nie dla każdego to jest, ponieważ są ludzie, którym UK po prostu lepiej się podoba i nie chcą wracać i to jest ok, pozdrawiam

        Odpowiedz
  208. Wiesz co? Rozumiem Cię doskonale, moja historia jest podobna z tą różnicą, że ja wróciłam z narzeczonym ze Szwajcarii do Polski, inne wypłaty inne życie połowę mniej problemów w Polsce czeka Cię kredyt i bezrobocie.
    Świetny wpis!

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Cześć, tak naprawdę to wszędzie ludzie się zapożyczają. Przez 10 lat życia w UK, nie poznałam ani jednego Brytyjczyka, który kupiłby dom za gotówkę, wszyscy mieli kredyty hipoteczne, więc dlaczego w PL miałoby być inaczej? Grunt to nie patrzeć na kogoś, nie porównywać się z kimś, bo u kogoś trawa zieleńsza, tylko iść swoim torem i robić swoje :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  209. Cześć. Miło słyszeć, że wam się udało.
    Nasza historia jest podobna. Niecałe 2 lata temu wróciliśmy do Polski ze Szwajcarii po 12 letnim pobycie. Nie żałujemy tej decyzji. Tu jest rodzina i przyjaciele. Tam byli tylko znajomi. Pół roku temu urodziło nam się drugie dziecko. Ja jeszcze nie pracowałam w Polsce, ale mimo iż nasze dochody stanowią 1/5 tego co w Szwajcarii nie widzimy różnicy w stylu życia. Tylko polska biurokracja dała nam popalić, ale jak narazie wszystko załatwione z dokumentami i do wszystkiego można przywyknąć.
    Pozdrawiam z Dolnego Śląska i życzę powodzenia

    Odpowiedz
    • Dziękuję Karolina, mam nadzieję, że Twój wpis również zmobilizuje innych, bo mi raczej nie wierzą :) Tak, biurokracja jest fatalna, ale mam nadzieję, że coś się wkrótce poprawi, biorąc pod uwagę, że ściągają wszystko z zachodu. Cieszę się, że Wam się wszystko ułożyło :) To tylko potwierdza, że jak się chce to się może, zamiast siedzieć i narzekać na wszystko, pozdrawiam cieplutko ;)

      Odpowiedz
  210. Najlepszy wpis jaki czytałem na tym blogu. Zazdroszcze i cieszę się Waszym szczęściem. Sam mam 21 lat, skonczylem technikum informatyczne i wyjechałem zarobić na start w życiu. W Anglii mam prawie całą rodzinę ale sam chce wracać do Polski gdy tylko osiagne swój cel. Wszyscy mi to odradzają ale uwarzam podobnie jak autorka. Jeśli człowiek jest ambitny i chce się rozwijać to ma perspektywy w Polsce mimo że może być monetami trudno. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    Odpowiedz
    • Bardzo dziękuję Emil za miłe słowa. Użyję przykładu siostry ciotecznej: dziewczyna studiuje informatykę w Łodzi, w tym roku będzie robiła inżyniera (ostatni semestr), obecnie jest na praktykach (musi je zaliczyć), ale firma zaproponowała już Jej pracę za 2700 zł do ręki, na dzień dobry. Postanowiła, że pracę inżynierską napisze przez wakacje, a w trakcie semestru będzie kontynuowała pracę (80% etatu). Tak jak napisałeś, można wiele jak się chcę. Miło się czyta o takich ludziach jak Ty, czy moja siostra, idących w dobrym kierunku. Trzymaj tak dalej, a daleko zajdziesz! Pozdrawiam

      Odpowiedz
  211. Ciekawe jakby to wygladalo jakbym ja wrocil po 47 latach w Australii, chyba troche inaczej niz powiedzmy po 5-6…wyjechalem majac 11 lat. wiec bylem malym dzieckiem i chyba to ma roznice w porownaniu do wyjazdu jak sie jest doroslym i mialo sie to doswiadczenie pracy i zycia w PL….

    Odpowiedz
    • Cześć Artur, na pewno masz rację, przez 47 lat Polska bardzo się zmieniła, jako dziecko masz inne wyobrażenie o życiu :) Dorastając za granicą, też nie wiem, czy bym się odważyła na powrót :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Ja sie odwazylem po 38 latach i to najlepsze co zrobilem w zyciu.

        Jestem po ostatnim rozwodzie nie mam prawie nic i jestem wolny i szczesliwy a 4 lata temu chcialem skonczyc wlasna egzystencje.
        Teraz jestem w Europie w Polsce i jestem pierwszy raz w zyciu szczesliwy po Tylu latach w Australii. … Jedynie mi tamtej pogody z Queensland brakuje… ale Thailand i Vietnam mi to wynagradza od czasu do czasu.

        Odpowiedz
  212. Niezła historyjka, szkoda tylko, że wymyślona na POtrzeby propagandy. Ktoś, kto odnosi sukcesy, nie POtrzebuje dowartościowywać się na stronach stworzonych do prania mózgów. Bronek przerżnął wybory, bo nie docenił siły internetu, więc teraz propagandyści z PO siedzą i wymyślają historyjki ja wyżej.

    Odpowiedz
    • Mój Boże, taki tam, gdybym była w PO to nie musiałabym emigrować X lat temu. Artykuł po to podaje liczby, żeby ludzie myślący o powrocie do PL mieli wyobrażenie jak to wygląda i ile potrzebują przychodu, żeby opłacić takie sumy. To jest właśnie polska mentalność: jak ma, to na pewno ukradł…itd. pozdrawiam

      Odpowiedz
  213. Boże.. dziewczyna opisała wszystko ze szczerych chęci, żeby pokazać, że dla chcącego nic trudnego. Obydwoje ciężko pracowali, na to co mają teraz i nie pisała tego, żeby się Nam tu chwalić, tylko uświadomić że się da. Ale niestety mentalność Polaków – możesz mieć dobrze, byle nie lepiej niż ja. Nie przejmuj się uszczypliwymi komentarzami. Bądź dumna z siebie i rodziny, że macie nareszcie to, na co tak długo czekaliście i co kosztowało was zapewne nie jednego wyrzeczenia. Sama teraz siedzę poza granicami ojczyzny, cóż.. takie życie, też dążymy to tego żeby ruszyć z budową domu na przyszły rok, ale do tego czasu niestety musimy zostać w UK, bo niestety ale z wypłaty polskiej domu nie postawimy w takim czasie jakim byśmy chcieli – no chyba, że pchać się w kredyty.. nie dziękuję. Nie wspominając już o kompletnym wyposażeniu, jakimś ogródku, samochodzie i małej sumki ,,na start”. Trzymam kciuki, żeby nadal się Wam dobrze układało, a Ty trzymaj za nas. Dużo zdrowia!

    Odpowiedz
    • Dzięki śliczne Gabi, zgadzam się z Tobą 100%, lepiej pomęczyć się kilka lat pracując na obczyźnie, jak resztę życia z kredytami. Ja też jeszcze wszystkiego nie mam, gołe żarówki wiszą, ale pomału do celu. Gdybym miała kłamać, to na pewno dodałabym kilka tysięcy i wczasy na Barbados ha ha, powodzenia z domkiem! Pozdrawiam

      Odpowiedz
  214. Wiesz co takie artykuły propagandowe za tysiąc pincet napisze każden troll PO. Żygać mi się chce jak to czytam. Artykuł jest tak przeklamany że bije lukrem po oczach. Za 1300 przy rodzinie powiedzmy 4 osobowej można przeżyć miesiąc ale chyba na najtańszej psiej karmie. 5 tys na rękę? Chyba twój mąż spał z gordonem ramseyem i ma extra płatne. Dlaczego ten artykuł jest tak przeklamany? Został wrzucony na portal z treściami o patologiach w Polsce i nie sądzę że omyłkowo. Płatny trollu który to pisałeś – jesteś żałosny zmień robotę.

    Odpowiedz
    • Cześć Eleonory, artykuł napisałam ja, bez przekłamania. Napisałam już to komuś na FB, ale pofatyguję się jeszcze raz: planuję swoje obiady na cały tydzień, robię listę zakupów i kupuję tylko co potrzebuję. Nabywając 1 kurczaka za 25 zł. i warzyw, mam obiad na 3 dni: z porcji gotuję zupę, z piersi mam 6/7 kotletów, gdzie dzieci w wieku 5 i 2 lat jedzą 1 na pół, więc mam ich na 2 dni, a na 3 wyciągam mięso z zupy, obieram, dodaję warzyw i sos beszamelowy (mąka, masło, mleko), zawijam w ciasto i do pieca. Razem z warzywami i makaronem niech będzie kolejne 20 zł.razem ; 45 zł podziel na 3 dni i teraz odnieś te grosze do 1400. Dlaczego posądzasz mnie o kłamstwo nie znając faktów, dlaczego ubliżasz? Restauracja mojego męża, szefa kuchni, była 7 w rankingu w uk, po Ramseyu i Hestonie, więc za dużo się nie pomyliłaś :) http://www.chesterchronicle.co.uk/news/chester-cheshire-news/chester-grill-joins-heston-ramsey-6428714, masz to link dla potwierdzenia. Chcesz zdjęcia odcinków wypłat, rachunków, salda bankowego? Napisz, a gwarantuję Ci, że dostaniesz. Pozdrawiam cieplutko

      Odpowiedz
      • Prezpraszam, ale nie wiem po co ty klaudia cos jakies osobie udowadniasz linkami czy przekonujesz ? gdy pisze sie cos publicznie trzeba pamietac ze rozne beda wypowiedzi, a slowo troll stalo sie modne i kazdy kto ma inna opinie jest trollem :) Ja jestem w londynie 25lat…wychowalam tu dzieci i mam wnuki. Nigdy nie czulam sie tu u siebie i zawsze myslalam jak ty opowrocie,ale sie nie odwazylam.Zreszta przez pierwsze 8 lat sama wychowywalam tu male dzieci,wiec pracujac sama na czarno za £2.50-£3 na godzine , wszystko szlo w zycie i wynajete mieszkanie a do tego rodzice i rodzina w polsce.ktorych cale zycie wspomagalam i do tej pory. kazdy ma swoja historie i okolicznosci. Teraz juz jestem stara ,a moja mama 82 l – i dla niej bym chciala wrocic i jestem rozdarta pomiedzy dziecmi,wnukami i mama.Zdazylam tez owdowiec 6 lat temu. Moje dzieci nie wroca, bo anglia ich wychowala ,tu sie uczyly i zalozyli rodziny. Wnuki to juz wogole nawet nie wspomne. Kazdy kto mysli o emigrantach widzi tylko ile zarobili i same profity a nikomu do glowy nie przychodzi co to rozlaka i tesknota i ze nie zawsze myslimy tylko o sobie. Gdyby nie ja,moja mama nie wykupilaby lekow i niedojadala-po calym zyciu pracy !!!!. Tak, ja tu siedzialam, ale nie napychalam skarpety kasa, bo kazda nadwyzke funta z rodzina w polsce dzielilam. Twoj maz klaudio, zdobyl w uk doswiadczenie prawdopodobnie z innymi niz polska kuchnia ito mu pewnie ulatwilo droge. Mam nadzieje ze kiedys otworzycie swoja knajpe , i zycze zeby cos sie zmienilo i skarbowka was nie wykonczyla :) Wszystko co nas spotyka jest najlepszym co moglo sie w tym momencie zdarzyc. Czy to wyjazd czy powrot- „los” nam kaze gdzies isc,bo potrzebujemy takich doswiadczen :) nie wszyscy sie owaza pojsc za wewnetrznym glosem,ale wszystkim ktorzy sie zdecyduja, zycze zeby zawsze za nim szli, tak jak ty klaudio i tak jak ja,ktora miala inne zycie :)

        Odpowiedz
        • Dziękuję, tak ma Pani rację we wszystkich kwestiach i rozumiem Pani rozdarcie, równocześnie podziwiam za siłę jaką się Pani wykazała wychowując sama dwoje dzieci. Odpowiadam na Komentarze i wrzucam np link, żeby udowodnić niedowiarkom, że jak się chce to można. Mój mąż przyjechał do UK bez języka, ale był w stanie w 10 lat wiele zdobyć. Ja szanuję odmienne zdanie, ale wyrażone w kulturalny sposób, każdy ma swoją wizję własnego szczęścia, a artykuł miał pokazać ile kosztuje życie w PL i jakie pieniądze trzeba mieć, żeby sobie na powrót pozwolić, a nie, że życie w PL jest dla każdego cukierkowe i należy wracać :)

          Odpowiedz
        • Sama pracuje w restauracji. Mieszkam niedaleko Chester. Jestem zwyklym kucharzem jak narazie. Tez mnie denerwuje to ze musze pracowac w takich glupich godzinach. Ze od 10ej do 14tej albo 15tej i wracam na 17sa badz 18sta. Nie ma mnie praktycznie w domu. To jest glupie ale co zrobic…tak sobie wybralam. Musze jeszcze troche popracowac zeby doswiadczenie zdobyc wieksze. O powrocie zaczynam powoli myslec, mam na to 5 lat az moja corka najmlodsza dobije do 18stki ;) Wtedy bede sie zbierac do PL. Pozdrawiam i zycze samych sukcesow :)

          Odpowiedz
      • Piszesz o 45 zł za obiad na 3 dni. Bardzo śmieszne. A co z całą resztą? Parapety jebie? Gdzie są inne koszta wyżywienia? Śniadania kolacje czasem coś extra dzieciom typu owoce serki lody itp? Co z kosztami na ubrania, leki, wyprawki, wyjazdy nieplanowane, inne wydatki poza budżetem.? Dlaczego tu w pl przelicza każda złotówkę? Po co skoro takie luksusy tu na wracających czekają? Podaj link do swojego fb oraz bloga chętnie zapoznam się z tematem dogłębnie bo może ja czegoś nie wiem o życiu będąc w pl od lat ponad 30 i próbując tu ułożyć sobie życie z naiwnoscia że jednak machina państwowych patologii mienie zje.

        Odpowiedz
        • O rany, chyba najprościej będzie przesłać wam jakieś paragony, zamiast wymieniać każdy składnik po kolei i ile czego jemy :) Ten obiad to jeden z wielu przykładów, pokazujący za ile można zjeść sycący obiad. Tak, nie jemy homarów i kawioru, tylko to co wszyscy i nie czujemy się jakoś pokrzywdzeni z tego powodu, jest nam dobrze, każdy ma to co lubi. Nie ma co się porównywać do kogoś, bo on ma, a ja nie. O wszystkich pozostałych wydatkach nie pisałam, bo to każdego indywidualna sprawa ile ma wyjazdów w miesiącu, ile ciuchów kupuje itd. Napisałam, że mamy takie ruchome 1700, zaznaczając, że trzeba opłacić np ubezpieczenia samochodowe na rok itd. w zależności od waszych okoliczności. Napisałam też, że nic z tego nie odkładamy, bo inwestujemy w dom i ogród, ale również jak wspomniałaś w jakieś leki i inne nieplanowane rzeczy – chyba ludzie się domyślają, że trzeba od czasu do czasu je nabyć. Odnoszę wrażenie, że cokolwiek nie napiszę to i tak wszystkich nie uszczęśliwi. Mój blog to: radamama.pl, na FB znajdziesz mnie pod: Klaudia Grzegorzewska – Fabianki, od razu z góry przeproszę, bo jest absolutnie zaśmiecony psami do adopcji – jestem wolontariuszką w przytulisku dla psów i kotów: Kundelkowisko :) Artykuł podaje liczby, żeby dać ludziom wyobrażenie ile kosztuje życie w Polsce i jaką kwotą muszą dysponować, żeby sobie na powrót pozwolić, jest on spisany na MOIM przykładzie i oczywistym jest, że inni ludzie mają inne okoliczności, ale tutaj daję jakiś podkład, żeby każdy sam sobie wykalkulował jaka opcja będzie dla niego najlepsza, np jeśli ma kredyt to musi do tej kwoty dodać ratę itd. Absolutnie nikogo do niczego nie zmuszam, to musi być przemyślana decyzja, pozdrawiam

          Odpowiedz
          • he he …nie mialem czasu znalesc o czym to bylo ale sie domyslam.
            Ja jestem sam w polsce gdzie wrocilem po 40 latach z Australii.

            Stracilem caly dorobek i mam niewiele… ale jestem wolny i zeby zrozumiec co znqczy wolnosc to wlasnie trzeba wszystko stracic.

            Sam sobie gotuje i wystarcza mi na miesiac 300 do 400 zlotych na miesiac ..na zarcie i to niezle…. (Kiedy chodzilem do restauracji ..to majatek kosztowalo)

            Przestalem palic wiec wiecej sie chce jesc.. wiem wpadam w wage a moje 65 lat nie powinienem sie obciazac..ale trudno mi sobie odmowic fajnego Polskiego jedzenia….

            Ludzie na swiecie codziennie umieraja z glodu…. a tu na tym forum poniektorzy nie wiedza o czym mowia….

            Jedno jest pewne;

            Polska zawsze miala „pod gorke” …..
            ale nigdy lepiej jak teraqz ludzie nie mieli a nie mowiac o wolnosci jakiej nigdy nie mieli…..

            Dzisiaj najbardziej prosty „wiesniak” pracuje w krajach europy lub swiata jesli chce………..

            Czy kiedykolwiek Polacy mieli tyle wolnosci..????????????????????????????????????

            A tylko minelo 20 lat od upadku komuny…
            Inni nazywaja nas „cudem” ekonomicznym a nam ciagle malo……………………………………..

            Czanujcie sie Polacy bo nikt was szanowac nie bedzie jesli sami sobie tego nie uzyczycie…..

      • Dobrze Klaudia piszesz….. taaak !!! Fajnie sie żyje w Polsce mając kaske odłozoną. To takie wakacje dla znudzonych. Chociaz ja osobiście podejrzewał bym jednak , że to co robisz to nic innego jak artykuł sponsorowany majacy za zadanie robienie ludziom wody z mózgu i naginanie opinii publicznej. Nie doczytałem do końca , bo tego czytac sie szczerze nie da…. zakonczyłem na twoich wyliczankach ile to codziennie na co wydajesz.
        No tak… w końcu do mnie dotarło , że ty przecież nie pracujesz . A właściwie o ile pamiętam to na poczatku pisałaś że twoja praca jest teraz blogowanie. No tak , to by dużo wyjaśniało…. Miałem okazje poznać troche rodaków z UK. Wiem jakie maja rozterki. Wielu tęskni i chce wracać. Więc Twój blog trafia na podatny grunt. Warto to rozwijać. Bo dobry i mocny blog , którzy sami zainteresowani ci rozwijaja to poteżna siła medialna , którą można w dowolną strone skierować. Chociazby tylko jako materiał dla firmy pozycjonerskiej , która za swoje usługi kasuje na prawdę niezłą kase. Ot… przykład tylko podałem. Myśle , że akurat o to w tym artykule chodzi i ogolnie rzecz biorac popieram…. a nawet sam dokładam sie pisząc tutaj te słowa. Dodatkowo duży plus za spryt i zaradność. Ciężko powiedzieć na ile faktycznie jesteś ta klaudia z tego artykułu …. ale wynik jest całkiem imponujący.
        Obawiam sie tylko , że jakaś cześć prawdziwych emigrantów , którzy czytajac takie artykuły i nie mając już realnego kontaktu z PL może podjąć decyzję , która zrujnuje ich udane dotychczas zycie.
        Ja bym polecał jedno…. Jezeli ktokolwiek chce tutaj wrócić, niech tu przyjedzie nie z walizka pieniedzy tylko weźmie sobie w pracy rok bezpłatnego…. włozy do kieszeni tyle pieniedzy ile miał wyjeżdżając do UK i ten rok spróbuje tutaj przezyć tak jak przeżył go tam – czyli bez niczyjej pomocy.
        Osobiście podejrzewam , że wszelkie przelukrowane teksty zaczną mieć dla Was raczej szary kolor a i refleksje przyjda dosyc szybko. W ten sposób nie stracicie swoich cieżko zarobionych pieniedzy i bedziecie mogli wrócić do poprzedniego życia wspominając ten rok jak szalona przygode. Jeżeli zrobicie tak jak klaudia poleca coż…… nawet nie zauwazycie kiedy powoli i systematycznie stracicie tutaj wszystko. Proponuje najlepiej założyć w tym kraju firmę. No bo po co powoli tracić i narażać sie na długotrwała depresję? Jak w PL pewne kręgi (nie napisze kto bo narażać sie nie chcę) :-) znajda pieniążki na koncie to stracicie je szybciutko pod byle jakim pretekstem.

        Odpowiedz
      • Klaudia ty nie jesteś trollem.piszesz tylko prawdę jak żyje się w polsce.Z jednego kurczaka robisz obiad na trzy dni dla czteroosobowa osobowej rodziny!!!czys ty zwariowala!?to jest wlasnie to życie w Polsce na dobrym poziomie!!!ludzie otwórzcie oczy i nie wierzcie w te brednie!jezeli chodzi o ceny w irlandi tez kupisz kurczaka za 5euro i ziemniaki z warzywami za dodatkowe 2e,ale nie musze kombinować żeby starczyło to na trzy dni i z fileta robić 7 kotletów,z czego moje dzieci będą jadły JEDNEGO na PÓŁ!!!!jchcecie żyć na takim dobrym poziomie jak autorka? epiej to przemyslcie!

        Odpowiedz
  215. Pisze bloga od jakiegoś roku i jeszcze nie udało mi się zł zarobić. Co muszę zrobić by moc zarabiać? Czy dostałabym od ciebie jakieś porady?

    Odpowiedz
    • Cześć Zuideinde, niestety, ale na poważnie prowadzę bloga dopiero od Czerwca (tak z promowaniem itd.) i zarobiłam aż: 86 groszy :D. Te 500 zł. mam ze zlecenia pisania artykułów dla kogoś, ale podpięłam to ładnie pod „blog”. Polecam zapoznać się z blogiem „BiznesoweInfo” Agnieszki Skupieńskiej oraz przeczytaj artykuły Pawła ze SmartPolaka (wpisz w miejsce lupki: zarabianie przez internet) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  216. Wszystko pięknie i fajnie, że poukładał Wam się życie. Jednak jedna rzecz mnie powaliła. Czemu po powrocie (10 lat) zgłosiliście się do UP po zasiłek???? Nie płaciliście tu podatków, nie pracowaliście w Polsce. Wyjechaliście zarabiać pieniądze, nic dla swojej OJCZYZNY nie zrobiliście tylko rękę wyciągacie. Po nasze pieniądze, bo to my, którzy tu zostaliśmy i płaciliśmy przez te wszystkie lata podatki minn na takie zasiłki.
    Mam nadzieje, że będzie się Wam w Polsce podobało nawet wtedy kiedy Wasze dzieci wyjadą i nie będzie miał kto płacić na Wasze emerytury.

    Odpowiedz
    • Zgłosili się po zasiłek wypracowany w Wielkiej Brytanii. Jesteśmy w EU! Polski UP tylko pośredniczy w wypłacaniu brytyjskiego zasiłku! To źle ze Klaudia z rodzina chcieli jak najwięcej kasy z UK przepompować do Polski?

      Odpowiedz
        • Klaudia nieprzejmoj sie takimi glupimi tekstami .Powiem tak naprawde mega pozytywny jest Twoj artykul dodał mi skrzydel i duzo pozytywnej energi .Doskonale Cie rozumiem ze zjechalas z rodzina ten Kto nigdy niemieszkal za granica to nigdy niezrozumie co to jest tesknota za krajem .Za lasem za wioskami za piekna wiosna za kasztanami itd… Ja z mezem wyjechalam do Norwegi 13 lat temu mialo byc na chwilke puzniej urodzil nam sie synek puzniej corka i jeszcze jedna corka .Dzieki Bogu od samego poczatku bylo nam zewszystkim latwo ale dlatego ze jestesmy pracowici maz z bolacym kregoslupem wraca dodomu nieraz po 12 godzinach peacy ja tez duzo pracowalam .Mamy tutaj duzy dom mnustwo znajomych maz ma firme niepatrzymy wogule na pieniadze bo na wszystko starcza na kazda zachcianke na kazde zyczenie i marzenie przez te 12 lat dorobilismy sie dwoch mieszkan w Gdansku i domu duzego a teraz kupilismy juz mam nadzieje ze ostatni piekny dom juz dla nas na nasz zjazd niby wszystko jest zerl stresu o byt ale …….no wlasnie jest duze Ale takie ze My niejestesmy u siebie to nienasza ojczyzna dusimy sie tu meczymy i tesknimy tesknimy coraz bardziej ze te pieniadze sa niewarte tego .Niemarze o luksusach ale o to zebym miala na spokojne zycie w swoim kraju .Napisz do mnie prosze bo mam pare pytan :kaczy19823@wp.pl

          Odpowiedz
          • Hej… Ja stracilem wszystko w Australii po prawie 40 lat pobytu.

            Teraz dopiero zrozumialem co znaczy byc wolnym , bez dlugow, bez stresow , i bedac w Polsce miec super jedzenie za grosze i spokoj.
            Nie musze sie wiecej obawiac listonosza……….i rachunkow. Naprawde mam niewiele ale mam w Polsce wolnosc i „otwarte oczy”

            Przestali mi prac mozg wreszcie .

            Tak balem sie cale zycie stracic wszystko… i stalo sie ..( a tyle mialem ze wielu by zadroscilo) no stalo sie …..

            Jeste stary , nie ma nic i jestem najszczesliwszy w calym moim zyciu .

            Wreszcie widze jak trawa rosnie……czy macie czas sie zatrzymac i popatrzec na wasza „trawe” co nowego wyroslo…????? ha ha ja widze .. wreszcie widze…..i zyje a nie udaje….

    • Poza tym jak śmiesz mówić ze nic nie zrobili dla ojczyzny, i nie płacili podatków? Przez cały czas ładowali swoje oszczędności w budowę domu, dając w ten sposób ludziom w Polsce prace, i płacąc podatki (m.in. VAT za materiały budowlane i usługi). Wbrew pozorom emigracji maja sporo wpływ na gospodarkę. Ja również na każdych wakacjach w PL, zostawiam w kraju sporo funtów.

      Odpowiedz
      • Masz racje.
        Ja teraz po emigracji prawie 40 letniej w Polsce bede opodatkowany z mojej Australijskiej emerytury …. (Tam emerytow sie nie podatkuje)

        Nie dosc ze Polska ma naplyw dewiz za darmo to jeszcze bierze 19% podatku od mojej emerytury……. a to jest zlodziejstwo…
        A kto mi zaplaci za moja zmarnowana mlodosc w polsce spowodowana przez komuchow….zeby musial uciekac z kraju.

        Ja uciekaem bo inaczej by mnie ziszczyli do konca a teraz nowa Polska mnie jeszcze opodatkowuje za nie swoje pieniadze…
        Ale ja i tak nie narzekam jesli ktos nie bedzie mi wyawial zecos Polsce nie dawalem.
        Nie znasz ludzi to nie opiniuj … to dotyczy tych o nas emigrantow tak okreslaja.

        Kochani nie macie zielonego pojeca co my rzeszlismy przez okres emigracji.. i tego wyscigu „szczurow”

        Nie macie prawa nas oceniac. chyba ze jestescie kompletnymi glupcami…. To takim daruje…

        Kazdy normalny emigrant napewno wie o czym tu powiedzialem.

        Odpowiedz
    • Cześć Kasia, złożyliśmy tutaj papiery, bo…mamy do tego takie prawo, UP odsyła Cię z dokumentami po zasiłek, a to czy go dostaniesz to już inna kwestia. To UK ma wypłacić ten zasiłek – przez pośredniczący polski UP, niestety nie jest to łatwe będąc w Pl, dlatego rada, żeby zrobić to w UK. Ja mam nadzieję, że dożyję do emerytury, a co tu mówić o podobaniu…pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Kasia- jesli ty masz takie podejscie, to co sie dziwic Cameron’owi co na temat polakow mowi. Dawno juz nie widzialam bardziej zawistnej wypowiedzi !!!! Normalnie to sprowadza facet pracujacy w UK , zone z dwojka dzieci- nastepne sobie robia tutaj kolejne i pobiera rodzinne na 3 dzieci i nie pracujaca zone, co o wiele przewyzsza wysokosc podatkow jaka placi.Jak myslisz,kto na te socjale sie sklada jak nie angole? albo pracuje w UK a pobiera zasilki na zone i dzieci w polsce. To jest OK? podobno juz to ukrucili…ale nie wiem . Polska natura jest taka,ze sami wymagamy ale swojego dac nie chcemy-przynajmniej w mentalnosci co niektorych. Jezeli zarzucasz Klaudii ze cos nie powinna, to nie wiem czy to wynika z zawisci czy po prostu polskiego idiotycznego stylu rozumowania. Ciekawe czy tak samo krytycznie piszesz do politykow ktory jawnie cie okradaja i za twoim przyzwoleniem :) , czy tylko normalnemu czlowiekowi masz za zle ? bo to by wyjasnialo czemu tak zle w polsce sie dzieje .Pamietaj jeszcze, ze to nie ludzie uciekaja, tylko polska wygania tych ktorzy nie chca kleczec !!!!

      Odpowiedz
    • Kasia nie znasz widze tematu kompletnie.Tzn tysiace polakow pracujacych za granica przyjezdzajac na wakacje do polski wydaje przez tydzien od 3-10tys.złotych mogliby wydac w hiszpani .Duzo osob kupuje domy za gotowke wstrzykujac do budrzetu panstwa kase z zewnatrz czyli pompujac nasza gospodarke.Tesknimy za krajem dlatego wracamy -Nie tesknimy natomiast za takimi wasko myslacymi narzekajacymi osobami.Gratulacje dla wszystkich ktorzy ułozyli tak zycie aby wrocic do kraju.

      Odpowiedz
  217. Suuupeeer Klaudia! Bardzo się cieszę, że Ci się udało, świetnie że mąż zmienia pracę, trzymajcie tak dalej!!! :)

    Też wracam za miesiąc… po dwóch latach co prawda, ale pracuję w IT i wiem, że w Polsce nie będę miał problemów z pracą (a – czysto z ambicji – chciałbym zrobić też inżynierkę zaocznie) i mam pytanie lekko powiązane z tematem. Jak przewiozłaś te wszystkie kartony z UK do Polski? :) U mnie to nie będzie kilkadziesiąt kartonów, a kilka, ale już się boję… Co zrobić z tymi wszystkimi ciuchami, TV itd…?

    PS: To co mnie chyba w Polsce najbardziej męczy to brak pozytywnego feedbacku i powszechny hejt, ale widzę że się to zmienia. Żeby podbić nam statystyki pozytywnego feedbacku, ale też bardzo szczerze: jeszcze raz gratulacje! :)

    Odpowiedz
    • Dzięki śliczne Rafał, co do przewozu rzeczy to nie pamiętam już dokładnej nazwy firmy, ale odgrzebałam email: darekewa2010@gmail.com, gdzie można pisać o wycenę, oraz nr telefonu: 07926 231 621 – Darek i umówić się z nimi. W Chester, gdzie mieszkaliśmy, wysyłano też paczki z polskiego sklepu i to kosztowało 20 funtów za karton do 20 kg + 1 funt za każdy extra 1 kg., może warto popytać? Jest też strona na FB „Przesyłarka.pl”, tam też są korzystne ceny i często również promocje. Ja wszystkie zbędne rzeczy sprzedałam na Ebay, część rozdałam rodzinie w UK, w ten sposób wycena paczek 300 f zwróciłam mi się małą prowizją :)
      Co do twoich planów, to jak najbardziej namawiam do inżynierki. Moja siostra cioteczna studiuje Informatykę w Łodzi, w tym roku robi właśnie inżyniera, załapała się na praktyki w lokalnej firmie (dupa jestem, bo nie pamiętam nazwy, ale zapytam jak coś) i zaproponowali Jej etat, na Dzień Dobry dziewczyna 22 lata ma 2700 zł. do ręki, pracę postanowiła napisać przez wakacje, żeby pracować przez semestr (będzie miała 80% etatu) + ma stypendium, jak się zgodzi prześlę Ci link do Jej FB w razie pytań, jeśli chcesz.
      Tak, Polacy mają tendencję do narzekania niestety. Mi to na początku przeszkadzało, ale też ignoruję to i przekonuję się na własnej skórze, bo ludzi nigdy nie uszczęśliwisz, zawsze wynajdą coś nie tak :) Bardzo ci dziękuję i życzę powodzenia w takim razie! Będzie dobrze!

      Odpowiedz
    • Takich firm przewozowych jest bardzo duzo i niektore oferuja £20 za paczke do 30kg . Wejdz na goniec polski czy jakas polska gazete na internecie i znajdziesz cos. Wiekszosc takich tanich firm dziala glownie w londynie, ale jak mialbys wiecej paczek, to oplacaloby im sie pojechac, gdybys poza londynem mieszkal. W kocu paczki tez dowoza do calej anglii to przy okazji twoje by zabrali :)

      Odpowiedz
  218. Tak czytam jak jest ladnie pieknie i … nie zgadzam sie z tym. Napisalas, ze Wasze wydatki sa rzedu 1700 zl ruchome. Przez ostatnie 9 lat mojego doroslego zycia w Polsce i mieszkaniu na podkapraciu zarabialem okolo 2500 zl. Moja zona po studiach administarcyjnych nie miala i nie mogla znalezc pracy. Nawet szukajac wsrod znajomosci. A wiec moja pensja plus oplaty plus utrzymanie, wychowanie, wyzywienie nas i naszego 6 letniego urwisa. Tutaj jestesmy od pol roku i coraz lepiej sie wiedzie. W koncu nie musze sie martwic, ze z moich 2500 po oplaceniu rachunkow, przedszkola, jedzenia i innych dodatkow zabraknie mi na cos. Zyje normalnie. Nie unosze sie wracajac na urlop do Polski, ze mieszkam w UK. Ale zyje normalnie i wybacz, ale refleksa jest moja jedna… 1700 zl wydawac zarabiajac w moim przypadku 2500… nie .. dziekuje.

    Odpowiedz
    • Hej Virus, 1700 zł. to jest to co nam zostaje z wypłaty każdego miesiąca, a wydatki to ok 2200. Właśnie dlatego powstał ten artykuł, żeby ludzie mogli spojrzeć i ocenić – tak jak Ty to zrobiłeś – czy próbować, czy raczej odpuścić, żeby wybrać lepszą opcję dla siebie. Faktycznie w Waszym wypadku, rozsądniej będzie zostać, chociaż nawet kilka lat, po to żeby np. żona zdobyła doświadczenie. Piszę kilka lat, bo wiesz, że w tym czasie może się wiele zmienić. Rozumiem też Waszą frustrację, gdyż my przybyliśmy do UK z tego samego powodu, co Wy teraz, a mianowicie: ja studiowałam, a Sławek, świeżo po Technikum Gastronomicznym, próbował znaleźć pracę, ale nie chcieli Go zatrudnić, bez min. 5 lat doświadczenia, tylko jak je miał zdobyć? Ciąg dalszy znacie :) Dzisiaj mówi, że inaczej by podszedł do procesu szukania zatrudnienia, czy z efektem pozytywnym? Nie wiem…I nie mam co Ci wybaczać Virus :) Wyraziłeś swoją opinię i ja bardzo ją szanuję, mało tego – rozumiem! Wszystkiego dobrego dla Was!!! Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Zaprzeczasz trochę sama sobie, najpierw piszesz o tym że praca jest (w poście) tylko ludzie nie chcą na najniższą krajową robić po czym piszesz że też nie mogliście znaleźć pracy na początku i zdobyć doświadczenia. Ja trochę nie kupuje tego postu. Może byłabym do niego przekonana jakbyś zawarła w nim wiekszy nacisk na zalety bycia w UK. Uk dało wam doświadczenie…znaleźliście szybko prace, będąc młodym mogliście sobie odłożyć, choćby na taki dom. Z twojego postu tryska sama euforia jak tu jest cudownie. Owszem, jest cudownie, jak wracasz z emigracji z bagażem pełnym pieniędzy – masz na mieszkanie/ budowe domu, dobre auto i zabezpieczenie na jakiś czas, potem życie płynie samo. A teraz perspektywa ludzi po studiach – napisałaś w swoim poście, że młodzi narzekają że pracy nie ma bla bla bla, pomijając fakt, że sama sobie zaprzeczyłaś w komentarzu wyżej, bo sama miałas styczność z tym kilka lat temu, jak jest ciężko dlatego wyjechałaś. Ja obecnie kończe studia zarządzanie oraz prawo, od dwóch lat również mam swoją firme, stosunkowo dobrze prosperującą i co .. i złożyłam papiery na studia w Uk, stwierdziłam że to tutaj nie ma sensu, kiedy musiałam zrobić praktyki na uczelnie szukałam ich 2 miesiące (darmowe!!), kiedy chciałam później zacząć drugą prace, bo bałam się właśnie o to doświadczenie – szukałam jej drugie 2 miesiące. I wcale nie chodziło mi o pieniądze, tylko własnie o doświadczenie(suma sumarumz pieniędzy z firmy jestem wstanie opłacić sobie studia w Uk). Może właśnie ktoś sobie wyobraża, że znalazłam prace godną i z perspektywami na rozwój, otóż nie – po kilkudziesięciu rozmowach , z osiągnięciami wyraźnie odznaczającymi się od innych, doświadczeniem dwuletnim prowadzenia własnej firmy oraz zarządzania ludźmi – uwaga zostałam na drugi etat kasjerem/sprzedawcą w zwykłym sieciowym sklepie. I właśnie za dwa miesiące wyjeżdzam do UK żeby przygotować się do rozpoczęcia studiów od września, w profilu mojej firmy. Szanuje Twój wpis, ale denerwuje się kiedy czytam i słucham osób wracających z emigracji i mówiących jak tu jest fajnie i jak dobrze się żyje(w Polsce) . Jest dobrze bo nie ma się kredytu (zasługa emigracji), ma się dom (zasługa emigracji) , ma się doświadczenie (zasługa emigracji) i biegły język (zasługa emigracji). Może ktoś napisze w końcu szczery post jak wiele ta emigracja przyniosła a nie utwierdza ludzi żeby jednak zostali tu. Wydaje mi się że zostając tu 99 % osób które pojechało do UK i wróciło własnie spłacałoby kredyt zaciągnięty do 80 roku życia. Owszem, tu można zdobyć stanowisko po latach, ale tu nie da się zarobić na mieszkanie czy dobry samochód tak szybko jak tam. Wypowiadam się bo nigdy nie byłam osobą narzekającą, walczyłam o wszystko samodzielnie dopóki nie zetknęłam się z wielką ścianą która nie jest do przebicia – Zusem dla firm, który jest jakiś chorym wynalazkiem, podatkami, oraz chęcią zdobycia doświadczenia nawet za darmo. I wtedy właśnie mimo pracy na dwa etaty i dwukierunkowych studiów , stwierdziłam że to nie ma sensu – sypianie po 5 h , bieganie z jednego miejsca do drugiego, stres – skoro mogę jechać tam i wyjdę z tym o wiele na + , choćby za kilka lat, nawet wracając tu, przynajmniej będę miała za co wybudować ten dom. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Aniu,

          piszesz, ze „wtedy właśnie mimo pracy na dwa etaty i dwukierunkowych studiów”
          w Uk nie mialabys opcji zeby studiowac dwa kierunki… TO KOSZTOWNE…

          polska zafundowala Ci studia = 2xmgr!!! kurcze no… Jakies dziekuje ojczyzno?? w uk koszt licencata (SAMYCH CZESNYCH) to minimum 150.000zl!!! oczywiscie drugie tyle na rachunki w czasie robienia tego licencjata =lacznie 300.000zl!!! drugie tyle za magistra = 600.000zl!!! piszesz ze masz dwa magistry WIEC W UK KOSZTOWALABY TWOJA EDUKACJA: 1.200.000zl KUZWA POLSKICH ZLOTYCH = 200.000 FUNTOW SZTERLINGOW!!! (TAK KOCHANA MILION 200!!!) Gdybys miala taki kredyt to moglabys narzekac= ale nie zaciagalas go na edukacjae= bo ta w polsce jest darmowa…jak widac polska cos daje jednak swoim obywatelom:)
          (DAJE \DARMOWA EDUKACJE!!! A WOLALABYS PRACE…ROZUMIEM-ALE JESLI POLACY CHCA PRACE ZAMIAST STUDIOW TO NIECH ZACZNA PRACOWAC PO SREDNIEJ SZKOLE!!! NAPRAWDE NIE ROZUMIEM PO PRZEDLUZAC SOBIE DZIECINSTWO KOSZTEM ZDOBYWANIA DOSWIADCZENIA W CELU BUDOWANIA SWOJEJ KARIERY ZAWODOWEJ.

          ps: piszesz, ze w uk sie szybciej zarabia na mieszkanie w pl. PRAWDA TO TO. ALE!!! PRACUJAC W PL NA UKRAINIE TEZ SOBIE MOZESZ SZYBCIEJ POZWOLIC NA MIESZZKANIE!!!

          Az jestem ciekawa jak bedziesz psioczyc na uk jak w nim juz bedziesz.

          ja kocham polske i uk!!!
          ale w obydwu krajach ludzie biora kredyty na mieszkania i na samochody. zycie kosztuje.

          ps: KLAUDIO: SUPER INFORMACJE-DZIEKI ZA MEGAINFORMACYJNY ARTYKUL-MOJE OBLICZENIA RACHUNKOWE BYLY IDENTYCZNE!!! HIHI

          Odpowiedz
          • Piszesz bzdury. UK to nie Anglia. W Szkocji nauka w państwowych uniwersytetach jest darmowa, z wyłączeniem Anglików którzy mają za nią płacić.

        • ten blog ma tytul „Moj powrot z emigracji” wiec to naturalne ze wraca sie do Polski z pieniedzmi – po to sie emigrowalo zeby je miec.

          Odpowiedz
        • Kochana pani Aniu dlaczego wypowiada się pani tak stanowczo jeżeli jeszcze nie przemieszkala pani 1roku na obczyźnie w uk?! Ja się pytam jakim prawem…wszędzie trawa jest zielensza gdzie nas nie ma . Ale ja uważam że najpierw trzeba coś przeżyć żeby się do tego obiektywnie moc odnieść. Pani Klaudia nikomu nic nie narzuca żadnej woli. Każdy ma prawo do decyzji i każdy ma swoje doświadczenia i priorytety. Ja mieszkam w uk juz 10lat i tez miało być tylko na rok. Pierwsze lata w uk były bajka w porównaniu do pl z której nawet moja mama wyjechała po 40 roku życia . Natomiast teraz mam dwojke dzieci małych i inne priorytety pieniądze to nie wszystko…. ja to zrozumialam. A i z dziecmi małymi w uk nie ma szans na spokojne życie. Jak pani bedzie w temacie kiedyś to pani się przekona… Życzę pani spokoju i życzliwości a także spełnienia marzeń. Aha ten cały brexit itd wszystko pozmienial jest okropnie i płuca nam w twarz kazac uciekać skąd przyjechalismy i tez chcą nam płacić polakom najniższe krajowe czasami jeszcze niższe od minimum. ..różnie to bywa a wszystko poszło w górę ceny i czynsze….tu już nie ma tego co było kiedys

          Odpowiedz
          • Anna85 masz calkowita racje. Ja przyjechalm tu 10 lat temu i az do urdzenia dziecka myslalam,ze tu zostane na stale. Bo w polsce kiepsko, ludzie niemili itp . -widzi sie roznice. Teraz synek ma 4 lata , brexit w drodze, i ja sie bije myslami o powrocie.Ja pomimo, ze mam stala prace na pol etatu czyli finansowa stabilizacja (maz tez pracuje z najnizsza krajowa) nie czuje sie szczesliwa tutaj. ciagle czuje sie obco, choc znam j.angielski bardzo dobrze. Smieje sie ,ze jak imigrant otworzy usta i powie yyy od razu brytyjczycy a stad jeste, czy z polski itd … To meczace, ze nie jestes u siebie i nigdy nie bedziesz! Moze nasze dzieci by mialy juz latwiej z pelna aklimatyzacja, choc i tego sie boje ze tez bedzie moj syn postrzegany jak dziecko emigrantow.Meczy mnie ,ze w rozmowach czesto nie rozumiem niuansow, zartow itd. ciagle sie czuje emigrantka, moze to moj problem, nie wiem. Finansowo w sumie tez nie jest za fajnie, bo wydatki duze, przedszkole musze olacic prywatne, bo godziny w panstwowym nie pasuja do mojej pracy. wyjady do pl 2 razy do roku odwiedzic dziadkow i tyle na co nas tac. Mamy na podstawowe zycie, ale z praca w sumie w Polsce bysmy zyli podobnie, z tym ze by byl czas na wyjazd choc raz w roku gdzies indziej niz odwiedziny rodziny ( a robimy to glownie dla synka, by mial kontakt z dziadkami).
            Sa tu Polacy, ale tez trudno znalezc nowych przyjaciol Ci pasujacych, bo wybor masz ograniczony, a jednak pogadac z przyjaciolka polka to co innego niz z tutejsza. I bije sie z myslami co robic, bo to jest ostateczna decyzja dla nas przed rozpoczeciem szkoly przez synka. Zdecydowalam,ze bede szukala pracy stad w Polsce, i jak znajde to pojade sama z synkiem na kilka miesiecy i zobacze, maz zostanie tutaj dalej i potem ew, do nas dolaczy. Jak nie znajde pracy to nie wracam, bo mam juz 40 lat i za duze ryzyko.Powodzenia wszystkim wracajacym!!!

          • Ja również myśle o powrocie .jestem już tu 11 latimam dość owszem pieniądze są ale nie jestem u siebie i nie czuje się z tym dobrze poza tym nietrawione tych angoli co nic nie robią a mi marudzą ze mam prace i na dużo rzeczy mnie stać. Powinienem mieć na powrót jakieś 400-500 tys złoty i chciałbym za to kupić jakieś 2 mieszkania na wynajem podjąć jakaś prace z żona i mam nadzieje ze będę mógł spokójnie się budować … co mówicie uda się ?

          • Prosze niech mi ktos powie – jakie panstwo macie sytuacje w relacji Polak do Polak . Mam na mysli obcych ludzi, czy sobie pomagaja, czy sa mili dla siebie, grzeczni itd. Kiedys przypadkowo uslyszalam nasz rodak w UK spiewal piosenke w programie poczulam sie bardzo niewygodnie. Brzydkie slowe pelne pogardy, drwin. Wiem ze jest wielu Polakow w Anglii, nie mam pojecia jak traktuja siebie nawzajem.

          • Trudno powiedzieć ale chyba nie jest z tym tak źle. Wydaje mi się, że im dłuższa emigracja tym lepsze warunki życia i tym większe szanse na życzliwość wśród ludzi.

  219. Bardzo się cieszę Klaudia ze przeczytałam ten post dodał mi odwagi i mocniejszej wiary gdyż postanowiliśmy tak jak wy wrócić do Polski w przyszłym roku też myślę podobnie ze jeśli się czegoś mocno chce to wszystko można osiągnąć ale w swoim kraju wśród bliskich masz na kogo liczyć a nie tylko na siebie jak w UK mam tu na myśli wychowywanie dzieci o wynajmie juz nie wspomnę płacisz za nie twoje a w każdej chwili może ci powiedzieć ze masz się wyprowadzić i tak się człowiek tula po obczyznie pozdrawiam goraco

    Odpowiedz
    • Bardzo się cieszę abarlog, ja wychodziłam z założenia, że zawsze można wrócić do UK i to też było pokrzepiające. Co jeśli by nam nie wyszło? Sprzedalibyśmy dom w Polsce, wrócili do UK, kupili dom i prawdopodobnie już tam zostali. Nie wiem czy próbowałabym drugi raz, ze względu na dzieci, ale miałabym świadomość, że chociaż się starałam. W jakim mieście w Polsce planujesz się osiedlić?

      Odpowiedz
    • Równie dobrze można powiedzieć, że skomentował Jenusz Korwin-Mikke ha ha ha ha, a tak serio, to tak, mylisz się. Mój profil na FB jest publiczny- zapraszam- nic nie ukrywam, do niczego nikogo nie namawiam, ten artykuł ma innym dać jakiś podkład odnośnie cen rachunków, wypłat, pracy…

      Odpowiedz
      • Jestem w uk drugi raz pierwszy raz tak mnie ciągnęło z powrotem do Polski że wróciłem po 5 miesiącach teraz jestem od dwóch miesięcy i trudno mi będzie wytrzymać jeszcze choćby następne 2 wracam jak tylko trochę kasy odłożę

        Odpowiedz
  220. Tylko pozazdrościć…. szkoda ze moj maz nie jest taki skłonny do przekonania… wciaz sie boi ze bedzie ciezko ze nie bedzie pracy itd…a ja nie widze siebie i swojego zycia w uk…nie jestem tak „wolna” jak w pl.
    Zycze powodzenia i sukcesow: )

    Odpowiedz
  221. Super wpis. Cieszę się Waszym szczęściem. Widać, że można jeśli się tylko chce. Pozdrawiam wszystkich malkontentów którzy jak mantre powtarzają „w Polsce bez studiów, znajomości i kombinowania się nie da”.

    Odpowiedz
    • Dokładnie Nottinghamiec, ja jak spakowałam wszystko w kilkadziesiąt kartonów, nasze całe 10 lat, to pomyślałam: co ja robię, przecież jedziemy pod prąd, wszyscy jadą do Uk, a my? Ale, o to chyba chodzi. Co zauważyłam w Polsce? Dużo ludzi narzeka na brak pracy, chociaż ogłoszeń w moim UP w każdym sektorze, ale nikt nie chce pracować za 1600 zł lub na najniższym szczeblu, tylko, że od czegoś trzeba zacząć. Młodzi ludzie powtarzają to co starszyzna: nie ma pracy bla bla bla i nic z tym nie robią…My też zaczynaliśmy od zera, często łapiąc drugi etat. Tak, jak wspomniałeś: trzeba naprawdę chcieć i brać sprawy w swoje ręce, nic nam z nieba samo nie spadnie :) Weź tą głupią pracę, za te głupie 1600 i dopiero wtedy szukaj czegoś lepszego, lepiej płatnego lub na lepszych warunkach, ludzie tego nie rozumieją…

      Odpowiedz
      • Dokładnie tak jak napisałaś. W tym roku również wracamy na stałe do Polski i oczywiście boję się jak nie wiem co, ale na początek mamy jakieś zabezpieczenie finansowe. A co do pracy skoro tu gdzie pracuje jestem dobrym pracownikiem to w Polsce też będę. A jeśli chodzi o wypłaty no niestety trzeba zaczynać od najniższego pułapu, bo nikt nam nie da takiej płacy jak zagranicą. Przed wyjazdem pracowałam w PUP i dobrze wiem jak wygląda sytuacja, ludziom nie chce się robić za najniższą krajową wolą utrzymywać się z zasiłków.. Pozdrawiam i trzymam kciuki, mam nadzieję, że nam też się uda tak jak i Wam :)

        Odpowiedz
        • Cześć Ula, masz prawidłowe nastawienie, też takie miałam przed przyjazdem: wiedziałam, że będę musiała zacząć od najniższego poziomu i że pensja nie będzie taka jak w UK. Na pewno Wam się uda! Również trzymam kciuki za Was :) Wszystkiego dobrego, pozdrawiam :)

          Odpowiedz
  222. Piturytu kupa kitu , znam cie z mitu o Edypie, siedzim sobie tu na kupie , kasy nima przyjdzie zima i spierdole znow na zachod . A tak na powaznie to gratulacje za odwage no i powodzenia .

    Odpowiedz
    • Dziękuję, jeśli ktoś mi nie wierzy to chętnie wyślę zdjęcia wypłat, rachunków, nawet bank statement na email ha ha. Są rzeczy do kitu, o których nie wspomniałam, jak np: płatne leki dla dzieci, czy niektóre szczepionki ( na szczęście moi chłopcy tak często nie chorują), ale nie ma kraju bez minusów. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Witam
        Minusem jest to ze jest ze Polandia to kraj oszolomow,zlodzieji,moherowych
        beretow,tuskow,kaczorow,ojcow rydzykow i moglbym wymieniac dalej godzinami.
        To kraj ktory pewne ,,elity,, podzielily w Magdalence i wyprzedaja,rozkradaja
        wszystko co sie da.W 1989 roku powiedzialem ze moje dzieci nie maja szans
        dozyc w Polsce normalnosci i mialem racje niestety.Jak w takim kraju prowadzic
        dzialalnosc gospodarcza np.?Wszechwladne urzedy skarbowe,zusy,biurokracja,
        urzedasy,korupcja itd. , itp.Chetnie bym wrocil ale tam jest syf.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia.

        Odpowiedz
        • Dzięki Piotr, tak zgodzę się, sprawa opłacania Zus-u przez małe przedsiębiorstwa jest beznadziejna…Co do ludzi tutaj żyjących, to ja się na nich nie oglądam, tak odgrywają ważną rolę w naszym społeczeństwie, ale ja staram się nie brać minusów tego syfu – jak napisałeś – do siebie. I tak tego nie zmienię, a szkoda mojego zdrowia. Koncentruję się tylko na pozytywach i martwię się tylko problemami dotykającymi mnie bezpośrednio, tak jest łatwiej :) Pozdrawiam

          Odpowiedz
        • Ja mysle ze dziadostwo I zlodziejstwo jest wszedzie. Ja mieszkam od 30 Lat w USA , polityka globalna, fiskalna, zatruwanie spoleczenstwa, zaklamanie mediow, lista jest dluga. Zyjemy w ciezkich czasach. W Polsce jest dziadostwo, oczywiscie tak jak wszedzie. Ale jest to nasze Polskie dziadostwo . Swojskie, bardziej nas denerwuje, bo jestesmy zaangazowani emocjonalnie. Suma summarum Polska to jest to wielka rzecz. Ja kocham I tesknie za Polska bardziej teraz niz 10 czy 20 Lat temu.

          Odpowiedz
        • Malo jeszcze widziales w zyciu…

          Te wszystkie negatywne rzeczy sa wszedzie na swiecie ale kiedy wrocilem tu po 38 latach z Australii moge tylko powiedziec…

          Polacy nie narzekajcie na biurokracje i te reszte co kolega opwiada co do Polski.

          Nie macie pojecia jaka biurokracja i jak sie tam ludzmi manipuluje w bialych rekawiczkach w Australii.

          Znam zycie w USA… i tez zylem w Kanadzie…. jak i RPA i Thailand…..

          Ha ha ha co za glupoty… pranie mozgu….

          W polsce jeszcze ludzie widza i wiedza tego czego reszta swiata dostala”bielma” a tu jeszcze jest pole do popisu i pracy i biznesu…..

          Ja mam dosc klamstw .

          Nasi mlodzi ludzie juz widzieli wiele ze swiat i wracaja tutaj i inaczej sie zachowuja jak moje stare pokolemie. Moje pokolemie jest najgorsze i najlepiej jak najszybciej odejdzie z tego swiata.

          Ja jestem stary ale wierze w mlodych ludzi bo oni sa postepem i przyszloscia Polski. A narzekaczom …”NA POHYBEL”

          Odpowiedz
          • Oho!.komus tu chyba nos rośnie od klamania!w poprzednim wpisie. Byłeś w australii 37 lat,w tym juz 38?no i to stwierdzenie ze w Polsce po 60 roku życia znajdujesz prace bez problemu było już przegieciem!wydaje mi się ze Australię to ty chyba widziałeś ale na globusie,a twoje wpisy to normalna propaganda PISu!?nie ładnie,oj nieladnie!!!no i chyba być trochę,ze tak stwierdze,trochę naiwnym wpisując bzdury ze w Polsce żyje się na takim samym poziomie jak w australii!!!!Czlowieku przestań! Jak masz pisać pisz na temat.pozdrawiam

          • Kolejny dowód ze nasz klamczuszek Pinokio z Australii to pisowski troll.w trzech komentarzach pisze ze wrócił z Australii po 37,38 a nawet po 40 latach.to jest chyba Najlepszy dowód ze kłamie,i się trochę zagubić w wypisywanie swoich propagandowych wstawek.pozdrawiam. Ps najlepsze było jak to znajduje prace w Polsce od reki po 65 Roku zycia!!!mocny jest ten nasz australijczyk,no nie?

          • Czytam i wiem co mowisz. My z mezem ( Australijczyk ) przyjezdzamy do Polski na kilka lat a moze i na stale. Tylko ze my nie na emeryturze i nigdy jej tutaj nie osiagniemy poniewaz zyjemy z naszych real estate investments here in Oz. Mam ptyanie ( jesli wiesz cos na ten temat) czy musimy placic jakies podatki w Polsce? My juz placimy za podatek z dochodu w OZ z naszych posiadlosci… Glupota byloby dwa razy placic podatki….

        • Słabo mi się robi jak czytam te głupoty jaka ta Polska jest zła jacy okropnie ludzie itp. Za to za granicą są wszyscy cudownie mili uśmiechnięci szczęśliwi hahahha to wasz sposób na ułatwienie sobie pobytu za granicą czyli upiększanie gówna,którego lepiej nie widzieć.Nie oszukujmy się nie jesteście mile widziani na obczyźnie i zawsze ktoś da wam to do zrozumienia ale udajecie ślepych i głuchych,bo tak łatwiej się żyje w kraju,w którym nikt nas nie chce.Za tym uśmieszkiem obcych kryje się ogromny fałsz.Wszechobecny rasizm i dyskryminacja na każdym kroku.Proszę bez komentarzy typu „ja nigdy tego nie doświadczyłem”, bo trzeba być ślepym.Każdy szczery Polak na obczyźnie wam to przyzna. Tu jest tak samo źle pod wieloma względami tylko łatwiej się żyje pod kątem finansowym. Jeżeli jednak lepiej wam żyć z klapkami na oczach, to wasz wybór. Pozdrawiam i współczuje tym zmuszonym mimo wszystko do pozostania na obczyźnie, ja wracam :)

          Odpowiedz
          • Każdy ma inne doświadczenia. Te są Twoje, więc nie uagólniaj. Jeśli jesteś szczęśliwa po powrocie to super. Pozdrawiam – w imieniu tych którzy się wahają oraz tych którzy postanowali zostać na „obczyźnie” (co za okropne słowo) i są tutaj szczęśliwi.

          • Wlasnie w koncu prawdziwy opis a nie upiekszanie zycia na obczyznie.
            Moja rodzina emigruje od pokolen od USA przez Canade Francje Niemcy I Anglie. To nie kwestia samej akceptacji …np Anglicy zachwalani przechwaleni na swiecie ze to uprzejmy narod wiecznie szczesliwy. Coz za bzdury!! Narod wyuczony nakladania maski. Dla nich how are you i thank you fine…moga klepac przez sen. Nie ma nic wspolnego z prawda. Poznalam wielu anglikow i ich zycie. Poczytajcie na blogu kilka wstepnych absurdow bo bedzie ich wiecej..pozdr
            http://absurdywanglii.blogspot.co.uk

          • Do „Absurdy w UK”, pozwolisz że odniosę się do Twojego wpisu bo temat mnie interesuje zwłaszcza od strony psychologicznej. Jeśli wiesz cokolwiek na temat rozwoju wewnętrznego, na pewno zdajesz sobie sprawę jak nasza percepcja i nastawienie kreuje nasze doświadczenia. Nie twierdzę że absurdów nie ma bo wszędzie one są – mógłbym się tu długo rozpisywać – ale powtórzę to co napisałem w innym komentarzu, że mieszkam tu (w UK, ale nie w Anglii) od 13 lat i nigdy nie doświadczyłem specjalnie ani większych absurdów ani dyskryminacji. Oczywiście, włosy się jeżą na głowie jak się czyta że np. ktoś czekał na karetkę 5 godzin, ale i w Polsce zdarzają się różne rzeczy. Np. dzisiaj czytałem że jakiś chłopak został potrącony w Polsce przez autobus na pasach, niestety zmarł ale nikt mu nie udzielił pierwszej pomocy, był tylko tłum gapiów. Wyobrażasz to sobie tutaj? Może dlatego że nie mieszkam na prowincji mam inne doświadczenia. To jest temat rzeka. Tak samo, jeśli chodzi o te słynne „how are you”. Wybacz, ale wolę 1000 razy bardziej że ktoś się uśmiechnie i zapyta „how are you” niż że ktoś będzie spode łba patrzył podejrzliwie. Spróbuj tego i uśmiechnij się do ludzi a zobaczysz. Wiele (nie mówię że wszystkie) z problemów i „absurdów” jakie opisują Polacy wynika ze słabej znajomości języka i nieprzyjaznego czy wręcz konfrontacyjnego („wiem lepiej” itd.) nastawienia. Często tęskinię za Polską ale jak odwiedzam, to po ok. tygodniu już mnie dopada ta Polska depresja wszędzie. Moja partnerka (nie-Polka i nie-Brytyjka) pytała się dlaczego jak idzie mi coś kupić w Polskim sklepie to wszyscy tam wyglądają nieprzyjaźnie, jakby byli na coś źli. Coś w tym jest. Ot, taki polski „absurd”. Na szcęście to też się zmienia. Pozdrawiam i życzę więcej wiary w ludzi.

      • A jednak trochę pitu-pitu! Nawet dzieci wiedzą ,że np. koszt dojazdu do pracy samochodem ,to nie jest wyłącznie opłata za paliwo ,więc wasz miesięczny „zapasik” już się kurczy o koszt przeglądu tech. ,ubezpieczenia ,płynów”organicznych” i -oby wyłącznie – kosztów związanych z amortyzacją pojazdu. Chętnie zobaczyłabym rachunki za zakupy dla 3-osobowej rodziny z małym dzieckiem ,której z tej kasy starcza na cotygodniowe imprezki z piweczkiem dla gości . Musicie również być rodziną naturystów , w dodatku o układach krwionośnych jak u żaby , skoro nie musicie kupować ubrań i butów . Zazdroszczę wam wybitnego zdrowia -wiadomo: leczenie kosztuje . Ogród macie oczywiście w stylu „angielskim”( czytaj: chaszcze) ,bo inaczej ,to „zapomniałaś” również o kosztach z nim związanych…. Reasumując : nie wprowadzaj ludzi w błąd ,bo z twojego podejścia do kosztów utrzymania ,ewidentnie widać ,że rodzice sponsorują coś więcej niż przedszkole.

        Odpowiedz
        • Hej, autorka żyje w Polsce z dwójką małych dzieci a nie z jednym!za 2200zł na miesiac!ludzie wracajcie do polski!!!!!w Polsce czteroosobowa rodzina z przychodem 4000 odkłada rocznie 20000zł!!!z czego prawie połowa przychodów jest z blogowania!!!no raj na ziemi!!!a,ha,ha,ha,haa….przepraszam trochę mnie ponioslo,ale jak czytam takie bzdury zawsze tak reaguje.Pozdrawiam Ewę,widze ze chodzisz twardo po ziemi!

          Odpowiedz
    • Dziekuje wszystkim za tak optymistyczne wpisy mam 58 lat i 12 lat w Angli chce wrocic do Polski do dzieci i wnukow ,tak boje sie powrot planuje za rok ,ale czytajac Was nabralam odwagi wiem ze bedzie dobrze dziekuje za wpisy

      Odpowiedz
  223. Witam,
    Czemu zdecydowalas wracac do PL? Niby fajnie w Uk, nagle pomysl zrezygnowac ze wszystkiego? Powiem Ci szczerze w PL jest super, nie widze ze chce wracac kiedys do domowego kraju… Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Cześć Michał, złożyło się na to wiele czynników: jak już wspomniałam, zawsze wiedzieliśmy, że wrócimy – taki chyba wrodzony patriotyzm, trzymały nas tylko pieniądze, mąż pracował w godzinach 9-14:30 i 16:30-24:00 (tego samego dnia), więc ani ja, ani dzieci Go nie widzieliśmy – to było bez sensu. Fakt, zarabiał 38000f/ rok, ale jak masz już dzieci, to Twoje priorytety naprawdę się zmieniają, wybraliśmy życie niby za mniej, ale razem (piszę niby, bo tak naprawdę okazało się, że poziom życia jest ten sam, stać nas na wczasy i inne rzeczy i mamy obecnie 3 dni w tygodniu, tylko dla siebie. Do tego dochodziła bezgraniczna miłość dzieci i dziadków, chciałam, żeby mieli tak wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa, jakie mam ja związane z moją babcią. My po prostu musieliśmy spróbować, tutaj jest nasze miejsce :)

      Odpowiedz
      • Gorszych bzdur w życiu nie czytałem.

        Rizwujaliscie sie oboje w uk w zawrotnym tempie na kierowniczych stanowiskach a pózniej piszesz ze ci tylko na czynsz starczało. Nie wiem gdzie tyle płaca ha ha

        Paliwo mówisz 150zl miesięcznie ale gaz do polo. Zakładam ze audi na parkingu stoi bo za 150 zł masz raptem pół baku.

        1400 zł na jedzenie i przyjemności łącznie z piwem pieluchami i grillem co tydzień. Brak mi słów ha ha chyba ze chleb z pasztetem jesz

        Szkoda to nawet komentować autorka nie wie co pisze

        Odpowiedz
        • @Marko – A gaz do auta to nie paliwo?
          Naucz się czytać ze zrozumieniem – pisze o grillu co tydzień, a nie o 1400 zł na jedzenie co tydzień. interpunkcję, żeby te twoje durne wypociny nie brzmiały zupełnie idiotycznie.

          Odpowiedz
        • Powiem Ci ze czytam te bzdury co napisała autorka i nie wierzę!wracałem z ie dwa razy,i już do pl nie wracam pytam JAK MOŻNA WYŻYĆ W POLSCE ZA 2200zł CZTERO OSOBOWA RODZINA!?(wliczajac w to piwko na cotygodniowych grilkach!)ludzie mieszkający w Polsce wy się wypowiedzcie bo mi brak slow!jak wy żyjecie w Polsce za 2200zł całą rodzina!widze ze autorka jest kolejną osoba która pomimo że żyła za granicą nie potrafiła się tam odnalezc,tacy ludzie będą wam za wszelką cenę chcieli wam pokazać jaka polska jest wspaniała do zycia,posluchacie jej a potem będzie rozczarowanie!no i te podsumowanie kosztów zycia!paliwo do samochodu 150zł?gdzie koszty ubezpieczenia,przegladow…?kupujecie jakieś ubrania czy ich nie wliczane tez w koszty,tych co nie wymieniła jest dużo wiecej,czlowieku nie oklamuj sama siebie i innych co żyją za granicą i żyją marzeniami o cudownym życiu w polsce!nie chcę nikogo zniechęcać do powrotu,kazdy robi jak chce,ale jak czytam ze dwoje doroslych+dwoje dzieci mają 4000zł miesięcznie z czego prawie połowę mogą ze spokojem odłożyć to nie wiem czy śmiać się czy plakac!ludzie wszyscy byśmy chcieli żyć w naszej ojczyźnie ale realia są trochę inne.ps.moze autorce chodziło o funty a nie zlotowki?pozdrawiam

          Odpowiedz
          • Ale autorka nie płaci za czynsz to ma więcej na wydanie! Ale urządzanie domu to studnia bez dna , a może oni już maja prawie wszystko! Nie wiem a co z ubraniami dla 4 osób, chyba ze znowu wszystko już z uk zostało , jakoś nie wierze !ja boje się ze mi nie starczy 4 tys na 3 osoby

          • Ehhh mieszkam
            W UK już 5 lat. Mam już rodzine co prawda jest nas 3 i nie jest wcale kolorowo i podejrzewam że nie będzie. Wyjechaliśmy za lepszym życiem i co i żyjemy od piątku do piątku z dzieckiem bez pomocy ciężko chwycić prace na 2 osoby full time. Na tą chwile nie mamy najważniejszego czego autorce zazdroszczę swojego dachu nad głową własnego mieszkania nie ważne gdzie jak masz własne M to wszędzie jest łatwiej pozdrawiam i więcej empati rodacy szanujmy się

      • Hej Klaudia,
        Ja tez jestem z Wloclawka i mieszkamy w Coventry juz 9 lat. Mam dwojeczke dzieci 6 lat i drugie 10 miesiecy. Planowalam sobie ze teraz bede szukac pracy albo bede juz ja miec ale strach wybral i nadal jestesmy w Anglii. Moje serce bedzie w Polsce. Balabym sie wrocic do Wloclawka bo tam bylo ciezko. Ja po studiach UMK nie moglam sie wbic w finance W koncu w Warszawie sie mi to udalo ale nie bylo szansy na mieszkanie. Moj maz we Wloclawku tracil prace a w |Warszawie proacowal w call center. Tutaj pracuje przy raportach i w tym roku konczy degree. Nie znal angielskiego a jakos daje sobie rade. Boje sie ze w Polsce znow by tracil prace tak jak to bylo po slubie a teraz mamy dzieci.
        TRudna decyzja ale gratuluje ze Wam sie udalo

        Odpowiedz
        • Autorka ma racje ludzie! Możesz być managerem i twoj partner, możecie zarabiać trochę więcej od zwykłego pracownika w tej sytuacji, ale życie i utrzymanie się w UK jest bardzo drogie! Sam czynsz na wynajem mieszkania! Jak nie ma się dzieci to można się pognieździć jakiś czas na pokoju z jakimiś upierdliwymi lokatorami, ale potem jak ma siě dzieci to już klops bez pomocy BABCI z PL. Bez takiej pomocy kobieta nie wróci do pracy na full time, bo jak k…a?Kto k..a ma się zająć dzieckiem jak nie matka i ojciec k..a lub babcia o ile ktoś ją ma.Kończy się lepsza kasa w uk jak mąż i żona razem nie pracują na full time łącznie z nadgodzinami.A manager w UK nie może robić nadgidzin!!! Za to mu trochę wiecej placą.Kto nie był w UK niech się nawet nie odzywa i nie krytykuje tej Pani, która wróciła do PL. Ciężko z mężem na to pracowali i byli oszczędni i dalej są. Nie każdy do szczęścia potrzebuje wakacji w Egipcie k..a. czy Turcji rodacy!!!! Ja wolę Mazury!!!! Bo mam zamiar dorabiać moich rodaków w pierwszej kolejności, a nie obcych.To tyle w temacie.

          Odpowiedz
      • Twoja historia wpadła w moje ręce nie przez przypadek. Wraz z wówczas dziewczyną (obecnie żoną) przyjechaliśmy do uk w czerwcu 2013 dorobić się i wracać. W ciągu 3 i pół roku zarobiliśmy na dom, który się buduję (już jesteśmy na etapie surowym zamkniętym) i mamy oszczędności na drugi dom. Nie chwalę się, ale pisze to, ponieważ podjęliśmy decyzję o powrocie. Ja chciałem zostać do końca marca 2017, ale zjeżdżamy już w styczniu. Oboje z żoną mamy dość tego kraju i ogromna tęsknota za Domem, rodziną, lasami i wszystkim, co polskie wpędzało nas w traumę. Piszę dlatego, że wpadłem w pogoń za pieniądzem, którego w uk jest dużo, ale życie na pokoju, żeby odłożyć jak najwięcej – to nie życie. Boję się, że ciężko będzie z pracą, bo będziemy mieszkali w okolicach Nowego Sącza, ale jak napisałaś – strach ma wielkie oczy i brak ryzyka – jest największym ryzykiem. Dziękuję za słowa nadzieji. Tęsknota za Polską, rodziną i przeszłością – to najgorsze, co nas doświadczyło za granicą. Oczywiście warte było to poświęcenia, bo start z własnym domem jest o wiele łatwiejszy, ale…
        Pozdrawiam wszystkich, którzy stoją przed decyzją wracać, czy zostawać. Pamiętajcie, co mi ostatnio przypomniano: życie jest krótkie, za krótkie, żeby marnować je dla pieniędzy.

        Odpowiedz
        • Witajcie, my też zdecydowaliśmy się na powrót, kupiliśmy w Polsce mieszkanie i czas przewartosciowac życie. Rodzina jest ważniejsza niż pieniądze. |Też tęsknimy za spokojem, wiosną i naszymi Bieszczadami. Powodzenia w Polsce, :)

          Odpowiedz
          • My tez wracamy za 2 lata z Niemiec do Polski. Tez budujemy dom i wierze , ze jesli w dwojke bedziemy pracowac , anie bedziemy placic czynszu , czy kredytu to finansowo wyjdziemy ns to samo. Moj maz w Pl bedzie pracowac na tirach , a ja bede szukac pracy z angielskim i niemieckim w biurze. W angli mieszkalam od 2007 do 2010 bylam managerem w mcdonalds i musialam mieszkac na pokoju , zeby cos odlozyc. Nie moge sie doczekac powrotu. Kocham Polske i jesli mamy nowe domy w polsce bez kredytow to nie ma sie czego bac.

        • Czesc, jesteśmy z chlopakiem w identycznej sytuacji i z tymi samymi planami, niestety musimy jeszcze troche na obczyznie popracować. Byłabym wdzieczna za e-mail, mam kilka pytań w związku z tym, że również mieszkamy w okolicach NS. Pozdrawiam

          Odpowiedz
        • Witaj Radku,

          My z mężem tez jesteśmy z okolic Nowego Sącza Może podasz maila mieli byśmy kilka
          pytań odnośnie powrotu do polskiej rzeczywistości bo strach i obawy są duże, ale tęsknota za górami jeszcze większą
          Pozdrawiam
          Magda

          Odpowiedz
        • Jesli twoje zycie w UK polegalo tylko na ciulaniu hajsu w pokoiku przez 3 lata to wcale sie nie dziwie slowom o traumie itd. Tak zycie jest za krotkie zeby gonic za hajsem. Ale wystarczy troche checi i obeznania zeby zyc na poziomie i jeszcze cos z tego zycia miec.
          Ja jestem w uk od 3 lat. Nigdy nie mieszkalem na pokoju… o przepraszam 3 miesiace. Pozniej tylko na „swoim” a od roku juz na calkowicie swoim. Samochod motocykl dom oszczednosci czas wolny hobby. Wszystko mozna. Zalezy jak bardzo chcesz. A Polska? Kiedys napewno tak. Ale nie teraz. Sam wiem ze w naszym kraju nie da sie zyc nie bedac kombinatorem. Pozdrawiam wszystkich tych w UK i w PL.

          Odpowiedz
          • Mam to co ty ale w PL, nie jest o to łatwo tutaj. Często wracam bardzo późno aby na to zarobić. Chwilami mam dość, ale okazja do poznania nowej pasji, hobby ( okazjonalny lot szybowcem, perspektywa wyprawy motocyklem w Bieszczady) dają kopa i determinację. Czasem jednak czuje w kościach ile trzeba się napracować dla tych kilku magicznych chwil…

          • Tomasz ale za granica tez sie trzeba napracowac dla magicznych chwil. Mieszkam w USA, rok temu kupilam dom, mam dosc dobra prace , stac mnie nna podroze, lekcje w tenisa i przyjemnosci, D0jezdzam codziennie do pracy 1.5 godziny w jedna strone wiec trace 3 godziny dziennie na dojazdy. Moglabym znalezc jeszcze lepsza prace ale na razie w mojej pracuje po 8 godzin a nie po 12 jak inni. Ale i tak wstaje rano o n6 i jestem w domu kolo 7. Mieszkam tu 15 lat . Nigdy nie tesknilam . Jakiej 4 lata temu zaczelam tesknic i placze jak wracam do USA z Polski czy nawet z Europy. Nie wiem czemu ta tesknota odzywa sie teraz. Moze dlatgo, ze odnowilam i naprawilam kontakty z rodzina. Jak wyjezdzalamz Polski 15 lat temu to bylam tak zmeczona bieda i brakiem perspektyw , ze nawert nie chcialo mi sie przyjezdzac do Polski. Teraz chodze jakas przygaszona. W okolicach NY wszyscy mysla tylko o pieniadzach i pracy. Stac mnie na spelnianie marzen ale czuje sie ostatnio jakas przygaszona, malo rzeczy mnie cieszy, Mysle o powrocie do Europy moze do Anglii albo Niemiec. Z tamtad blizej do Polski i mozna przyjezdzac raz w miesiacu na dlugi weekend.

        • My z partnerem analizujemy za i przeciw. Po 10 latach w Irlandii. Podkreślam, że partner jest Irlandczykiem i zakochał się w Polsce. Byliśmy w Polsce na ponad pół roku i wróciliśmy na moje życzenie bo doświadczenie powrotu było zbyt bolesne. Teraz będąc bardziej świadomą źródła traumy, pracując aktywnie nad pozytywnymi zmianami, myślę poważnie o stałym powrocie. Każda historia jest inna. Każdy ma inne życiowe priorytety.
          Bardzo fajny artykuł. Dużo super komentarzy. Życzę Wam wszystkim wszystkiego co najlepsze i decyzji, które Was uszczęśliwią.
          Z moich wnikliwych obserwacji wynika, że każda sytuacja jest niezaprzeczalnie indywidualną i zakorzeniona jest głęboko w historii rodzinnej. Co mnie najbardziej boli w naszej aktualnej mentalności jest ta zgorzkniałość co projektowana jest ciągle przypadkowo i bezmyślnie na wszystkich wokół. Jak niektóre z tych komentarzy co są pozbawione wzajemnego zrozumienia i wypełnione niepotrzebną złośliwością. Tak wcale nie musi być. Duzo z nas wraca by pomóc budować i ulepszać nasz kraj – z nową wiedzą (Jesli odnajdujesz się zagranicą, też super!). Świadomie czy tez nie, Akt wielkiej odwagi godny podziwu. Rozwój jest tu istotny. Jakikolwiek by do przodu.
          Powodzenia !!!

          Odpowiedz
      • Czesc pisze poniewaz sami wracamy do polski juz za pare miesiecy. Prosze skontaktuj sie ze mna
        Potrzebuje „prawde ” a zarazem slow otuchy i dodania odwagi.
        Dziekuje

        Odpowiedz
        • Ja wrocilem z Australii (po 2 rozwodach gdzie innych dorobilem a sam dostalem nic) po 40 latach i pomimo ze teraz nie wiem gdzie jest moj „dom” gdzyz tez zasmakowalem Azji…
          to moge powiedziec ; wiekszosc was bedzie umiala tu zyc . To jest wasza ziemia i nikt wam tu nie moze bardziej ublizyc tak jak na obczyznie…

          Szkoda tylko tych lat ale zawszo to tez jakies dowswiadczenie zyciowe ktorego tutejsi Polacy nie moga zrozumiec…niestety

          Odpowiedz
          • Ja wracam po 30 latach z Kanady. Jak sie zaadaptowales. Co cie razi a co ci sie podoba?

          • Sylwia,
            ja 1 maja wrocilam po 30 z Kanady. Jeszcze do mnie to nie dotarlo ze to jak druga emigracja.
            ;-)
            Ale wszystko jest dla ludzi.

          • MEGA PRAWDA!!!!!!!
            my tez ja o 6latach u Londynie (UK) skad wyjechalam do Kanady w ktorej obecnie jestem 7lat, maz po prawie 25latach mieszkania w Kanadzie.
            Tez wracamy za ok 3 lata. w tych 3 latach to beziemy zbierac na szkoly dla dzieci :) bo jedynie prywatne bede wchodzily w rachube bo do Polskich niestety jezyk za slaby..
            mnie bajbardziej przeraa mentalnosc Polakow zyjacych w Polsce……..
            ale do konca nas to nie zraza…

          • Czesc. Czytam ze wzruszeniem te wasze listy o duzych i malych sprawach. Mieszkam wiele lat w Australii .Przyjechalismy we trojke. Na zawsze. Nakrecala nas ciekawosc swiata. Dobry kraj. Ludzie grzeczni. Im dluzej tu mieszkam trace poczucie przynaleznosci. Moje pasje sie rozwialy.ludzie pozamykani w sobie nic nie widzieli nic nie slyszeli.Tak wygodniej. Mam dylemat. Maz sie wyprowadzil do sasiadki. Juz przywyklam. Chcialabym wrocic do Polski znalezdz odpowiednie miejsce ale… moje dorosle dziecko lubi PL ale tylko na wakacje. Jest mi z tym ciezko. Mieszkac na dwoch polkolach to odpada. Zostawic jedyna corke sama? Tez odpada. Mieszkac tu i mowic ze jest OK?

          • Super artykuł. Ja już 30 lat w Azji- zastanawiam się poważnie nad powrotem. Poprostu mam już dosyć. Niby wszystko się super układa ale tęsknota mnie pochłania i już dłużej nie mogę. Pytanie: jak wyglada sprawa podatków po powrocie? Czy trzeba coś złożyć i opłacić za te ileś lat zagranica? Emerytury (nie wiem Po ilu latach teraz wypłacaja) chyba się już nie dorobię.

      • Witam.My też wrocilismy po 10 latach że Szkocji.Dobre to że wypracowaliśmy wcześniejszą emeryturę i w wieku 60 lat będziemy pobierać ja z tamtad.Zaszlam w ciążę i jednak zdecydowaliśmy powrócić do domu i rodziny.Bywa ciężko nie powiem że nie ale dajemy radę.Trzeba się przestawić …tu nie można iść na zakupy i wrzucać wszystkiego co się chce…zakupy są bardziej przemyślane…samo życie…trzeba się przestawić pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Cześć ags. o jakiej wypracowanej emeryturze piszesz i wcześniejszej w wieku 60 lat logowalas sie na stronę urzędową gov.co.uk aby sprawdzić? .według nowych przepisów emerytura należy się od 68 dla mężczyzn i po 10 przepracowanych latach dostaniesz 10tą część z 30 czyli 53 £ tygodniowo w tej chwili.

          Odpowiedz
      • Pani Klaudio
        Poplakalam sie szczerze jak to czytalam.
        Tak, Polska i TYLKO POLSKA.
        Nawet jakby mialo byc ciezej ale ludzie sa od tego zeby swoj kraj pomagac rozwijac, a nie obczyzne gdzie zawsze bedzie sie przybleda.
        Piekny i madry tekst .

        Agnieszka

        Odpowiedz
    • cześć Klaudio
      Ja też wracam po 10 latach i to już niedługo bo we wrześniu, połowa rzeczy popakowanych. Boje się, nie mogę się doczekać…
      Dlaczego wracam? Kilka decyzji, pół roku temu umarła moja mama i zdałam sobe sprawe jak daleko jestem od rodziny, po za tym mój partner anglik jest zakochany w Polsce i to on wpłynął na naszą decyzję wybudowania pięknego domku na wsi. Wszysko zaplanowaliśmy przeliczyliśmy i uważamy, że damy rade. Więc ja też wracam!

      Odpowiedz
      • Cześć Marta, bardzo mi przykro z powodu odejścia Twojej mamy. Koncentruj się teraz na tych dobrych rzeczach, jak budowa domu, oraz otaczaj się bliskimi ludźmi. Bardzo się cieszę, że masz partnera, który liczy się z Twoim pochodzeniem i dąży do Waszego wspólnego szczęścia, to bardzo dużo. Życzę Wam wszystkiego dobrego! Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Tez chcialabym wrocic , mam juz 27 lat a wyjechalam gdy mialam 14 lat . Mam synka 7letniego i obecnie jestem w ciazy , ojciec moich dzieci jakby to powiedziec nie interesuje sie nami , i moje pytanie ja jako samotna matka moglabym starac sie o jakas pomoc , teraz nie sadze aby mnie ktos wzial do pracy a szczerze to nie mam domu ani nic jedynie kolezanka moze dac mi pokoj , wiem ze bedzie ciezko z 2 dzieci i samej wyjsc do przodu ale chcialabym wierzyc ze uda mi sie to i bede mogla zyc normlanie , gdyz obecnie pracuje na wyspie malo zarabiam i nic nie mam bo wszystko idzie na oplaty .

          Odpowiedz
      • Hallo Marto i Claudio
        Ja już poza krajem jestem 30 lat i chce wrócić do Polski z moim angielskim partnerem ,mieszkałam w Niemczech tam szkole skaczylam i potem wyjechałam do Afryki a od 10 lat jestem w Anglii .
        Prace mam dobrze płatna a muj partner jes już na rencie bo był w wojsku 26 lat.
        Chce w najbliższym czasie a propo 2 lata przyjechać do Polski na stałe .
        Nawet już oglądaliśmy dom na wsi do kupienia 3 tygodnie temu jak byliśmy na tydzień w Pobierowie.
        Mieli by my do dyspozycji rentę 1000£ miesięcznie no i ja chce otwzyc kawiarnie/ pokoje na wynajęcie pszy domu aż kolwiek pracuje w tym już przez 25 lat .
        Teraz pytanie czy da sie w Polsce żyć za takie pieniądze .

        Odpowiedz
        • Witaj Kate, jeśli chodzi o kwotę 1000f na miesiąc, to przy obecnym kursie 6 zł do 1 funta, mielibyście ładne pieniądze. Ja z mężem i 2 dzieci żyjemy za 4000 zł na miesiąc, normalnie, bez wydawania na zbędne rzeczy. Nie wiem czy dom na wsi oraz kawiarnię chcecie kupić za gotówkę, z oszczędności czy na kredyt, który zredukuje Wasz dochód znacznie i jest pewnego rodzaju ryzykiem oraz obciążeniem na wiele lat, a więc wymaga przemyślenia. Jeśli chodzi o rachunki i wyżywienie to 1000f na 2 osoby wystarczy, pod warunkiem, że żyjecie normalnie, bez homarów i szampanów co 2 dzień :) Napisz, jeśli jeszcze możemy jakoś pomóc, pozdrawiam i życzę powodzenia w realizacji planów :)

          Odpowiedz
        • Sorki , dopiero teraz znalazłem te stronę . W Pl jest problem że np od rent i emerytur pobierają podatek PIT – 18% , plus jesli chcesz mieć szpitalne leczenie w NFZ to dochodzi nastepne 9 % + opłaty bankowe , przy konwersji pieniądza tez odchodzi kilka procent tak że zgrubnie państwo polskie i banki zabierają ok 30 % renty , emerytury. Być może wojskowi nie płacą bo są jakies wyjątki dla tzw weteranów wojennych, tego nie jestem pewien.

          Odpowiedz
          • Hej Bogdan, tutaj też emerytura jest traktowana jako dochód tyle, że z uwagi na wysoką kwotę wolną od potatku w praktyce nie płaci się od niej podatku.

      • hej

        my tez w Coventry i tez chcemy wracac. Tu oboje mamy dobra prace, ale jednak nie czujemy sie u siebie. poza tym dzieci widuja sie z dziadkami 2-3 razy do roku, o innej rodzinienie wspominajac. troche nas przeraza powrot, po prawie 12 latach w uk. ale
        we Wroclawiu mamy nadzieje znalezc prace. mamy tylko nadzieje ze nie bedziemy zalowac!:)

        Odpowiedz
      • he he … Ja jestem z Australii. Poznalem tu w Polsce takiego jak jak tyle ze z zona …Poznalismy sie przy odbieraniu rzeczy z Australii wyslanych statkiem .
        Jego zona jest Wietnamka…..Ona go przekonala do powrotu do polski…. ciekawe co ??? Miala dosc wyscigow „szczurow” a przeciez tez wydostala sie z Wietnamy dzieki jemu a oboje wybierali Wietnam lub Polska … wygrala Polska.

        No coz dzisiaj nawet Wietnam jest atrakcyjny
        (To co nas lub raczej tych co nie widza …media zawsze przekonywala ze tam jest bieda…. to klamstwo).

        Bylem tam i chyba nawet bardziej podoba mi sie jak Polska i Tajlandia tyle ze wygrala mowa polska….. i dzisiaj mozliwosc zwidzania Europy bez granic… nie wspominajac o jedzeniu jakie mamy w Polsce i jego smiesznych cenach.

        Odpowiedz
    • Witam
      My również planujemy zjechać do Polski z tym ,że mamy troje dzieci 3latka 5 i 12 lat czego sie obawiam to tego ,że córka po 6 latach nauki tutaj nie odnajdzie sie i nie da sobie rady w Polskiej szkole?

      Odpowiedz
      • Hej Anuśka, prawdopodobnie nie obędzie się bez pewnych problemów ale dzieci szybko się uczą i łatwo przystosowują do nowych okoliczności. Może wyślij córkę do jakiejś polskiej, weekendowej szkoły?

        Odpowiedz
      • Przynajmiej naucza sie normlnego zycia .. i duzo lepszej szkoly bez zciemniania…
        Polacy ppppmimo wszystkk nie daja soie oczy zamydlc…

        Odpowiedz
    • Wszystko super. A co jeśli moja żona nie mówi nawet słowa po polsku? Jest Brazylijką, ja poza krajem jakieś 8 lat. Boję się najbardziej tej depresji, szarych ludzi etc. Tęsknie do polski, ale mentalnie jest ciężko żyć w naszym kraju. Przez 4 lata byłem marynarzem, zwiedziłem świat dookoła, poznałem niesamowicie bogatych ludzi, i staram się zawsze cieszyć z ich szczęścia. Lubię się uśmiechać, robimy z żoną vblog o życiu w UK. Kiedy jestem w Polsce brzydzą mnie te pozy. Ludzie mega wykształconych, super biznesmenów, normalnie rekinów życia, a w zaciszu domowym kompleksy i prowincja. Tyle że jest coś w zapachu lasu, mrozie zimowym, i letnim słońcu, czego nie czułem nigdzie indziej :(

      Odpowiedz
      • Michał dokładnie Cię rozumiem. Zawodowo obsługuje właśnie takich rekinów… w związku z tym ostatnio pomyślałam, że chyba zacznę obsługiwać zwykłych, kulturalnych ludzi w UK

        Pani Kaludio – ja naprawdę nie wiem, jak Pani to robi, że taką pozytywną wizję Pani roztoczyła … Ja jestem małym przedsiębiorca i napiszę tak – jezeli cudem jakimś wystawię faktury ( także do osób fizycznych za swoje usługi – w mojej branży Vat być musi niezaleznie od obrotów i kasa fiskalna) na 10000 brutto, to 2300 oddaje w Vat, 1200 w ZUS, 19 % w podatku to prawie 50 % obciążeń ! Jeżeli wydam paragony, czy wystawię faktury na mniej – obciążenie przez ZUS – który jest dodatkowym podatkiem powoduje, że czasami nic nie zostaje po kosztach firmy, których w koszty nie można wrzucić , bo coś tam …. cyrk
        ale PANI WIARA BYĆ MOŻE CZYNI CUDA ! powodzenia

        Odpowiedz
    • Cześć Klaudio mieszkamy z mężem w Uk 5 lat niedawno urodziło nam sie pierwsze dziecko i wszystko sie zmieniło.. podobnie jak wy zawsze kiedys chcielismy wrocic do Pl a teraz ja chce coraz bardziej .. konczy mi sie urlop macierzynski do pracy nie wracam a zycie z jednej pensji meza nie wydaje sie byc czyms super .. mimo tylu lat tu ciagle tesknie za domem za rodzina teraz tymbardziej gdy mamy mala coreczke chcialabym by byla wsrod swoich tak jak to pieknie ujelas by miala takie wspomnienia z dziecinstwa jak ty ze swoja babcia … wracajac do sedna chcemy wrocic chyba oboje choc maz troche mniej ale ten strachhh co to bedzie czy znajdziemy prace czy damy rade finansowo jak uda nam sie na nowo przyzwyczaic to pl zycia po tylu latach w innym kraju ( dodam ze przed uk mieszkalismy 4 lata w Irl ) .. glowa mi peka od tych mysli chce wrocic ale sie boje ale czytajac twoj wpis mam nadzieje … nadzieje ze i nam sie ulozy i bedziemy szczesliwi … szczesliwsi niz tu … caluje

      Odpowiedz
      • W Polsce jest wiecej pracy jak w reszcie tego zgnilego swiata. Ja majac 65 lat wrocilem do Polski z Australi i odbilo mnie popracowac z nudow… prace dostalem w ciagu 2 tygodni jako Elektromechanik w firmie instalujacej instalacje w domach tzw. „inteligentnych”

        Teraz znow mi sie znudzilo pracowac po 2 latach bo zaczna placic mi emeryture….z Australii ale gdzybym chcial to moge znow znalezc prace,

        Hej… w Australii po 40-ce ciezko znalezc prace….
        Po 50- marzenie … Po 60-ce ….chyba zartujesz….

        a tu w Plsce nie mam problemu…

        Odpowiedz
    • witam.
      Po 3,5 roku pobytu w UK rowniez planujemy powrot -tez mamy strach ale tez optymizm ze bedzie dobrze- jestem anglista i pracowalem w szkolach w uk wiec to doswiadczenie mam nadzieje zaprocentuej w polsce -malo anglistow praktykow jest u nas ,glownym powodem jest jednak nasz syn ma 4 lata i chcemy zeby jednak wychowywal sie w polsce -jak dosrosnie bedzie mogl sam wybierac ale na ta chwile nie widzimy go w anglieskich szkolach gdzie wszytko jest inaczej i z doswiadczenia wiem ze nie koniecznie lepiej (zwlaszcza ze jest wrazliwym chlopcem).Zona tez chce wracac -jest po tureystyce i w anszym rejoni esporo sie dzisje pozytywnego sostatnio(powstalo pare parkow rozrywki,itp.) wiec jest szansa dla niej na rozwoj.Mamy tez dom wyremontowane pietro -rodzice na dole .Wiec zarobki w pl mniejsze ale bez placenia czynszu i stresu .Mam nadzieje ze te argumenty nam wystracza.tutaj tez kolorowo nie ma -zwlaszcza ze po brexit czuc troche ostracyzm ze strony tubylcow -albo jestem przewrazliwiony.:) Generalnie mam ndzieje ze uda nam sie ,wiadomo tutaj jestesmy wolni od tescoiw rodziny ktora lubi ponarzekac itp.ale jednoczesnie strasznie samotni.Fajnie ze sa ludzie ktorzy wrocili i nie zaluja.pozdrawaim

      Odpowiedz
    • Ha ha ha … Sorry ale sie troche ubawilem twoimi szczerymi doswiadczeniami. Ja tu jestem od 2 lat i mam prawie 65 lat wiec za 2 miesiace emerytura z Australii gdzie spedzilem 37 lat …. a to nie koniec problemow w Polsce ale juz nic mnie nie zdziwi…(W Australii emerytow sie nie podatkuje a w Polsce tak )

      Doskonale pamietam te „wroc skad pochodzisz” tyle ze w Australi doszlo to ustalenia bolesnego prawa antydyskriminacji i to super pracuje szczegolnie ze jest tam nas az 240 narodow….
      .
      Lecz co bylo kiedys 30 lat temu zawsze sie bedzie pamietac. Polacy w Polsce nigdy nie zrozumieja co znaczy emigracja.

      TO JEST NIEMOZLIWE.! To jest niemozliwe nawet sobie wyobrazic. To trzeba samemu przezyc.

      Jedno jest pewne i musze powiedziec tym co tylko swiat lizneli……Na calym swiecie sa takie same zarobki ….TAK TAKIE SAME LUB PODOBNE.

      W kazdej walucie mniej wiecej sredniego pochodzenia i wyksztalcenia ludzie zarabiaja 2500 do 3500 na miesiac…. Pytacie jakiej waluty ?… TO NIE WAZNE.
      Wazne ile sie wydaje po pierwsze za „dach nad glowa” i przyslowiowe „papu”

      Nie bede sie tu rozwijal w temacie bo jest za duzy ale po przebyciu wielu krai tego swiata dziwna rzezcz sie wydarzyla tyle ze niewilu ma czas lub mozliwosc to zobaczyc… Wszyscy zarabiamy podobna sume w krajach rozwinietych.

      Tyle ze koszty sa inne .

      Kto chce niech sobie mysli lub wyobraza co chce ale dlaczego my Polacy z Autralii Kanady USA .. wolimy spedzic starosc w Polsce..???

      Ja jestem z Australii i jestem samotny po rozwodach. Za emeryture w Australii moge tylko powoli dogorywac….bo za moje zarobki na czysto 2500 doll na miesiac trzeba bylo sie bardzo „streszczac” (wynajecie mieszkania w Brisbane kosztuje od 1200 do 1500 doll lub wiecej) jedzenie 400 do 500 doll.) I to nic specjalnego .. Paliwo musisz miec przynajmiej 400 na miesiac jak blisko masz do pracy….

      Sumujac tylko najwazniejsze to juz zycie kosztuje cie okolo 2100 do 2400 … a gdzie jeszcze oplata za elektrycznosc telefon ubezpieczenia, uzywki jak papierosy……

      Dlaczego to napisalem? Bo Australia jest pieknym krajem ale „sprzedanym” ( uncle Sam did it) Jestesmy narodem ktory liczy tylko niecale 22 miliony i z tym co mozemy z „ziemi” sprzedac powinnysmy zyc lepiej od Arabow…….Niestety nie a na dodatek rzady ciagle nas strasza ze bedzie brakowac pieniedzy na emerytury…..

      A teraz emerytura … Jak myslicie ? duzo placa? …$1600 AU doll na miesiac …
      Pytanie powinno sie nasunac :

      Skoro pracujac jest troche malo 2500 to jak mozna zyc za 1600 …????????????????

      Ja tylko mowie o mnie samym (1 osoba) (Rzeczy sie maja lepiej jak wyladujesz sam ale masz splacony kawalek „dachu na glowa” ale wiekszosc nawet na starosc jeszcze splaca …lub jest samotna i „rentuje”

      Majac te pieniadze (tyle ze Australia troche zabiera jak sie wraca do Polski a Polska jeszcze na dodtaek odlicza nam podatek…..Australia NIE)

      Tak te pieniadze w Polsce sa wiecej jak wystarczajace na normalne zycie.

      Jedno tylko mnie dreczy tutaj … ; bedac samemy juz nie masz starych przyjaciol ani rodziny (wiekszosc jest w grobie) a klimat gdzie pamietam inny w mlodosci jest nie za ciekawy w Polsce. Trudno sie znow przyzwyczajac do ciaglych chmur i zimna ….

      Jestem tez jedna noga w Thailand ale tam lubia nasze pieniadze choc to fajny kraj jak rowniez Wietnam( poniektorzy moze mysla ze tam biednie… he he to sa w ogromnym bledzie) ale dla nas starych emigrantow nie ma czegos takiego jak ” DOM”

      Wiec konkluzja;

      Skoro jeszcze jestescie mlodzi to zostancie w Polsce bo jest tutaj naprawde dobrze dla ludzi . A ci co teraz sie z tym nie zgadzaja to zapraszam na sprawdzenie jak sie zyje na emigracji.

      Emigracja jest tylko dobra jak sie ma zamiar wrocic do Polski i wymienic walute dobrze oszczedzana za granica tyle ze trzeba sobie zdac sprawe ze emigracja to nie tylko praca i zbieranie waluty …to trzeba wliczyc dokladnie wszystko jak w Polsce… dzieci , ich wychowanie , wspolzycie z lokalnymi ludzmi, i tak dale a wtedy koszty sa inne jak sie jedzie tylko na zarobek.

      Mnie sie w Polsce podoba tyle ze nie moge zdzierzyc juz 3 -ej zimy i musze sie troche wygrzac w Vietnamie lub zatloczoneh Tajlandii

      a spedzajac czas emerytury w Australii na Tajlandie nie byloby mnie stac….

      Podoba mi sie to zdrowe spojrzenie Polakow wracajacych do Polski.

      P.S

      Najwiecej to sie ciesze z jedzenia w Polsce ….ha ha od lat tak dobrze nie jadlem i tanio …..ostatnio w Niemczech bylem ale takiego zarcia to oni nie maja i sami przyznali ze w Polsce lepiej sie jada…..

      Acha … zapomnialem dodac dla tych co mnie skrytykuja…. Na calym swiecie sa ludzie biedni i ci co maja za duzo pieniedzy … to samo jest w Polsce…..wiec ja to tez rozumiem …

      Chcecie wiedziec ile jest ludzi bezdomnych w Australii…..?? i takich co „klepia „biede” jest ich wielu a nawet jednego Polaka tez znam….

      Pozdrawiam wracajacych emigrantow.

      Odpowiedz
      • Mam Zamiar wrocic do Polsku za 3 lata na emeryture. Wyliczylam, as distance okolo 500 kanadyjskich, kiedy opuszcze Kanade. Chyba nie da sie za to wyzyc w Polsce.. w kanadzie dostala bym okolo 1400. Przerazenie mnie ogarnia.

        Odpowiedz
      • Bardzo madry i ciekawy wpis……Podpisuje sie bezwzglednie pod wszystkimi wskazowkami,a najbardziej pod tym,ze lepiej nie wyjezdzac,zeby nie bylo rozterek czy wrocic i kiedy………..albo tylko na Jakis czas ze wzgledow zarobkowych……Wyjezdzajac na stale trzeba liczyc sie wlasnie z sasiadami,lekarzami,szkolami dla dzieci itp.Pozdrawiam
        EWA

        Odpowiedz
    • Moja Droga.Bardzo dziękuję Ci za ten wpis.Podniósł mnie na duchu.Wracamy do Polski,mojej ukochanej,do mojego wymarzonego domku,do rodziny za rowbe dwa miesy.Boje sie tak bardzo ze nie moge spac po nocach.Czytajac Twoj wpis,czylam sie jakbym czytala o sobie.I moj maz tez ma na imie Sławek :) Dziękuję za realne podejscie.I za to ze zaczelam w koncu pozytywnie myslec :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Odpowiedz
    • Pracownia Badań Społecznych przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie realizuje badanie poświęcone powrotom Polaków z emigracji. Poszukujemy osób, które wróciły do Polski po kilku latach pobytu za granicą i chcą podzielić się swoimi doświadczeniami po powrocie!

      Projekt „Powroty do (nie)znanego kraju” to ogólnopolskie badanie, którego celem jest wypracowanie rekomendacji i rozwiązań dla instytucji wspierających migrantów powrotnych.

      Osoba, która może wziąć udział w badaniu powinna spełniać poniższe kryteria:
      • być obywatelem Polski, który wyjechał do jednego z krajów Unii Europejskiej po 1 maja 2004 roku, spędził w nim przynajmniej 3 lata i powrócił do Polski,
      • przebywać w Polsce przynajmniej 1 rok w momencie badania,
      • deklarować chęć osiedlenia się na stałe w Polsce,
      • posiadać przynajmniej 18 lat w momencie badania.

      Można zarejestrować się jako uczestnik badania klikając na poniższy link:

      badaniasocjologa.pl/index.php/933379?lang=pl

      Więcej informacji w linkach do facebooka (można udostępnić znajomym)

      Pracownia Badań Społecznych
      ul. Podchorążych 2,
      30-084 Kraków
      tel. 511 395 284

      Projekt: fb.com/homecomersPL
      Pracownia: up.krakow.pl/wspolpraca/uslugi-komercyjne/1610-pracownia-badan-spolecznych

      Odpowiedz

Dodaj komentarz